Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Violik

Pomogę Ci schudnąć

Polecane posty

Gość Jesienna Kasztanica
Czerwony flamaster to moze spróbuj codziennie wstac pol godzinki wczesniej i przeleciec sie na spacer? Jeżeli to było do mnie, to raczej nie. Kładę się ok. 12-1, jak już wszystko zrobię, wstaję po 5 - za mało śpię... w weekendy nie ma problemu, ale w weekendy staram się i tak chodzić... Poza tym chodzę po schodach, nie jeżdżę windą... Jakieś inne sugestie? Cholera. Gdybym miała dużo czasu i kasy, nie byłoby problemu z dietą :( ale wtedy prawdopodobnie nie byłabym gruba...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jesienna Kasztanica
A właśnie? Może nie solić? UWIELBIAM sół :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja kupiłam na allegro za 56 zł, sa też takie za 30... mam nadzieje ze cos trochę pomogą... sól zatrzymuje wodę w organixmie...ogranicz trochę... moze wybierz się do dietetyka?? moja siostra po 2 porodach sporawo przytyła. poiszła do dietetyka i w pierwszym miesiącu 6 kg mniej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
campini zobacze jakie beda u ciebie efekty i moze sie zdecyduje:) jesienna faktycznie mało spisz. to co teraz powiem moze wydac sie głupio, ale moze sprobuj poszukac innej pracy? bo z tego co piszesz to wydaje mi sie, ze ta obecna predzej Cie do grobu wpedzi. Zrezygmowałam z zupy z paczki, gotuje sama. jeszcze nie wiem co to bedzie. cos ala jarzynowa, chociazbeda w tym elementy krupniku:D uwielbiam pichcic, uwielbiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sn. dwa jajka i kromka razowca - 250 przekąska - 100 g serka wiejskiego - 100 obiad - zupa - 200 przekazska - danio - 160 kolacja - kromka razowca z polędiwcą - 150 Cholera, zle. za malo kalorii, a teraz nie chce sie juz niczym dopychac, tymbardziej, ze nawet nie mam ochoty na jedzenie. chyba mi sie zoladek skurczyl. Nie chce sobie rozwalic metabolizmu. Jutro ide na grilla i nie wiem jak bedzie z jedzeniem, powiem, ze mnie boli brzuch, albo, ze sie czyms zatrułam. w sobote osiemnastka. tymbardziej nie wiem jak bedzie z jedzeniem:P mam jakiś przypływ motywacji wlasnie. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tym razem mi się uda schudnąć, dobić do tej swojej wymarzonej szescdziesiątki:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
za sie troche zaostrzę... teraz będę jadła co 4 godziny... 6 rano śniadanie 10 jakis owoc 14 objadek w pracy 18-19 kolacja (w zależnosci od godziny powrotu z pracy) potem rower, cwiczenia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jesienna Kasztanica
Szukam. Ale w pozostałych proponuja mi jeszcze mniej kasy, niz mam teraz, a mam mame poniekad na utrzymaniu :/ poza tym ta praca to praca w zawodzie... Od kiedy zaczelam sie rozgladac za nowa nie zaproponowali mi nigdzie wiecej niz wynagroodzenie minimalne. A tu mam ciut wiecej i stala umowe juz :/ Masz rację, trzeba zmienić pracę... ale co robić teraz? :/ Na razie przerzucilam sie na surowki warzywne i jem tylko to. Moze sprobuje pic wode zamiast herbaty, choc jest niesmaczna :(. Kawe juz ograniczylam :) zeszlam z 4-5 do 1 na 2,3 dni. Ale z mlekiem... I ogranicze sol. Dzieki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czesc!!:D U mnie dzis równiutkie 80. na sniadanie mialam platki z jogurtem i otrebami - 350 kcal. Miałam zamiar od rana pojeździć na rowerku, ale LEJE i chyba bede musiala zrezygnowac. a moze przejade sie juz dzis do babci, u niej stoi stacjonarny, ale z drugiej strony jeść mi tam każą. Grill był dzisiaj w planach, ale pogoda chyba mi je pokrzyżuje. Jesienna picie dużej ilości wody to podstawa, naprawde. ja latam do ubikacji co 15 minut, ale ładnie chudnę, zeszło mi już 5 kilo. campini ja tez od 1 wrzesnia bede zmieniala pory posilków, wiadomo szkoła. Chyba podniosę do 1200 kcal, bo mój dzien się wydłuży (teraz wstaje o 10, a bede o 6.00). Gdzie pozostałe odchudzaczki?