Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

stojący z boku

Brzydki chłopak - czy oznacza że jest gorszy ??

Polecane posty

Gość 23latek
Bardzo dobry temat. W sumie ja należe do tych przeciętnych. Nie jestem ani przystojny ani brzydki. Ale mam DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików) przeszłość mnie zabija. Wiecznie się boję odrzucenia. Miałem dziewczynę. Byliśmy ze sobą 4 lata. Nie była na początku ładna ale Ja... pokochałem. No ale jak poszła na studia zaczeła dbać o siebie to z brzydkiego kaczątka zrobił się łabądź. Nie muszę jak to się skończyło. Wieksza pewność siebie, większa uwaga facetów (szczególnie gdy juz miała prawko i samochodem jeździła) i związek się skończył. A po co mieć jednego chłopaka jak już się ma powodzenie u innych co nie? Cóż 6 miesięcy mija a ja nadal odchorowuje rozpad. Ale przeszłość ma duże znaczenie na kształtowanie się człowieka. Ja się kształtowałemw stresie w pijaństwie i to się odbiło. Może już bym miał dziewczynę ale nieśmiałość mam straszną. Szczególnie, że niestety wyłysiałem. Kiedyś gęste włosy były moją domeną teraz niestety musze się strzyc na łyso. Geny robia swoje. Choć czasem uważam, że przystojniej wyglądam jak jestem łysy bo bardziej męsko wyglądam. Ale mam na uwadze, że Ci co mają gęste włosy robia różne fryzury mają łatwiej jeśli chodzi o kontakty damsko-męskie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 23latek
Jeszcze jedno. Oczywiście mam duzo koleżanek, że by nie było, że jestem odcięty od dziewczyn. W pracy własciwie obracam sie w towarzystwie kobiet. I tych piękncyh jak i tych mniej pięknych. Ale mam wrażenie, że jestem tylko dlatego bo jestem jak "przyjaciółka z penisem" któremu można się wyżalic bo jestem człowiekiem wrazliwy, który wszystko zrozumie a w dodatku otwarty na świat (Lubię duzo się uczyć i poznawać świat). I tak wybierają albo wysokich, wyżelowanych albo takich co są zimnymi draniami. Czasem tego świata nie rozumiem. Ale chyba spojrzenie na świat i na człowieka zmienia sie z wiekiem. Ja patrzę na duszę choć nie przeczę wygląd ma znaczenie ale dla mnie kobieta musi byc inteligetna i dbać o siebie. Nie musi być księżniczką bo nawet takiej nie chcę. No ale wiem, że na pewno mam trudniej niz przystojniacy. No i te cholerne łysienie... :|

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak to jest z życiem
Ta twoja dziewczyna widać, nie dostała w życiu we wczesnym dzieciństwie aż tak aby określić ją tym syndromem. Mogła mieć troszkę zaniżoną samoocenę ale nie tak bardzo. Z kobietami jest tak, że nie potrafią być samotne. Kobiety są wrażliwe, w wieku nastoletnim one myślą bardziej o przyjacielu niż o chłopaku. Często jest tak, że muszą mieć chłopaka ponieważ koleżanki mają. I głupio jest nie mieć chłopaka, oraz chcą mieć kogoś z potrzeby przytulenia, bliskości. Oczywiście nie mówimy tu o niczym poważnym, choć nie można bagatelizować, zdarzają się w tym wieku prawdziwe miłości. Ogólnie schemat jest taki, że kobiety nie potrafią być same i potrzebują kogoś aby nie czuć się samotnie. Cżesto ranią po drodze chłopaków takim postępowanie, co będzie skutkować w póxniejszym ich podeściu do kobiet. Z tego co napisałeś mogę ci powiedzieć, że ta twoja koleżanka traktowała cię jako chłopaka do zaspokojenia swojej potrzeby bycia z kimś. Ponieważ we wcześniejszym wieku miała obniżoną samoocenę. Dzięki tobie zaspokoiła potrzebę bycia z kimś, jest to potrzeba wynikająca z wrażliwości. W późniejszym wieku gdy zaczęła dbać o siebie, została dostrzeżona w swoim otoczeniu. Zaczęło się adorowanie jej, przez mężczyzn. Co spowodowało wzrost samooceny. Wzrost samooceny co za tym idzie pewność siebie. W tedy przestałeś jej być potrzebny, osoby z zawyżoną samooceną są zbyt pewne siebie, uważają, że mogą mieć wszystko, że wszystko im się uda. U niej samoocena przekroczyła stan równowagi. To brutalne, ale uznała, że może mieć kogoś lepszego od ciebie. Z kobietami już tak jest. Ale z mężczyznami również. Gdyby nie zaczęło się to adorowanie, to pewnie bylibyście dalej razem. Tej twojej zasmakowało życie, zmieniło się jej otoczenie. Kobiety działają w zaewaluowany sposób, mężczyźni działają prosto. I to ta wielka różnica, przez tą właśnie różnice w działaniu mamy do czynienia z odwieczną wojną płci. Zaniżona samoocena jest tak samo negatywna jak zawyżona. W pierwszym przypadku osoby z zaniżoną samooceną, takie osoby często odpuszczają sobie. Uważają, że nie mają szans, boją się kolejnego zranienia. Jest to ich reakcja obronna, myślą dość twardo, są ostrożne. Osoby z zawyżoną samooceną, są przeciwieństwem tego. Zbyt pewne siebie uważają, że mogą mieć każdego. Kobiety mogą być z kimś kto im się nie podoba, tylko dlatego aby zaspokoić swoją potrzebę bycia z kimś, ze względu na status społeczny tego partnera. Z badań socjologicznych wynika, że to kobiety mają w swoim życiu więcej, więcej partnerów seksualnych. O tym jak to się zaczyna można się długo wywodzić, bo to bardzo ciekawy temat. Kobiety wolą twardzieli, niegrzecznych chłopców, bynajmniej tacy chłopcy najwięcej sobie w życiu podymają. Kobiety lubią być oszukiwane, dla przykładu. Podam ci dwa przykłady, dwóch odmiennych ze sobą przypadków. Mamy dwóch chłopaków, jeden to typ spokojny, opanowany, rozsądny, taki co to szanuje dziewczyny. Drugi typ to osobnik twardy, arogancki, zwariowany, niegrzeczny, taki co to nie szanuje kobiet. Teoretycznie pierwszy osobnik jest idealnym partnerem, ale kobiety we wczesnym życiu wybiorą tego drugiego. W życiu to właśnie ten drugi typ będzie mógł mieć kilka, bądź kilkanaście dziewic. I sporo partnerek seksualnych. Ten pierwszy prawdopodobnie nigdy nie będzie miał żadnej dziewicy. Za to pewne, że będzie miał flustracje na tym punkcie, że dla nikogo nigdy nie będzie pierwszy. Wynika to głównie też z tego, że typ pierwszy nie adoruje kobiet, a kobiety lubią być adorowane i okłamywane. Pierwszy typ będzie miał szansę w późniejszym życiu, kiedy to kobiety zaczną się starzeć, psychika zacznie się zmieniać, pojawi się chęć stabilnego życia. Niestety kobiety wierzą w słowa, i ten drugi typ to wykorzystuje. Gdyby kobiety były bardziej rozsądne byłoby inaczej. Gdy rozmawiałem z osobami zdradzonymi, porzuconymi. Ciągle pojawiało się określenie „słowa”, ciągle te „słowa”. Miłości nie sprawdzi się w słowach. Miłość to nie bukiet kwiatów, miłość to nie droga kolacja. Miłość to gest, jeśli jesteśmy chorzy i leżymy w szpitalu, a partner jedzie przez pół kraju, aby znaleźć nam specjalistę. Nie śpi całą noc bo tłucze się samochodem czy w pociągu, a rano jeszcze nas odwiedza. To jest miłość, to jest dowód miłości i poważnego traktowania. Jeśli partnerowi zależy, to codziennie będzie przychodził do tego szpitala. Problem w tym, że większość osób da się zaślepić. Trzeba patrzyć na gesty, a nie na prezenty, nie słowa. Trzeba patrzyć na formę. Oczywiście trzeba wiedzieć o czym jest mowa i jaka treść do nas jest kierowana. Liczy się to jak ktoś mówi, a nie to co mówi. Po tym jak się mówi, można się dowiedzieć czy jest to prawdziwe czy nie. Po tym jak się daje kwiaty można się dowiedzieć czy to jest prawdziwe czy nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 23latek
Mam pytanie. jesteś psychologiem? Bo trafnie to wszystko oceniasz :) No też miał fakt, że byliśmy jak dwa ognie. Ona perfekcjonistka ja romantyk. Ale co nie zmienia faktu, że zmieniła się. Tylko, że najlepsze jest to, że teraz jest z facetem o 6 lat starszym, który napiszę szczerze jest brzydki. Co każdy znajomy czy znajoma zobaczy Jego zdjęcie to się przerażają. No ale dla Niej ejst "Księciem" jak to mówi i jest atrakcyjny. Chyba nigdy nie zrozumiem kobiet. Tak jak w pracy. Dwa przypadki: Gościu wyglądający na stereotypowego informatyka. Twarz w pryszczach. Ale coś ma w sobie, że dziewczyny Go wielbia. Specyficzny humor. I jaki z tego morał? Chodzi teraz z taką dziewczyną, że szczena upada koksom. Drugi przypadek. Chłopak ubiera się troche kobieco. Taki pedancik. I co chwila widze jak za rękę chodzi z jakimiś dziewczynami. Nie wiem w końcu na co patrzą kobiety?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak to jest z życiem
