Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

mysica

Pessar - czy ktoś miał??

Polecane posty

Gość CAMPANELLA
no ja wiem, mnie tez to w zasadzie bawi, czasami żartuję, co w tym tygodniu mnie czeka, czego jeszcze nie przerabiałam, ale z drugiej strony kurde, jak się jest "w środku" tych wydarzeń to trochę juz mniej wesoło :) ale zapodałam sobie od wczoraj wieczora fenoterol co 3 godziny zamiast co 4 (już tak raz brałam przed zakładaniam pessaru, więc wiem, ze można ;)) i chyba zaczyna powoli działać ta większz dawka - od 17.00 tylko dwa razy złapało. I oby juz tak zostało, a magnezu łykam chyba z 5 na dzień.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasiunia
Witajcie! campanella - Ty tak jak ja zapessarowana ale ja od tygodnia :) wczoraj miałam kontrolę - na szczęście jest ok, szyjka już się póki co nie skraca :) mam nadzieję, że wytrwam chociaż do tego 35 TC, (w piątek zaczyna się 32 TC) dużo leżę bo tak mi zalecił lekarz, właściwie wszystko za mnie robi mąż a mama stara się co dwa dni jakiś lepszy obiadek dostarczyć. Też mam schizy, bo od samego początku mam ciąże z problemami ale od wczoraj po wizycie jestem jakoś mega pozytywnie nastawiona - mam andzieję , że to nie chwilowe :( Co do lekarza - to z moim też tak jest, nie wiem jaką długość ma moja szyjka, przyznam nie pytałam i teraz żałuję. Jeśli natomiast chodzi o to, ze wyczuwasz pessar to podobno to jest ok, lekarz też mi wspominał, ze nawet podczas podcierania (wg mnie dziwne) można go wyczuć i że on czasem zmienia swoje ułożenie ale to nie znaczy, że nie spełnia swojej roli. Ja po założeniu i wizycie w Wc miałam wrażenie że totalnie się gdzieś przemieścił, kłuło mnie w brzuchu jak się położyłam na prawym boku, bałam się kontroli a okazalo się że "siedzi" na swoim miejscu... Nie martw się!! Wyluzuj troszeczkę (wiem, ze ciężko bo ja dopiero od wczoraj mam pozytywne myślenie), odpoczywaj i nie myśl tyle bo ja też jak za dużo myślę to mnie skurcze łapią. Pamiętaj, że Twój stres przenosisz na dzieciątko. U mnie zaraz po założeniu pessara lekarz chciał wybadać tętno dzidziusiowi i nie potrafił przez chwilę - sam powiedział że przyczyną jest mój stres :) Ja też wiele przeżyłam juz w tej ciąży (luteine brałam od 5TC nystatyne brałam dwa razy, dwa razy miałam grzybicę, białko w moczu, infekcje pęcherza miałam 4 razy, mam problem z przepukliną pachwinową, która dała o sobie znać dopiero w ciąży, na pierwszych prenat serducho dziecka biło za szybko, mam zaparcia takie, że czasem myślę że umrę z bólum hemoroidy. Musimy mysleć pozytywnie!!!! Już tyke wytrzymałyśmy i damy radę te troszkę jeszcze!!!!!! O tym wszytskim zapomnimy jak będziemy już tulić nasze Maleństwa :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość s0nia
No to już jesteście we dwie:).Zauważyłam,że forumowiczki zawsze jakoś dopasowują sie do pary.Ja i Aleksandra.Hally i Karina.Lempira i Jola,a teraz Wy:).To jest fajne,bo macie podobne problemy i zawsze mozecie wymieniać się doświadczeniami:).My z Aleksandra do dzisiaj radzimy sobie -kiedyś w ciąży ,a teraz jeśli chodzi o dzieci:).Nie tylko Wy miałyście schizy i stresy w ciąży.ja zawsze twierdziłam,że ciąża to szczęśliwy ale zarazem straszny okres.Zobaczycie,że szczęśliwie dotrwacie do porodu.Jestem pewna,że jeszcze przyjda stresujące momenty,bo ja tak miałam do samego urodzenia Marysi:).To jest urok chcianych i wyczekiwanych maleństw:).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Magggda
