Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zainteresowana tematem

mieszkanie z rodzicami/tesciami - wypowiadajcie sie

Polecane posty

Gość Podsumowujac ten temat
Kotko, obawiam się, że to on ;) "Później słyszę zabawne historię, że matka/ojciec mówią do córki - tylko go trzymaj i pilnuj. " Ja mu nawet wierzę, wielu rodziców mieszkających całe życie w blokach widząc że jest szansa że córcia zamieszka w chacie zrobią wiele, aby córcie do tego przekonać ;) Ale nic w tego, co napisałeś, nie zmienia faktu, że jesteś maminsynkiem (i to egzaltowanym - "umrą z żalu", "odwrócić się na pięcie"), życiowo niezaradnym (facet zamierzający spocząć na dziele rodziców JEST człowiekiem pozbawionym ambicji i niezaradnym, czy Ci się to podoba, czy nie) i nie dojrzałym do związku - teraz piszesz o dziewczynie w superlatywach, bo Ci ktoś na odcisk nadepnął, ale wcześniej były "idiotyczne argumenty" "fochy z przytupem" i "egoizm" ;) Nie wątpię, że miałeś takie, które "chodziły przy nodze" - i nadal możesz taką mieć :) najlepiej szukaj wśród dużo biedniejszych od siebie i.lub takich, które są łase na kasę ogólnie - nie ważne, z jakiego źródła ta kasa ma być ;) niestety takich nie brakuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziwi mnie to wszystko
Ja, nikt się nie podszywa na razie. Sorry za ten wytrysk ego, ale wkurzają mnie ludzie co krytykują bo nie potrafią utrzymać konwersacji na poziomie. Ogólnie zgodziłem już się na to, że będziemy mieszkać gdzieś indziej, jeżeli nadal będzie tego chciała. Do niczego nie chcę jej zmuszać. Ma być szczęśliwa, to jest dla mnie najważniejsze. Chciałem tylko poznać opinię innych kobiet i wyrzucić z siebie to co siedzi mi na głowie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziwi mnie to wszystko
Nie lubię prowokatorów, "pozbawionym ambicji" co ty o mnie wiesz ? Nic, więc nie masz prawa do takich sądów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Podsumowujac ten temat
Wiem o Tobie to, co sam napisałeś. Cytacik: "Kończę studia, praca, jak dostanę na początek 1500 gdziekolwiek to będę szczęśliwy, a tu będę musiał jeszcze kasę na czynsz dawać, a przecież można by mieszkać w domu. Nieopłacalne, niewygodne" To, mój drogi, jest obraz faceta pozbawionego ambicji i bez jaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Do autora postu
Nie rozumiem, czym Ty się, człowieku, martwisz? Po pierwsze i najważniejsze znajdź sobie sensowną robotę, żeby mieć za co rodzinę utrzymać, a później będziesz kombinował, gdzie zamieszkać, bo na razie to jak widzę wszystkie dziewczyny brałeś "na rodziców", a nie "na siebie" ;) ciesz się, że Cię taka fajna zechciała i pilnuj, żeby chciała Cię nadal jak już przestaniesz być utrzymywany :) Na razie o innej opcji niż mieszkanie z rodzicami to możesz sobie tylko podywagować, więc po co w ogóle poruszasz ten temat? jak nie masz za co, to ani nie wynajmiesz, ani nie kupisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziwi mnie to wszystko
Nie mam życzeniowego planowania i po studiach nie oczekuję od razu 5000 na rękę. Liczę bardziej na początek na zbieranie doświadczeń w porządnej firmie, stawki zaczynają się od 1500. Wiele osób po studiach zaczyna w dużo gorszej pracy. Na budowę po studiach znowu nie pójdę mimo że zarabiałem tam dużo lepiej. A z obiadem to oczywiście przez mamusię, o to chodzi, kiedy się nie chce robić to można na nich liczyć. Nie widzę nic w tym złego. "Taka zachciała", słoneczko ja jestem myśliwym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stara zdzicha
