Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mądralka

Pytania dotyczące Biblii

Polecane posty

Gość pieklo istnieje
Miał wrażenie, że znalazł się w czymś na podobieństwo ogromnego zamglonego holu, który podświadomie budził lęk. Nie widział szczegółów, ale wydawało mu się, że przemierza jakąś tajemniczą przestrzeń. Zobaczył w dużej odległości niewyraźne postacie przypominające ludzi. Byli bladzi, a ich ubrania miały szary kolor. Pragnął zbliżyć się do nich, ale okazało to się niemożliwe, gdyż nieustannie oddalali się od niego. Zdawał sobie sprawę, że natychmiast musi się poddać operacji i że ci ludzie są dla niego jedyną nadzieją. Nieustannie powtarzali oni, że jeżeli pójdzie z nimi, to wtedy znikną wszystkie jego problemy. W miarę upływu czasu ciemności pogłębiały się, a liczba krążących wokół niego złowrogich postaci była coraz większa. Ich obecność napełniała go rosnącym przerażeniem, gdyż emanowały nienawiścią, podstępem i kłamstwem. Storm, oglądając się za siebie, widział w odległości jakby kilku mil swoje ciało leżące na łóżku szpitalnym i siedzącą obok żonę. Odniósł dziwne wrażenie, że dla niego czas się skończył, a to, czego doświadcza, nie jest jakimś koszmarnym snem, lecz pełną grozy rzeczywistością. Tajemnicze postacie, które go otaczały i prowadziły do nieznanego mu celu, zaczęły wypowiadać straszne przekleństwa i obelgi pod jego adresem. Mówiły z szyderczym uśmiechem, że już niedługo dotrą na miejsce. Howard zorientował się, że przebywa w przerażającym, pełnym grozy otoczeniu. Uświadomił sobie beznadziejność sytuacji, w jakiej się znalazł. Postacie z bliska miały straszny wygląd. Stawały się coraz bardziej agresywne, wśród bluźnierstw i przekleństw poddawały go najrozmaitszym torturom. Istoty te były całkowicie pozbawione współczucia, opanowane żądzą nienawiści i nieokiełznanego okrucieństwa. Storm zrozumiał, że to są ludzie potępieni, którzy w czasie życia na ziemi odrzucili i znienawidzili Boga, stając się stuprocentowymi egoistami. Bezskutecznie próbował przed nimi się bronić, ale wywoływało to z ich strony jeszcze większą agresję i szyderstwa. Dla Storma była to sytuacja makabrycznego wprost cierpienia i przerażającej beznadziei, jakich jeszcze nigdy dotąd nie doświadczył. W pewnym momencie usłyszał wewnętrzny głos, wzywający go do modlitwy, do prośby do Boga o pomoc. Początkowo odrzucał tę myśl, ale wezwanie do modlitwy stawało się coraz bardziej naglące. Storm nie modlił się przez całe swoje dorosłe życie i dlatego nie wiedział, jak to się robi. Przypomniał sobie jednak fragmenty modlitwy Ojcze nasz oraz inne proste formuły z czasów dzieciństwa i zaczął je powtarzać. Ku swojemu zdziwieniu zauważył, że gdy nieporadnie próbował się modlić, odrażające postacie zaczęły w popłochu uciekać. Krzyczały z wielką wściekłością, że niepotrzebnie się modli, bo i tak go nikt nie usłyszy, gdyż Bóg nie istnieje. Straszyły, że dopiero teraz się z nim rozprawią, wypowiadając przy tym straszne bluźnierstwa pod adresem Boga i Matki Najświętszej. Storm nieustannie powtarzał słowa modlitwy i doświadczał jej wielkiej mocy, widząc, z jaką wściekłością złe duchy w popłochu uciekały od niego. Zrozumiał, że gdyby przestał zwracać się do Jezusa, natychmiast by wróciły i wtedy na nowo rozpocząłby się koszmar duchowej męczarni, która w swoim okrucieństwie była tak straszna, że w porównaniu z nią cierpienie fizyczne, jakiego doświadczył w szpitalu, było nikłe. Sąd nad sobą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mądralka
naucz sie zenuła ortografii nie rzucaj fachowym nazewnictwem bo za tepa jestes na to, ciemna jestes jak ta baka w rogu nie umiesz czytac gówno robisz i gówno wiesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ale jest nadzieja
