Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Zakrecona na maxa.

Nasze male codzienne gafy

Polecane posty

Gość zapominalska
po tym topiku przypominam sobie sytuacje o których nie wspominałam już kilka ładnych lat:)) 1. do szkoły podstawowej miałam kilka km więc jeździłam rowerem...Kiedyś wróciłam do domu piechotą i dopiero w domu kapnęłam się że zapomniałam o rowerze... 2. W szkole podstawowej bawiliśmy się w berka ale łacznie z uciekaniem przez okna itp. I jak ja skakałam z okna w toalecie ( a było dosyć wysoko!) prawie wskoczyłam nauczycielowi od w-fu na plecy! (tylko się obtarłam o jego plecy:)) jak mi się jeszcze coś przypomni to napisze!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lalalaj
hahaha alem sie uśmiala. Mi sie kiedys przytrafiła taka gafa,ale akurat wtedy mi nie bylo do śmiechu,choc teraz sie z tego smieje. A więc przyszłam sobie na przystanek MPK i czytałam rozkład,a na uszach jak zwykle miałam mp3 i nic nie słyszałam co się w okól mnie dzieje. Zrobiłam krok do tyłu,a w tym czasie jechał sobie dziadek jakiś na rowerze i akurat podstawiłam mu nogę pod koła, poczułam uderzenie,patrze a tu dziadek leży na chodniku razem z rowerem:O Zdjelam te słuchawki,czułam że wszyscy ludzie na mnie patrzą,jakaś babka pomogła się dla dziadka zgrabać z tej ziemi,a mi było tak wstyd,dziadek zaczął na mnie krzyczeć ,że jak chodzisz i sadził joby,ja tam stałam jak ten cielak i beczeć mi się chciało. zaraz podjechał moj autobus,ale ja nie wsiadłam w niego ,tylko z tej złosci i żalu z buta pocinałam do domu,z 2 godziny chyba szłam,bo to było na drugim koncu miasta:O Teraz sie z tego smieje,ale wtedy to beczałam jak głupia:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lalalaj
a jeszcze przypomniala mi sie taka przygoda z dziecinstwa. Kiedys jeździlismy do takiej ciotki mojej,ona mieszkala w bloku i razem z jej corką i resztą tej blokowej dzieciarni bawiliśmy sie w chowanego,chowaliśmy się po klatkach,piwnicach i td. Ja wpadłam na pomysl,że sie schowam do mieszkania ciotki,za drzwiami przycupnę:) No i wpadlam taka zadowolona,siedze za drzwiami,tylko szparke w drzwiach zostawiłam zeby obserwować przebieg akcji,w pewnym momencie slysze za sobą : A co ty tutaj robisz??? Patrze a jakas nieznajoma babka stoi w korytarzu. Okazało się,że pomyliłam mieszkania, to nie ta klatka była:D hahah

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zapominalska
dobre:)):)):)) często zdaża mi się śpiewać i np. jak wracam wzdłuż ruchliwej ulicy (gdzie wiem że mnie nie słychać) i jak nikogo nie ma w pobliżu to puszczam wodze fantazji i śpiewam (nie na cały głos ale dosyć głośno) i już kilka razy zdażyło mi się że podczas mojego występu ktoś szedł za mną....Ale siara.. a wszkole średniej miałam faze żeby uciekac z porannego pacierza i chowałam się z kumpelą w takiej małej szafce na buty//// na szczęście nikt nas nigdy nie znalazł..... z zakonnicami pojechałyśmy do Watykanu...my dziewczyny w mundurkach ułozone i przechodzimy przez bramki żeby wejść na plac Sw. Piotra....Nikt nie spodziewałby się po nas niczego złego a tu nagle coś piszczy - plecak koleżanki - ochroniarz bierze go i wyciaga ogromny nóż (był do kanapek) .......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hahahahahhaha
dobre,napiszcie cos jeszcze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jasny gwint
