Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
jsjhsh

Czy dajcie dzieciom chipsy i inne podobne rzeczy?

Polecane posty

1 minutę temu, uzyszkodnik napisał:

Dodam, ze moi znajomi maja juz dzieci i daja rade z takim zywieniem. Na dodatek oni sami robia przetwory i hoduja ekologiczne owoce na dzialce, ja juz tak daleko nie ide. 

No to spoko, cześć i chwała. Jednak ludzie nie żyją w izolacji na wyspach tylko w grupie i w miastach. 

A na te ekologiczne uprawy i tak pada kwaśny deszcz i na nie opada pył z pobliskich dróg albo chemikalia z pobliskich upraw nieekologicznych. Tak naprawdę czyste uprawy to są tylko gdzieś w środku lasu deszczowego.

Nawet jakbyś nie wiem jak atrakcyjne jabłko zrobiła (jakieś kształty zwierząt czy kwiatki) to i tak będzie mniej atrakcyjne niż to co jedzą koledzy bo w wieku ok. 7-9 lat to będzie się liczyło.

Nawet przy pracy zdalnej tego czasu jest b. mało- więc na to nie patrz...ale z moich doświadczeń to nie to decyduje tylko charakter dziecka.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja moim dzieciom nie zabraniam jeść słodyczy, chipsów ale... Spróbowały chipsy i im nie smakują, spróbowały cole i im nie smakuje, czekolady nie lubią, fast foodów również. I jakoś nie rzucają się na takie rzeczy u kogoś, bo ja takich rzeczy nie kupuję. Wolą owoce, warzywa, domowe ciasto, wyciskane soki, wodę. Zresztą ja sama nie lubię chipsów, coli, fast foodów, gotowych dań itd i ich po prostu nie kupuję. Dzieciaki do szkoły noszą posiłki przygotowane w domu, nie kupują w sklepiku szkolnym żadnych drożdżówek, słodyczy napojów, bo ich nie lubią i mają też wpojone odpowiednie nawyki żywieniowe. Ktoś tu podał przykład częstowania przez kogoś. Moje dzieciaki grzecznie odmawiają i jakoś nigdy nikt ich nie wyśmiał. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Szkoda mi dzieci którym zabrania się chipsów,coli,słodyczy.Widzą,że inne dzieci to jedzą a one nie mogą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Generalnie nie zabraniam, ale staram się żeby chipsy były schowane. Córka ma 3 lata i wolę żeby ich nie jadła. Oczywiście kiedy się tak zdarzy, że chipsy są na widoku i ona je zobaczy i powie że chce, to dam jej trochę. Kiedy jesteśmy w gościach lub ktoś jesr u nas i przywiezie przekaski dla dzieci to nie chowam, nie zabraniam. Jednak wszystko z umiarem. Słodkich gazowanych napoi nie daje, bo sama też ich nie pije. Najczęściej woda lub sok od czasu do czasu. Nie widzę sensu, żeby całkowicie ograniczać dzieciom cukier. W święta Bożego Narodzenia widziałam na yt filmik, w którym babeczka robiła pierniki z gotowego ciasta (współpraca, bo dziewczyna jest eco i vege i ogólnie zero cukru najlepiej) i jej corka dosłownie poskładałam i  jadła to surowe ciasto, bo słodkie. A moja córka i bratanica kiedy robiły pierniki to świetnie sie bawiły przy tym i zachwycały zapachem tego ciasta. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Kitsune napisał:

 

Też miałam przed dziećmi takie założenia- tylko zdrowa żywność itp. itd. Niestety rzeczywistość zweryfikowała moje pragnienia.

O rany tak. Niestety, ale ja będąc w pierwszej ciąży ZUPEŁNIE inaczej wyobrażałam sobie jak to będzie kiedy dziecko już będzie z Nami. Słodyczy nie dawalismy jakoś do drugiego roku życia. Bajek miało nie oglądać do trzeciego, ale kurde nie udało się😅 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, uzyszkodnik napisał:

Wiem, bede tlumaczyc. Mysle, ze dam rade 🙂 mimo wszystko. Jakos do tej pory mialam spora samodyscypline.
Czemu nudne jablko? Juz teraz ozdabiam swoje posilki. Przygotuje sie cos fajnego 🙂

Teraz szukam nowej pracy, zdalnej, ale mam nadzieje ze do czasu zanim sie dziecko urodzi, moja firma bedzie hulala na tyle, ze znajde troche czasu na tlumacznia. Zwlaszcza, ze poki co kandydata na meza nie mam 🙂

 