Nie jestem psychologiem, ale na moim kierunku jest psychologia którą bardzo polubiłem. Jest to moja pasja, psychologia, filozofia, socjologia. Osobiście wiele lat poświęciłem, na analizę kobiecych zachowań. Wiele rozmawiałem z wieloma kobietami stąd zacząłem wysnuwać swoje teorie dzięki wiedzy zdobywanej na psychologii. Aby zrozumieć kobietę trzeba ją poznać, tak samo mężczyznę. Ogólnie można powiedzieć o pewnym schemacie, kobiety są wrażliwe. I często mężczyźni to wykorzystują. Aby stać się dla kogoś bliskim kolegą, przyjacielem czy partnerem. Najpierw musisz spowodować aby ten ktoś o tobie myślał, miał cie w głowie. Najłatwiejszym sposobem aby to spowodować jest litość, tutaj dla osób które bawią się ludźmi przydają się umiejętności aktorskie. Oczywiście należy pamiętać aby nie przesadzać, z tą litością aby dziewczyna nie odebrała cie za nieudacznika. Ale to dobry sposób na pierwszy etap trafienie do głowy. Zwłaszcza dla osób wrażliwych, takie osoby współczują takim osobą przez co często starają się je zrozumieć, wczuć w ich sytuacje zaczynają myśleć o tej osobie. Docieramy tym samym do głowy drugiej osoby. Później już najlepiej pokazywać swoją zaradność, ale ciągle nie zapominając o tej wrażliwości. Gra słów spojrzenia, mimika twarzy, gesty. Jednym słowem masz być twardy ale nie za twardy, wrażliwy ale nie za wrażliwy. Kobiety mają słabość do „słówek” i lubią być adorowane. Wszystko zależy od stopnia wrażliwości, czy też nadwrażliwości. Kobiety a raczej dziewczyny w początkowej fazie życia, marzą o przystojnym mężczyźnie, księciu z bajki jak to zostały nauczone z bajek. Często mają zbyt przesadzony typ, wizje swojego partnera. Oczywiście tutaj można się dłużej wywodzić na ten temat, ponieważ kobiety można podzielić na kilka kategorii. Ale ogólnie mają zbyt idealną wizje swojego chłopaka, w tedy bardziej żyją marzeniami idealnego partnera. Przede wszystkim kobiety są większymi realistkami niż mężczyźni. Z czasem wizja idealnego partnera zanika i w tedy wygląd schodzi nieco na niższy plan, ale nigdy nie jest tak, że nie ma żadnego znaczenia. Staje się to z wiekiem, w tedy na pierwszym planie ponieważ wygląd nieco zszedł na niższą pozycje pozostają, chęć bycia z kimś, poczucie bliskości, bezpieczeństwa. Wszystko ze względu na bijący zegar biologiczny, bo następnym etapem u kobiet jest instynkt macierzyński. Chcą czegoś stabilnego, ponieważ pojawia się u nich chęć posiadania potomstwa. I odzywa się realizm w myśleniu, kobiety boją się samotności, boją się rywalek. Zaczynają myśleć nieco innymi kategoriami. Stąd jak piszesz „Gościu wyglądający na stereotypowego informatyka. Twarz w pryszczach. Ale coś ma w sobie, że dziewczyny Go wielbia. Specyficzny humor. I jaki z tego morał? Chodzi teraz z taką dziewczyną, że szczena upada koksom.” Ten informatyk, ma inteligencje. A w dzisiejszym świecie przede wszystkim osoby inteligentne mogą osiągnąć lepszy status społeczny. Ona będąc z nim myśli poważnie o życiu, koksiarze mają to do siebie, że są na ogół płytcy kierują się prymitywniejszymi potrzebami. Informatyk a koksiarz inaczej traktuje kobietę. Informatyk, jest z pewnością typem wrażliwym dobrze jest się mu porozumiewać z kobietami. Kobiety nie są tak przyziemne jak typ facetów jak to określiłeś koksiarzy. Myślą pragmatycznie, ze względu na zwrot w myśleniu. Koksiarze imponowali im w młodszym wieku. Mężczyzna musi być zaradny i musi dawać poczucie bezpieczeństwa, informatyk choć może nie wygląda to jest zaradny. Więc to jest najważniejsze, na niższym punkcie stoi w tym przypadku powierzchowność, taka jak wygląd. Z tym, że cały czas zaznaczam, że wygląd ma znaczenie tyle, że już nie aż takie jak kiedyś. To wynika z instynktu macierzyńskiego który się pojawia. Poczucie starości, kobiety zaczynają szybciej się starzeć od mężczyzn. Z biologicznego punktu widzenia, u kobiet między 20 -30 rokiem życia najszybciej skóra się starzeje, po 30-stce to starzenie skóry stabilizuje się. U mężczyzn ten etap następuje dopiero między 30 – 40 rokiem życia. Ze względu na to, że mężczyźni mają grubszą skórę a kobiety cieńszą, bardziej delikatniejszą. Te zmiany fizyczne właśnie powodują zmiany na psychice, kobieta przeważnie musi się zrealizować jako matka, jak mówiłem myśli już bardziej pragmatycznie. Często nauczona niepowodzeniami w młodszym wieku, dokonuje takiego wyboru jakiego dokonała ta dziewczyna z tym informatykiem. Boi się zawiedzenia, w starszym wieku nie musi mieć już faceta na pokaz tak jak to ma miejsce w przypadku młodszego wieku. Teraz myśli nieco innymi kategoriami. W drugim przypadku „Drugi przypadek. Chłopak ubiera się troche kobieco. Taki pedancik. I co chwila widze jak za rękę chodzi z jakimiś dziewczynami.” Jest to przypadek tego porozumienia pod kątem wrażliwości. Kobietą dobrze się rozmawia z takimi, jak mówiłem, kobiety mają słabość do mody. Ten pedancik jak mniemam goni podobnie za modą, musi też być osobą wrażliwą. I to, że tak się ubiera wcale nie oznacza, że jest osobą niezaradną. Może ubierać się dość drogo, jest zadbany, pachnący, czysty. W dzisiejszym świecie to pieniądze wyznaczają status społeczny, znaczą o stabilności. A aby je zdobywać nie musisz być silny, mięśnie nie są już tak imponujące. Kobietą może fizycznie podobać się nieco inny typ. Ale tamten typ nie ma takiej osobowości jak ten. I pragmatyczne myślenie mówi, że ten jest stabilny a z tamtym jest ryzyko. A kobieta nie może wiecznie się zawodzić na mężczyznach, bo jej atrakcyjność przemija, chce być dla kogoś ważna przez całe życie. Nawet jak urodzi dziecko, przytyje. Nie chce zostać porzucona, zdradzona, stracić partnera, ciągle chce czuć się ważna, i taki typ jej zapewni to poczucie. Bo później już może być za późno na coś nowego. Później mogą się pojawić akty desperacji, wymagania wraz z wiekiem wobec partnera będą coraz niższe. Mówi się o krytycznej barierze wieku 25 lat. Po przekroczeniu której zaczyna pojawiać się desperacja, chęć bycia z kimś, chęć posiadania dziecka, chęć stabilności, strach przed samotnością. To wszystko zaczyna się kumulować w granicach tego wieku. Po przekroczeniu też tego wieku, kobiety mogą być coraz bardziej wykorzystywane ze względu na to, że ich atrakcyjność przemija. Ich wymagania wobec partnera maleją. I potem słyszymy, że faceci to świnie i myślą tylko o seksie, że nie ma prawdziwych mężczyzn. Co oczywiście jest błędne, bo prawdziwi mężczyźni dbający o kobiety, tak samo jak prawdziwe kobiety dbające o mężczyzn i istnieją. W przypadku kobiet, często jest tak, że ze względu na wrażliwość chcą być z kimś. Ale często zdarza się też tak, że mając kogoś szukają dalej kogoś lepszego. I jak się znajdzie skaczą szczebelek wyżej do tego lepszego. Problem w tym, że jeśli są to zbyt pewne siebie kobiety mogą się na tym przejechać i kiedyś ten szczebelek może okazać się niestabilny, stąd zawyżona ocena w przypadku tych ładnych kobiet kiedyś zawodzi. W tedy czeka je bolesny upadek żal, że ze stabilnego szczebelka skoczyły wyżej na niestabilny. Ale czasu nie można cofnąć. Często zdarza się tak, że te ładne kobiety z zawyżoną niegdyś samooceną spadają tak, często czują się samotne, ponieważ patrzy się na nie jak na obiekt seksualny i zapomina się o ich potrzebach wynikających z wrażliwości. A latka płyną, ci spokojni wrażliwi nauczeni doświadczeniami z dzieciństwa nie chcą ryzykować i zakładają, że takie dziewczyny są zajęte, że nie mają szans. Jeśli taka kobieta sama nie zainicjuje rozmowy z takim spokonym mężczyzną, to nikt nie zainicjuje takiej rozmowy. Takie kobiety na ogół przyciągają typ niestabilnego mężczyzny, co to chce sobie pobzykać i nie myśli o niczym poważnym. Kiedyś im to nie przeszkadzało, ale ich wiek zaczął się zmieniać. Bo nie potrzebują już mężczyzny na pokaz przed koleżankami, w tym starszym wieku co innego jest dla nich ważne, myślą bardziej o stabilności i ognisku rodzinnym. Stąd te zwroty w myśleniu u kobiet. Początkowo wygląd się liczy, jednak z wiekiem schodzi na nieco niższy poziom, i trzeba pamiętać, że zawsze odgrywa znaczenie ale już nie takie wielkie. Jeśli chodzi o tą dziewczynę i bycie z kimś. Jeśli jesteś typem romantyka, to powinieneś szukać dziewczyny w tym typie. Ogólnie to nie powinno być takie trudne bo w starszym wieku kobiety cenią romantyczne gesty u faceta, zwłaszcza jeśli jest to typ zaradny. Bo taki typ adoruje i zapewnia bezpieczeństwo. Kobiety też zdradzają, ponieważ mężowie, partnerzy przestają je adorować. Skupiają się bardzie na potrzebach finansowych czyli na zaradności, zapominając o potrzebach wynikających z wrażliwości. Wyżej napisałem jak to jest z tymi drabinkami u kobiet. Ona będą adorowana została dowartościowana, jej samoocena podskoczyła, stała się zbyt pewna siebie. Skoczyła z bezpiecznej drabinki ciebie, wyżej. Bo uznała, że może mieć coś lepszego. Jednak ta wyższa drabinka okazała się niestabilna i spadła na sam dół. Jej wiek się zmienił więc i myślenie zaczęło się zmieniać. Możliwe, że zaczęła żałować w pierwszym momencie tego, że cie zostawiła. To klasyczny objaw, dopiero gdy coś stracimy dostrzeżemy jak to coś było dla nas ważne. Ale później poznała tego starszego faceta. Jest z nim ponieważ boi się skoczyć wyżej. U niej zaczynają pojawiać się te symptomy przekwitania, to zależy w jakim wieku jest. Teraz boi się skakać wyżej bo jest starsza, woli pozostać na stabilnym szczebelku. Stąd ten facet według niej jest dla niej idealny, ponieważ zaspokaja jej potrzeby wynikające z wrażliwości oraz potrzebę stabilności. Dla kobiet te dwa czynniki są bardzo ważne, spotkałem się nawet z takimi przypadkami, że kobiety były z jednym a kochały się w innym. Mimo tego były z innym. Ze względu na zaspokojenie tych potrzeb, bo to jest pewny szczebelek. Im kobieta starsza tym większy strach przed zmianą partnera i skakanie po tych szczebelkach. Bo boi się bolesnego upadku. Stąd jeśli byłeś kiedyś zakochany w kimś a ona jest w tobie zakochana, to może też być tak, że nie zaryzykuje stracenie swojego bezpiecznego stabilnego sprawdzonego szczebelka, mimo iż bardzo chce być z tobą. W tym przypadku sam musiałbyś zainicjować chęć bycia z nią, musiałbyś to okazać. Inaczej nie ma szans aby to się zmieniło. Z wrażliwymi facetami jest podobnie. Mogą być z kobietą i kochać się w innej, ale nie zaryzykują stracenia bezpiecznego szczebelka. Choć czasem warto zaryzykować, ale przeważnie dla swoje pierwsze miłości, nie pierwszego partnera, tylko pierwszej miłości. Czasem nigdy niespełnionej miłości, w której