Hej dziewczyny! Do obecnych pessarowiczek: przede wszystkim zyczę Wam duzo cierpliwosci i spokoju. Jak czytam o Waszych lękach to tak jakbym czytala siebie sprzed pol roku. Ja tez mialam mnostwo skurczow- dziennie czasami kolo 20. Najczesciej w seriach co 20min. Pamietam jak sie wtedy stresowalam. Pessar gin zdjal mi w 37tc. I... skurcze ustaly!! Tzn dziennie oczywiscie sie pojawialy, ale nie bylo ich tyle co przy pessarze. Nie wiem do tej pory czy przyczyn skurczow byl sam krazek czy moze dzialal tu czynnik psychiczny- jak tylko nadszedl upragniony "bezpieczny dla rodzenia" 37 tydzien, przestalam sie stresowac przedwczesnym porodem,... ale zaczelam innymi rzeczami. Teraz mnie to juz bawi, ale wtedy bylo mi naprawde nie do smiechu: zaczelam sie mianowicie stresowac, ze dzidzia sie udusi pepowina lub moze lozysko nie wydoli i mala bedzie niedozywiona i niedotleniona. W rezultacie dwa razy ladowalam na IP z rzekomym brakiem ruchow dziecka. A jak sie wszystko skonczylo? Urodzilam zdrową, sliczną, obecnie bardzo niegrzeczną coreczkę dzien przed terminem, a pewnie urodzilabym i w terminie, ale "pognali" mnie oksytocyna :) Co chce przez to powiedziec- i tak bedziecie sie stresowac, to naturalne, ale dobrze by bylo byscie zakodowaly sobie w podswiadomosci, ze wszystko naprawde dobrze sie skonczy. Kazda z nas z forum jest tego przykladem. Chcę miec jeszcze jedno dziecko, ale trochę się boję wlasnie tych wszystkich niepotrzebnych stresow bo wiem, ze, mimo posiadanego doswiadczenia, i tak bede wszytsko prZezywac tak samo :) trzymajcie sie Dziewczyny!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość campanella
Hej! No mi jakos troche sie uspokoiło, pakowałam fenoterol co 3 godziny zamiast co 4, do tego 5 magnezów i dobry wynik wczorajszego KTG. dzisiaj wyraźnie mniej skurczów, jeśli już to tylko takie lekkie twardnienia, moze z 8 razy. Zostawiam temat, wracam do fenot. co 4 h, bo znow mi tetno szalało, ostatnio miewam tak po 100-115 czasem nawet 118 a dzisiaj raz 126 :( isoptin jakos nie bardzo działa, wiec soczek pomidorowy, banany i generalnie potas poszedł w ruch. Ale mam inne pytanie, brałyście moze ecovag w ciąży? na ulotce pisze ze nie powinno sie, czasem lekarze przepisują. A mój w dodatku kazał na zmiane z nystatyna (antybiotyk), choc przy ecovagu pisze zeby nie braz w trakcie bbrania antybiotyku :/ bo i tak antybiotyk wybije wszystkie bakterie kw. mlekowego. Taże troche bez sensu. I jesli brałyście - zmieniły sie jakos upławy? ja tam miałam białawo-żółtawe, a teraz jakies takie nie wiadomo jakie, nie tak bezowe jak plamieni, ale w tym kierunku, znaczy 100 razy bledsze, choc do białego im bardzo daleko. Rozważam rozbrojenie jednej kapsułki zeby zajrzec jakeigo koloru jest zawartośc., Aha - no i ten kolor dopiro w drugiej dobie po 1 kapsułce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Campanella nie rozdrapuj tych globulek ;-). Spokój będzie dla Ciebie najważniejszy. Ja brałam Pimafucin, zresztą tez z opisem, ze nie jest dla kobiet w ciąży. Ale jak to mówi moj gin, chodzi o pieniądze i niewiele leków jest "testowanych" jako bezpieczne w ciąży, bo się to nie opłaca i na wszelki wypadek pisza- nie stosowac, albo stosować po konsultacji z lekarzem. Zadbaj o bakterie od środka- jogurciki, maślanki, kefirki, mniej cukru. Pozdrawiam Was wszystkie :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość campanella