Panie myśliwy, poczekaj pan, aż zaczniesz strzelać z własnej dubeltówki, bo na razie tatuś pożyczył i śrut podrzuca ;) Zobaczymy, jaka zwierzyna wtedy "podejdzie" :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Do autora postu
Za 1500 to raczej proca będzie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziwi mnie to wszystko
Cokolwiek baby gadacie, najpierw trzeba zakończyć edukację, później szukać pracy. Chociaż ja nie mam jej dopiero od roku. Nie mam już nawet stypendium ;/ a żeby nie brać od starych zaciągnąłem kredyt studencki, więc strzela sobie za swoje. Jak mówiłem źle mnie oceniacie, bo nie znacie. Pieniądze zawsze umiałem sobie zorganizować na swoje potrzeby. Ale na mieszkanie to trzeba 30 lat harować, spłacać kredyt i odmawiać sobie wszystkiego, znam te realia. Co się śmiejesz z 1500, myślisz że od razu człowiek staje się kierownikiem, czy kimś tam ? życzeniowe planowanie, ja w to nie wierze, ale po trochu do swojego dojdę. Niestety dziś takie realia, że za sam wynajem się płaci grubo ponad 1000. Chyba że jeden pokój to masz z 400 + opłaty. Dobra lecę do panny, w poniedziałek sobie odczytam resztę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_jedna_jedyna
słuchaj tym bardziej się jej nie dziwię, że nie chce tam zamieszkać. Piszesz o intercyzie i co zamierzasz sobie w niej zagwarantować? Ojcowiznę na własność? Z tego co piszesz: primo - nie jest ona spłacona secondo - masz jeszcze rodzeństwo, które ma takie samo prawo do niej co ty. Poza tym, to co dziedziczysz nawet w trakcie trwania małżeństwa nigdy nie wchodzi w skład wspólnoty małżeńskiej, jest zatem tylko i wyłącznie twoją własności. Piszesz o samodzielności i zaradności? Wybacz, wchodzenie w związek małżeński z kredytem na barkach (studencki też trzeba przecież kiedyś spłacić) nie jest przejawem samodzielności ani zaradności, co najwyżej wygodnictwa. I pieniądze skombinować można na opłacenie wakacji, a nie na życie, bo na życie się zarabia. Jej nie będzie przeszkadzać mijanie się z twoimi rodzicami na korytarzu, a fakt, że ten dom postawili twoi rodzice, zaprojektowali twoi rodzice i jest on ich własnością, ona tylko w nim mieszka i jako lokator nie ma praktycznie żadnych praw. Bo każda cegła tegoż kolosa należy do twoich i tylko twoich rodziców. Ona nie brała udziału w wyborze projektu, nie odmawiała sobie przyjemności by go postawić, nie marzyła o jego urządzeniu, nie cieszyła się gdy został ukończony, bo to nie jest jej dom. I z tego co piszesz nigdy nie będzie. Tym bardziej dziwi mnie twoja wręcz natarczywość by tam zamieszkać. I jak to sobie wyobrażasz, skoro tak nie ufasz kobietom? Przecież na jej miejscu nawet złotówki bym nie dołożyła w zaadaptowanie go dla waszych potrzeb, skoro to nigdy nie będzie jej. I powiedź, jak tu sie cieszyć z tych firanek skoro wiesz, że nie wiszą w twoim domu i nie zdobią twojego pokoju w twoim domu. Ba kto ma kupić te firanki, skoro to nie do twojego domu? Bo przecież nie ona, nie wierzę, że będzie wykładać pieniądze na coś co nie jest jej własnością. I ty chcesz jej odmówić prawa do posiadania własnego odrębnego lokum, tylko dlatego, że tobie z tym nie będzie wygodnie? Gdzie w tym wszystkim jest ona? A twoje rodzeństwo, nie powinno w takim razie zamieszkać w tym domu na takich zasadach jak wy? W końcu oni mają taki sam obowiązek zajmować się waszymi rodzicami jak ty! Nadal widzę, że myślisz tylko o tym, żeby tobie było wygodnie, miło i przyjemnie, zapominając, że małżeństwo tworzą dwie osoby. I zapewniam Cię, że ona ma takie same obowiązki względem swoich rodziców ja ty. Więc gdy oni staną się starzy i niedołężni będą wymagać takiej samej opieki jak twoi, co wtedy? Zgodnie z tym co piszesz, ona nie chce wrócić do rodziców, ale nie chce bo jest dorosła i wie, że czas stawiać samodzielnie kroki, co jednak nie wyklucza pomocy dla nich, gdy sytuacja będzie tego wymagać. Przemyśl sobie dokładnie wszystko, bo chyba masz dość jednostronną wizje małżeństwa, a tu kochany, należny uwzględniać potrzeby drugiej osoby, która ma z tobą (a nie z twoimi rodzicami) spędzić resztę swojego życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mały odkrywca