to nawet nie byliście ze sobą. Bo jak widać z doświadczeń życiowych wielu ludzi, najważniejsza w życiu jest pierwsza miłość, pierwsze zawirowanie itd. Nawet jeśli wirował nam świat na punkcie kogoś, a z nim/ z nią nie byliśmy i może nawet ledwo go/ją znamy. W tym przypadku dobrze jest porozmawiać z taką osobą. Nawet bez wiedzy naszego stabilnego szczebelka, bo w końcu chodzi tu o całe życie. I to wszystkim na dobre by wyszło. Zwykła szczera rozmowa, wyrzucenie tego z siebie. Bo często jest tak, że taka niespełniona miłość siedzi w nas głęboko. Czasem wydaje nam się że już nic tam nie ma, że w życiu jesteśmy już za bardzo zmęczeni, że nie wierzymy w miłość. Tym bardziej w tym przypadku należy porozmawiać ze swoją pierwszą sympatią. W końcu nie jesteśmy już dziećmi. Związki po latach ze swoją pierwszą miłością praktycznie zawsze są udane, tym bardziej jeśli jest to niespełniona miłość. W przypadku jeśli byłoby to niemożliwe, bycie z tym kimś, to szczera rozmowa tylko ulży i pozwoli zamknąć ten temat raz na zawsze. Dziś nie jest to takie trudne, wystarczy znaleźć kogoś na naszej klasie i napisać. Jeśli ktoś był kiedyś w kimś zakochany a nie był z tym kimś a czuliście, że druga osoba może coś do was czuć. Dostaliście kiedyś tajemniczą walentynkę, czy też tańczyliście ze sobą na szkolnych dyskotekach. To warto próbować. Warto wiedzieć np. czy ta walentynka nie była od tej osoby. Pierwsza miłość zawsze jest najważniejsza. W przypadku jeśli on lub ona, oboje są osobami wrażliwymi, nadwrażliwymi. W tym przypadku mamy do czynienia najczęściej z niespełnioną prawdziwą miłością. Prawdziwą ponieważ takie osoby najczęściej są dojrzalsze od swoich rówieśników emocjonalnie. Zupełną bujdą jest twierdzenie, że osoby nastoletnie nie wiedzą co to prawdziwa miłość. Najważniejsza jest ta pierwsza szkolna miłość. W późniejszym wieku ze względu na inne potrzeby, często ludzie są ze sobą właśnie ze względu na te potrzeby. Nazywając to miłością, są ze sobą bardziej z przyczyn które opisywałem dużo wyżej, a nie z miłości tylko nazywają to miłością. Dlatego jeśli będziecie to czytać co pisze o miłości i macie na swoim koncie niespełnioną miłość to odezwijcie się do te drugiej osoby. Nie ma co słuchać osób starszych które są z kimś tak naprawdę bez miłości i wmawiają wam, że miłość nie istnieje, a wszystko opiera się na seksie i pieniądzach. W przypadku tej niespełnionej miłości warto to zrobić. Starsze osoby często są rozczarowane życiem, podirytowane stąd ich rozczarowanie. A pierwsza miłość siedzi w każdym, zwłaszcza w przypadku swojej pierwszej niespełnionej miłości. Warto próbować, bo jeśli oboje byliście osobami wrażliwymi, nadwrażliwymi, nieśmiałymi. Tańczyliście ze sobą, czuliście że ta druga osoba odwzajemnia, ale nic nie robi. Bądź tez próbuje ale nie wychodzi jej to warto po latach spotkać się i porozmawiać z taką osobą. To jest jedyny wyjątek dla którego warto zaryzykować !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak to jest z życiem
Nie wkleiło się całe to wkleam tu ciąg dokończony Jeśli chodzi o tą dziewczynę i bycie z kimś. Jeśli jesteś typem romantyka, to powinieneś szukać dziewczyny w tym typie. Ogólnie to nie powinno być takie trudne bo w starszym wieku kobiety cenią romantyczne gesty u faceta, zwłaszcza jeśli jest to typ zaradny. Bo taki typ adoruje i zapewnia bezpieczeństwo. Kobiety też zdradzają, ponieważ mężowie, partnerzy przestają je adorować. Skupiają się bardzie na potrzebach finansowych czyli na zaradności, zapominając o potrzebach wynikających z wrażliwości. Wyżej napisałem jak to jest z tymi drabinkami u kobiet. Ona będą adorowana została dowartościowana, jej samoocena podskoczyła, stała się zbyt pewna siebie. Skoczyła z bezpiecznej drabinki ciebie, wyżej. Bo uznała, że może mieć coś lepszego. Jednak ta wyższa drabinka okazała się niestabilna i spadła na sam dół. Jej wiek się zmienił więc i myślenie zaczęło się zmieniać. Możliwe, że zaczęła żałować w pierwszym momencie tego, że cie zostawiła. To klasyczny objaw, dopiero gdy coś stracimy dostrzeżemy jak to coś było dla nas ważne. Ale później poznała tego starszego faceta. Jest z nim ponieważ boi się skoczyć wyżej. U niej zaczynają pojawiać się te symptomy przekwitania, to zależy w jakim wieku jest. Teraz boi się skakać wyżej bo jest starsza, woli pozostać na stabilnym szczebelku. Stąd ten facet według niej jest dla niej idealny, ponieważ zaspokaja jej potrzeby wynikające z wrażliwości oraz potrzebę stabilności. Dla kobiet te dwa czynniki są bardzo ważne, spotkałem się nawet z takimi przypadkami, że kobiety były z jednym a kochały się w innym. Mimo tego były z innym. Ze względu na zaspokojenie tych potrzeb, bo to jest pewny szczebelek. Im kobieta starsza tym większy strach przed zmianą partnera i skakanie po tych szczebelkach. Bo boi się bolesnego upadku. Stąd jeśli byłeś kiedyś zakochany w kimś a ona jest w tobie zakochana, to może też być tak, że nie zaryzykuje stracenie swojego bezpiecznego stabilnego sprawdzonego szczebelka, mimo iż bardzo chce być z tobą. W tym przypadku sam musiałbyś zainicjować chęć bycia z nią, musiałbyś to okazać. Inaczej nie ma szans aby to się zmieniło. Z wrażliwymi facetami jest podobnie. Mogą być z kobietą i kochać się w innej, ale nie zaryzykują stracenia bezpiecznego szczebelka. Choć czasem warto zaryzykować, ale przeważnie dla swoje pierwsze miłości, nie pierwszego partnera, tylko pierwszej miłości. Czasem nigdy niespełnionej miłości, w której to nawet nie byliście ze sobą. Bo jak widać z doświadczeń życiowych wielu ludzi, najważniejsza w życiu jest pierwsza miłość, pierwsze zawirowanie itd. Nawet jeśli wirował nam świat na punkcie kogoś, a z nim/ z nią nie byliśmy i może nawet ledwo go/ją znamy. W tym przypadku dobrze jest porozmawiać z taką osobą. Nawet bez wiedzy naszego stabilnego szczebelka, bo w końcu chodzi tu o całe życie. I to wszystkim na dobre by wyszło. Zwykła szczera rozmowa, wyrzucenie tego z siebie. Bo często jest tak, że taka niespełniona miłość siedzi w nas głęboko. Czasem wydaje nam się że już nic tam nie ma, że w życiu jesteśmy już za bardzo zmęczeni, że nie wierzymy w miłość. Tym bardziej w tym przypadku należy porozmawiać ze swoją pierwszą sympatią. W końcu nie jesteśmy już dziećmi. Związki po latach ze swoją pierwszą miłością praktycznie zawsze są udane, tym bardziej jeśli jest to niespełniona miłość. W przypadku jeśli byłoby to niemożliwe, bycie z tym kimś, to szczera rozmowa tylko ulży i pozwoli zamknąć ten temat raz na zawsze. Dziś nie jest to takie trudne, wystarczy znaleźć kogoś na naszej klasie i napisać. Jeśli ktoś był kiedyś w kimś zakochany a nie był z tym kimś a czuliście, że druga osoba może coś do was czuć. Dostaliście kiedyś tajemniczą walentynkę, czy też tańczyliście ze sobą na szkolnych dyskotekach. To warto próbować. Warto wiedzieć np. czy ta walentynka nie była od tej osoby. Pierwsza miłość zawsze jest najważniejsza. W przypadku jeśli on lub ona, oboje są osobami wrażliwymi, nadwrażliwymi. W tym przypadku mamy do czynienia najczęściej z niespełnioną prawdziwą miłością. Prawdziwą ponieważ takie osoby najczęściej są dojrzalsze od swoich rówieśników emocjonalnie. Zupełną bujdą jest twierdzenie, że osoby nastoletnie nie wiedzą co to prawdziwa miłość. Najważniejsza jest ta pierwsza szkolna miłość. W późniejszym wieku ze względu na inne potrzeby, często ludzie są ze sobą właśnie ze względu na te potrzeby. Nazywając to miłością, są ze sobą bardziej z przyczyn które opisywałem dużo wyżej, a nie z miłości tylko nazywają to miłością. Dlatego jeśli będziecie to czytać co pisze o miłości i macie na swoim koncie niespełnioną miłość to odezwijcie się do te drugiej osoby. Nie ma co słuchać osób starszych które są z kimś tak naprawdę bez miłości i wmawiają wam, że miłość nie istnieje, a wszystko opiera się na seksie i pieniądzach. W przypadku tej niespełnionej miłości warto to zrobić. Starsze osoby często są rozczarowane życiem, podirytowane stąd ich rozczarowanie. A pierwsza miłość siedzi w każdym, zwłaszcza w przypadku swojej pierwszej niespełnionej miłości. Warto próbować, bo jeśli oboje byliście osobami wrażliwymi, nadwrażliwymi, nieśmiałymi. Tańczyliście ze sobą, czuliście że ta druga osoba odwzajemnia, ale nic nie robi. Bądź tez próbuje ale nie wychodzi jej to warto po latach spotkać się i porozmawiać z taką osobą. To jest jedyny wyjątek dla którego warto zaryzykować !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zajebiesty post
Jak to jest z życiem--:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lesniczy
czy oglądaliście może 1. sezon Californication. Pewien wątek b. pasuje to tego topicu. mianowicie mówie o chłopaku Karen (tego własciciela gazety ktorego nie lubi hanK). Jest niesamowicie brzydki, chyba każdy się ze mną zgodzi a jednak niesamowita Karen go kocha i chociaż scenarzyści ukazują go na przegranej pozycji z hankiem to nie wygląda to jakos bardzo nie naturalnie ze sa razem z karen

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak to jest z życiem