Jogurciki tak, ida prawie codziennie, gorzej z tym cukrem by było :) Bo słodkie zawsze mi wchodziło w każdje ilości, a teraz tym bardziej, miała fazy na krówki, trufle, ostatnio na chałwę :) Przynajmniej tłumaczę sobie, ze to sezam, a sezam jest zdrowy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość s0nia
Campanella w ciąży tonami jadłam słodycze:).Mała teraz usnęła na dworze i wstanie koło 14 i będzie bawić sie do około 1 w nocy.Tak mam codziennie.Normalnie idzie zwariować.Mąż wraca po 23,a mała bawi się jeszcze w najlepsze. Jola ostatnio nie pisze ale czasami tak bywa,że dziewczyny są na forum do porodu,a potem odchodzą,a szkoda. Karinko na siłownię chodzi pani z Warszawy.ma opna 70 lat i przez pięć dni w tygodniu ćwiczy po trzy godzinki dziennie:).Jestem w szoku!!!Tak sprawnej babki to juz dawno nie widziałam:).Napisz jak u Ciebie z odchudzaniem:). Aleksandra nie ma czasu pisać,ale wiemy dlaczego:):):) Hally też może teraz sie odezwie. Lempira to może Twój ostatni weekend bez dzidzi?:).Ja swój ostatni byłam na wyjeździe:).pojechaliśmy nad morze do dźwirzyna i bardzo fajnie spędziłam tam cały dzień:).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość campanella
Jeszcze wracając do słodyczy - to się jakoś przekłąda na wyniki krzywej cukrowej? Bo w pierwszej ciaży miałam 86/132/102 , robiłam chyba 28-29tydzien Teraz kazał mi zrobić dopiero w 30 tc, wyszło 102/149/113, generalnie tragicznie nie jest, tylko ten pierwszy wyszedł wysoki trochę i zastanawiam się czy to nie ma czegoś wspólnego z moimi chałwami, krówkami, słodzeniem wszystkichy napojów itp. Bo by mi ich bardzo brakowało ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Magda_81
Witam Was :) Ehh...ciężko o czas wolny. Wcześniaczek bez imienia to Lenka :) Od tygodnia jesteśmy w domu, od tygodnia na dobre karmię piersią. Lenka ma 2 tygodnie, jest malutka, drobniutka i taka krucha. Waży 2600 (przy wypisie ze szpitala 2490) - czyli przybiera :) mierzy 51 cm :) Muszę ją karmić jak najczęściej, najlepiej co 2 godz., tylko z niej takie suseł, że najchętniej spałaby cały czas i ciężko ją dobudzić na jedzonko. A jak już zacznie jeść to mogłaby tak wisieć na cycorku co godzinkę, czasem co pół (zastanawiam się czy się najada :( ). 3 dni temu miałam zastój pokarmu w jednej piersi, tak bolała że czułam jakbym miała tam wielkiego siniaka i nie mogłam podnieść ręki do góry, był stan podgorączkowy. Siedziałam pod prysznicem polewając cyce ciepłą wodą i całą noc spałam z termoforem na cycorach i ... przeszło jak ręką odjął. Położna następnego dnia pokazała jak przystawiać Lenke do piersi by sutki nie bolały i hulam :) tylko te moje piersi jakieś takie mięciutkie są. Czyżby to znak, że jest tam tyle pokarmu ile potrzebuje dziecko? Czy może jest go zbyt mało? Oby ta pierwsza opcja. Co do porodu to był rewelacyjny w porównaniu z tym pierwszym, miałam świetną położną, traktowała mnie jak swoją córkę, pomagała, tłumaczyła, masowała, rozmawiała i pocieszała. Kobieta-Anioł :) Jedynym minusem porodu było łyżeczkowanie macicy (bez znieczulenia) i to aż 2 razy w odstępie 2 godzin :( Myślałam, że umrę z bólu :( No i Lenkę mi zabrali pod inkubator, bo miała przejściowe problemy z oddychaniem, nawiewali ją tlenem przez dobę, także nie mogłam jej przystawić do piersi i jadła mleko modyfikowane z butki :( 3 dni walczyłam o własne mleko, odciągałam laktatorem, a w zasadzie stymulowałam piersi, by się pojawiło i na 3 dzień wieczorem udało mi się odciągnąć 30 ml mleczka. Jak na skrzydłach pędziłam na oddział