na moje oko ten koleś ma góra 21 lat- to jeszcze nie jest dorosłość,życie mu wszystko zweryfikuje;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie ma to jak materializm
no tak facet się zabezpiecza na wszystkich frontach, by przypadkiem jego przyszła żona nie miała nic do gadania w sprawach jego pieniędzy i jego własności i dziwi się, że ta nie chce mieszkać w domu, który nigdy nie będzie jej. Ciekawe jak jej zwróci nakład finansowy z umeblowania i urządzenie tej części domu jego rodziców, w której będą mieszkali... a za sprzątanie już ustaliłeś stawkę roboczogodziny??? bo przecież sprzątać cudze domy, to chyba nie myślisz, że ona za darmo będzie... A kwotę czynszu dla niej już ustaliłeś? W końcu jak ma nie inwestować swoich pieniędzy we własność twoich rodziców, to jakoś za pomieszkiwanie i bądź, co bądź zużywanie domu, chyba powinna płacić? Oj lecz się chłopie, lecz i to u specjalisty...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kinga_2_6
dziwi mnie to wszystko im dłużej czytam tym bardziej się nie dziwie twojej dziewczynie. Mówisz że ona myśli egoistycznie tylko o sobie, ale to nie ona myśli egoistycznie. jak chcecie żeby coś z tego wyszło to musicie oboje pomyśleć o was. Mówisz że ona jak nie będzie miała się czego czepiać to i tak znajdzie powód żeby się czepiać. Chłopaku, masz to jak w banku, że tak będzie. Bo to kobieta i to z własnym zdaniem jak pisałeś. Albo to zaakceptujesz i kochasz ja taka jaka jest albo sobie znajdujesz cichutką spokojniutka żonę która będzie kisić w sobie wszystkie frustracje, będzie chodzić za tobą jak pies, szczekać jak jej pan karze, przez kolejne lata aż w końcu nie wytrzyma i wybuchnie. lepiej chyba jak kobieta sobie od czasu do czasu na coś ponarzeka niz jakby miała siedzieć cicho, na tym to polega, faceci przeżywają frustracje milcząc a kobiety przeżywają frustracje mówiąc. Sama mam teściów do rany przyłóż ale jak czasami muszę u nich zostać na parę dni to mnie coś trafia, tak samo u mnie w domu. Na pewno twoja dziewczyna jakby zaczęła tu pisać to też by napisała więcej niz ty to przedstawiasz. ja na przykład rozumiem tą sytuację z własnymi talerzykami, firankami, własną patelnią. Jakbym próbowała ci to wyjaśnić to byś pewnie nie zrozumiał. Nienawidzę poleceń i tak zwanych dobrych rad, w ogóle nie lubię jak coś robię a ktoś mi się kręci po kuchni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no tak chłopak się załamał
pod presją rzeczowych argumentów i przestał wypisywać bzdury

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oluśka27
Witajcie, przez 3 lata mieszkałam z mężem po ślubie u moich rodziców w domku jednorodzinnym. na początku było nawet fajnie, ale po roku zaczęły sie problemy z moją mama. Wtrącanie się, dogadywanie, wieczne awantury, zero gości, a o osobnych wyjściahc nie było mowy,bo zaraz było kazanie z góry na dół. W końcu trafiła się okazja i wynajeliśmy mieszkanie. Słuchajcie NIE DO PORÓWNANIA!!!! to była najlepsza decyzja w naszym życiu. 50 m, ciasne,ale własne, nareszcie czuje,że żyję!!! dam wam dobra radę, choćby nie wiadomo jak rodzice byli złoci i mili zawsze będą problemy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mieszkajaca z tesciowa