Chciałbym napisać coś jeszcze o niespełnionej miłości, o tym dlaczego jest to prawdziwa miłość i warto do niej wrócić. Przede wszystkim chciałbym zacząć od tego, że wszystko co pierwsze zapada nam w pamięci. Pierwszy samochód, pierwsze jakieś przygody i oczywiście pierwsza miłość. Niespełniona miłość, a spełniona miłość nieco się różnią. W przypadku niespełnionej miłości, mamy do czynienia z wrażliwymi lub nadwrażliwymi osobami, nim i nią. Takie osoby mają nieco zaniżone samooceny , lub jedna z nich ma bardziej zaniżoną samoocenę. Są to osoby jak wspominałem bardzo wrażliwe, podobne do siebie, dojrzalsze emocjonalnie od rówieśników, cierpiące na jakieś kompleksy. Często ze względu na niedowartościowanie własnej osoby, brutalne traktowanie przez środowisko, uważają się za nieatrakcyjne. W młodym wieku, często dzieci mają kompleksy, środowisko jest bardzo brutalne. Co wpływa na osoby wrażliwe, nadwrażliwe niezależnie czy jest to chłopak czy dziewczyna. Jeśli takie osoby się w sobie zakochają, to mimo tego uczucia będą bały się odrzucenia. Niespełniona miłość zapada głęboko w pamięci, i nie znika, nawet gdy wydaje nam się, że jej nie pamiętamy. Z latami ta miłość zostaje przysypywana różnymi przeżyciami, ale dalej gdzieś tam jest w naszej głowie pod warstwą tych przeżyć. Kiedyś powróci, ale o tym napiszę później. Jeśli naprawdę takie osoby się kochają to będą myśleć o tym aby druga osoba była szczęśliwa, nawet kosztem swojego szczęścia. Strach przed odrzuceniem przez swoją ukochaną osobę oraz kompleksy spowodują nieśmiałość. Takie osoby mogą uważać, że osoba w której są zakochane zasługuje na kogoś lepszego, wszystko przez to, że w swoim mniemaniu są mało atrakcyjne. Takie osoby mogą się zakochać w sobie, nawet sie nie znając. Przy spotkaniach na korytarzach szkolnych, raczej nie będą ze sobą rozmawiać, co najwyżej będą na siebie patrzeć, ale najczęściej tak aby ta druga osoba tego nie dostrzegła. Może to brzmi dziecinnie, ale dokładnie w taki sam sposób zachowują się starsi. Taka sytuacja może trwać długo. Gdy jedno z nich widzi jak drugie się smuci, to też się smuci ale wstydzi się podejść. W tym wieku zaraz po szkole rozeszłyby się plotki. Co najwyżej takie osoby mogą ze sobą tańczyć na dyskotekach szkolnych, bez zainteresowania wścibskiego brutalnego środowiska. Dlatego aby pocieszyć drugą osobę mogą podrzucać jakieś wiersze, najbardziej prawdopodobne są anonimowe wiersze, walentynki. Podrzucane w anonimowy sposób, tak aby nikt nie wiedział o tym, ewentualnie najlepszy przyjaciel. Wszystko po to aby uszczęśliwić drugą osobę. Takie miłości zazwyczaj nie spełniają się ze względu na strach przed odrzuceniem. I szkoda, bo z charakteru są to osoby psujące do siebie. Taka niespełniona miłość zapada w pamięci i jest tam nawet gdy jej nie pamiętamy. Może wrócić w późniejszym życiu. Takie osoby nie szybko zapominają o sobie. Z czasem jednak muszą odnaleźć się w nowych szkołach, nowym środowisku. Tracą nadzieje, że kiedyś jeszcze się spotkają, zaczynają kolejny etap w swoim życiu. W przypadku wrażliwej dziewczyny, bardzo prawdopodobne, że znajdzie sobie chłopaka ze względu na chęć zaspokojenia swojej potrzeby bycia z kimś. Mimo tego, że będzie miała swojego chłopaka, to dalej będzie miała w głowie tamtego. W przypadku chłopaka pewnie długo będzie sam. U chłopców taka potrzeba bycia z kimś jest niższa niż u dziewczyn, w tym wieku chłopcy mają większą potrzebę seksualną. Ze względu na to, że jest wrażliwy a już raz był zakochany, nie będzie kochliwy. Co też będzie skutkować późnymi związkami, prędzej zacznie z kimś być gdy przestanie wierzyć w miłość i zmęczy się życiem, stwierdzi, że zanikły u niego uczucia i będzie mu wszystko obojętne. Pojawi się u niego flustracja na punkcie seksu. Tak to mniej więcej wygląda z niespełnioną miłością. Miłość w wieku nastoletnim a ta w wieku dorosłym jest zupełnie inna. I nie można ich porównywać. Mówi się, że prawdziwa miłość zdarza się tylko raz w życiu. I to prawda, prawdziwa miłość zdarzy się tylko raz w życiu. Jest to moment w którym pierwszy raz dwie osoby zaczynają do siebie coś czuć i są to uczucia odwzajemnione. Nie zawsze te osoby myszą być ze sobą. Ale te osoby myślą o sobie nawet gdy są w związkach z innymi. W przypadku osób nadwrażliwych, one mają wykształcony bardzo instynkt, wyczucie, powinny wyczuć, że drugiej osobie na niej zależy. Z tym instynktem weszlibyśmy w parapsychologię, a nie będę tego objaśniał szczególnie pod tym kątem, bo to zbyt obszerny temat. A nie ma to w tym temacie znaczenia. Taka miłość bardzo wbija się w pamięć, w późniejszym życiu może okazać się, że on lub ona szuka partnera przypominającego jej tego z pierwszej miłości. O podobnym wyglądzie, podobnym charakterze. I może sobie nie zdawać z tego nawet sprawy, ale podświadomie będzie do tego dążyć. Jeśli stanie na jej drodze ktoś podobny do tego pierwszego, to automatycznie taka osoba będzie miała większe szanse. W życiu nie pamiętamy zazwyczaj partnerów pomiędzy. Jest pierwszy i ostatni, pierwszy ponieważ był pierwszy, był pierwszą miłością, nawet jeśli z nim nigdy nie byliśmy. To pod jego kątem będziemy podświadomie szukać kogoś podobnego. Ostatni dlatego, że jest ostatni, można powiedzieć dlatego, że „jest”. Bo życie jest ciężkie, a człowiekowi jako istocie wrażliwej jest ciężko iść samotnie przez życie, to tylko kwestia czasu kiedy ta wrażliwość u niektórych osób się pojawi. Idąc dalej miłość nastoletnia jest niewinna, jest to inny świat, bez ciężaru życia. Ten okres nazywa się często najpiękniejszym okresem w życiu. Oczywiście niektórzy ten okres mają ciężki w swoim życiu i doświadczają wielu udręk. Ale mimo wszystko te osoby też żyją w tym świecie, świecie marzeń i nadziei . Różnica między tym a późniejszym życiem dorosłym polega na tym, że w tym wieku wszystko się kształtuje. Dlatego ta miłość jest tak ważna, rodzice potem popełniają błędy, bagatelizując miłość nastolatków. Często dorośli mają tendencje do mówienia „co ty możesz wiedzieć o miłości, masz się uczyć później przyjdzie czas na miłość.” Prawda jest taka, że nastolatki te zakochane, wiedzą o miłości dużo jeśli trafiły na swoją prawdziwą pierwszą miłość. Nastolatki nie wiedzą jeszcze nic o życiu i to jest prawda, ale to nie prawda, że nie wiedzą nic o miłości. Jest to całkowicie błędne stwierdzenie. Trzeba pamiętać, że ludzie różnie dojrzewają, jednemu miłość trafi się w wieku 14 lat innemu w wieku 17 lat. Miłość nie wybiera, znam osobiście kilka udanych małżeństw w których on i ona byli ze sobą od 14 roku życia. Szkoda czasem tylko, że rodzice chcą za bardzo chronić swoje dzieci i wyrządzają im krzywdę. Jest taka żydowska opowieść, typowy żydowski dowcip. Ociec uczył małego synka odwagi karząc mu skakać ze schodów. Postawił go na drugim schodku i mówi skacz, złapie cie. Potem zrobił to samo na trzecim, chłopiec bał się, ale ufał ojcu i skoczył mu w ramiona. W końcu chłopiec skoczył z bardzo wysoka, ale ojciec odsunął się i mały upadł na buzię. Podniósł się zapłakany i pokrwawiony, a ojciec na to, to cie nauczy. Jaki z tego wniosek ? Gdy ojciec złapał chłopca pojawiła się miłość, gdy ojciec nie złapał chłopca pojawiło się życie. Mam na myśli to, że nie wolno z dzieci robić kalek i odbierać im możliwość popełniania błędów. Rozsądny rodzic pozwoli dziecku popełniać błędy, aby przygotować je do życia. Rozsądny rodzic będzie jedynie uważał na to aby dziecko nie zrobiło sobie krzywdy fizycznie. Miłość pojawia się w różnym życiu, rodzice nie wybiorą kiedy w życiu ich dziecka pojawi się miłość. Nie mogą pod pryzmatem własnych doświadczeń ingerować w życie dziecka ponieważ pokaleczą to dziecko psychicznie. A życie to nie tylko nauka, rodzice którzy nic tylko zmuszają dzieci do nauki krzywdzą tym dzieci. Każdy z nas ma określone predyspozycje. Skutkiem takiego działania rodziców będzie dziecko które niewiele poprawi się w ocenach, ale będzie już nieszczęśliwe. Więcej szkody niż pożytku, w konsekwencji mogą wystąpić u takiego dziecka syndromy depresyjne, zaburzenie stosunków z rówieśnikami. Dziecko w określonym wieku jeśli jest ambitne samo pójdzie na studia. Nie trzeba mieć średniej 5.0 aby iść na studia. Każdy dojrzewa w innym wieku. A częstą reakcją rodziców jest wymuszanie na dzieciach określonych postępowań, rodzice często chcą się realizować przez swoje dzieci. Co jest wielką krzywdą wobec dzieci. Przede wszystkim reasumując warto powalczyć o niespełnioną miłość jeśli czuliśmy, że druga osoba odwzajemnia to uczucie, tańczyliśmy zawsze z tą osobą na dyskotekach. Po tym jak patrzyliśmy na siebie. Jak pisałem na początku, jeśli ktoś był w takiej sytuacji, to musi wiedzieć, że biorąc pod uwagę te cechy osobowościowe prawdopodobieństwo, że byłby to udany związek jest praktycznie pewne. Dlatego warto odezwać się i spróbować, bo tu chodzi o nasze szczęście w końcu. A zawsze pierwsza miłość będzie tą pierwszą, później będą już tylko substytuty, albo będzie ktoś na końcu, tylko dlatego, że „jest” aby nie być samotnym. Dlatego tak warto walczyć o miłość. Oczywiście cały czas mam na myśli pierwszą odwzajemnioną miłość, takie miłości są praktycznie pewne w przypadku który opisałem na początku. Nie mylić z pierwszym partnerem, bo w przypadku kobiet ze względu na potrzebę bycia z kimś pierwszy nie oznacza miłości, pierwszy może być partnerem ale mieć miarę tylko przyjaciela. Jeszcze raz podkreślę, że niespełniona miłość trafia się zazwyczaj wrażliwym i nadwrażliwym osobą i takie osoby nawet jak są w związkach z kimś innym powinny sprawdzić co by było gdyby. Porozmawiać z tą swoją pierwszą niespełnioną miłością. Bo w życiu najbardziej żałuje się niedokończonych spraw, spraw niezamkniętych. Trzeba pamiętać, że świat jest takim jakim go widzimy, jeśli powiemy sobie, że jest za późno to będzie za późno. Żeby nie żałować tak jak bohater filmu „Dzień Świra”. Który będąc przed 50 rokiem życia żałował, że ożenił się bez miłości, żona go zostawiła. I całe późniejsze życie rozpaczał, wspominał swoją pierwszą miłość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak to jest z życiem