ale się uśmiałam aż się popłakałam... kiedyś moja mama przed rannym wyjściem do pracy bardzo się śpieszyła i nie patrząc w lustro zamiast swojego kremu użyła mojej maseczki oczyszczającej z zieloną glinką (były w bardzo podobnych pudełeczkach) i tak wyszła na ulicę dopóki nie spotkała swojej koleżanki po drodze hahahahah... :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja ostatnio odwaliłam numer u ginekologa :D:D Byłam u niego pierwszy raz (tzn. u tego właśnie byłam pierwszy raz, bo wcześniej chodziłam do innych) no i pani położna, czy jak tam ona ma, mówi do mnie, żebym przeszła przez przebieralnie do gabinetu. A ja mądra, weszłam do przebieralni, rozebrałam się i sruuu, wchodzę i tak w połowie drogi przypomniało mi się, że przecież najpierw trzeba sobie pogadać z lekarzem a dopiero później badanie. :D:D:D Na szczęście nie było go jeszcze w gabinecie :D:D:D Więc się wycofałam, ubrałam i weszłam ponownie- tak jak powinno być. Ale co się naśmiałam , to się naśmiałam :D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajny temacik
podarłam na spacerze spodnie na samym środku tyłka wielokrotnie zaklinował mi się obcas w jakiejs kratce, raz pomagało mi 2 obcych kolesi, w końcu udało im się, a ja dumna stapnęłam i drugi wpadł :P moja córka wiecznie mówi do obcych facetów tatus tatuś odkąd nauczyła się mówić, dla niej każdy pan to jest tatuś :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość odwykowa
weszlam z koleżanka do pubu ludzi fulll muzyczka gra.. podchodzi kelnerka podaje kare i pyta co Panie zamawiają, a ja- pizze i piwo z piwem ( zamiast piwo z sokiem). Kelnerka zaczeła lać zemnie i pyta jeszcze raz co ma byc??? :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kubek w kubek
Na zajęciach z informatyki: wykładowca (ok. 30-35 lat) zadał wszystkim zadanie do zrobienia. Wytłumaczył początek i dał nam kilka minut na wymyślenie, jak je skończyć. Jak zobaczył, że większość ludzi już je zrobiła, mówi - "dobrze, teraz przejdźmy do następnego zadania", a ja w skupieniu: - "jeszcze chwilka, JUŻ DOCHODZĘ" Mimo że jestem noga z informatyki, na koniec miałam bdb. :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upupupupupu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość natty
haha podoba mi sie ten topik :D mi sie przypomniala taka sytuacja jak kiedys tata podwozil mnie samochodem do szkoly, byl to stary polonez i czesto sie psul i jak sie zblizalismy do skrzyzowania to nagle silnik zgasl, a ja sie niewinnie zapytalam: Tato, stanal ci ? xD on po chwili odpowiedzial, ze tak :P a ja myslalam, ze wybuchne ze smiechu :D pozdrawiam wszystkich "bezobciachowcow" :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wstyd
niedawno zalozylam skarpetki w kropki do pantofli bo zimno bylo, chlopak wstydzil sie mnie zabrac na degustacje whisky dwunastolatki ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja pare dni temu ubralam 2 rozne kozaki...:P i gdyby nie to ze jeden na koturnie drugi na plaskiej podeszwie wiec poczulam dyskomfort w stawianiu rownych krokow :D to wyszlabym tak z synem do szkoly :D ale byla by siara...:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ważna impreza z delegacjami się zbliża, wszystko szybko szybko, robię więc kawy i herbaty w termosach... woda do czajnika, zagotować i do termosu... i tak parę rundek, aż za którymś razem dziwiłam się, czemu piana w termosie z kawą się nie podnosi jak w poprzednich... a ja nalałam wody do czajnika i jak go przyniosłam to od razu przelałam tą