dla wcześniaków zanieść swoje, wydojone mleko. Nadal było podawane z butelki bo Lenka nie umiała zassać piersi. Dopiero w 4 dobie, w nocy udało jej się zassać, później coraz częściej i teraz karmię pełną gębą i laktator, i butelki nie są mi potrzebne :) W 3 dobie przypałętała się żółtaczka, Lenka była poddana fototerapii. Miała na oczkach opaskę, która wiecznie jej się zsuwała i musiałam cały czas siedzieć i pilnować by była na miejscu. Byłam tak wyczerpana, że oczy same mi się zamykały. Po tygodniu wypisali nas do domku. Nareszcie :) Ale byłam wtedy szczęśliwa, jak dowiedziałam się, że wychodzimy :) :) :) Ale się rozpisałam, zmykam obudzić Lenkę na jedzonko i kładę się spać. Buziaki dla wszystkich mam tych rozpakowanych i tych 2 w 1 :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AleksandraN
Magda mam tyl;ko chwilkę to napisze Ci że ja miałam bardzo dużo mleczka a cycki miękkie i lejące :) to nie jest tak że muszą byc wielkie i twarde żeby było mleczko :) nie daj się kryzysom laktacyjnym i karm swoją Lenkę piersią ile się da :) Jako wcześniaczek potrzebyje bardzo Twojego mleczka : sorki za błędy sle się spieszyłam ;) miłego dnia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolcia777
Dzien dobry Kobietki :) no wiec jak juz wiecie, od tygodnia jestem mama najpiekniejszej dziewczynki na swiecie :) (wiem, ze kazda z nas tak mysli o swojej dzidzi) ostatnio pisalam chyba dzien przed porodem, mialam ten okropny bol plecow i brzuszka. to byl taki straszny ucisk, ze caly dzien siedzialam nieruchomo, a jak juz musialam sie poruszyc to myslalam zeby wyciagnac ze schowka kule i chodzic o kulach. Skurcze pojawily sie okolo 2.30 w nocy. Nie bylam pewna czy to skurcze czy nadal ten sam bol, ktory mi dokuczal w dzien. ale powtarzaly sie regularnie co okolo 10 minut wiec juz wiedzialam co sie szykuje. posiedzialam sobie dosc dlugo w cieplej wannie-to troche pomoglo ale skurcze zaczely sie nasilac wiec obudzilam kochanie. on zadzwonil do szpitala i powiedzieli, ze dobrze by bylo gdybym zostala w domu do momentu az akcja rozwinie sie na dobre. I tak o 6.30 wyruszylismy na akcje :) rodzilam w szpitalu ale nie na standardowej porodowce tylko w tzw. centrum urodzen. jest to nowootwarty oddzial, ktorego idea jest porod w jak najbardziej przyjezdnych watunkach-bez streau zwiazanego z cala ta szpitalna atmosfera. dostalismy piekny pokoj z wanna do porodow w wodzie, duzym podwojnym lozkiem, kanapa dla tatusia, duza plazma na scianie i przede wszystkim przekochanymi poloznymi. zaczelam od wejscia do wanny-taki byl plan-porod w wodzie, na poczatku bez znieczulazy, ale po jakims czsie poprosilam o gaz, potem skrcze byly juz tak silne, ze poprosilam o zastrzyk, ale na zastrzyk musialam wyjsc z wody. nie odeszly mi wody wiec najsilniejsze skurcze parte trwaly prawie 2 godziny. kochanie byl caly czas przy mnie, w koncoej fazie prosilam go, zeby opiekowal sie naszym dzieckiem bo ja juz chce umrzec. ten porod zblizyl nas do siebie jeszcze bardziej, kocham go teraz jakas taka inna miloscia- wiem ze jesesmy dla siebie calym swiatem. wracajac do porodu- po 12 godzinach agonii, urodzila sie nasza coreczka Maya :) polozne polozyly mi ja na brzuchu, nie chcialam odcinac pepowiny od razu po porodzie. malutka tak sobie lezala na moim brzuchu, po pol godzinie lozysko zaczelo sie odzywac, urodzilam lozysko i wtedy dopiro odcielismy pepowine. troszke nas wyczyscily polozne, pozniej tatus wzial Maye a ja poszlam pod prysznic. po prysznicu we trojke poszlismy spac :) wiem, ze jestem szczesciara co do warunkow porodu- polozne anioly, szanowaly kazda chwile i kazda decyzje jaka podjelismy, Maya dostala 10 punktow, a my 3 i pol kilo nieopisanej milosci :) sorki, ze sie tak rozpisalam, mam nadzieje, ze nie przestraszylam przyszlyh mam- kazda minuta bolu jest tego warta :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolcia777