Zycze Ci zeby Ci sie udalo. Przypominasz mi moja szwagierke. Ona tez zalozyla, ze jej dziecko bedzie jadlo tylko zdrowo i bez cukru, jak babcia dala soczek to zrobila awanture. Poznoej cos sie zmienilo, nie wiem co i dzis mala majac 18 miesiecy wciaga paczki, ciastka i co tylko przyjdzie do glowy. Mam tez kolezane ktorej udalo sie przetrzymac synow bez cukru do czasu kiedy poszli do przedszkola. Sama tego nie stosuje, ale rozumiem zamiar i szanuje podejscie. Uczenie dobrych nawykow zywieniowych jest sluszne. Tym bardziej, ze nawet starajac sie jesc zdrowo trujemy sie bo zdrowa zywnosc prawie juz nie istnieje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem skąd bierzecie te przykłady ludzi, którym odmawiano słodyczy, a jak się wyrwą z domu to się "rzucają".

Ja zauważyłam coś zupełnie odwrotnego. Dziecko, które nie jest od małego nauczone słodkiego smaku, chemii i świństwa, z własnej woli tego nie ruszy. Znam mnóstwo ludzi, u mnie w bliskiej rodzinie, czy koleżanka z pracy, którzy konsekwentnie wpajają dzieciom zdrowe nawyki (bez kpin typu "hehehee, też tak mówiłam jak nie miałam dzieci, hehehe", tylko faktycznie jak postanowili, tak konsekwentnie robią). Ich dzieciaki chętniej zjedzą ciastka upieczone z wiórów z sokowirówki, niż kupne, są zdrowe i pewnie długie lata będą.

U mnie w domu też nie było takich rzeczy. Czasem jak mam okres i wstępuje we mnie szatan, tak mnie telepie na słodkie, że daktyle mi nie wystarczają, to zjem jakieś słodycze ze sklepu, ale normalnie to mi wykręca buzię, tak mdłe mi się to wydaje. Cola była w domu raz w roku na święta. Raz w roku to się nawet szklankę napiję, ale poza tym nie, za słodkie i zbyt wyczuwalna chemia. Człowiek, który się przyzwyczaił do dobrego traktowania organizmu, od razu te świństwa czuje. Jak zdarzy mi się zjeść kilka czipsów, to od razu mam opuchnięte i bolące dziąsła.

Za to mój luby jest z domu, gdzie czipsy, ciastka, cola, lody były na porządku dziennym i teraz jest chory, jak wieczorem do filmu nie ma orzeszków czy czipsów do jedzenia. Ja oczywiście go wychowuje trochę i ględzę, robię w zastępstwie jakieś zdrowsze rzeczy, ale to już są chyba takie nawyki, których w dorosłym życiu się nie wypleni. Jego siostra ma zaledwie 15 lat, a codziennie pije jakieś gunwniane energetyki, kupuje czipsy, naciąga na mcdonalda. Przeraża mnie to, dziewczyna ma rozwaloną tarczycę, ale w końcu nie jestem jej matką by w to ingerować.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Lampka napisał:

Szkoda mi dzieci którym zabrania się chipsów,coli,słodyczy.Widzą,że inne dzieci to jedzą a one nie mogą.

Mnie jest znacznie bardziej szkoda tych dzieci, którym rodzice to kupują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Dr. Who napisał:

Często widzę dzieci, jak oczami jedzą wręcz pożerają to co mają inne dzieci bo im nie wolno tego i tego jeść ale jak nie są w zasięgu wzroku matki to takie dzieci o...ą o to takie przysmaki innym dzieciaczk@m no a mamusia to niemożliwe moje dzieci nie jadaja takich rzeczy 🤣🤣🤣🤣🤣

Właśnie o to chodzi że takie dzieci są jakby pokrzywdzone w dzisiejszych czasach,bo inne dzieci mogą a one mają zakaz,wtedy narasta w nich bunt i niechęć do rodziców. Już wcześniej pisałam że siedmioletni syn mojej bratowej dosłownie rzuca się na chipsy słodkie napoje i słodycze na szkolnych zabawach czy innych takich uroczystościach i bratowa jest w szoku, bo nigdy mu tego nie dawała i myślała że on tego nie będzie lubił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Lampka napisał:

Właśnie o to chodzi że takie dzieci są jakby pokrzywdzone w dzisiejszych czasach,bo inne dzieci mogą a one mają zakaz,wtedy narasta w nich bunt i niechęć do rodziców. Już wcześniej pisałam że siedmioletni syn mojej bratowej dosłownie rzuca się na chipsy słodkie napoje i słodycze na szkolnych zabawach czy innych takich uroczystościach i bratowa jest w szoku, bo nigdy mu tego nie dawała i myślała że on tego nie będzie lubił.

No to coś poszło nie tak w wychowaniu i wpajaniu pewnych rzeczy dziecku Twojej bratowej. Jakoś moje dzieciaki nie rzucają się na takie rzeczy mimo, że w domu takich nie mamy. 

