Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Lauraa1

Dopadł nas kryzys po roku małżeństwa.

Polecane posty

Hej, w czerwcu będziemy mieć 1 rocznicę ślubu, a ja mam wrażenie, że od jakiegoś czasu mamy kryzys. Ogólnie niby wszystko dobrze, a jednak coś nie gra. Od stycznia do połowy marca pracowaliśmy czasami po 16 godzin na dobę, nie mieliśmy czasu dla siebie. W połowie marca oboje zaczęliśmy pracę zdalną, przez pierwszy tydzień kłóciliśmy  się, bo nie potrafiliśmy się odnaleźć. Teraz? Niby wszystko jest dobrze, ale od 6 dni nie uprawialiśmy seksu, pomijam fakt, że do pracy mąż chodzi w garniturze, ja elegancko, a teraz tylko dresy. Druga sprawa - mój mąż chce mieć dziecko, ja nie jestem gotowa, tydzień temu przeszliśmy rozmowę, która była dosyć emocjonalna. 

Możliwe, żeby po roku małżeństwa i 7 latach bycia razem, w tym 4 lata wspólnego mieszkania dopadł nas kryzys?

Jak rozmawiać kiedy nie chce się jeszcze dziecka? Jakie macie doświadczenia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ten kryzys to moze byc napieta atmosfera spowodowana przymusem pozostania w domu. Po tylu wspolnych latach sposob ubierania sie "po domowemu" nie powinien miec na nic wplywu. Niecaly tydzien bez seksu to nic takiego. Teraz nie jest czas na starania o dziecko wiec mozesz uzyc tego argumentu w rozmowie o potomstwie, jednak w sytuacji gdy jedno ma duze cisnienie na dziecko a drugie nawet minimalnego zawsze pojawiaja sie tarcia. Albo wypracujecie kompromis w stylu staramy sie za 2-3 lata albo sie rozejdziecie. No chyba, ze On zgodzi sie by dzieci nie miec, znam i takie malzenstwo, lecz najczesciej jest to powod do rozejscia sie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Ten kryzys to moze byc napieta atmosfera spowodowana przymusem pozostania w domu. Po tylu wspolnych latach sposob ubierania sie "po domowemu" nie powinien miec na nic wplywu. Niecaly tydzien bez seksu to nic takiego. Teraz nie jest czas na starania o dziecko wiec mozesz uzyc tego argumentu w rozmowie o potomstwie, jednak w sytuacji gdy jedno ma duze cisnienie na dziecko a drugie nawet minimalnego zawsze pojawiaja sie tarcia. Albo wypracujecie kompromis w stylu staramy sie za 2-3 lata albo sie rozejdziecie. No chyba, ze On zgodzi sie by dzieci nie miec, znam i takie malzenstwo, lecz najczesciej jest to powod do rozejscia sie.

O dzieciach rozmawialiśmy już długo przed ślubem. Zawsze wiedział, że chce mieć je ok 30. On jest 7 lat starszy ode mnie. W marcu okres spóźnił mi się o 15 dni, zrobiłam mu nadzieję na dziecko i przez tydzien chodził struty kiedy pojawił się okres. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie ukrywam, że lubię moje wygodne życie. Teraz doceniam tą ciszę po przebudzeniu, ptaki za oknem, lubię pracować do późna i spać do późna, lubię porządek, lubię wyskoczyć gdzieś ze znajomymi, iść na siłownię. Chciałabym jeszcze chwilę nacieszyć się tą niezależnością. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To pewnie nie pierwszy i nie ostatni kryzys w waszym związku, a obecna sytuacja sprzyja konfliktom, bo wszystko stanęło na głowie. Twojemu mężowi w tej sytuacji pewnie brakuje ruchu w życiu , ma dużo czasu na refleksje , dlatego męczy Cię o dziecko. Rozmawiaj z nim, mów mu o swoich planach, obawach (slusznych zresztą),bo teraz jest niepewna sytuacja ma świecie i zachodzenie w ciążę tez jest ryzykowne. Izolacja sie skończy,a ty dalej będziesz siedzieć bo ciaza,dziecko i życie juz nie wróci do tego co było.  Ty będziesz sfrustrowana i oderwana od życia,ktire kochasz, a Twój mąż na to tak nie patrzy, bo jego większość tych problemów nie dotknie bezpośrednio... 