ja po slubie zamieszkalam z matka majego meza, i to chyba byla najgorsza decyzja jaka podjelam. niby wszystko jest ok, ale tak naprawde nie jest. nigdy nie poczuje sie jak u siebie. moje zdanie jest takie, jak tylko jest mozliwosc kazdy powinien mieszkac sam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja mam następujący dylemat
moi rodzice mają 2 mieszkania w kamienicy, na tym samym piętrze. proponują mi, żebym zamieszkała w jednym z nich razem ze swoim przyszłym mężem-oni mieszkaliby tuż obok...mój narzeczony jest za, ale ja się waham. moi rodzice są okej, dobrze się z nimi dogaduję, ale mam obawy i tyle...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Od niedawna na swoim
Mieszkałam z teściami najgorzej nie było, ale teraz mam raj. Prawie. Nie o tym chciałam. Mam dwie koleżanki co w ostatnich latach powychodziły za mąż, narzekały na teściowe i bały się z nimi mieszkać więc jedyna opcja dla nich to było zamieszkać z mężem w swoim rodzinnym domu. Jedna zaczeła po 2 tygodniach mieszkania szukać stancji i wyprowadziła się tam jak tylko mogli nie czekali nawet godziny dłużej tylko rzeczy zabrali później. Druga z nich miała odkładać na budowę domu, ale ostatnio tez już zaczęła szukać stancji. W obu przypadkach mamusie non stop pouczają jak być dobrą żoną (czyt. dobrą służącą) swojego męża. Jak my mieszkaliśmy z teściami to mąz miał przejebane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stolikdokawy
tak naprawde dowiesz sie jacy sa tesciowie jak razem zamieszkacie, bo w okazjonalnych kontaktach moga byc och i ach a w zyciu codziennym okażą sie nie do wytrzymania. niby beda chcieli dobrze ale jak to w powiedzeniu dobrymi checiami piekło wybrukowane. ja nigdy nie chciałam mieszkac z tesciami, moja tesciowa jest okropna, wtraca sie i chce wszystkim rządzic no bo przeciesz to jej mieszkanie, ale co tam wyprowadzilismy sie 80km od niej a ona i tak wydzwania i mowi jakie meble kupic, pralke, mikrofalówke :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Od niedawna na swoim
stolikdokawy To co napisałaś do prawda, ale nie zawsze to wychodzi na złe. Ja moich teściów po zamieszkaniu z nimi bardziej polubiłam. Nie chciałam tam zamieszkiwać bo trochę napsuli wcześniej nerwów, ale okazało sie że to fajni ludzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość margerittta
Moja teściowa chciała byśmy zamieszkali z nią i jej mężem po ślubie w domu na wsi. Ja nie chciałam. Kupiliśmy mieszkanie. Ale jak przyjeżdża do nas w dowiedziny, to tłumaczy mi jak powinnam MU (czyli mężowi) gotować, ponieważ ona wie najlepiej, co jemu najbardziej smakuje. Nieważne, że w domu jest małe dziecko i obiady gotuje "pod" małego, ale tak, by jednocześnie wszyscy mogli zjeść ze smakiem. Czekam, kiedy zacznie mnie pouczać, jak mam mężowi w sypialni dogodzić bo przecież "matka wie najlepiej" ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Uuuuf jak dobrze że znalazłam