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5.30 kiełbaska z pomidorem na ciepło (nie była trusta) 10 brzoskwinia i pomirod z jogurtem nat (oczywiscie osobno) pomiroda już nie zmiesciłam całego. 14-15 znowu coś... 18 kolacja rower... w sobotę i niedzielę mnie nie ma...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziołchy, jest 14 ja ja nie jestem głodna:D sukces!!! wczesniej zarłam bez przerwy z nudó, teraz potrafię to opanowac:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kurde mam migrenę.:o łeb mi pęka:o zawsze jak mam migrene to mnie mdli, a zapachy to potegują... nie mam ochoty nic jeść, a to też nie dobrze... jest tu ktos jeszcze?? bo praktycznie monolog prowadzę;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
byłam na grillu, porażka całkowita jesli chodzi o jedzenie. jadłam wszystko co sie dało. ale nic dzisiaj wracam, tylko najgorsze jest to, ze dzisiaj wieczorem ide na osiemnastke. dzisiaj planuje jezdzic duzo rowerem, musze spalic co zbedne:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam. u mnie weekend pełen dietetycznych porazek:o sobota u narzeczonego, skończył sie nieprzestrzeganiem godzin jedzenia, ale nie podjadałam między posiłkami. jadłam pierogi ruskie, ale były małe. i nie ze śmietaną a z jogurtem. niedziela nagła pobudka telefonem od mamy z wiadomoscią o wypadku brata:( dachował:( na całe szczescie nic mu nie jest, poza rozciętą wargą. mial więcej szczescia niż rozumu. mama powiedziała mi tylko o wypadku, wróciłam szybko do domu, zobaczyłam samochód to stanęło mi serce...:( miałam jego obraz przed oczami lezacego w szpitalu pod aparaturą:( nikogo nie było w domu a ja odchodziłam od zmysłów. dopiero po godzinie dowiedziałam sie ze nic mu nie jest. na szczęscie nie jechała z nim jego zona, która jest w 9 miesiacu zagrozonej ciazy. wiec w niedziele zapomniałam o diecie w tych nerwach. jedynym plusem był długi spacer z chłopakiem. kochany człowiek. prawie cały dzień milczałam i płakałam na przemian a on to wszystko znosił. dzisiaj wracam do dietowania...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
campini serdecznie Ci wspołczuję. U mnie w rodzinie jedna osoba zginela w wypadku wlasnie kilka lat temu, od tamtej pory wszyscy jezdza jakos ostrozniej. Dzisiaj wróciłam do dietowania po kilku dniach folgowania, popijam wlasnie mineralkę i ide zaraz na rower:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moze nikomu już nie zależy?? ja w tym tygodniu powinnam odebrac 3 przesyłki. mam nadzieje ze nowe dobytki wspomogą moje starania...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nikt tu juz nie zagląda:( szkoda:( ja staram się trzymac dziety, ale czasem wiadomo cos kusi. dumna jestem z siebie bo nie podjadam:D i dziewczyny...powiem wam ze dostałam zaproszenie do radia na audycję o tym jak kobitki dbają o urodę:) teraz sie zastanawiam co mam tam mówić, bo w sumie nic szczególnego nie robię, poza podstawowymi kuracjami;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
campini super:) Jakie to radio? U mnie nadal dietowo, na obiad miałam ryz z białym sosem (chudym) i kurczaka gotowanego. jak na razie 900 kcal, wieczorem jeszcze cos przegryze. na wage wejde w piątek i zobaczymy czy moje wysiłki na coś się zdadzą:) Mam nadzieje, ze już niedługo siedem na poczatku. najbardziej niepokoi mnie fakt, ze w weekend znowu planuje impreze, a nawet dwie i boje sie, że znowu zawalę dietę tak jak to było ostatnio:/ I bede cały tydzien "odrabiać straty"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja dzisiaj rano wskoczyłam na wage i nadal 67. ale byłam juz po śniadaniu. nie łamię sie bo ten tydzień nie sprzyjał dietowaniu. mam zamiar schudnąć ale nie za wszelką cenę. ja lubię jesć niczego sobie nie odmawiam, poza ziemniakami, chlebem i slodyczami. chociaz szczerze mówiac czasem malutkie ilosci zjem. czekam na mój sprzęcik:) wczoraj kupiłam jakąs płytkę z treningiem cardiu i ujedrniającym