sorki za literowki w poprzednim poscie ale pisze jedna reka bo moje szczesc wisi mi na cycu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AleksandraN
Jolcia jak czytam o Twoim porodzie to jakbym oglądała jakiś cudowny film :) Mam na myśli warunki a nie czas jego trwania ;) Cieszę się, że mogłaś w ten sposób przywitać swoją córeczkę i że jej tatuś mógł (i był w stanie ;)) Wam towarzyszyć :) Mi też się zaczęło potwornym bólem w krzyżu ale jakbym czekała w domu to źle by się skończyło bo zaczęłabym krwawić w domu i nie zdążyłabym na czas do szpitala. Jednak trzeba czasem posłuchać intuicji :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam, chciałam uspokoić wszystkie mamy które czeka założenie pessara :) Mam pessar od 20 tyg. ciąży (teraz jestem w 36 tyg.) samo założenie nic nie bolało, jedynie taki mały dyskomfort bo trzeba to dobrze "wcisnąć" i trwało jakieś 3 min. Ogólnie robię wszystko tj. sprzątam (oczywiście w granicach rozsądku), chodzę na spacery/zakupy nawet zaliczyłam wesele, oczywiście bez szaleństw:) także myślę, że pessar to fantastyczne rozwiązanie dla perspektywy leżenia w łóżku. Jak jest dobrze założony to wcale sie go nie czuje :) ja mam jeszcze taki plus że nei mam tez żadnych upławów (choć to normalne przy pessarze) także drogie przyszłe mamy bez obaw!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Magda_81
AleksandroN dziękuję :) Decyzję o karmieniu piersią podjęłam jeszcze będąc w ciąży. Po porodzie, jak zabrali mi Lenkę i jak karmili ją mlekiem modyfikowanym, załamałam się bo nie miałam mleka i jednocześnie byłam zła że podają jej to sztuczne ze smoczka z dość sporą dziurką. Bałam się, że nie dam rady, że nie będzie mleka. Ale postanowiłam: NIE PODDAM SIĘ i ciągnęłam laktatorem 3 dni i się udało. Zamierzam karmić jak najdłużej, bo wiem że żadne mleko nie zapewni dobrego rozwoju i odporności jak moje własne :) Starszą córcię karmiłam 7 m-cy, zrezygnowała na własne życzenie. Pamiętam jak się wtedy męczyłam z bolącymi piersiami, musiałam brać tabletki na spalanie pokarmu (miesiąc czasu zwlekałam z ich braniem, bo myślałam że Karince się odwidzi i znów zechce pierś), po których nie wiedziałam co się ze mną dzieje, drżenia rąk, kołatanie serca, wymioty :( Dopiero po zmniejszeniu dawki skutki uboczne ustały. Lenka już woła o cycusia... uciekam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Magda_81
Dziewczyny, ile czasu po porodzie rozpoczęłyście współżycie? Czekałyście do końca połogu czy szybciej? Ja to już bym chciała, ale czekam aż rozpuszczą mi się szwy, zostały mi jeszcze 2 z 3. Poza tym to dobrze się czuję i myślę, że wszystko się wygoiło. Nie baraszkowaliśmy z mężem od 6 miesiąca ciąży :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Magda_81