wodę do termosu.... wrzuciłam kiedyś do niszczarki ważne dokumenty... do teraz twardo obstaję przy tym, że w ogóle ich na oczy nie widziałam.... przecież zawsze można poprosić kogoś o duplikat! zjechałam kiedyś w liceum ze schodów na tyłku na jakiejś przerwie prosto pod nogi anglisty, który nie przewrócił się tylko dlatego, że szybko złapał się poręczy... była zima, wybiegałam z koleżankami ze szkoły. chciałam dla zabawy skoczyć na koleżankę i ją przestraszyć, ale że było ślisko to nie zdążyłam, bo fiknęłam koziołka i spadłam na plecy... wszystko byłoby ok, kupa śmiechu oczywiście, chociaż bolało mnie to, ale przed budynkiem siedzieli chłopcy z młodszych roczników na murkach... czasami pomyli mi się coś i do szefa zwracam się per pani... jak przychodziły czasem do mojej mamy koleżanki jakieś a jej nie było to często zamiast do widzenia po wyjaśnieniu sytuacji, mówiłam \"cześć\" albo \"na razie\"....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ojciec miał kiedyś odebrać matkę z pracy, a że ta miała coś do noszenia to wszedł do budynku, na piętro po te torby czy coś, zeszli razem do samochodu, pojechali jeszcze po coś na działkę. wysiadają z samochodu, moja matka ledwo powstrzymując śmiech pyta ojca czy miał jakieś problemy zanim po nią pojechał. ten nie zajarzył o co chodzi, ale widząc, że matka patrzy na jego stopy spojrzał w dół i zobaczył... że ma dwa różne buty na nogach! żeby jeszcze były chociaż tego samego koloru, ale nie! jeden był jasny szary, a drugi czarny..... długo był z tego ubaw... ale mój znajomy zrobił jeszcze lepiej... odwiedzał kogoś w szpitalu, potem poszedł do miasta zrobić zakupy, ludzie się dziwnie patrzyli, ale myślał, że to dlatego, że niedawno się przeprowadził do tego miasta, a że w dodatku jest dość potężny to mu się ludzie przyglądają... dopiero jak wchodząc do domu wycierał buty o wycieraczkę zobaczył, że na nich ma te niebieskie worki,które zakłada się odwiedzając chorych w szpitalu... a on tak przechodził ze trzy godziny po mieście... :) odprowadzałam kiedyś koleżanką po dyskotece kawałek do domu [ja miałam bliżej], pożegnałyśmy się przy rogu jakiegoś budynku, rozeszłyśmy, nagle słyszę głośny śmiech i "ała, ała", więc szybko pobiegłam zobaczyć co się stało... a ona postanowiła napisać smsa do kogoś i tak się zapatrzyła w telefon, że nie zobaczyła znaku drogowego i centralnie przygrzała czołem w ten znak.... ta sama kumpela trochę gaf natrzepała w liceum... na wieczorne wyjścia, o których wiadomo było, że będą zakrapianie alkoholem, wyłącznie w damskim towarzystwie, więc nie trzeba się odwalać, ona zazwyczaj ubrana jak na dyskotekę: obcisłe ciuszki, najczęściej świeżo wyprane i tak dalej, i zawsze obowiązkowo szpilki... i za każdym razem jak miała eleganckie buty to wywijała orła w drodze powrotnej... najczęściej gdzieś przechodząc przez błoto, kałuże czy inne takie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
załatwiałam coś w urzędzie stanu cywilnego, ubrana elegancko, jak to w godzinach pracy.. na korytarzu pełno ludzi, bo kończył się okres wymiany dowodów. przy wyjściu/wejściu jest do pokonania kilka stopni... więc wychodzę z budynku, mówię do widzenia,i jak nie trachnę! pokręciły mi się nogi, w dodatku utknęłam obcasem w kratce, krzyknęłam oczywiście w odruchu jakieś "o kurwa", wyrywam więc taka z lekka posiniaczona buta, ale się nie da, w końcu udało się, nie odwracałam się nawet, żeby zobaczyć reakcję tych wszystkich ludzi tak było mi wstyd, szybko wyszłam [szklane drzwi, ale oczywiście w kratkę prze wejściem też wkręcił mi się obcas... matko, co za łamaga ze mnie!... w końcu czerwona ze wstydu uwolniwszy obcas pospiesznym krokiem pognałam do pracy...efekt była taki, że cały obcas w obu butach miałam tak pozdzierany, że nadawały się już tylko do wyrzucenia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