wspominał swoją pierwszą miłość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość brzydkiiiii
uwazam ze jestem brzydki... mam 18 lat i 165 cm wzrostu, jasne i dlugie wlosy, a na policzki spadaja na pasma wlosow... czarne oczy i na twarzy mnostwo pryszczy... do tego slaba budowa i niezbyt widoczne meskie rysy czy to jest wazne dla dziewczyn? wyglad? ja mysle ze tak, a przynajmniej po czesci bo oprocz wygladu mam wiele zalet i poprzednie ''przyjaciolki'' mi tez je powtarzaly... mam amibcje na wieksza skale, interesuje sie wieloma rzeczami jak literatura, historia, polityka, gospdoarka czy biznes... wielu (zwlaszcza z kolegow i rodziny) bardziej wyobraza sobie mnie na jakis stanowiskach politycznych czy firmowych... jestem tez zabawny, romantyczny i mam dosc pieniadzy jednak zadna mnie nie chce z powodu wygladu i mam gdzies slowa typu ''nie jestes brzydki'' ''kiedys przestajemy sie inteesowac co mowia lduzie i sami wiemy kim jestesmy'' bo ngidy nawet nie pocalowalem dziewczyny, a zebym byl na randce... to juz na serio nigdy chdoz proponowalem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak to jest z życiem
Przykre jest to co mówisz, ale jeśli chcesz znać słowa prawdy to co ci napisze wcale cie nie pocieszy. Miłość to program, napisze to od podstaw. Osobowość ludzką można ocenić już na poziomie genów, ponieważ geny mają wpływ na twoją fizyczność. A fizyczność ma wpływ na bodźce które będziesz dostawał w życiu. Więc twoja osobowość jest zapisana w genach. Od małego uczą cie chodzić, inaczej mówiąc programują cie abyś chodził, później mówić itd. Następnie w szkole programowana jest ci wiedza. Po 13 roku życia na ogół geny zaczynają dawać o sobie znać, pojawia się problem z cerą który może trwać od kilku do kilkunastu lat. W tedy też środowisko zaczyna na ciebie najbardziej oddziaływać. Z tego co piszesz można wywnioskować, że jesteś standardowym przypadkiem osoby nadwrażliwej. Przez twoje wady fizyczne, na ogół one mijają ale w późniejszej fazie życia. I właśnie niestety szkoda, że w późniejszej fazie życia. Bo ten najmłodszy okres jest najwspanialszy i on cie kształtuje. Na pocieszenie mogę ci jednak powiedzieć, że w życiu wszystko musi się zrównać. I tak jak jest powiedzenie kto nie ma szczęścia w miłości ten ma szczęście w pieniądzach. A dziś mając pieniądze, władze możesz mieć kobiety. Jak mówiłem w tym okresie środowisko dostarcza ci negatywnych bodźców, w twojej podświadomości zaczynają się tworzyć programy obronne. Coś na kształt otoczki ochronnej twojej wrażliwości. Ponieważ osoby z twojej grupy są bardzo nadwrażliwe i podatne na zranienia. Tworzy się też program który blokuje ci ranić inne osoby, bo sumienie cie dotyka. Ale różnie z tym bywa, osoby nadwrażliwe są bardzo inteligentne, stąd też w przyszłości mogą dużo osiągnąć. W biznesie postępują etycznie mówi się, że mają kryształową dusze. Jednak stanowią bardzo małą część społeczeństwa. Wiesz jak to jest żyć po tej niemiłej stronie, jak wszyscy na ciebie patrzą, obrażają, żartują sobie z twojej wady fizycznej. Czy kobiety patrzą na wygląd ? Oczywiście, że tak podobnie z resztą jak faceci. Jednak piękno to pojęcie względne i dla jednego dana osoba może być cudem świata, a dla innego może być to zupełnie przeciętna osoba. Osoby uwodzące, można nazwać dobrymi programistami. Potrafią programować podświadomość partnera. Pierwszy kontakt to wygląd, osoby ładnie ubrane, zadbane, przystojne. Oddziaływują mocniej na podświadomość. Więc daruj sobie słuchanie koleżanek. Dobra rada nie słuchaj koleżanek !!! One zawsze będą cie traktowały jak przyjaciela, a nie partnera. Przy okazji skrzywdzą cie, odziaływując na twoją podświadomość. Bo tak naprawdę one nie wiedzą jak to jest żyć po twoje stronie, nie zrozumieją tego. Te twoje zalety dla dziewczyn w młodym wieku, dla 80% to nic. One wolą się bawić wolą facetów estetyczniejszych. W przyszłości będziesz mógł wykorzystywać kobiety jeśli będziesz miał status. A odnosząc się do twojej fizyczności, osoby nadwrażliwe często mają łagodne rysy twarzy, w tej grupie można mówić o syndromie brzydkiego kaczątka. Masz 18 lat, fizycznie kształtów dopiero teraz powinieneś nabierać. Między 18 -22 wiekiem, mężczyźni rozwijają się fizycznie do 25 roku życia. Jeśli chodzi o wzrost to tutaj niestety nie mam dobrych informacji, jeśli do końca okresu nastoletniego nie urośniesz to już raczej nie urośniesz. A wzrost to niestety najważniejszy czynnik według badań socjologicznych. Kobiety stawiały ten czynnik jako pierwszy w opisie mężczyzny interesującego. Ponieważ osoby nadwrażliwe szybciej dojrzewają emocjonalnie a dopiero później fizycznie. Moja rada to abyś zaczął ćwiczyć fizycznie. Kup sobie kreatynę i zacznij ćwiczyć, pij dużo wody i staraj się ją wypocić, jak najwięcej, jedz dużo surowych rzeczy. Idź do apteki niech aptekarka zrobi ci płyn i pastę. Płyn: HYDROCORTISON 1.0 DETREOMYCYNA 5.0 AC. SALICYLIN 5.0 RESORCINI3.0 SPIR 70, AD 100 Pasta: 1.) resorcini 1,5, ol paraf 5.0, pastae zinci ad 50.0, jest 8 rodzajów pasty, 1 jest najsłabsza a 8 najmocniejsza. Stopniowo od pierwszej powinieneś przechodzić do coraz mocniejszej. Czas leczenia to około 8 miesięcy. Ale warto próbować. Cena płynu na receptę 5 zł, cena pasty na receptę 5 zł. Bez recepty płyn i pasta mogą kosztować 25 zł. Musisz przejść 8 etapów. Oczywiście pamiętaj o systematycznym treningu, pij dużo wody i koniecznie staraj się ją wypocić. I bądź cierpliwy. W rok jeśli będziesz robił to co pisze twój stan zdecydowanie się poprawi. Bo musisz zapobiegać przyczyną i leczyć uż powstałe skutki. Leczenie skutków nic ci nie da, bo przyczyna nie zostanie złagodzona. Woda oczyszcza organizm, dzięki potowi będziesz pozbywał się toksyn. Dzięki czemu czynnik wywołujący trądzik zacznie zanikać. I pozostanie nam do usunięcia to co już powstało. Mówiąc metaforycznie, jeśli do wanny wlewamy wodę z 2 rur a wylewamy z jednej. To znaczy, że wody więcej przybywa niż ubywa. W tedy woda zaczyna się wylewać. I tak działa twój organizm, dlatego musisz ćwiczyć aby pozbyć się tych toksyn i nie gromadziły się one w twoim organizmie. Musisz robić to przez okres w których twoje hormony nie są stabilne. Pamiętaj, że ten okres masz ciężki, wykorzystaj swoje mocne atuty aby później twoje życie było lżejsze od życia osób które teraz mają łatwo. Chętnie bym z tobą pogadał prywatnie jak byś chciał jakiejś rady, albo porozmawiać o zainteresowaniach, planach na życie. Jak co, to wyślij mi swój nr gg na adres forum70@wp.pl to jest stary e-mail.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja się z tym nie zgadzam
To wszystko zależy. Ktoś coś uważa za niezbyt ładne, komuś innemu się podoba. Uważam, ze pod tym względem dziewczyny mają gorzej. Facet, jeśli nawet nie jest zniewalająco piękny, ale zadbany, pachnący, a przede wszystkim inteligentny, miły, szarmancki, odnoszący się do kobiety z szacunkiem, to ma bardzo duże szanse u bardzo wielu kobiet.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak to jest z życiem
Do Ja się z tym nie zgadzam. A czy jak to ujełaś taki facet będzie w życiu miał dziewice ?? Prawdopodobnie nie, ponieważ dziewczyny oddają się głównie facetą którzy je przyciągają jakoś wizualnie. Czym innym jest wiek nastoletni a czym innym wiek późniejszy. To zupełnie dwa różne światy. A jeśli chodi ci o to która płeć ma gorzej, to nie zgodze sie tu z tobą. W późniejszym wieku powieszchowność nieco schodzi z pierwszego plany u męzczyzn jak i u kobiet. "Facet, jeśli nawet nie jest zniewalająco piękny, ale zadbany, pachnący, a przede wszystkim inteligentny, miły, szarmancki, odnoszący się do kobiety z szacunkiem, to ma bardzo duże szanse u bardzo wielu kobiet." Ja odpowiem tak "Kobieta, jeśli nie jest zniewalająco piękna, ale zadbana, pachnąca, a przede wszystkim inteligentna, miła, wrażliwa, odnosząca się do mężczyzn z szacunkiem, to ma bardzo duże szanse u wielu mężczyzn." Mężczyźni to nie zwierzęta, a ty kierujesz się stereotypem czyli programem że faceci są tacy a tacy. To prawda, że zwracają uwagę na wygląd i prawdą jest też, że kobiety zwracają uwagę na wygląd. Zauważyłaś dlaczego w dzisiejszym świecie jest tyle osób samotnych, dlaczego dziś jest ciężej nawiązać interakcje społeczną z przeciwną płcią ?? Ponieważ świat dziś coraz szybciej pędzi, ludzie nie spędzają już wolnego czasu tak jak jesczze kilkadziesiąt lat temu. Są wpatrzeni w kanony piękna które kreuje nam dzisiejszy świat. Przez to osoby atrakcyjne uznają się za nieatrakcyjne. Za równo faceci jak i mężczyźni. Do *cream* a dlaczego czujesz sie gorszym ??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiecznie brzydki