Rozumiem jego myślenie,bo mi też wrażeń w życiu brakowało i sobie szczura kupilam...bawia sie z kotem w łapanego. Może tez idzie na początek w pieski i kotki? 

Głowa do góry, kryzysy pokazują jak silni jesteśmy !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zastanów się czy ty faktycznie te dzieci chcesz mieć- zwłaszcza jak lubisz wygodę, ciszę , ustawione życie a przede wszystkim porządek.

Pamiętaj że w większości przypadków to Ty będziesz ponosiła konsekwencje rodzicielstwa. Ciąża, wychowanie wstawanie po nocach. Nie wiadomo czy tak od razu się do pracy uda wrócić. Po dziecku jest potencjał do większej ilości konfliktów. 6 dni bez seksu? Dziewczyno, wiesz że w okresie połogu nie powinno się tego robić a to dłużej niż 6 dni. A co jak będzie ciąża zagrożona i przez 3 miesiące nie będzie sexu? Gdzie będzie wtedy wasz związek?

Ogólnie relacja musi być trwała, partnerska i przyjacielska jeśli chcecie się zdecydować na dziecko i to przetrwać...inaczej rozwód i krzywda dziecka i was...

 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

To pewnie nie pierwszy i nie ostatni kryzys w waszym związku, a obecna sytuacja sprzyja konfliktom, bo wszystko stanęło na głowie. Twojemu mężowi w tej sytuacji pewnie brakuje ruchu w życiu , ma dużo czasu na refleksje , dlatego męczy Cię o dziecko. Rozmawiaj z nim, mów mu o swoich planach, obawach (slusznych zresztą),bo teraz jest niepewna sytuacja ma świecie i zachodzenie w ciążę tez jest ryzykowne. Izolacja sie skończy,a ty dalej będziesz siedzieć bo ciaza,dziecko i życie juz nie wróci do tego co było.  Ty będziesz sfrustrowana i oderwana od życia,ktire kochasz, a Twój mąż na to tak nie patrzy, bo jego większość tych problemów nie dotknie bezpośrednio... 

Rozumiem jego myślenie,bo mi też wrażeń w życiu brakowało i sobie szczura kupilam...bawia sie z kotem w łapanego. Może tez idzie na początek w pieski i kotki? 

Głowa do góry, kryzysy pokazują jak silni jesteśmy !

Nie, nie zwierzęta absolutnie. Mieszkamy w bloku, ja jestem alergikiem,kilka razy w roku zostajemy z psem rodziców.  

 

 

Zastanów się czy ty faktycznie te dzieci chcesz mieć- zwłaszcza jak lubisz wygodę, ciszę , ustawione życie a przede wszystkim porządek.

Pamiętaj że w większości przypadków to Ty będziesz ponosiła konsekwencje rodzicielstwa. Ciąża, wychowanie wstawanie po nocach. Nie wiadomo czy tak od razu się do pracy uda wrócić. Po dziecku jest potencjał do większej ilości konfliktów. 6 dni bez seksu? Dziewczyno, wiesz że w okresie połogu nie powinno się tego robić a to dłużej niż 6 dni. A co jak będzie ciąża zagrożona i przez 3 miesiące nie będzie sexu? Gdzie będzie wtedy wasz związek?

Ogólnie relacja musi być trwała, partnerska i przyjacielska jeśli chcecie się zdecydować na dziecko i to przetrwać...inaczej rozwód i krzywda dziecka i was...