Jolcia777 miałaś niesamowity poród w świetnych warunkach :) Pozazdrościć ;) Gdzie rodziłaś, w jakim szpitalu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Magda 81 wielkie brawa dla ciebie za walkę o karmienie piersią. Ja też jestem zwolenniczką karmienia piersią, karmię mojego Szymonka już 5 miesięcy i póki co będę karmić dalej. Oczywiście początki są trudne, ale jak się to przejdzie, to sama przyjemność. Ja nie mam twardych piersi, a mleczka pod dostatkiem. Teraz przy drugim dziecku nie martwiłam się o mleczko, bo pierwszego wykarmiłam,więc i z drugim dam radę ( a nawet mogłabym przy okazji wykarmić jeszcze jedno dziecko). Ale jak moje dzieci płakały, to nie raz usłyszałam,że pewnie głodne,bo pewnie mam za mało mleka. Jednak jak byłam w szkole rodzenia- 16 lat temu- to była bardzo mądra ordynator pediatrii w szpitalu - i ona powiedziała,żeby nie dać sobie wmówić,że ma się za mało mleka, bo każda kobieta ma mleka ile potrzeba - i ja się tego trzymałam, a uwagi teściowej puszczałam mimo uszu. Wtedy miałam 19 lat, więc nie byłam taka pewna siebie jak teraz, Michał przybierał na wadze bardzo dużo, a ja go niepotrzebnie tyle karmiłam, naprawdę dzieci nie płaczą tylko z głodu, ale ludziom postronnym tylko taki powód przychodzi do głowy, a że karmiąc piersią nie widać ile je - to pewnie ma za mało mleka. Ja kryzysów laktacyjnych żadnych nie mam, jeśli Szymonek chce jeść więcej, to mleczko wytwarza się ma bieżąco. Soniu odchudzanie idzie mi dobrze, tzn dwa tygodnie jem według Montignaca i jeżdżę na rowerku. Ile schudłam to nie wiem, zważę się za tydzień, ale pewnie niewiele, to dopiero początek, jak minie 10tyg to może będzie jakiś efekt. Teraz u nas chyba ząbkowanie na całego, bo w nocy Szymon budzi się bardzo często. Dentinox nie pomaga. I wieczorem zanim pójdę spać, budzi się co pól godziny, nieciekawie się zrobiło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja chciałam Was tylko wszystkie pozdrowić. Wciąż w ciąży ;-). @ listopada idę do szpitala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lempira, nic się nie martw, w końcu i twój dzidziuś się urodzi. To na pewno nastąpi. :) Trzymaj się cieplutko, nie stresuj i ciesz się ostatnimi chwilami wolności. Pozdrawiam i trzymam kciuki za szybki poród. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość s0nia
Lempira wszystkiego dobrego i lekkiego porodu:).Z niecierpliwością będę czekała na Wasz powrót:):)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wer 80
Hej Dziewczyny, Jestem tu nowa :) Na samym początku chcę Wam powiedzieć że prześledziłam całą historię Sonii, Kariny i kilku innych dziewczyn no i muszę napisać jedno: Dziękuję, bo wiem, dzięki Waszych historii które opisujecie również mogę donosić mojego kochanego synusia :) U mnie w skrócie wygląda to tak : pierwsza ciąża poroniona w 12 tygodniu - zaśniad groniasty,,, okropieństwo. Teraz jestem w 30 tygodniu drugiej ciąży, z małymi problemami, ale do udźwignięcia - cukrzyca ciążowa od 24 tygodnia ciąży i pessar założony 27 tygodniu ciąży . Cały 27, 28 i 29 tydzień leżałam bo moja szyjka skróciła się najpierw z 37 mm do 29 mm a finalnie do 20 mm w 27 tygodniu ciąży... W każdym razie w miniony piątek byłam na wizycie kontrolnej i szyjka dalej się nie skraca :) Lekarz powiedział abym cały czas tak nie leżała, sama nie wiem. Właśnie gotuję rosołek, za trzy tygodnie kolejna wizyta. Trzymajcie za mnie kciuki kochane. Będę tu zaglądała i pisała co i jak :))) A w styczniu mam zamiar zostać szczęśliwą mamą, jak Wy, no chyba że do stycznia maluszek i szyjka nie wytrzyma ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość s0nia