Powiem ze to jest wszystko zjebane. Najpierw trzeba w siebie uwierzyc a pozniej samo sie okaze ze nie bedziemy uwazac sie za brzydszych i gorszych. Mimo ze mam dopiero 16 lat wiem cos o tym bo tez mam problem. Wogole w siebie nie wierze. Kiedy chodzilem do klubu siatkarskiego z kolegami (klub w tej samej szkole) oni z kazdego treningu i meczu cieszyli sie a dla mnie to byla katorga (ciagly strach ze cos zjebie ale tak naprawde moglem porownywac sie umiejetnosciami z innymi) Poprostu zupelnie nie wierze w siebie i w to ze cos moge osiagnac w zyciu. Wkoncu zrezygnowalem z treningow. wracajac do wygladu czasem kiedy patrze na siebie stojac na wprost przed lustrem nawet nie jest najgorzej ale kiedy patrze z profilu to jest kompletna zalamka. Wydaje mi sie ze profil mam konkretnie zjechany. Na caly dzien mam lipny chumor. Nie wiem co robic problemy mam tez przy kontaktach z dziewczynami szczegolnie ladnymi. Wogole omijajm je z dalek bo boje sie ze jakas gafe pierdolne. Ogolnie porazka. Dzieki za przeczytanie ps nie wiem czy do psychologa nie isc zebym uwierzyl w siebie bo wiara w siebie jest kluczem do wszystkiego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak to jest z życiem
Okres nastoletni to okres kompleksów, które brutalnie podkreśla środowisko. Często jest też tak, że coś mało znaczącego urasta do rangi wielkiego problemu. Czyli jakiś mały mankament uznajemy za problem. I w tym przypadku jest jak z kartką i plamą. Jeśli mamy białą kartkę formatu A4 i zrobimy na niej kropkę, to pierwsze co się rzuca w oczy, to właśnie ta kropka mimo iż kartka jest cała biała. I zawsze gdy patrzymy na tą kartkę to pierwsze na co patrzymy to ta kropka. Tak samo jest gdy patrzysz w lustro. Dopiero się rozwijasz, okres 16 lat w przypadku mężczyzn to jeszcze czas wzrostu. Masy powinieneś nabrać w okresie około 20 roku życia. Jak się domyślam problem twój to problem z twarzą. Tyle, że nie napisałeś co konkretnie, domyślam się, że nie podobają ci się twoje rysy twarzy. Co niestety nie jest problemem który zanika. Ale twoja psychika ulegnie zmianie, to z pewnością tyle, że stracisz swoje lata. Za bardzo ci zależy dlatego masz te obawy, że coś zepsujesz. Musisz podchodzić do tego z dystansem, gdy grasz, gdy podchodzisz do dziewczyn. Wiem, że łatwo się mówi, bo łatwo jest mówić a zrobić ciężko. Ale musisz to robić z dystansem. W tedy obawa, że coś zepsujesz zacznie zanikać. A skoro mowa o dziewczynach, to nie ograniczaj świata tylko do tych które są ładne w wieku nastoletnim. Bo z tym różnie bywa, niektóre późno dojrzewają i zaczynają się robić naprawdę ładne. Takie dziewczyny to dopiero skarb. Kiedyś to zrozumiesz, dlatego mogę ci doradzić, nie zrażaj do siebie w tym wieku dziewczyn, nawet tych które teraz nie są w twoim typie. Bo mogą być w typie kogoś innego, nie rań ich. Oliwa sprawiedliwa, zobaczysz po latach, dlatego nie należy do siebie zrażać ludzi. Za mało napisałeś aby coś więcej ci doradzić. Aby odnaleźć szczęście najpierw musisz poznać siebie. Jeśli pójdziesz do psychologa to pewnie pierwsze testy jakie zaczniesz robić będą na osobowość. Do tego rozmowy aby zrozumieć twój problem, po pewnym czasie umiejętny psycholog zacznie ci eksponować twoje zalety. Co pozwoli ci zmienić swój świat. Bo twoi koledzy chodząc po szkolnym korytarzu tak naprawdę chodzą po zupełnie innym korytarzu niż ty, gdy idziesz z nimi. Możesz robić coś, albo nie robić nic. To twoja decyzja co zrobisz, jeśli nie zrobisz nic to nic się nie zmieni. Jeśli zaczniesz coś robić szczerze, to kiedyś to zaowocuje. Tyle, że kiedyś a nie od razu dlatego trzeba tu pokory. Jeśli masz możliwość iść do psychologa, to warto iść, bynajmniej pomoże ci poznać siebie. A to pomoże ci zaplanować swoją strategie życia aby osiągnąć jakiś sukces. W przeciwnym czasie poznawanie siebie może trwać lata. Twój świat w wieku 16 lat jest inny niż w wieku 17 lat i inny niż w wieku 18 lat. Ale tak naprawdę przełom nastąpi dopiero w wieku 19 – 21 lat. Jeśli masz jakieś koleżanki, ale takie dobre koleżanki (kumpele) to częściej z nimi przebywaj, rozmawiaj o czym tam tylko chcecie. Tym bardziej we dwoje, to pozwoli ci się oswoić z dziewczynami powoli. Później poznawaj dziewczyny, nawet te nie w twoim typie. To pozwoli ci się przyzwyczaić, na końcu możesz zacząć poznawać te bardzie w twoim typie, będzie dużo łatwiej. Kiedyś dopadnie cie frustracja, jeszcze o tym nie myślisz. I będzie to bardzo bolesne, mowa tu o męskiej dumie. Oczywiście frustracje trzeba jakoś rozładować, ale i tak prędzej czy później ten stan minie. Cóż mogę ci życzyć powodzenia, i wyrazić współczucie. I dać radę, zamykaj niezamknięte sprawy. Jeśli jakaś dziewczyna podoba ci się, to powiedz jej to na osobności nawet, ale powiedz. Żyj tak aby nie mieć w pamięci niepewności, co by było gdyby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kot z wibratorem
Co za debil powiela zabobony ze LADNIEJSI MAJA LATWIEJ? Kurwa maja gorzej i moge ci to udowodnic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wiecznie brzydki
Dzieki wielkie Jak to jest z życiem. Twoja odpowiedz bardzo mi pomogla. Wiecej rozumiem i wiem ze musze zaczac nad soba pracowac. Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak to jest z życiem
Do Kot z wibratorem Jeśli uważasz, że ładniejsi mają gorzej, to chętnie oszpece ci buźkę. Bo w końcu nie chcesz być ładna, a skoro aż tak z tego powodu cierpisz to chętnie to zrobie abyś już nie cierpiała. Zgadzasz się ?? Głupie pytanie oczywiście, że nie. Głody nie zrozumie sytego. To dwie różne bajki, a ja mówie ci jakie jest życie. Gdy ty się bawiłaś w wieku nastoletnim inni w twoim wieku siedzieli w domach cierpiąc na kompleksy, nie przeżyli nic. I to nie była ich wina, że takie mieli czy mają takie życie. Bo wszyscy tylko piszą zmień sie, nie msza chłopaka, dziewczyny bo to twoja wina, tylko narzekasz. Powiedzieć tak tylko mogą osoby stronnicze, całkowiecie nieobiektywne. Pamiętaj, że ładną zawsze można oszpecić. To działa tylko w jedną strone. Więc nie gadaj bzdur, że podasz mi 1000 powodów na to, że ładni mają gorzej, bo ja podam ci 10 razy więcej przykładów na to, że jest odwrotnie. Wszyscy chcą być ładni. Dlaczego jest tyle operaci plastycznych, z roku na rok coraz więcej, dlaczego przemysł kosmetyczny tak kwitnie ? Dlaczego dynamicznie rozwija się medycyna kosmetyczna ? Bo ludzie chcą być ładni. Jeśli tobie uroda przeszkadza, to chętnie za darmo cię od tego uwolnie. Na przyszłość nie wypisuj takich bujd, że cierpisz bo jesteś ładna. Przeżyłaś rzeczy o których inni tylko marzyli, a teraz jeśli jesteś zła na to, że jesteś odbierana jako towar. Albo, że przyciągasz samych płytkich facetów to się nie dziw. Gdybyś przeczytała wszystko to co pisałem od początku, to powinnaś zrozumieć. Przeczyta i dopiero się wypowiedz. Z wiekiem wszystko sie zmienia, i estem pewien, że brakuje ci bliskości emoconalnej bo jesteś tylko człowiekiem. Tylko osoby z zaniżoną samooceną mają bardzo bogate wnętrze, kobiety jak i mężczyźni. Tyle, że na takich mężczyzn kiedyś ty nie zwróciłabyś uwagi. Ale jak mówiłem z wiekiem wszystko się zmienia. Jak chcesz to wyżuć z siebie to co ci leży na sercu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kot w butach z wibratorem
brzydki o jakim szpeceniu mowimy? Brzydki i szpetny to dwie rozne sprawy. TAAAAK!? A co do latwosci to bezsensowna kalka za ktora kryje sie wszystko inic, glupi ogolnik nie majacy racji bytu. Przyklad. Musisz cos zalatwic w instytucji gdzie wszsytko zlaezy od urzednikow, a ze jestes ladny to zazdroszcza ci i na zlosc robia, utrudniaja. Widzisz tu jakas latwosc? W czym jeszcze ladny ma ŁATWIEJ? Wy czerpiecie swoje wzorce z telewizora, po tym co czytam to widze ze malo kto tutaj mysli, kila osob tylo a reszta szuka gotowych odpowiedzi. I posluguje sie gotowymi debilnymi stwierdzeniami, szablonami. A zycie moj drogi brzydalu niejest szablonem. Ale moze tego nie wiesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kot w butach z wibratorem
Jak to jest z życiem Przeczytalem co napisales. Jest w tym sporo prawdy ale to widzi kazdy troche bardziej rozgarniety, choc zgoda jak czytam co ludzie ywisuja i jak sa ograniczeni to wiedza ze wplyw ma srodowisko jest cenna, tylko po jaka cholere namawiasz ludzi aby dopirdalalai adnym? To jest niby lepsze ? Bzdury gadasz i masz za uszami. Co do mnie to tak sie sklada ze wybieralem zawsze towarzystwo rozsadne i nigdzie niebalowalem, wysmiewano sie ze mnie owszem, wysmiewali sie najwieksi frajerzy ktrozy do dzisiaj maja problemy ze soba i dalej udaja, mniejsza o to bo bardzo to jest zalosne i smieszne. Przede wszsytkim prawda jest taka ze ludzie dzisiaj maja narabane pod glowami i tyle, a zrodla tego porabania sa duzo glebsze. Ty tylko wskazales jakis poziom nizej, napisales o tym ze to jacy jestesmy zalezy od tego jacy bylismy. Prawda jest duzo glebsza i bardziej prozaiczna. Swiat jest zaklamany, rzeczywistosc jest zaklamana, historia jest zaklamana, i wiesz przez kogo jest zaklamana? Glownie przez tych brzydkich. Ale to tez jest zbyt prosto powiedziane poniewaz trzeba by sie zaglebic w rasy i mieszancow, bo przewaznie mieszancy sa brzydcy. Poronaj sobie populacje Polski w miare jednolita, ludzie raczej sa ladni (chociaz sa tez domieszki tylko ze przez ostatnie 60 lat nie ) i wez sobie Holandie, tam masz na kazdym kroku krzywe ryje, nawet nie brzydkich tylko nieproporcjonalnych, dziwne twory. Tak wiec dochodzisz do kolejnych konstatacji ze nie tylko nasze decyzje wpplywaja na to jacy jestesmy ale tez naszych przodkow, politykow etc. Dlugo tak mozna dyskutowac. Glownie chodzi o to zeby nie popadac ze skrajnosci w skrajnosc i jeszcze reklamowac to jako panaceum na wszsytkie problemyjak to cwanie zrobiles. Zfadzam sie ze jezeli ktos sie z ciebie wytrzasa to odwaznie powinienes mu stawic czola ale ponizanie kogos tylko dla tego ze jest taki czy inny to ta sama glupota i niczego tym nie zawojujesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak to jest z życiem