 

 

Zdaje sobie sprawę i chce kiedyś mieć dziecko, ale nie teraz, nie w tym momencie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie ukrywam, że lubię moje wygodne życie. Teraz doceniam tą ciszę po przebudzeniu, ptaki za oknem, lubię pracować do późna i spać do późna, lubię porządek, lubię wyskoczyć gdzieś ze znajomymi, iść na siłownię. Chciałabym jeszcze chwilę nacieszyć się tą niezależnością. 

Dziecko ci to wszystko zabierze, chyba, że będziesz mieć nianie. Piszę to z doświadczenia. Ale skoro mąż chce dziecko, a Ty nie, to ja wam przyszłości nie wrócę dobrej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Dziecko ci to wszystko zabierze, chyba, że będziesz mieć nianie. Piszę to z doświadczenia. Ale skoro mąż chce dziecko, a Ty nie, to ja wam przyszłości nie wrócę dobrej. 

Wiem, dlatego teraz chce jeszcze nacieszyć się sobą i nami. Mam 27 lat, myślę że za 2-3 lata będę gotowa zrezygnować z siebie i poświęcić swoje życie dziecku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Co to jest 6 dni bez seksu. Kobieto. Smiech na sali. Mało jeszcze w życiu przeżyłaś albo jesteś po prostu jeszcze bardzo młoda. Pozyjesz dłużej to zobaczysz jakie jest życie.

A tak w ogóle. Jak można pracować 16 godzin na dobę. Przecież to trzeba by być robotem nieczującym albo miec organizm koński.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Co to jest 6 dni bez seksu. Kobieto. Smiech na sali. Mało jeszcze w życiu przeżyłaś albo jesteś po prostu jeszcze bardzo młoda. Pozyjesz dłużej to zobaczysz jakie jest życie.

A tak w ogóle. Jak można pracować 16 godzin na dobę. Przecież to trzeba by być robotem nieczującym albo miec organizm koński.

6 dni, które jesteśmy w domu, mamy niby czas dla siebie. 

Mój mąż koński organizm - może spać 3 godziny w nocy i to tyle. Ja trochę gorzej znoszę pracę od rana do nocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Typowe dzieci korpo. Sytuacja wymusiła na bycie razem, sześć dni bez seksu no i dramat, kryzys... Jprdlę....

Lepiej nie decydujecie się na dzieci wcale, nie chciałabym mieć takich rodziców.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Typowe dzieci korpo. Sytuacja wymusiła na bycie razem, sześć dni bez seksu no i dramat, kryzys... Jprdlę....

Lepiej nie decydujecie się na dzieci wcale, nie chciałabym mieć takich rodziców.

Ja owszem korpo, ale mój mąż nie.

  • Sad 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Współczuję Wam..... to jest właśnie to... przyszły ciężkie czasy, trzeba posiedzieć w domach i nagle ludzie nie mogą ze sobą żyć się okazuje...... tylko współczuć. 6 dni bez seksu? Od kiedy to seks jest wyznacznikiem dobrym czy złym stosunkiem w życiu uczuciowym? Dresy.... serio ? To taki problem? To w czym wy chodźcie po pracy po domu albo w weekend ? Naprawdę współczuję Wam bo jesteście po prostu niedojrzali. 