W pewnym momencie zauważył w otaczającej go ciemności maleńkie światełko, jakby ledwie widocznej gwiazdy, która powoli stawała się coraz jaśniejsza i większa. Sprawiała wrażenie, że zbliża się do niego z wielką prędkością. Zafascynowany jej blaskiem nie mógł od niej oderwać wzroku. Światło to było jaśniejsze od słońca czy błyskawicy i piękniejsze od czegokolwiek, co do tej pory widział. Kiedy do niego dotarło, zorientował się, że nie jest to żadna gwiazda, tylko żywa Osoba, która emanuje niesamowitym światłem miłości. To był zmartwychwstały Jezus Chrystus, Zbawiciel i Pan całego wszechświata. Howard Storm został ogarnięty Jego miłością. W jej świetle ujrzał ogrom swoich grzechów, całe zło spowodowane przez jego ateizm, ale pomimo bólu wynikającego z prawdy o sobie, czuł, że jako marnotrawny syn jest kochany miłością, która przebacza wszystkie grzechy, leczy największe rany i przywraca utraconą godność dziecka Bożego. Zrozumiał, że jedynym koniecznym warunkiem, aby to mogło się stać, jest ufność i zgoda człowieka, aby Chrystus mógł go kochać i uzdrawiać. Howard doświadczył miłości i miłosierdzia Boga w sposób tak intensywny, że nie znalazł w ogóle słów i porównań, aby swoje przeżycie wyrazić ludzkim językiem. Płakał ze szczęścia i z żalu za grzechy. Czuł się kochany, akceptowany mimo swoich licznych grzechów. Jezus Chrystus wziął go w swoje ramiona, aby go przenieść z tej mrocznej i budzącej grozę rzeczywistości, która prowadziła wprost do piekła. Storm miał wrażenie, jakby Zbawiciel pokonał nieskończony dystans oddzielający światło od ciemności, miłość od nienawiści, prawdę od kłamstwa, wolność od całkowitego zniewolenia. W tej nowej, niewyobrażalnie pięknej rzeczywistości, w której życie jest miłością, Storm czuł się bardzo onieśmielony i zawstydzony stanem swojego człowieczeństwa. Czuł się w obliczu świętości Boga jak ohydna szmata, którą trzeba wyrzucić do śmieci. Wiele razy w swoim życiu nie tylko zaprzeczał, ale i drwił z prawdy, że Bóg istnieje i jest Miłością. Tysiące razy używał imienia Boga jako przekleństwa. Chciał być jedynym centrum całego wszechświata i samemu decydować o tym, co jest dobre, a co złe, kierując się jedynie egoizmem. Mając świadomość tych oraz innych, popełnionych przez siebie grzechów, pomyślał, że znalazł się tu przez pomyłkę. I wtedy usłyszał słowa Jezusa kierowane bezpośrednio do jego umysłu: To nie jest pomyłka, właśnie tutaj ma być twoje miejsce. Musisz się jeszcze przygotować, dojrzeć i oczyścić. Na prośbę Jezusa pojawiły się jasne istoty, promieniujące radością i miłością. Były to duchy czyste, anioły, które komunikowały się przez bezpośrednie przekazywanie myśli. Cokolwiek Storm pomyślał, one natychmiast o tym wiedziały. Jego bezpośredni opiekun, Anioł Stróż, oznajmił mu, że musi wrócić do ziemskiego życia, że nie jest jeszcze gotowy, aby przejść do wieczności. Uświadomił mu również, że Pan Bóg obdarzył wszystkich ludzi zdolnością do przyjęcia lub odrzucenia Jego miłości, która jest całkowicie wolnym i bezinteresownym darem, dlatego może być tylko przyjmowana w całkowitej wolności, przez ufną i szczerą modlitwę. Z tego powodu właśnie ludzie powinni się dużo modlić. Anioł Stróż tłumaczył również Stormowi, żeby kochając, nie oczekiwał jakiejś nagrody lub innych korzyści, tylko pragnął jednego – by w całkowitej wolności akceptował i wypełniał Bożą wolę, bo tylko w ten sposób będzie stawał się dzieckiem Boga i szedł najprostszą drogą do nieba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mądralka
i co z wypowiedzi jednego człowieka ma wynikac ze istnije piekło, to nie realne ja wiem swoje ty swoje zyjmy z tym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeśli dobrze poszukać, można także znaleźć odwrotne przypadki do Howarda Storma. A może to jego przeżycie było czymś podobnym do snu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do spokojnie to tylko awaria
„Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. (...) Dusza, oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga przebaczenie win i kar. O, jak niezbadane jest miłosierdzie Boże...” (Św. Faustyna, Dzienniczek 1698)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mądralka
zdajmy sobie pytanie w co wierzysz czy słowo Boże rzeczywiście jest dla nas Jego wypowiedziami i przez Niego natchnione, bo ja mogę cytowac przekonywac, ale jesli ktos ma jakis własne ksiazeczki i internet z włąsną mądroscia to jest to bezsensu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czysciec istnieje