ten temat. Ja z teściami zamieszkałam rok temu. Wyremontowaliśmy sobie od podstaw kuchnię i pokój. Mamy wspólną klatkę schodową i łazienkę. Moi teściowie to mili i dobrzy ludzie. Ale moja teściowa jest nadopiekuńcza. Mój maż ma obowiązek codziennie rano zawieść ją do pracy, jak chce to na zakupy. Wczoraj mój Mąż miał jechać na miasto załatwić parę Naszych spraw, ale teściowa się z nim zabrała i w efekcie załatwili tylko jej sprawy bo jej się spieszyło . Poza tym wszystko chce wiedzieć: gdzie idziemy , po co , o której wrócimy , jak przyjdzie list lub paczka do nas to od razu macanie co może być w środku. Co prawda nie wchodzi do nas często ale co z tego jak coś chce to puszcza sygnały mężowi , dopóki ten nie przyjdzie. Sama nie może poradzić sobie z nastoletnim drugim synem i co chwilę ma sprawę do męża by ten za nim jechał, dzwonił do niego gdzie jest. itp. Doszło nawet do tego ,że budzi nas w nocy bysmy po tamtego jechali gdzieś. Rano dzwonienie z kontrolą czy już nie śpimy, żebyśmy nie spóźnili się do pracy. Dodatkowo jest okropna sciemniara i gaduła. Na jeden temat potrafi mówić dzień -dwa. Aż mi uszy więdną jak jej słucham;/ Mój Mąż jak na razie nie zauważa problemu. Dla niego wszsystko gra i jest mu dobrze. Wychodzi z niego maminsynek. Nasze wspólne plany są zawsze weryfikwane bo teściowie wymyślili coś innego. Już nie mówię , o tym ze to o co prosi teściowa jest ważniejsze od tego co ja. Nasze małżeństwo cierpi na tym bardzo. KOSZMAR!!!! A wiecie co jest najgorsze. To, ze teściowie wybudowali drugi duży dom. I dla nas jest piętro a dla szwagra dół i to mamy wykańczać. Mnie nikt o zdanie nie zapytał. Wpadnę z deszczu pod rynne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
My już zaczęliśmy remontować mieszkanie u teściów, a też sie zastanawiam czy to dobry pomysł i wogóle to już mam takie nerwy na nich. Też muszą wszystko wiedzieć, a po co, a na co, a czemu, a to lepiej w domu być, a po co wesele takie wielkie i wiecznie mają jakieś uwagi :] jak już teraz mam wątpliwości to może lepiej ich posłuchać? jak myślicie? Czy lepiej myśleć że się jakoś da rade? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do monika.pl
moja siostra cioteczna z narzeczonym wyremontowali mieszkanie u jej "przyszłych teściów". Wszystko było fajnie do puki teściowie nie wymyślili sobie że chcą sprzedać dom i przenieść się do miasta. 2 lata i kupę pracy i pieniędzy poszło wpizdu. Owszem obiecali oddać kasę jak sprzedadzą dom i kupią mieszkanie, tylko że to ten dom jest na totalnym zadupiu i w tym momencie schodzą z ceny że może nie starczyć na dwa mieszkania w mieście takie jakie by chcieli. Dodam jeszcze że ten jej facet ma jeszcze brata i siostrę którzy też pewnie się zgłoszą po swoją dolę po sprzedaży. Nie muszę też mówić że to co tam wpakowała, nie ma na to żadnych kwitów i to co dostanie zależy tylko od uczciwości i widzi mi się tych ludzi. Jeśli miałabym zrobić tak jak ty lub tez wy, to oczywiście brac faktury na siebie, mieć jakiś dowód że ty wkładasz tam swoje pieniądze a mąż swoje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość margerittta
do Uuuuf jak dobrze że znalazłam Jak ja Ci współczuję...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tam w ogóle to mieszka jeszcze siostra mojego z mężem i małym dzieckiem :) a my byśmy mieli miec niby osobny pokoj w którym planuje aneks kuchenny i lazienke mała. I sobie myśle że te pieniądze co byśmy mieli płacić wynajem lepiej odkładać na dom :) tak sobie myślimy. Ale sie boje ze w praktyce to nie pojdzie tak szybko i latwo i tam utkniemy na dlugie lata, a potem zaloze wątek na kafeteri jaki horror z nimi przezywam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość margerittta
moncia.pl , ja myślę, ża najlepiej i najzdrowiej mieszkać samemu. Tesciowie mają swoje małżeństwo, a Wy swoje. A jak się połączy te dwa małżeństwa w jednym domu, to różnie może być.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dd...
sluchajcie a jak rozegrac sprawę gotowania? gotujecie sobie czy tesciom tez?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×