W czerwcu wypada nasza 4 rocznica ślubu, jesteśmy razem od 2011r i dogadujemy się super.... seks uprawialismy i uprawiamy bardzo rzadko, 7x w roku ale zawsze z fajerwerkami, kochamy się bardzo, codziennie wspólny obiad, kawa i rozmowy dłuuuugie, każdy problem, kazdy szczegół omawiamy, wszystko w dresach. Codziennie się przytulamy, mówimy że się kochamy, ufamy sobie i mimo, że czasem mamy zgrzyt to uważam, że nasze małżeństwo jest bardzo udane. Teraz jestem w ciąży i wogole seksu nie uprawiamy bo nie moge i wogole to nie jest problem dla nas, a jestem już w 6mc, nie mamy seksi zawodów, nie chodzimy elegancko ubrani, mam 28 lat a niej mąż 30, ale biorąc ślub te 4 lata temu byliśmy w 120% pewni czego chcemy, wiedzieliśmy wszystko o sobie, mieliśmy obgadane kwestie dzieci, podejścia do różnych sytuacji, budowalismy dom, wiedzieliśmy na czym stoimy, wiedzieliśmy się w różnych stanach życiowych, bez makijażu, w brzydkich dresach, bez fryzury, w chorobie, w zdrowiu i wiedzieliśmy, że tak to jest to, kochamy się i damy radę sobie razem... przez to ani razu nie mieliśmy żadnego kryzysu. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Współczuję Wam..... to jest właśnie to... przyszły ciężkie czasy, trzeba posiedzieć w domach i nagle ludzie nie mogą ze sobą żyć się okazuje...... tylko współczuć. 6 dni bez seksu? Od kiedy to seks jest wyznacznikiem dobrym czy złym stosunkiem w życiu uczuciowym? Dresy.... serio ? To taki problem? To w czym wy chodźcie po pracy po domu albo w weekend ? Naprawdę współczuję Wam bo jesteście po prostu niedojrzali. 

W czerwcu wypada nasza 4 rocznica ślubu, jesteśmy razem od 2011r i dogadujemy się super.... seks uprawialismy i uprawiamy bardzo rzadko, 7x w roku ale zawsze z fajerwerkami, kochamy się bardzo, codziennie wspólny obiad, kawa i rozmowy dłuuuugie, każdy problem, kazdy szczegół omawiamy, wszystko w dresach. Codziennie się przytulamy, mówimy że się kochamy, ufamy sobie i mimo, że czasem mamy zgrzyt to uważam, że nasze małżeństwo jest bardzo udane. Teraz jestem w ciąży i wogole seksu nie uprawiamy bo nie moge i wogole to nie jest problem dla nas, a jestem już w 6mc, nie mamy seksi zawodów, nie chodzimy elegancko ubrani, mam 28 lat a niej mąż 30, ale biorąc ślub te 4 lata temu byliśmy w 120% pewni czego chcemy, wiedzieliśmy wszystko o sobie, mieliśmy obgadane kwestie dzieci, podejścia do różnych sytuacji, budowalismy dom, wiedzieliśmy na czym stoimy, wiedzieliśmy się w różnych stanach życiowych, bez makijażu, w brzydkich dresach, bez fryzury, w chorobie, w zdrowiu i wiedzieliśmy, że tak to jest to, kochamy się i damy radę sobie razem... przez to ani razu nie mieliśmy żadnego kryzysu. 

Nie każdy ma taki temperament. 7 razy w roku  ja bym zwariowała. Szanuje Ciebie i twój temperament, szanuj nasz temperament. W momencie choroby, ciąży itp to jest zupełnie inna sytuacja. Szczerze, gdy wstawałam rano, czasami uprawialismy seks, wspólny prysznic, pomalowanie się i normalne ubranie się i czułam się lepiej sama ze sobą. Żyjemy w dużej części po swojemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Autorko chyba żadne z was niedojrzalo do małżeństwa skoro po kilku dniach spędzonych razem macie takie "problemy". 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Autorko chyba żadne z was niedojrzalo do małżeństwa skoro po kilku dniach spędzonych razem macie takie "problemy". 

My praktycznie nie ruszamy się z domu od miesiąca, bo wtedy dostaliśmy nakaz pracy zdalnej. Można zwariować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja i mąż też pracujemy zdalnie od 3 tygodni. Jesteśmy 11 lat po ślubie i jest bardzo dobrze 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

My praktycznie nie ruszamy się z domu od miesiąca, bo wtedy dostaliśmy nakaz pracy zdalnej. Można zwariować.