 

4 godziny temu, Lampka napisał:

Szkoda mi dzieci którym zabrania się chipsów,coli,słodyczy.Widzą,że inne dzieci to jedzą a one nie mogą.

A mnie jest szkoda dzieci, które jedzą takie rzeczy, bo często jest to podawanie ich bez ograniczeń. Jak widzę otyłą matkę i córkę, które jedzą świństwa to mi szkoda dziecka, bo jak widać matka ma w nosie zdrowie własnego dziecka. Zresztą nie oszukujmy się cola nie gasi pragnienia tylko ja wzmaga, kupne chipsy nie są zdrowe, bo są napakowane chemią. I po co pchać w dziecko takie rzeczy od małego? Przynosi to jakieś korzyści? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, BitchNaughty napisał:

No to coś poszło nie tak w wychowaniu i wpajaniu pewnych rzeczy dziecku Twojej bratowej. Jakoś moje dzieciaki nie rzucają się na takie rzeczy mimo, że w domu takich nie mamy. 

 

A mnie jest szkoda dzieci, które jedzą takie rzeczy, bo często jest to podawanie ich bez ograniczeń. Jak widzę otyłą matkę i córkę, które jedzą świństwa to mi szkoda dziecka, bo jak widać matka ma w nosie zdrowie własnego dziecka. Zresztą nie oszukujmy się cola nie gasi pragnienia tylko ja wzmaga, kupne chipsy nie są zdrowe, bo są napakowane chemią. I po co pchać w dziecko takie rzeczy od małego? Przynosi to jakieś korzyści? 

Bo najczęściej jest tak ,że to co niezdrowe jest najlepsze w smaku 🙂Otyłość dzieci jest genetyczna,nie chce mi się wierzyć że od chipsów czy Coli można utuczyć dzieci.Moje dzieci są szczupłe,nawet za szczupłe.A chipsy jedzą w piątki i w soboty na wieczornych filmach,cole piją co kilka dni.A słodycze jedzą niemal codziennie.Syn 13 lat wazy 36 kg.Syn 11 lat waży 35 kg.Córka 6 lat waży 23 kg.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 6.08.2020 o 14:16, jsjhsh napisał:

Ja w życiu nie dałam dzieciom chipsów fast foodów paluszków itp . Starsza córka nawet  nigdy nie chce chipsów spróbować a młodszy syn gdy jesteśmy u kogoś to bierze je całymi garściami ale tak rzadko to mu nie zabraniam.Zamiast tego dawałam dzieciom robioną pizze w domu, robione placki i czasmi czekolade. Jednka też nie częściej niż raz na pół roku. Wiem że od czasu do czasu nie powinno to być szkodliwe ale nie mam zamiaru kupować i dawać tego dzieciom. 

Mam podobne podejście. Staram się aby dzieci odżywiały się jak najmniej przetworzonym jedzeniem i bez tych zbędnych dodatków typu wzmacniacze smaku, E  476 itp. Czekolada owszem, często u mnie w domu jest gorzka czekolada Wawel 70% (ma dobre składniki).

Paluszki to nic dobrego, zwykłe zapychacze z niezbyt polecanymi dodatkami chemicznymi. Są czipsy bez tych śmieciowych, szkodliwych dodatków jak wzmacniacze smaku, E 476, E 442, fosforany itp ale teraz zapomniałam nazwy. Co do picia, to oprócz oczywiście wody i mleka, to soki bez dodatków cukru. Latem mam soki z własnych niepryskanych owoców.

Napoje gazowane słodzone odpadają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 8.08.2020 o 12:11, Lampka napisał:

Bo najczęściej jest tak ,że to co niezdrowe jest najlepsze w smaku 🙂Otyłość dzieci jest genetyczna,nie chce mi się wierzyć że od chipsów czy Coli można utuczyć dzieci.Moje dzieci są szczupłe,nawet za szczupłe.A chipsy jedzą w piątki i w soboty na wieczornych filmach,cole piją co kilka dni.A słodycze jedzą niemal codziennie.Syn 13 lat wazy 36 kg.Syn 11 lat waży 35 kg.Córka 6 lat waży 23 kg.