Cytat: "o jakim szpeceniu mowimy? Brzydki i szpetny to dwie rozne sprawy. TAAAAK!?" Brzydki i szpetny do dwa pokrewne synonimy. Co oznacza, że mają ten sam sens. Brzydki jest określeniem bardziej obszernym. Możemy powiedzieć brzydki chłopak, szpetny chłopak, brzydki obraz, szpetny obraz. Stąd też jeśli tak bardzo cierpisz, z tego powodu. To z przyjemnością zrobie ci blizne abyś już nie cierpiała. Bo wmawiasz głupoty innym. Osoby z zanizoną samooceną, stabilną i zawyżoną, żyją w różnych światach. Chodzą tymi samymi ulicami, ale dla wszystkich te ulice, te światy są inne. I nie zrozumiesz co czują osoby z zaniżoną samooceną. Może dopiero gdy będziesz spędzała z nimi więcej czasu, rozmawiała i o ile opowiedzą ci coś o sobie. To może w tedy zrozumiesz, dlaczego mają gorsze życie niż takie osoby jak ty. Cytat: "Przyklad. Musisz cos zalatwic w instytucji gdzie wszsytko zlaezy od urzednikow, a ze jestes ladny to zazdroszcza ci i na zlosc robia, utrudniaja. Widzisz tu jakas latwosc?" Widzisz skutek, ale nie widzisz już przyczyny. Za przyczynę można uznać zazdrość, utrudnianie. Ale w szerszym aspekcie powinnaś napisać skąd wzięła się ta zazdrość i to utrudnianie. Nie rozumiesz skąd się wzięła, bo cechą twojej grupy jest powieszchowność. Widzisz zazdrość i utrudnianie. I zwalasz wszystko na nich, nie szukając przyczyny w sobie. Prawda jest taka, że ich zazdrość, i utrudnianie to skutek, którego przyczyny tkwią w dzieciństwie. Pisałem o zależności już wcześniej, powinnaś zrozumieć. Masz łatwiej, oni mieli gorzej, dlatego teraz ty musisz robić aby mieć gorzej a oni lepiej. Na zasadzie akcja reakcja, kiedyś zrównoważenie musi nastąpić. Władza, są nad tobą i to im poprawia humorek, gdy teraz taka osoba jest zależna od nich. Nie można mieć ciągle z górki. Jeśli patrzysz na życie pod kątem dnia dzisiejszego, jest zupełnie inaczej jeśli patrzysz na życie pod kątem całego życia. Twój najlepszy najłatwiejszy etap życia za tobą. Inni nie mieli tego szczęścia, dlatego teraz role sie odwracają. Ale nie dostrzeżesz tego patrząc tylko na to jak jest teraz. Ładni mają łatwiej i taka jest prawda. Ładna dziewczyna zostaje hostessą zarabia 10zł/h, mniej ładna pracuje w jakimś fast fudzie i zarabia z 6zł/h. Ładne osoby zazwyczaj bawią się innymi w okresie młodszego życia, czego skutkiem w późniejszym życiu jest zazdrość, utrudnianie. Nie ma dymu bez ognia, albo też jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. Określonym jednostką przypisuje się cechy grupy. Więc nawet jeśli nie bawiłaś się we wczesnym okresie życia innymi, to te cechy zostają ci automatycznie przypisane. I stąd ta niechęć traktowanie przedmiotowo wobec ciebie. Cytat: "Wy czerpiecie swoje wzorce z telewizora, po tym co czytam to widze ze malo kto tutaj mysli, kila osob tylo a reszta szuka gotowych odpowiedzi. I posluguje sie gotowymi debilnymi stwierdzeniami, szablonami. A zycie moj drogi brzydalu niejest szablonem." A skąd wzięły się prawa fizyki ? Te gotowe stwierdzenia, może też są debilne ? Jeśli na to popatrzysz obiektywnie na ludzi, na ich zachowania będziesz mogła wyciągnąć szablonowe typy zachowań. oczywiście zawsze są wyjątki, i nie można uogólniać. Ale można wyciągnąć pewne schematy. A życie często jest szablonem, wstajesz idziesz do pracy, wracasz zmęczony, jesz, bawisz się z dziećmi lub oglądasz TV, czasem spotykasz się ze znajomymi. I tak dzień po dniu. Rutyna, szablonowe życie, zmęczenie. Im dalej od kultury, interakcji społecznych tym większa schematyczność, znudzenie życiem. Więc stwierdzenie, że życie nie jest schematem jest błędne. Jeśli poznasz siebie, poznasz ludzi będziesz miała potężną broń. Ponieważ ludzie kierują się potrzebami niższego rzędu, nie myślą. Łatwo ich zaspokoić, omamiać, manipulować. Do tego stopnia, że będą oddawać ci swój majątek i jeszcze będą dziękować. Wszystko przez to, że nasze społeczeństwo nie myśli, nie szuka prawdy. Stawia autorytet za prawdę, a nie prawdę za autorytet. Dlatego strasznie łatwo ludźmi manipulować, dać im złudzenie wolności. Wzorce można czerpać z TV, książek. Dlatego trzeba subtelnie wybierać materiały filmowe czy książki. Bo w dobie coraz szybszej konsumpcji, nie ma już czasu na wychowywanie dzieci. Wracasz zmęczony/zmęczona do domu, robisz swoje i chcesz odpocząć. TV dopełnia ci kilka godzin życia które mógłbyś zamienić na zabawę z dziećmi, spotkania ze znajomymi, kulturę. Ale nie robisz tego, tylko siedzisz przed tym szklanym pudłem i oglądasz beznadziejne filmy, programy czy kłótnie. Cytat: "Jest w tym sporo prawdy ale to widzi kazdy troche bardziej rozgarniety, choc zgoda jak czytam co ludzie ywisuja i jak sa ograniczeni to wiedza ze wplyw ma srodowisko jest cenna, tylko po jaka cholere namawiasz ludzi aby dopirdalalai adnym? To jest niby lepsze ? Bzdury gadasz i masz za uszami." Osoby z zaniżoną samooceną podobnie jak osoby z zawyżoną samooceną odstają od poziomu równowagi. W obydwu przypadkach jest to szkodliwe. W przypadku osób z zaniżoną samooceną, ciężkie życie mają oni od razu. Osoby z zawyżoną samooceną mają łatwe życie. Ale później to się zmienia, bo pojawia się i u nich frustracja. I mamy do czynienia z takimi osobami jak ty. Mówiącymi, że ludzie ładni mają nagorzej i jak to ich los skrzywdził. Jest tak ponieważ równowaga została zaburzona i odbiegają od poziomu stabilnego. Wiele razy słyszałem takie rzeczy. Zawsze osoby wyróżniające się mają gorzej. Tyle, że w różnym wieku to zaczynają odczuwać. I zawsze ten sam schemat, obwinianie innych grup społecznych. I jest to akurat trafne. Ale nie można obwiniać wszystkich za swoje niepowodzenie przez całe życie. Po pewnym czasie takie coś staje się formą usprawiedliwienia swojego niepowodzenia. Nadmierny optymizm jak i pesymizm jest szkodliwy. Właściwy poziom to wyważenie między tymi skrajnościami, aby nie popadać ze skrajności w skrajność. Dlatego, osobą z zawyżoną samooceną trzeba obniżać do poziomu równowagi, tak samo jak osobą z zaniżoną samooceną podwyższać do etapu do poziomu równowagi. Aby potem nie było tak, że jedni narzekają jak im źle bo są za ładni, że cierpią katusze bo ładni mają gorzej. A drudzy nie mówili jak im źle bo brzydcy, czy mało atrakcyjni mają najgorzej. Prawda jest prawie równomiernie rozłożona, z wskazaniem na to, że brzydcy mimo wszystko mają cięższe życie. Cytat: "Przede wszsytkim prawda jest taka ze ludzie dzisiaj maja narabane pod glowami i tyle, a zrodla tego porabania sa duzo glebsze. Ty tylko wskazales jakis poziom nizej, napisales o tym ze to jacy jestesmy zalezy od tego jacy bylismy. Prawda jest duzo glebsza i bardziej prozaiczna. Swiat jest zaklamany, rzeczywistosc jest zaklamana, historia jest zaklamana, i wiesz przez kogo jest zaklamana? Glownie przez tych brzydkich. Ale to tez jest zbyt prosto powiedziane poniewaz trzeba by sie zaglebic w rasy i mieszancow, bo przewaznie mieszancy sa brzydcy. Poronaj sobie populacje Polski w miare jednolita, ludzie raczej sa ladni (chociaz sa tez domieszki tylko ze przez ostatnie 60 lat nie ) i wez sobie Holandie, tam masz na kazdym kroku krzywe ryje, nawet nie brzydkich tylko nieproporcjonalnych, dziwne twory. Tak wiec dochodzisz do kolejnych konstatacji ze nie tylko nasze decyzje wpplywaja na to jacy jestesmy ale tez naszych przodkow, politykow etc." W tej wypowiedzi nic nie wyjaśniasz prawda jest taka, że nikt nie rodzi się zły. Nikt nie rodzi się mordercą, nie ma dzieci złych. One nabywają tych cech w okresie dorastania i to jest prawda. Aby wiedzieć dlaczego świat jest zły, zakłamany, dlaczego historia jest zakłamana. Musisz zrozumieć dlaczego ludzie są źli, bo ludzie tworzą historie, zakłamany świat. Więc aby to zrozumieć musisz poznać narodowości, a narodowości składają się z grup społecznych, które z kolei składają się z jednostek ludzkich. Więc aby to wszystko poznać musisz zacząć od poznania jednostek, bo to one właśnie tworzą grupy itd. Tutaj nic nie objaśniasz, nie szukasz odpowiedzi, tylko powielasz to co usłyszałaś. A powielanie nie świadczy o inteligencji, sama dobrze wiesz, że niektórzy ludzie chodzą używają zwrotów i cytatów tak naprawdę ich nie rozumiejąc. Świat nie jest zakłamany przez tych brzydkich, z tego co tu dalej czytam, zauważam zapędy nacjonalistyczne. Łatwo jest zwalać na innych, bo najciemniej pod latarnią. To w twoim mniemaniu świat jest zakłamany przez brzydkich, a w ich mniemaniu świat jest zakłamany przez ładnych. Ale żadna grupa nie ma racji, świat jest zakłamany bo nikt z was nie szuka prawdy, nie chce wiedzieć jaka jest prawda. Bardzo łatwo jest manipulować ludźmi jeśli zna się prawdę zna się ludzi. Nie sztuka nastawić przeciwko sobie ludzi i patrzeć jak się zabijają. Piszesz o mieszańcach, to bardzo brutalne co tu wypisujesz. Nie bierzesz pod uwagę stref geograficznych, a to ma wpływ wielki. Ponieważ ludność krajów skandynawskich czy