Żyjecie po swojemu, a jednak Wam źle.... czyli wychodzi na to, że jak było sympatycznie, spontanicznie i każdy skupiał się na swoich przyjemnościach to dało radę jakoś żyć, a teraz nagle jakieś ograniczenie i wychodzi na to, że prócz przyjemności z seksu to u Was ciężko .... A to jest słabe 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moja rada,  dobrze się zabezpieczaj, żeby rzeczywiście nie zająć w ciążę, bo masz rozród pewny.... przy dziecku będzie jeszcze gorzej, skoro już 3 tygodnie Wam doskwierają, a szkoda dzieciaka.... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Żyjecie po swojemu, a jednak Wam źle.... czyli wychodzi na to, że jak było sympatycznie, spontanicznie i każdy skupiał się na swoich przyjemnościach to dało radę jakoś żyć, a teraz nagle jakieś ograniczenie i wychodzi na to, że prócz przyjemności z seksu to u Was ciężko .... A to jest słabe 

Dlatego właśnie napisałam, jak pracować nad związkiem. I to nie jest tak, iż u nad przyjemność tylko z seksu. Tylko zwyczajnie ile można oglądać seriale razem? Jesteśmy młodym małżeństwem, które nigdy w życiu nie było zamknięte w swoich 4 ścianach. My świetnie pomagamy sobie, dzielimy się obowiązkami, żartujemy. Ale widzę, że w nim coś pękło od momentu jego wielkiej nadziei na ciążę, od tej rozmowy też. 

Ja nie chce rad pod tytułem,,zabezpieczaj się" ,,rozwód murowany", nigdy nic nie wiadomo. 

W większości uzupełniamy się. Jedna z Was twierdzi, że seks nie jest ważny w związku, ja uważam przeciwnie i każda ma takie prawo. Dla każdego idealne małżeństwo wygląda inaczej, a ja uważam, iż idealnego małżeństwa nie ma i to tylko od nas zależy jak pokierujemy naszym wspólnym losem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Również ludzie się zmieniają, co powoduje kryzysy. Charakter nie jest staly.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nikt Ci tu złotego środka na wasz kryzys czy kaprys nie da. Skoro mówisz, że potraficie rozmawiać, żyć, śmiać się i być ze sobą, to nie pisz tutaj tylko idź i rozmawiaj dalej, kieruj tym losem sama, co my możemy Ci tu doradzić skoro wiesz, że musisz sama wszystko ogarnąć?  Napisałam Ci jak ja to widzę po przeczytaniu Twojego postu, natomiast Ty wiesz nadal lepiej więc cóż .... musisz sobie radzić wg siebie, bo zadba rada tutaj od kogo kolwiek nie będzie Ci i tak na rękę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nikt Ci tu złotego środka na wasz kryzys czy kaprys nie da. Skoro mówisz, że potraficie rozmawiać, żyć, śmiać się i być ze sobą, to nie pisz tutaj tylko idź i rozmawiaj dalej, kieruj tym losem sama, co my możemy Ci tu doradzić skoro wiesz, że musisz sama wszystko ogarnąć?  Napisałam Ci jak ja to widzę po przeczytaniu Twojego postu, natomiast Ty wiesz nadal lepiej więc cóż .... musisz sobie radzić wg siebie, bo zadba rada tutaj od kogo kolwiek nie będzie Ci i tak na rękę. 

Napisałaś o rozwodzie, zabezpieczają się, bo i tak się rozejdziecie, szkoda dziecka. To właśnie Ty uważasz, że znasz moje małżeństwo lepiej. Wiesz co to jest konstruktywna krytyka? Nie. A ja nie potrzebuje rad dotyczących rozwodu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lauraa, wiesz co? Dodaj se dwa do dwóch. Twój chłop jest na ciebie najzwyczajniej obrażony. Tydzień temu rozmowa, tydzień bez seksu. Dziecka babo nie chcesz? A ruc/hać już tak. To nie kryzys, to próba sił 😄. Dresy nie mają tutaj nic do rzeczy.

Kłótnie w pierwszym tygodniu pracy w domu, to co piszesz, że nie umieliście się odnaleźć. Oboje pracowaliście codziennie ponad 10-12 godzin, więc jak nagle trzeba było zostać w domu, to za duży przeskok. Z jednego stresu tak naprawdę w drugi. Jeden poddenerwowany i drugi to samo, poczucie chaosu, przymus przystosowania się do pracy zdalnej, to musiało wywołać tarcia.