miałam taki odjazd 2 lata temu :D myślałam, że babka ktora sie mnie o cs pyta zdechnie ze smiechu :D Dziewczyna pyta sie "Przepraszam, czy jechał juz tramwaj nr 45" ?? a ja na to - "proszę się zapytać CZEGOŚ innego :D:D:D:D:D:D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qpqpqp
Zakończenie mojej późnej rozmowy telefonicznej z kolegą ze studiów: M: no to do zobaczenia na wykładach Ja: nawzajem :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iskaa
ostra zima, spozniona na uczelnie...w pospiechu zakladam spodnie z dnia poprzedniego nie majac kompletnie czasu na inny ubior....zmachana czekam na pociag...zauwazam, ze ludzie dziwnie sie na mnie patrza, a wlasciwie na moje buty. Po kilku minutach spogladam na buty, a z nogawek ciagna sie rajstopy! Wstyd jak cholera! Najgorsze,ze nie dalam rady ich nawet wyciagnac, bo zaklinowaly sie kompletnie, ani ich porzadnie wlozyc ani sciagnac spodni w danej chwili, aby rajstopy wyciagnac. Wlozylam je zatem do nogawki. Moja noga wygladala jak....spuchnieta...szok :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jajajajjjajays
gadalam ostatnio z kumlem mojego meza na GG, a na koniec zamiast wyslac mu zwykle papa w emotikonce to sie pomylilam i wyslalam mu buziaka.... ale wtopa. Powiedzialam o tym mezaowi zeby nie bylo.... hihi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość _aaa__
nalelektryzowana skarpetka przyczepiona do polaru?, a potem spacerek nieswiadomy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sdsdc
moja mama poszła ostatnio do sklepu w dwóch różnych butach :O zauważyła dopiero w domu - jeden był brązowy na wysokim obcasie, drugi czarny na niższym:O jej koleżanka z pracu, nauczycielka przyjechała do szkoły w butach: jednym czarnym, drugim czerwonym. kiedyś moja mama idąc do sklepu w ślizgawicę przewróciła się na środku chodnika. pewnego dnia w szkole średnie przyszła do nas na przerwie opiekunka śwetlicy i pyta nam się jak nam się podoba w nowej szkole, a koleżanka jej na to bez namysłu `zajebiście`

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hallllllllllllllllllllllllllo
upup

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hallllllllllllllllllllllllllo
upuppuupuppupupup

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pracuję w sklepie.Kiedyś weszlo niby dwóch panów.Myślę sobie że ojciec z synem.Gadam do starszego, co trochę "pan,pan".On dziwnie na mnie patrzy, ale nic się nie odzywa.W pewnym momencie przeżylam maly szok, bo zauważylam, że ten "pan" ma paznokcie pomalowane na za*******e czerwony kolor, a moja koleżanka ma podejrzanie dziwną minę.Coś mi zaczęlo świtać w glówce, więc tak na wszelki wypadek zaczęlam gadać do mlodszego.Kiedy wyszli koleżanka uświadomila mnie że "ten starszy" to byla kobieta.Myślalam że się ze wstydu zapadnę pod ziemię.Ale ta kobieta naprawdę wyglądala jak facet;)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ostatnio moja koleżanka na polskim chciała powiedzieć, że robili zbliżenia twarzy jakiemuś aktorowi bo film omawialiśmy i powiedziała, że robili mu najazdy na twarz:)) a cała klasa w ryk hahaha;DD