Witam Wer 80:).wszystko będzie dobrze i szczęśliwie urodzisz sliczne dziecko.Z córką miałam cukrzycę ciążową i zakładany szew gwiazdę mc.donalda.Brałam fenoterol.Do tego miałam anemię i 13 lat temu w czerwcu urodziłam dw\a tygodnie przed terminem moja Kasię:).Kasia urodziła się zdrowa i śliczna:). Aleksandra czy Ania potrafi juz włazić na stołki,pudła itp?Bo Marysia od wczoraj tak robi.Wlazła na pudło od zabawek i teraz gramoli sie na stołek.Trochę mnie to cieszy ale z drugiej strony więcej pilnowania i prawdopodobieństwa upadków i nowych siniaczków:(.Ostatnio sama sobie zrobiła kuku:(.Jest nie do ogarnięcia.Wczoraj pierwszy raz zrobiła kaka do nocniczka,a dzisiaj drugi raz:):).Bardzo ładnie już siusia i zaczynam zaoszczędzać na pampersach:).Gdy cos zrobi to trzeba jej bić brawa i mieć w głosie dużo zachwytu i chwalic ją przez około 10 minut..hi,hi:).Wtedy zaglada do nocniczka i bardzo się cieszy:).Zmykam Kochane ,bo zaraz mąż wraca z pracy...nareszcie tylko 8 godzin:).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość s0nia
Witam Wer 80:).wszystko będzie dobrze i szczęśliwie urodzisz sliczne dziecko.Z córką miałam cukrzycę ciążową i zakładany szew gwiazdę mc.donalda.Brałam fenoterol.Do tego miałam anemię i 13 lat temu w czerwcu urodziłam dw\a tygodnie przed terminem moja Kasię:).Kasia urodziła się zdrowa i śliczna:). Aleksandra czy Ania potrafi juz włazić na stołki,pudła itp?Bo Marysia od wczoraj tak robi.Wlazła na pudło od zabawek i teraz gramoli sie na stołek.Trochę mnie to cieszy ale z drugiej strony więcej pilnowania i prawdopodobieństwa upadków i nowych siniaczków:(.Ostatnio sama sobie zrobiła kuku:(.Jest nie do ogarnięcia.Wczoraj pierwszy raz zrobiła kaka do nocniczka,a dzisiaj drugi raz:):).Bardzo ładnie już siusia i zaczynam zaoszczędzać na pampersach:).Gdy cos zrobi to trzeba jej bić brawa i mieć w głosie dużo zachwytu i chwalic ją przez około 10 minut..hi,hi:).Wtedy zaglada do nocniczka i bardzo się cieszy:).Zmykam Kochane ,bo zaraz mąż wraca z pracy...nareszcie tylko 8 godzin:).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość campanella
Wer 80 - damy radę... ja tez 31 tydzien, szyjkę miałam 1,5 cm w 22 tygodniu, dopiero od 28 pessar, cukier mi wyszedł 102 na czczo ale reszta krzywej ok, także nie jest za pięknie, ale oficjallnie cukrzycy nie mam stwierdzonej, za to od 2 mies, podwyzszone leukocyty i nie wieadomo czemu (moze podnosi sama ciąża, moze stres) - 13, teraz 14. jutro mnie czeka badanie CRP/CPR czy jak mu tam i moze jeszcze raz zrobię te glukoze na czczo, moze to tylko jakis pojedynczy incydent był z tym 102 ... mam nadzieje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AleksandraN
Witaj wer 80 :) Mam nadzieje, że i Tobie krążek pomoże donosić dzidzie :) s0niu moja Ania już od jakiegoś czasu wchodzi na wszystko! Już nie mam gdzie chować tych rzeczy :( włazi np na krzesełko uczydełko, pudełko a niedawno chciała wskoczyć na kanapę! I to dosłownie! Stała przed nią i chciała się dostać do Alka. No to zaczęła podskakiwać a mi o mało serce nie wyskoczyło jak to zobaczyłam! A wiecie co???? Ania już chodzi za rączki :) coś mi się wydaje że na swoje urodziny w styczniu będzie już sama próbowała chodzić :) najlepsza jest jak się zapomni trzymać i tak sobie stoi bez trzymanki :) Ostatnio trzymała bębenek w rączkach i myślała, że się go trzyma a nie wzięła pod uwagę tego, że bębenek jest w powietrzu bo przecież go podniosła :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość s0nia
Aleksa jestem w szoku :).Juto napiszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×