krajów nadbałkańskich jest inna. Jedni mają jasną karnacje inni ciemną. Inna jest też psychika tych społeczeństw, ze względu właśnie na położenie geograficzne. Ale mimo to, nie należy ich poniżać pisząc „krzywe ryje”. Z tego co tu czytam dochodzę do wniosku, że chętnie byś wsadziła ich do obozów koncentracyjnych. Hitler robił to ponieważ marzyła mu się rasa nordycka, blondyni z niebieskimi oczami którzy mieli rządzić światem, i nienawidził Żydów. Tobie marzy się świat w którym rządzić powinny osoby tylko o symetrycznej budowie. Ty nie lubisz osób niesymetrycznych, ujmujesz ich jako „krzywe ryje”, oraz wcześniej wspomniałaś, że to oni są winni zakłamaniu historii , więc to ich właśnie obwiniasz. Hitler obwiniał Żydów za złą kondycje kraju. Ty za zakłamanie i za to, że żyje się tobie gorzej, bo są dla ciebie nie mili. Choć bardziej tu mowa o tej przeciętnej najliczniejszej grupie społecznej. Bo to ta grupa w największym stopniu odpowiada za taki stan rzeczy. To można wnioskować po tej wypowiedzi, odnosisz się tylko do powierzchowności ludzkiej, a nie do wnętrza. A ponoć takie kobiety jak ty piszą, że liczy się wnętrze ? Co za ironia. A odnosząc się do ostatniego zdania musze nadmienić, że to nie prawda. Ty jesteś kowalem własnego losu, środowisko ma wielki wpływ na kształtowanie się twoje świadomości. Ale takie jest życie, jeśli będziesz się usprawiedliwiać ciągle, że nie masz na nic wpływu, że to przez innych jest tak a nie inaczej to taki będzie twój świat. Albo się zbierzesz i zrobisz coś z tym albo do końca życia będziesz przegrywać bo będziesz usprawiedliwiać sobie, że to inni ponoszą konsekwencje za twoje niepowodzenie. Jeśli chodzi o rodziny, to cechy osobowości są przekazywane w pokoleniach. Dlatego jedna rodzina jest z pokolenia na pokolenie bogatsza, a inna nie. Bo gdy kiedyś ktoś odważył się założyć firmę np. Adam Ford, to przekazywał swoją pasje dzieciom. One przejmowały cechy ojca i później przekazywały te cechy kolejnym pokoleniom. Inny założyciel rodziny w tym okresie, pewnie mówił, że to się nie przyjmie, że konie to sprawdzony środek transportu. I takie cechy przekazywał dzieciom a one swoim. Dlatego cechy osobowości są powielane po przez wychowanie, mówi się jaki ojciec taki syn, jaka matka taka córka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak to jest z życiem
A odnosząc się do ostatniego zdania musze nadmienić, że to nie prawda. Ty jesteś kowalem własnego losu, środowisko ma wielki wpływ na kształtowanie się twoje świadomości. Ale takie jest życie, jeśli będziesz się usprawiedliwiać ciągle, że nie masz na nic wpływu, że to przez innych jest tak a nie inaczej to taki będzie twój świat. Albo się zbierzesz i zrobisz coś z tym albo do końca życia będziesz przegrywać bo będziesz usprawiedliwiać sobie, że to inni ponoszą konsekwencje za twoje niepowodzenie. Jeśli chodzi o rodziny, to cechy osobowości są przekazywane w pokoleniach. Dlatego jedna rodzina jest z pokolenia na pokolenie bogatsza, a inna nie. Bo gdy kiedyś ktoś odważył się założyć firmę np. Adam Ford, to przekazywał swoją pasje dzieciom. One przejmowały

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak to jest z życiem
cechy ojca i później przekazywały te cechy kolejnym pokoleniom. Inny założyciel rodziny w tym okresie, pewnie mówił, że to się nie przyjmie, że konie to sprawdzony środek transportu. I takie cechy przekazywał dzieciom a one swoim. Dlatego cechy osobowości są powielane po przez wychowanie, mówi się jaki ojciec taki syn, jaka matka taka córka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak to jest z życiem, czytam twoje posty i ciągle powtarza się w nich jedna, zupełnie nieprawdziwa teza - mianowicie że osoby brzydkie są zazwyczaj bardziej dojrzałe emocjonalnie, odpowiedzialne, wrażliwe, kochające. Co śmieszniejsze, wiążesz te pozytywne cechy z niską samooceną - im gorsze mniemanie o sobie, tym \'lepszy\' człowiek - w uproszczeniu. To wierutna bzdura, co jako człowiek zainteresowany psychologią powinieneś wiedzieć. Osoby o niskiej samoocenie są zazwyczaj niestabilne emocjonalnie, nieufne, nie potrafią się zaangażować w związek, często ranią ludzi żeby \"uprzedzić atak\". A kiedy znajdują się nagłym trafem w sytuacji \"odwrócenia ról\" - czyli to one kontrolują sytuacje, to ta druga strona jest bardziej od nich zależna, także w relacji rodzic-dziecko - mają tendencję do szczególnie niegodnego postępowania, by dowartościować się, odbić sobie kompleksy.... Podstawą dobrej, szczerej relacji z drugim człowiekiem jest harmonijna i pełna miłości relacja z samym sobą - osoby z jakąś \'zadrą\' w duszy powinny najpierw ją uleczyć, a potem ładować się w poważne związki, inaczej będą tylko ranić siebie i innych. Chciałoby się wierzyć, że cierpienie uszlachetnia i uwrażliwia na krzywdę innych - ale niestety przeważnie wyrządza same szkody - wzbudza nienawiść, resentyment, lęk przed bliskością, pozostawia ludzi emocjonalnymi kalekami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dsbds
"osoby z jakąś 'zadrą' w duszy powinny najpierw ją uleczyć" A jak ją uleczyć? masz jakiś pomysł?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gdybym miała uniwersalny sposób na każdy kompleks i traumę, zbijałabym niezłą kasę jako psycholog, a nie siedziała na kafe i pieprzyła farmazony :P Jestem mimo wszystko zdania, że problemy psychiczne rzadko kiedy można skutecznie leczyć 'od zewnątrz' - tzn znajdując sobie jakąś dziewczynę, lepszą pracę, kupując fajne ciuchy - to wszystko jakieś doraźne środki, które nie dotykają sedna problemu. Generalnie wierzę, że wysiłkiem woli i intelektu można poddać swoje życie emocjonalne analizie i przeżywać je bardziej świadomie - przez co unikać powielania głupich błędów. Swojego czasu byłam nieco mniej emocjonalnie stabilna niż teraz, bardziej wycofana, nieufna wobec ludzi - ale (między innymi dzięki wielu rozmowom z paroma mądrymi osobami) udało mi się zobaczyć dość jasno i klarownie mechanizmy, które kierują moim zachowaniem, wyjaśnić i zrozumieć parę spraw rodzinnych... i wyszło mi to na dobre. Ale zdaję sobie sprawę, że nikt za mnie by mnie nie 'uzdrowił' w jakiś magiczny sposób, co najwyżej może być wsparciem, pomocą. Jak teraz o tym myślę, wierzę chyba w sens psychoterapii - o ile ze strony pacjenta jest autentyczna wola, by odsłonić zrozumieć i uporządkować swoje życie wewnętrzne, a nie tylko 'no zrób coś, chce mieć dziewczynę/chłopaka/uznanie społeczeństwa!' Zdaję sobie też sprawę z tego, że z niektórymi ludźmi 'sprawy' zaszły tak daleko, że możliwe że w ogóle nie da się im pomóc, bądź jest to mało prawdopodobne - niestety szczerzę wątpię, czy córka, czy dzieci Fritzla kiedykolwiek stworzy zdrowy, normalny związek. Ale to nie znaczy, że tacy jacy są - uszkodzeni, okaleczeni, zranieni - od razu cechują się wielką wrażliwością i są idealnymi, kochającymi partnerami - co sugeruje jak to jest z życiem. Bo z życiem to tak, że generalnie niezbyt sprawiedliwe jest :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dsbds
"Jestem mimo wszystko zdania, że problemy psychiczne rzadko kiedy można skutecznie leczyć 'od zewnątrz' - tzn znajdując sobie jakąś dziewczynę, lepszą pracę, kupując fajne ciuchy - to wszystko jakieś doraźne środki, które nie dotykają sedna problemu." Zgadzam się. "Generalnie wierzę, że wysiłkiem woli i intelektu można poddać swoje życie emocjonalne analizie i przeżywać je bardziej świadomie - przez co unikać powielania głupich błędów" Powielania błędów - ok, ale na jakiej płaszczyźnie? Mówisz o naszym zachowaniu (fizycznym), które powoduje stany depresyjne czy może naszej psychicznej reakcji na niezależne od nas wydarzenia powodujące depresje? Mam nadzieję, że mnie zrozumiałaś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Za dużo chyba mi szkół helleńskich i jakiegoś takiego ideału totalnej autarkii, uniezależnienia w znacznej mierze od zewnętrznego świata, które chroni przed cierpieniem - powiem, że myślałam o obu. Pomijając skrajne przypadki - paraliżu całego ciała, diagnozy terminalnego stadium raka, czy innych hiobowych nieszczęść - obie te płaszczyzny zazębiają się moim zdaniem znacząco. Cierpienie spowodowane jest (upraszczam strasznie, wiem) reakcją psychiki czy organizmu na takie a nie inne wydarzenia, nie zaś same te wydarzenia stanowią cierpienie. A reakcja, jeśli chodzi o psychikę, w sporej mierze może być kontrolowana, w najgorszym przypadku - zależy od danego osobnika. Zarówno córka alkoholika, która wiąże się teraz tylko z agresywnymi, nadużywającymi alkoholu mężczyznami (stereotyp dotyczący pierwszej z wymienionych przez Ciebie sytuacji) jak i dajmy na to zgorzkniały, sfrustrowany człowiek po wypadku, w którym stracił obie nogi (sytuacja druga) - nie są skazani na wieczne nieszczęście. Znam i takich, którzy z takich sytuacji się wygrzebali, jak i tych, którzy pogrążyli się w rozpaczy - to znaczy, że sama sytuacja w 100% nie determinuje jeszcze stanów psychicznych. Sporo zależy od człowieka. Część od jakiejś niezależnej indywidualnej 'twardości', ilości nieszczęść które można przyjąć bez załamania się - i tu wiadomo, są od startu silniejsi i słabsi - ale część też jest w obszarze jakiejśtam 'wolności' (i błagam, nie zaczynajmy sporów nad tym, czym ona właściwie jest :P)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×