Otyłość genetyczna? Skłonność do chorób, budowa trzustki, wątroby itp jest genetyczna. Nie wierzysz? To lepiej uwierz. To, że twoje nie tyją jedząc tyle syfu, to nie znaczy, że inne nie utyją. Wiesz na czym moje dziecko tyło? Był czas kiedy kupowałam słodzone soki takie do wody. Potrafiły taką butelkę tego soku wypić w jeden dzień we dwie. Po 15stu takich butelkach zauważyłam, że dzieci mają oponki. Przestałam kupować. Dwa lata później zrobiłam kolejny błąd. Co 3-4 dzień dzieci dostawały kupne pierogi. Znowu piękne oponki na brzuszkach.. Zawsze rozbiłam tak. Szłam do sklepu po 4 dni i kupowałam im co chciały. Albo czekolada, albo batonik, albo jakieś chrupki. I taka jedna czekolada, czy batonik były na 4 dni i to od dziecka zależało, czy zjadło całą czekoladę w jeden dzień, czy sobie rozłożyły. Jadły to jak chciały, miały tego rozsądną ilość, a w gościach się nie rzucały na słodkie. Ale, kiedy moja młodsza córka skończyła jakieś 13 lat, zaczęła się obżerać chipsami. Owszem dwie paczki miesięcznie jej sama kupiłam, ale ona 10 paczek kolejnych kombinowała sobie sama. Ile było tłumaczenia, proszenia itp. Dziecko jakby mi się uzależniło. W tej chwili ma 17 lat z kawałkiem i 20 zrzuconych przez pół roku ciężką pracą kilogramów, nabranych na tych pierdzielonych chipsach. W szklance coli jest jakieś 5 łyżeczek cukru. Jeśli dzieci potrafiły się utuczyć na owocowym syropie do wody, którego wypijały 200 ml (rozcieńczone z 2 litrami wody), to z coli też utyją.

Ja ze słodyczami robiłam jak wyżej napisałam. Natomiast moja siostra wydzielała dzieciom słodycze. 2 kostki czekolady po obiedzie. Miały codziennie w małych ilościach, a wszędzie, gdzie się obróciły rzucały się i dalej rzucają się wielkie kilkunastoletnie konie na słodkie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Unlan napisał:

Otyłość genetyczna? Skłonność do chorób, budowa trzustki, wątroby itp jest genetyczna. Nie wierzysz? To lepiej uwierz. To, że twoje nie tyją jedząc tyle syfu, to nie znaczy, że inne nie utyją. Wiesz na czym moje dziecko tyło? Był czas kiedy kupowałam słodzone soki takie do wody. Potrafiły taką butelkę tego soku wypić w jeden dzień we dwie. Po 15stu takich butelkach zauważyłam, że dzieci mają oponki. Przestałam kupować. Dwa lata później zrobiłam kolejny błąd. Co 3-4 dzień dzieci dostawały kupne pierogi. Znowu piękne oponki na brzuszkach.. Zawsze rozbiłam tak. Szłam do sklepu po 4 dni i kupowałam im co chciały. Albo czekolada, albo batonik, albo jakieś chrupki. I taka jedna czekolada, czy batonik były na 4 dni i to od dziecka zależało, czy zjadło całą czekoladę w jeden dzień, czy sobie rozłożyły. Jadły to jak chciały, miały tego rozsądną ilość, a w gościach się nie rzucały na słodkie. Ale, kiedy moja młodsza córka skończyła jakieś 13 lat, zaczęła się obżerać chipsami. Owszem dwie paczki miesięcznie jej sama kupiłam, ale ona 10 paczek kolejnych kombinowała sobie sama. Ile było tłumaczenia, proszenia itp. Dziecko jakby mi się uzależniło. W tej chwili ma 17 lat z kawałkiem i 20 zrzuconych przez pół roku ciężką pracą kilogramów, nabranych na tych pierdzielonych chipsach. W szklance coli jest jakieś 5 łyżeczek cukru. Jeśli dzieci potrafiły się utuczyć na owocowym syropie do wody, którego wypijały 200 ml (rozcieńczone z 2 litrami wody), to z coli też utyją.

Ja ze słodyczami robiłam jak wyżej napisałam. Natomiast moja siostra wydzielała dzieciom słodycze. 2 kostki czekolady po obiedzie. Miały codziennie w małych ilościach, a wszędzie, gdzie się obróciły rzucały się i dalej rzucają się wielkie kilkunastoletnie konie na słodkie.

To, że jej dzieci teraz są szczupłe nie znaczy, że zawsze tak będzie.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Unlan napisał:

Otyłość genetyczna? Skłonność do chorób, budowa trzustki, wątroby itp jest genetyczna. Nie wierzysz? To lepiej uwierz. To, że twoje nie tyją jedząc tyle syfu, to nie znaczy, że inne nie utyją. Wiesz na czym moje dziecko tyło? Był czas kiedy kupowałam słodzone soki takie do wody. Potrafiły taką butelkę tego soku wypić w jeden dzień we dwie. Po 15stu takich butelkach zauważyłam, że dzieci mają oponki. Przestałam kupować. Dwa lata później zrobiłam kolejny błąd. Co 3-4 dzień dzieci dostawały kupne pierogi. Znowu piękne oponki na brzuszkach.. Zawsze rozbiłam tak. Szłam do sklepu po 4 dni i kupowałam im co chciały. Albo czekolada, albo batonik, albo jakieś chrupki. I taka jedna czekolada, czy batonik były na 4 dni i to od dziecka zależało, czy zjadło całą czekoladę w jeden dzień, czy sobie rozłożyły. Jadły to jak chciały, miały tego rozsądną ilość, a w gościach się nie rzucały na słodkie. Ale, kiedy moja młodsza córka skończyła jakieś 13 lat, zaczęła się obżerać chipsami. Owszem dwie paczki miesięcznie jej sama kupiłam, ale ona 10 paczek kolejnych kombinowała sobie sama. Ile było tłumaczenia, proszenia itp. Dziecko jakby mi się uzależniło. W tej chwili ma 17 lat z kawałkiem i 20 zrzuconych przez pół roku ciężką pracą kilogramów, nabranych na tych pierdzielonych chipsach. W szklance coli jest jakieś 5 łyżeczek cukru. Jeśli dzieci potrafiły się utuczyć na owocowym syropie do wody, którego wypijały 200 ml (rozcieńczone z 2 litrami wody), to z coli też utyją.

Ja ze słodyczami robiłam jak wyżej napisałam. Natomiast moja siostra wydzielała dzieciom słodycze. 2 kostki czekolady po obiedzie. Miały codziennie w małych ilościach, a wszędzie, gdzie się obróciły rzucały się i dalej rzucają się wielkie kilkunastoletnie konie na słodkie.

SKlonnosc do nabierania kilogramow zalezy troche od genow w sensie dziecko dziedziczy przemiane materi.  Mozna mniec szybsza lub wolniejsza.  Aktywne dziecko moze sobie pozwolic na wiele i dlugo nie bedzie tego widac.  Niestety z wiekiem metabolizm spowalnia nawyki nabrane w dzizecinstwie procentuja tyciem.  Jakkolwiek zadne dziecko jedzace zdrowo nie bedzie tylo.

Masz racje.  Jednym z nawiekszych problemow sa wlasnie soczki.  Czytalam na ten temat.  Rodzice mysla, ze jak dziecko nie pije coli tylko soczki to jest zdrowo.  Okazuje sie, ze zdrowo jest wypic tylko jeden maly kartonik na dzien, a wszystko ponad ta norme to idzie w oponke.  To sa takie kompletnie puste kalorie.  

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Dobrosułka napisał:

SKlonnosc do nabierania kilogramow zalezy troche od genow w sensie dziecko dziedziczy przemiane materi.  Mozna mniec szybsza lub wolniejsza.  Aktywne dziecko moze sobie pozwolic na wiele i dlugo nie bedzie tego widac.  Niestety z wiekiem metabolizm spowalnia nawyki nabrane w dzizecinstwie procentuja tyciem.  Jakkolwiek zadne dziecko jedzace zdrowo nie bedzie tylo.

Masz racje.  Jednym z nawiekszych problemow sa wlasnie soczki.  Czytalam na ten temat.  Rodzice mysla, ze jak dziecko nie pije coli tylko soczki to jest zdrowo.  Okazuje sie, ze zdrowo jest wypic tylko jeden maly kartonik na dzien, a wszystko ponad ta norme to idzie w oponke.  To sa takie kompletnie puste kalorie.  

 

No o tym mówię. Jak dziecko odziedziczy słabą trzustkę, to może mieć z jej powodu osłabioną przemianę materii. To samo z wątrobą. To jest genetyczne, a nie sama otyłość.

Dokładnie. Wszystko co ma cukier tuczy. A soki mają nie tylko cukier, ale i syrop glukozowofruktozowy, który jest bardziej zdradliwy. Soki są produkowane zazwyczaj z zagęszczonego soku, a składu zagęszczonego soku producent wpisywać jako skład swojego produktu nie musi. Z owocowych napoi najlepszy jest kompot, bo można regulować ilość cukru i nauczyć dziecko pić lekko słodki, albo w ogóle go nie słodzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Unlan napisał:

No o tym mówię. Jak dziecko odziedziczy słabą trzustkę, to może mieć z jej powodu osłabioną przemianę materii. To samo z wątrobą. To jest genetyczne, a nie sama otyłość.

Dokładnie. Wszystko co ma cukier tuczy. A soki mają nie tylko cukier, ale i syrop glukozowofruktozowy, który jest bardziej zdradliwy. Soki są produkowane zazwyczaj z zagęszczonego soku, a składu zagęszczonego soku producent wpisywać jako skład swojego produktu nie musi. Z owocowych napoi najlepszy jest kompot, bo można regulować ilość cukru i nauczyć dziecko pić lekko słodki, albo w ogóle go nie słodzić.