Najważniejszym momentem naszego życia na ziemi jest chwila śmierci. Dokonuje się wtedy sąd, w którym raz na zawsze decyduje się wieczność człowieka, jego zbawienie albo potępienie. Kochający Bóg przekazuje nam tę prawdę mówiąc: postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd (Hbr 9,27). Po śmierci nie ma już możliwości powrotu do życia ziemskiego. Człowiek żyje na ziemi tylko jeden raz. Pan Bóg przestrzega: Nie zapominaj, że nie ma powrotu (Syr 38, 21a). Myśl o reinkarnacji jest więc genialnym kłamstwem szatana, któremu niestety wielu ulega. Jeżeli w momencie śmierci umierający będzie miał chociażby minimalny żal za swoje grzechy i otworzy się na miłość Chrystusa, wtedy taki człowiek będzie zbawiony. Pismo św. mówi, że sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień (1 Kor 3,15). Ten ogień wskazuje na czekające go cierpienie z powodu różnorakich grzechów popełnionych w czasie ziemskiego życia. Człowiek musi po prostu dojrzeć do zjednoczenia w miłości z Trójjedynym Bogiem i dlatego sam pragnie tego, nieraz bardzo bolesnego, procesu oczyszczenia i dojrzewania do miłości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mądralka
sąd nie jest czyścem nie myl pojęc, to ja pisze wersety wyrwane z konekstu. gdzie nie ma powrotu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żenuła
ufff!!! Wreszcie zrozumiałaś, że twoje starania tutaj są bez sensu :-D a tak na marginesie - wyluzuj trochę bo zawału dostaniesz i za wcześnie znajdziesz się w tym piekle, w które raz wierzysz raz nie :-D :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hmm, reinkarnacja jest \"genialnym kłamstwem szatana\", ale np. dla buddystów najwyższym celem jest od niej uciec - osiągnąć nirwanę. Więc nie jest wg nich niczym kuszącym - wręcz przeciwnie. A dla \"ludzi zachodu\" największą obawą jest właśnie wyobrażenie stanu na kształt wiecznej nirwany.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do madralka
Biblia w przekładzie świadków Jehowy Słuchając audycji o świadkach Jehowy, zrozumiałam, że katolicy nie powinni czytać Biblii w wydaniu jehowickim. Słusznie, wszyscy chrześcijanie - katolicy, prawosławni i protestanci - nie powinni posługiwać się Biblia w wydaniu świadków Jehowy. Tekst Pisma Świętego, który rozpowszechniają, został tendencyjnie okaleczony. Wprowadzono zmiany, które mają podbudować głoszona przez nich błędna naukę i w delikatny sposób przekonać czytelników o jej prawdziwości. M.in. biblijny tytuł "Pan", odnoszący się do Chrystusa, zastąpiono imieniem "Jehowa". W jehowickim przekładzie Biblii dopuszczono się jednego z najbardziej drastycznych w historii chrześcijaństwa fałszerstw tekstu Pisma Świętego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mądralka
to czemu jest napisani ze umarli posiądą Ziemię, zew wszyscy z grobowców powstaną? dlaczego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mądralka
poznaj historie gdzie imię Jehowy brzmi JHWH nawet w biblii katolickiej jest uzyte Jah. Panem Jezusa jest Bóg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mądralka
Jak według was ma na imię Bóg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żenuła
nie do tej dziewuchy nic nie dociera... resztki móżgu wyprane i wywirowane ma na maksa :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żenuła
mózgu ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mi nic oczywiście do imienia własnego Boga - ale czy jest sens czegoś takiego jak imię Boga? A w jakim języku mówi on \"na codzień\", żeby odczytywać to imię? Czy, żeby wierzyć trzeba nadać Bogu imię? Czy to nie tak jak z ową różą, która nie ważne jak się nazywa, ciągle jest tym samym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do madralka
Bóg jest MIŁOŚCIĄ

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mądralka
to ty jstes taka pusta ze nic juz ci nie pomoze o zawał sie nie martw srece mam zdrowe. tobie mozgu po prostu brak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żenuła
oj to mnie pocieszyłaś :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żenuła
Nazywanie Boga po imieniu to wymysł jechowców. Normalni ludzie nie potrzebują tego do szczęścia ani do zbawienia ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do madralka