dolne partie ciała. od poniedziałku intensywne cwiczenie. narazie się uczę bo za szybkie tempo tam jest jak na początek...muszę sie przyzwyczaic do tempa i nauczyc układów:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czesc:) 1.5 litra wody za mną, dietowo tez nienajgorzej (jakies 850 kcal) i jeszcze kolacja przede mną. tata przyniosl grzyby i nie wiem, czy jes zjesc, czy ususzyc:D ale chyba to drugie:) Jutro wchodzę na wagę, chcę siedem na początku:D Chociaz dałam sobie czas do 15 wrzesnia (79), wiec tragedii nie zrobię w razie czegos. campini jak ja Ci zazdroszcze tego samozaparcia do cwiczen... Violik zaglądasz tu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oj z tym samozaparciem to przesadziłas;) znając siebie to nie długo to potrwa:( mam nadzieję zę jednak mi isę to utrzyma:) dzisiaj narzeczony przyjezdza. jezeli nie będzi epadało to na rowerku. wtedy weekend będzie rowerowy. a jak będzie deszcz to pewnie tylko spacer...przy nim pewnie nie pocwiczę za dużo, bo mi się nie bedzie chciało...wczoraj robiłam brzuszki, kręciłam na twisterze, jeździłam na rowerze i kręciłam rowerek w łózku. wciagnelam na tyłek spodenki i do roboty. ciekawa jestem jaki będzie efekt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie dizs SIEDEM NA POZCATKU:D - czyli cel pierwszy osiągniety:) Dokładnie 79.8 czyli prawie jak 80, ale liczy sie to wymarzone siedem:) Kolejny cel to 76 tak do połowy, względnie konca października:) na sniadanie miałam płatki z jogurtem, póżniej jabłko i grahamkę, a na koniec kaszę z grzybami. Liczę około 900 kcal, ale moge sie mylic. Ruchu dzisiaj zero, wczoraj zmobilizowałam się do długiego spaceru, ale teraz jakoś nie mam ochoty:) może później. Popijam regularnie wodę, wcieram w siebie balsam ujędraniający i cieszę się, że kiecka, która była już lekko przyciasna znowu leży całkiem nieźle:) Jutro idę na impreżę, w niedzilę też i juz teraz boję się jak to bedzie... campini z tego co piszesz bardzo duzo się ruszasz i to an pewno bedzie mialo swoje odbicie w figurce:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej dziewczynki. nawalilam kosmicznie. sorki ale nie mialalam jak napisac ze mnie nie bedzie. po tym moim chodzeniu po lekarzach zajelam sie remontem tzn nadzorowaniem remontu:) troche mieszkanie ogarnelam ale jeszcze mi duzo zostalo buuuuuu czerwony flamasterku gratuleje 7:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziekuje, ale dzis juz jej nie ma na 100%. dwie imprezy, tysiące kalorii. Chyba po prostu skończę ztymi moimi zabawami bo NIGDY nie schudne. w sobote pełno kalorii, dzisiaj jeszcze więcej. Na nastepna ide dopiero 3 października i za nic w swiecie nie dam sie namowic na zadna wczesniej. znowu tydzien bede wracac do wagi z piątku:/ eh...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
piiiiisze. strasznie zle się dzisiaj czuje, taka pełna i cieżka, brzuch jak balon.. po cholere mi było to jedzenie wczoraj... Dzisiaj delikatnie, rano płatki z jogurtem, pózniej dwie brzoskwinie, jabłko i na obiad zupa kalafiorowa (razem około 700 kcal), na kolacje cos jeszcze przegryze. popijam wodę, byłam na spacerku, grałam w siatkówkę. Humor do niczego:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam dzień dobry cześć i czołem:D dzisiaj jechałam do pracy rowerkiem:D 25km za mną:D niestety zaliczyłam wywrotkę przez te nasze tragiczne chodniki. ale nic mi nie jest. jak poszłam rano w pracy pod pryszic to zauważyłam ze brzuszek troszkę bardziej płaski mam...narzeczony wczoraj powiedział ze udka tez chyba mam szczuplejsze:D moze to te spodenki;) pupa sie w nich nieźle oci. moze i coś tam one dają:) na wadze cały czas 67 ale nie łamię isę, bo szczerze to nie przestrzegałam bardzo diety...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cos nam sie zawisiło na tej 9 str i wyjsć z niej nie mozemy. piszcie dziewczyny jak wam idzie??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×