Kompot najlepszy.  Gotowalam mojej corce czasami.  Ja w ogole nie mam cukru w domu i wszystko slodze miodem.  Te soki sa takie zdradliwe.  Miod nawet nie ten najlepszy jest jednak zdrowszy.  Troche sie trzeba przyzwyczaic do kawy z miodem, ale warto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Odnosnie calej dyskusji, otyłość to jeden ze skutków ubocznych. Powiedziałabym, ze najbardziej widoczny. Ale jest masa chorób wspoltowarzyszacych typu cukrzyca, nadcisnienie, problemy z tarczyca itp. 
Poza tym, jest teraz wiele badań, ktore potwierdzają tezę, ze przetworzona żywność powoduje raka (zwiększa ryzyko). A największa częścią przetworzonej zywnosci sa slodycze oraz słone przekąski.

Nawet jesli Wasze dzieci sa szczupłe, to nie znaczy, ze niezdrowa żywność,nie spowodowala innych zmian w organizmie. Lub nie przyczyni sie do tego w przyszlosci. 
 

Poza tym, od dzieciństwa kreuje sie nawyki u ludzi. Jezeli rodzice zdrowo sie odzywiali, to prawdopodobnie dziecko przejmie te nawyki np. Dieta oparta na warzywach  i owocach, produktach pełnoziarnistych i malo przetworzonych. 

Mozna sobie pozwalac (i dzieciom tez) na male wyjątki typu slodycze z jakiejs okazji itp. Ale powinny to byc wyjątki.

Lepiej samemu piec ciasta i widzieć co sie do nich dodaje.

Trzeba pamietasz, ze rodzice przyczyniaja sie do kreowania preferencji zywieniowych a tym samym jakosci zycia dzieci.

Dodatkowo, dobra dieta wplywa na samopoczucie i energie czlowieka.

Poczytajcie lub poogladajcie, jest wiele dokumentow I badan na ten temat.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Unlan napisał:

Otyłość genetyczna? Skłonność do chorób, budowa trzustki, wątroby itp jest genetyczna. Nie wierzysz? To lepiej uwierz. To, że twoje nie tyją jedząc tyle syfu, to nie znaczy, że inne nie utyją. Wiesz na czym moje dziecko tyło? Był czas kiedy kupowałam słodzone soki takie do wody. Potrafiły taką butelkę tego soku wypić w jeden dzień we dwie. Po 15stu takich butelkach zauważyłam, że dzieci mają oponki. Przestałam kupować. Dwa lata później zrobiłam kolejny błąd. Co 3-4 dzień dzieci dostawały kupne pierogi. Znowu piękne oponki na brzuszkach.. Zawsze rozbiłam tak. Szłam do sklepu po 4 dni i kupowałam im co chciały. Albo czekolada, albo batonik, albo jakieś chrupki. I taka jedna czekolada, czy batonik były na 4 dni i to od dziecka zależało, czy zjadło całą czekoladę w jeden dzień, czy sobie rozłożyły. Jadły to jak chciały, miały tego rozsądną ilość, a w gościach się nie rzucały na słodkie. Ale, kiedy moja młodsza córka skończyła jakieś 13 lat, zaczęła się obżerać chipsami. Owszem dwie paczki miesięcznie jej sama kupiłam, ale ona 10 paczek kolejnych kombinowała sobie sama. Ile było tłumaczenia, proszenia itp. Dziecko jakby mi się uzależniło. W tej chwili ma 17 lat z kawałkiem i 20 zrzuconych przez pół roku ciężką pracą kilogramów, nabranych na tych pierdzielonych chipsach. W szklance coli jest jakieś 5 łyżeczek cukru. Jeśli dzieci potrafiły się utuczyć na owocowym syropie do wody, którego wypijały 200 ml (rozcieńczone z 2 litrami wody), to z coli też utyją.

Ja ze słodyczami robiłam jak wyżej napisałam. Natomiast moja siostra wydzielała dzieciom słodycze. 2 kostki czekolady po obiedzie. Miały codziennie w małych ilościach, a wszędzie, gdzie się obróciły rzucały się i dalej rzucają się wielkie kilkunastoletnie konie na słodkie.