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to ja coś napiszę znowu w trakcie wpasowywania się w rodzinę jeszcze wtedy narzeczonego, któregoś wieczoru siedziałam z jego matką w pokoju i o czymś gadałyśmy. jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to taka bibelociara... w każdym razie zapytała się mnie o jakąś rzecz - czy kupiłabym. nie wiem, chyba jakiś świecznik czy coś równie ekscytującego... na co ja wypaliłam, że nie, na jej pytanie dlaczego - coś mniej więcej: "a, bo to takie badziewie, ani to funkcjonalne, ani ładne i tylko kurz zbiera..." i nie wiem dlaczego, tak się rozgadałam nad wadami tego czegoś... a ona mi na to: "bo ja kupiłam właśnie..."ale wiecie - żeby zachować twarz, z pełną powagą, "jeśli ktoś l;ubi takie rzeczy i mu się podobają, to spoko. nawet ładne to to, takie ozdobne..." przyszły szwagier, który siedział w tym samym pokoju parsknął śmiechem i głośno skomentował, że teraz to się nie wywinę... na szczęście albo kobieta ma poczucie humoru, albo jest na tyle ciemna, że się nie pokapowała...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość LaleczkaKoteczka
No to moja kolej: *Dzisiaj: mieszkam w akademiku i pralnie mamy na dole, w piwnicy. Wlasnie chce zrobic pranie, biore je ze soba, juz chce wychodzic i nagle olsnienie: znowu nie mam proszku! Mowie wiec do kolezanki: "jejku, jaka jestem postrzelona, mowie ci, za kazdym razem musze z powrotem isc na gore po proszek, dobrze, ze tym razem mi sie przypomnialo". Biore wiec kubeczek na proszek, cala dumna, ze tym razem nie zapomnialam. :P Na dole okazalo sie, ze wzielam tylko kubeczek, ale nie napelnilam go proszkiem :o :D Jak przyszlam z powrotem na gore to glupio mi bylo spojrzec na kolezanke :P *Poznalam goscia przez internet. Zaprosil mnie po raz pierwszy do siebie do domu, korzystajac z okazji, ze nie bylo rodzicow. Moja mama wpadla na pomysl, ze nie wypada pojechac z pustymi rekoma, wiec upiekla specjalnie ciastka. Ale jak to bywa: takie wypieki sa raz lepsze, raz gorsze, wiec mama mowi do mnie: tutaj sa ciastka dla niego a te beda dla nas, domownikw (niektore byly przypalone, polamane, nieforemne itp.) Kazala mi jeszcze skosztowac jak smakuja, a ja bylam tak podekscytowana ta wizyta ze tylko ugryzlam ciastko i nie wiem czemu odlozylam z powrotem. W koncu przyszedl czas na wyjscie z domu, zlapalam torebke z ciastkami i w droge. W domu u ukochanego, cala dumna, wreczam mu paczuszke, mowiac: "prosze, specjalnie dla Ciebie!" :P Chlopak otwiera paczke, wyciaga ciastko, przyglada mu sie i mowi: "Ooooo, ugryzione?" Myslalam, ze sie pod ziemie zapadne :O Okazalo sie, ze wzielam wszystkie te nieudane ciastka a w domu zostawialam te dobre :O Do dzis nie wiem jak to sie stalo :O A z tym gostkiem to i tak rozstalismy sie za 2 tygodnie :P *kiedys w szkole musialam pojsc do ubikacji i juz jakies kilka metrow przed drzwiami wyciagam reke, zeby otworzyc drzwi i jednoczesnie patrze w innym kierunku, bo na korytarzu dzialo sie cos interesujacego. I ide z ta wyciagnieta reka i nie patrze przed siebie, a tu akurat wychodzi nauczycielka z ubikacji a ja ta reka chwycilam ja centralnie za piers :o:o:o Babka odskoczyla jak oparzona, ja przeprosilam i predko umknelam. Potem jak mialam z nia zajecia udawalysmy ze to sie nigdy nie zdarzylo :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×