Co do dziecka. Zwróć uwagę mężowi, że przez następne 2-3 miesiące nie będziesz się starać o dziecko, bo ten pier/dolony koronawirus panuje, więc do głupiego lekarza się nie dostaniesz. Prawie wszystkie przychodnie przyjmują telefonicznie, a telefonicznie lekarz ci nie wymaca, czy macica i reszta w porządku. Druga sprawa, że trzeba poczekać po koronie parę miesięcy, aż się wszystko uspokoi, bo przychodnie będą zawalone pacjentami, więc też cię nikt nie przyjmie. Powiedz mu tak, że w tej chwili to nie tylko twoje widzi mi się, ale do jasnej cho/lery panicznie się boisz, że coś pójdzie nie tak. Więc niech zapomni na najbliższy rok o ciąży, bo ty nie masz zamiaru ryzykować. Nie po to wasze firmy zamknęły was w domu, żebyście sobie lecieli po bandzie i ryzykowała swoim zdrowiem. To ty będziesz chodzić w ciąży, rodzić i karmić piersią, nie trzeba ci w tej chwili dodatkowego stresu w postaci obawy o dziecko.

Jeszcze jedno. Prawda jest taka, że on może mieć dziecko w każdy wieku, a jak ty tego dziecka chcesz, to w ciągu najbliższych 2-4 lat się na dziecko zdecydujesz, bo ty nie masz tyle czasu jak on. To niech zluzuje poślady i da ci spokój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Współczuję Wam..... to jest właśnie to... przyszły ciężkie czasy, trzeba posiedzieć w domach i nagle ludzie nie mogą ze sobą żyć się okazuje...... tylko współczuć. 6 dni bez seksu? Od kiedy to seks jest wyznacznikiem dobrym czy złym stosunkiem w życiu uczuciowym? Dresy.... serio ? To taki problem? To w czym wy chodźcie po pracy po domu albo w weekend ? Naprawdę współczuję Wam bo jesteście po prostu niedojrzali.

Autorka szuka przyczyny dlaczego ma w tej chwili tak, a nie inaczej. Jeśli seks u niej był często, a raczej tak często jak to możliwe, a teraz jak mają czas dla siebie i go nie ma, to ona widzi w tym problem. Szuka powodu, bo może to te dresy?

To, że ty z mężem macie bardzo niskie libido, nie oznacza, że inni też tak powinni mieć. Od kiedy to seks jest wyznacznikiem? A od zawsze. Nie każdy facet się przytula do kobiety na każdym kroku, a jak kobieta ma normalne libido, a nie ma tego seksu tyle co potrzebuje, to zaczynają się frustracje, nerwice, czepialstwo o byle co i uczucie siada. Ty masz szczęście, że trafiłaś na faceta, który ma takie samo libido jak ty. Gdyby miał wyższe, to nie byłoby ci tak wesoło. No, ale najlepiej skwitować wszystko niedojrzałością małżonków.

  • Sad 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Lauraa, wiesz co? Dodaj se dwa do dwóch. Twój chłop jest na ciebie najzwyczajniej obrażony. Tydzień temu rozmowa, tydzień bez seksu. Dziecka babo nie chcesz? A ruc/hać już tak. To nie kryzys, to próba sił 😄. Dresy nie mają tutaj nic do rzeczy.

Kłótnie w pierwszym tygodniu pracy w domu, to co piszesz, że nie umieliście się odnaleźć. Oboje pracowaliście codziennie ponad 10-12 godzin, więc jak nagle trzeba było zostać w domu, to za duży przeskok. Z jednego stresu tak naprawdę w drugi. Jeden poddenerwowany i drugi to samo, poczucie chaosu, przymus przystosowania się do pracy zdalnej, to musiało wywołać tarcia.