Moje dzieci piją herbatę bez cukru ,soków nie lubią ale za to Colę piją co kilka dni a chipsy jedzą tylko w weekendy po jednej paczce ,więc uważam że to nie jest dużo. Szczerze mówiąc ja bym bardziej chciała żeby moje dzieci przytyły chociaż po te 5 kg.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Unlan napisał:

Otyłość genetyczna? Skłonność do chorób, budowa trzustki, wątroby itp jest genetyczna. Nie wierzysz? To lepiej uwierz. To, że twoje nie tyją jedząc tyle syfu, to nie znaczy, że inne nie utyją. Wiesz na czym moje dziecko tyło? Był czas kiedy kupowałam słodzone soki takie do wody. Potrafiły taką butelkę tego soku wypić w jeden dzień we dwie. Po 15stu takich butelkach zauważyłam, że dzieci mają oponki. Przestałam kupować. Dwa lata później zrobiłam kolejny błąd. Co 3-4 dzień dzieci dostawały kupne pierogi. Znowu piękne oponki na brzuszkach.. Zawsze rozbiłam tak. Szłam do sklepu po 4 dni i kupowałam im co chciały. Albo czekolada, albo batonik, albo jakieś chrupki. I taka jedna czekolada, czy batonik były na 4 dni i to od dziecka zależało, czy zjadło całą czekoladę w jeden dzień, czy sobie rozłożyły. Jadły to jak chciały, miały tego rozsądną ilość, a w gościach się nie rzucały na słodkie. Ale, kiedy moja młodsza córka skończyła jakieś 13 lat, zaczęła się obżerać chipsami. Owszem dwie paczki miesięcznie jej sama kupiłam, ale ona 10 paczek kolejnych kombinowała sobie sama. Ile było tłumaczenia, proszenia itp. Dziecko jakby mi się uzależniło. W tej chwili ma 17 lat z kawałkiem i 20 zrzuconych przez pół roku ciężką pracą kilogramów, nabranych na tych pierdzielonych chipsach. W szklance coli jest jakieś 5 łyżeczek cukru. Jeśli dzieci potrafiły się utuczyć na owocowym syropie do wody, którego wypijały 200 ml (rozcieńczone z 2 litrami wody), to z coli też utyją.

Ja ze słodyczami robiłam jak wyżej napisałam. Natomiast moja siostra wydzielała dzieciom słodycze. 2 kostki czekolady po obiedzie. Miały codziennie w małych ilościach, a wszędzie, gdzie się obróciły rzucały się i dalej rzucają się wielkie kilkunastoletnie konie na słodkie.

Odpisując na pierwsze zdanie, tak ,skłonność do tycia jest uwarunkowana genetycznie ,moi rodzice są szczupli więc ja i brat też jesteśmy chudzi, męża rodzice są chudzi więc on również jest chudy i dlatego nasze dzieci są szczuplutkie niezależnie od tego ile jedzą i co jedzą. Skoro twoja córka miała problem z otyłością to podejrzewam że Ty lub mąż macie nadwagę,prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 6.08.2020 o 14:16, jsjhsh napisał:

Ja w życiu nie dałam dzieciom chipsów fast foodów paluszków itp . Starsza córka nawet  nigdy nie chce chipsów spróbować a młodszy syn gdy jesteśmy u kogoś to bierze je całymi garściami ale tak rzadko to mu nie zabraniam.Zamiast tego dawałam dzieciom robioną pizze w domu, robione placki i czasmi czekolade. Jednka też nie częściej niż raz na pół roku. Wiem że od czasu do czasu nie powinno to być szkodliwe ale nie mam zamiaru kupować i dawać tego dzieciom. 

Wszystko jest dla ludzi ale trzeba zachować umiar żeby panowała równowaga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja sama nie przepadam za takimi rzeczami więc w domu ich za bardzo nie ma. Mąż czasami kupuję paczkę czipsów, ale córka, 3,5 roku , nie chce sama od siebie ich nawet spróbować -mimo że mąż ją namawiał a ja nigdy nie zabranialam. Chrupki kukurydziane próbuje i wypluwa, no nie lubi. Soków słodkich nie cierpi corka , a my czasami kupujemy, frytek nawet nigdy nie chciała spróbować bo się brzydzi jak to mówi. Paluszki słone, czasami kupuję, dZiexko zje 3 szt z paczki i ma dość na kilka miesięcy. Słodycze (czekolady) są u nas na stanie, ale córka zjada kilka razy w miesiącu minimalne ilosci. Widzę że lubi ale niezbyt często i trochę. Coli nie pijemy. Herbaty nie słodzimy. Córka praktycznie pije tylko wodę i niesłodzona zieloną herbatę. I nie przez to że zabraniamy, ona poprostu nie lubi nic innego. No, poza cappuccino. To jedyne do czego ma słabość. Ale też nie słodzone 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 11.08.2020 o 11:30, Lampka napisał:

Odpisując na pierwsze zdanie, tak ,skłonność do tycia jest uwarunkowana genetycznie ,moi rodzice są szczupli więc ja i brat też jesteśmy chudzi, męża rodzice są chudzi więc on również jest chudy i dlatego nasze dzieci są szczuplutkie niezależnie od tego ile jedzą i co jedzą. Skoro twoja córka miała problem z otyłością to podejrzewam że Ty lub mąż macie nadwagę,prawda?