Nowe niebo i nowa ziemia Czy u końca czasów i po sądzie ostatecznym ziemia zostanie zniszczona? Ostatnie słowo w Piśmie Świętym zachowuje nadzieja odnowienia świata, oczekiwanie nowego nieba i nowej ziemi. Nowe stworzenie, w odróżnieniu od pierwszego, nie będzie stworzeniem powstałym z nicości. Nowe stworzenie dokona się na pierwszym stworzeniu, oznacza więc nie zagładę i koniec, lecz dopełnienie świata. Bóg jest bowiem wiemy także swemu stworzeniu. Przeminie zniekształcona przez grzech, złudna często i zwodnicza dla człowieka postać tego świata (por. l Kor 7, 31). Wszystkie wypowiedzi-obrazy końca świata, zawartego w Nowym Testamencie, nie mówią nam nic o konkrecie przyszłego, nowego świata. Oczekujemy z nadzieja nowego nieba i nowej ziemi (por. Iz 65, 17; 2 P 3, 13; Ap 21, l), bo "wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia" (Rz 8, 22).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale jeszcze na wychodnym się wrednie wetnę ;) - a kto określa owe normy dla \"normalnych ludzi\" i wydaje certyfikat normalności?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żenuła
dreamer2006 🖐️ Nigdy nie ustawaj w poszukiwaniu Boga żywego :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do madralka
Św. Łukasz pisze, że "ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi "(Łk 21, 26). Czy naprawdę "dzień Pański" będzie przerażający? Dla tych, którzy wierzą w Chrystusa, perspektywa Jego przyjścia u końca czasów stanowi nadzieję osiągnięcia pełni zbawienia, wyzwolenia z trwóg i ucisków doczesności. Przyjście Pana położy kres śmierci i wszelkiemu przemijaniu. Po ucisku czasów ostatecznych przyjdzie dla wspólnoty Wierzących czas odetchnienia: "Podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie'' (Łk 21,28). Wszyscy należący do Kościoła, tej wspólnoty zbawienia, zostaną zebrani ze wszystkich stron świata (por. Mk 13, 27). Kościół sam, po oddzieleniu się od niego członków niegodnych, osiągnie swa doskonała postać i radować się będzie na niebieskich godach, wchodząc do Miasta Świętego (por. Ap 21, 9-10). Na to właśnie czekają z utęsknieniem pośród ucisków i prześladowań pierwsze wspólnoty chrześcijańskie: "Przyjdź, Panie Jezu;, przyjdź już rychło!" (por. l Kor 16, 22). W późniejszych wiekach myśl o dniu ostatecznym budziła raczej bojaźń i trwogę, widziano w nim bowiem przede wszystkim dzień gniewu Bożego, ludzkiego płaczu i biadania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do madralka
Gdy czytamy w Ewangelii św. Jana, ze wszyscy, którzy spoczywają w grobach, "pójdą: na zmartwychwstanie", dla człowieka dzisiejszego nasuwają się wątpliwości. Jak sobie wyobrazić zmartwychwstanie cielesne? Jak ma się ono dokonać? Już św. Paweł apostoł znał to pytanie: "Lecz powie ktoś: A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się ciele?" (l Kor 15, 35). Oczywiście, te pytania pojawiają się dziś z nową siłą w obliczu współczesnej wizji świata ukształtowanej przez nauki przyrodnicze. Próbując odpowiedzieć na te pytania, trzeba uniknąć przede wszystkim prymitywnego materializmu, według którego przy zmartwychwstaniu człowiek odzyska tę sama materię i te same kości, które miał w życiu doczesnym. Tymczasem wiemy, że już za życia ziemskiego w ciągu mniej więcej siedmiu lata materia naszego ciała ulega całkowitej wymianie. Identyczność osoby w tym i w przyszłym życiu nie może wiec zależeć od identyczności materii. Św. Paweł mówi, że ciało i krew nie mogą posiąść królestwa Bożego. Po zmartwychwstaniu pozostaniemy wprawdzie sobą, ale wszyscy będziemy odmienieni (por. l Kor 15, 50-51). Chodzi o cielesność, ale o cielesność przemieniona i podniesiona do nowego wymiaru przez Ducha Bożego, o istotowa (a nie materialna) identyczność ciała po zmartwychwstaniu. Nie możemy sobie tego przemienienia wyobrazić w sposób konkretny. Wiemy tylko, że my, nasz świat i nasze dzieje będą te same, będą jednak te same zupełnie inaczej: Zasiewa się zniszczalne - powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne - powstaje chwalebne; sieje się słabe - powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe - powstaje ciało duchowe (l Kor 15, 42

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×