Co do dziecka. Zwróć uwagę mężowi, że przez następne 2-3 miesiące nie będziesz się starać o dziecko, bo ten pier/dolony koronawirus panuje, więc do głupiego lekarza się nie dostaniesz. Prawie wszystkie przychodnie przyjmują telefonicznie, a telefonicznie lekarz ci nie wymaca, czy macica i reszta w porządku. Druga sprawa, że trzeba poczekać po koronie parę miesięcy, aż się wszystko uspokoi, bo przychodnie będą zawalone pacjentami, więc też cię nikt nie przyjmie. Powiedz mu tak, że w tej chwili to nie tylko twoje widzi mi się, ale do jasnej cho/lery panicznie się boisz, że coś pójdzie nie tak. Więc niech zapomni na najbliższy rok o ciąży, bo ty nie masz zamiaru ryzykować. Nie po to wasze firmy zamknęły was w domu, żebyście sobie lecieli po bandzie i ryzykowała swoim zdrowiem. To ty będziesz chodzić w ciąży, rodzić i karmić piersią, nie trzeba ci w tej chwili dodatkowego stresu w postaci obawy o dziecko.

Jeszcze jedno. Prawda jest taka, że on może mieć dziecko w każdy wieku, a jak ty tego dziecka chcesz, to w ciągu najbliższych 2-4 lat się na dziecko zdecydujesz, bo ty nie masz tyle czasu jak on. To niech zluzuje poślady i da ci spokój.

Dziękuję Ci za zrozumienie ;). I otworzenie oczu. Masz rację. On się nafochał, tylko on nigdy nie potrafił mi się oprzeć, nawet nie nie musiałam go kusić. Fakt faktem teraz go nie kusze. Co do mojej biologii, właśnie zdaje sobie z niej sprawę i myślę, że za 3 lata będę w ciąży. O ile zdrowie będzie w porządku.

 

  • Sad 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie jest żałosnym szukać na forum odpowiedzi na rozterki małżeńskie i to w sumie takie które wynikają z nie dojrzałości. Piszecie o obrażaniu się i robieniu sobie na złość brakiem seksu .... hahaaaa no bardzo to dorosłe........ współczucia naprawdę współczucia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Dziękuję Ci za zrozumienie ;). I otworzenie oczu. Masz rację. On się nafochał, tylko on nigdy nie potrafił mi się oprzeć, nawet nie nie musiałam go kusić. Fakt faktem teraz go nie kusze. Co do mojej biologii, właśnie zdaje sobie z niej sprawę i myślę, że za 3 lata będę w ciąży. O ile zdrowie będzie w porządku.

 

Pytanie czy za 3 lata naprawdę będziesz gotowa. Będziesz stała przed tymi samymi dylematami co teraz, zupełnie nic się nie zmieni- strata wolnego czasu, poświęcenie.

Pamiętaj że nigdy nie ma TEGO czasu na dziecko, zawsze będzie coś. A to remont, a to kolejny awans, a to wakacje, a to teraz jest kryzys i można wyliczać i wyliczać.

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Pytanie czy za 3 lata naprawdę będziesz gotowa. Będziesz stała przed tymi samymi dylematami co teraz, zupełnie nic się nie zmieni- strata wolnego czasu, poświęcenie.

Pamiętaj że nigdy nie ma TEGO czasu na dziecko, zawsze będzie coś. A to remont, a to kolejny awans, a to wakacje, a to teraz jest kryzys i można wyliczać i wyliczać.

 

Swiete slowa. Dzieci oznaczaja wyrzeczenia, rezygnacje z dotychczasowego trybu zycia. Czasami trzeba czasu by do tego dojrzec, czasami czas sie konczy nim ktos dojrzeje. 

Za trzy lata tez beda przed autorka kolejne wyzwania, mozliwosci, decyzja tez bedzie trudna bo praca, kredyt, podroze, znajomi, imprezy. Zycie wtedy moze byc nawet bardziej intensywne i interesujace niz w wieku 27 lat. Na szczescie autorka ma jeszcze wiele lat by zostac matka, nawet kilkanascie, pytanie czy jej maz bedzie gotow tak dlugo czekac na potomka. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×