Jeden z najgłupszych postów jakie czytałam. Może byś tak dobrze przeczytała pierwsze zdanie mojego postu? Uwarunkowane genetycznie, to ty możesz mieć narządy wewnętrzne, które mogą być słabsze, a to może przełożyć się na niedomogi danego narządu. Tak jak podobno uwarunkowane mam pcos, które może niszczyć trzustkę i z automatu mogę mieć zaburzenia w pracy insuliny. A przez to mogę być otyła, ale przy odpowiedniej diecie nie muszę. Czaisz? Genetycznie to jeszcze ewentualnie możesz mieć ilość komórek tłuszczowych, ale na pewno sama otyłość nie jest dziedziczna. Otyłość nie bierze się z powietrza. Bierze się z żarcia, chorób i czasem nawet leków, ale na pewno nie z genów.

Dnia 11.08.2020 o 11:28, Lampka napisał:

Moje dzieci piją herbatę bez cukru ,soków nie lubią ale za to Colę piją co kilka dni a chipsy jedzą tylko w weekendy po jednej paczce ,więc uważam że to nie jest dużo. Szczerze mówiąc ja bym bardziej chciała żeby moje dzieci przytyły chociaż po te 5 kg.

O proszę! Nagle okazuje się, że dzieci zjadają po 4 paczki miesięcznie chipsów i piją po 2 litry coli i pani się dziwi, że jak można utyć z chipsów. Otóż można. Podaj co drugi dzień po paczce i po litrze coli  (o ile nie boisz się, że zdrowie im zepsujesz). Lampka weź ty kartkę i spisz dokładnie co twoje dzieci jedzą i ile. Bo się okaże, że spalają 2500kcal, a zjadają 1500-1800.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, pinkblondi napisał:

Ja sama nie przepadam za takimi rzeczami więc w domu ich za bardzo nie ma. Mąż czasami kupuję paczkę czipsów, ale córka, 3,5 roku , nie chce sama od siebie ich nawet spróbować -mimo że mąż ją namawiał a ja nigdy nie zabranialam. Chrupki kukurydziane próbuje i wypluwa, no nie lubi. Soków słodkich nie cierpi corka , a my czasami kupujemy, frytek nawet nigdy nie chciała spróbować bo się brzydzi jak to mówi. Paluszki słone, czasami kupuję, dZiexko zje 3 szt z paczki i ma dość na kilka miesięcy. Słodycze (czekolady) są u nas na stanie, ale córka zjada kilka razy w miesiącu minimalne ilosci. Widzę że lubi ale niezbyt często i trochę. Coli nie pijemy. Herbaty nie słodzimy. Córka praktycznie pije tylko wodę i niesłodzona zieloną herbatę. I nie przez to że zabraniamy, ona poprostu nie lubi nic innego. No, poza cappuccino. To jedyne do czego ma słabość. Ale też nie słodzone 🙂

Dobrze widzę? Ty dajesz 3,5latce kawę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak rodzic może kupić swojemu dziecku i poić go colą? Przecież większego syfu nie ma. A tu czytam, że raz w tygodniu cola. I to jest niby rzadko...masakra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, Unlan napisał:

Dobrze widzę? Ty dajesz 3,5latce kawę?

Wlasnie zastanawiam sie czy dobrze przeczytalam czy moze chodzi o cos o smaku capuccino

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Napój kawowo-czekoladowy . Nie takie cappuccino z ekspresu a taki proszek, np mokate cappuccino. Wsypujesz 3 łyżeczki do filiżanki i zalewasz woda. Zdaje sobie sprawę że najzdrowsze to nie jest ale ja mam do tego słabość , córka też, i nie bronie jej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chociaż nie ukrywam że takie capucino z ekspresu, trochę kawy dużo mleka spienionego no to też uwielbiam i córka też czasami dostanie. Wiadomo że jej nie zrobię mocnego ale tak, córka pija czasami nawet taka kawe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, pinkblondi napisał:

Chociaż nie ukrywam że takie capucino z ekspresu, trochę kawy dużo mleka spienionego no to też uwielbiam i córka też czasami dostanie. Wiadomo że jej nie zrobię mocnego ale tak, córka pija czasami nawet taka kawe

No coz od coli to sie rozni tylko zawartoscia cukru. Kofeina jest w jednym i drugim napoju z tego co kojarze, chociaz musze przyznac, ze coli nie lubie i nigdy nie lubilam wiec moge sie mylic. Kofeina dla tak malego dziecka to raczej nic dobrego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×