Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Pomoc doraźna

Czy jesteś w związku, w którym partner molestuje Cię psychicznie? cz.3

Polecane posty

Aagaaa Gratuluje normalnego związku :) Ja mam dokładanie tak jak napisałaś, że czuje się zestresowana, poniżana, wyzywana, wykorzystywana. Tak samo zła matka, partnerka i ogółem wszystko źle. Zdaje sobie też sprawę, że po części jest w tym ziarnko prawdy, ale też zdaje sobie sprawę, że tak nie powinien mnie traktować. Jest kilka rzeczy we mnie które chcę zmienić. Może poprostu chcę dorosnąć? Wiem też, że mogę się z nim nigdy nie dogadać. Raczej tak właśnie się nastawiam, ale nie skreślam tego związku tak do końca. Potrzebuję na to wszystko czasu, a może nie będzie mi potrzebny bo on się wyprowadzi do końca listopada.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Drobniutka27
Witam WAS kOCHAJACA Jak bylo po powrocie? Kipepsko hehehhe tylko przytulil mnie,pogadalismy chwilke i tyle...on poszedl do siebie a ja do siebie....Przytulil mnie tak zbywajaco ... Jesli chodzi o relacje nasze obecnie to ...bez zmian nadal chodzi do pubu,wraca i tez pije,spi w drugim pokoju, i malo ze soba rozmawiamy. A ja wciaz czekam na to az on sie amieni.....((((]] Poczekam do tego 5 grydnia jak on juz unormuje sobie sprawy w pracy...i wtedy zoabczymy....a czas jak na zlosc leci pomalu..... Lapie jakies doly,smiac mi sie nie chce,nic mi sie nie chce. a JAK SYTUACJA WYGLADA U CIBEIE?JAK ON SIE ZACHOWUJE?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ewa w Raju Wcale nie daje sobie świetnie rady ze stawianiem granic:P ale ucze się pomału i cieszę się choćby z drobnej zmiany :) Drobniutka27 Widze, że u Ciebie nie za dobrze. Myslałam, że się stęsknił i będzie troszkę lepszy, a tu nic:( Może zacznij gdzieś wychodzić. Pisałaś, że masz przyjaciółki, może jakieś zakupki lub coś innego dla siebie co ci poprawi nastrój? Ja zamierzam zrobić sobie nową fryzurkę:) A myślałaś nad psychologiem? Napewno byś się wzmocniła. Ja chyba zapisze się do grupy wsparacia kobiet kochających za bardzo :P Mój tez zachowuje się tak samo mniej więcej, ale póki co nie zrobił mi żadnego numeru typu zniknięcie na cały weekend bez słowa, żadziej się czepia mnie, ja się nie wypytuje o nic, odczepiłam się od niego :P Jest spokojniej poprostu ( jak zwykle go nie ma prawie, albo ja w pracy cały dzień ) to chyba jedyna zmiana i może jeszcze taka, że zaczynam pomału wdrażać mu jakieś obowiązki. Napewno zmienia się moje nastawienie do całej sytuacji. Tak jak pisała Ewa stram się zachowywać bardziej świadomie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Drobniutka27
Kochajaca za Bardzo Myslalam nad psychologiem,i chyba sie do niegoi udam w najblizszym czasie. jA CHYBA TEZ juz teraz swiadomie podejmuje pewne kroki.Trzeba bylo duzego wstrzasu dla nas kochajaca ,zeby zrozumiec sytuacje.SZkoda tylko ,ze wtaki sposob. Ogolnie tak jakos mysle ciagle,ze zdrowiem u mnie tez nie najlepiej,ciagle mam wrazenie ,ze zaraz zemdleje,panikuje,az czasem sie tak trzese ,ze jakby zanosilo sie na jakas padacze.....tym tez sie martwie.dodtakowo Kupuje mieszkanie,ALE to plus akurat.... Martwie sie tez jak ja sobie to zycie uloze i czy w koncu uloze.... Brakuje mi milosci,glupiego buziaka...Od waznej dla mnie osoby a tu co ...nic..... Sorki,ze tak narzekam...ale musze sie wygadac....(((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Drobniutka27 Idź do psychologa jak najszybciej dla swojego dobra :) Powiem Ci, że ja o wielu rzeczach nie miałam nawet pojęcia:( Wiedziałam, że coś jest nie tak tylko nie wiedziałam co i dlaczego, no a teraz już wszystko wiem. I tak tkwie w tym 5 lat. A Ty ile jesteś ze swoim? Myślałam, że to normalne, że jak się kogos kocha to się ustępuje i robi się coś dla tej osoby itp Masakra! Jaka ja naiwna byłam i jak moja niewiedza została wykorzystana. Czuje się oszukana :( Może idź do lekarza jak się źle czujesz bo to nie jest normalne i to jak najszybciej! Może to z nerwów? Uspokój się troszkę i zadbaj o siebie bo twoje zdrowie jest najważniejsze! Nie odkładaj tego na potem tylko idź choćby jutro. Z tym mieszkaniem super przynajmniej będziesz mieć coś swojego:) Życie sobie napewno ułożysz kochana:) Teraz zajmij się sobą i swoim zdrowiem. Wydaje mi się, ze Ty jesteś już prawie pewna, że on się nie zmieni. Musisz pozytywnie myśleć. Napewno wkrótce się ułoży. Jeśli nie z nim to znajdzie się ktoś inny kto będzie załugiwał na Ciebię:) Zobacz ile tu jest dziewczyn po przejściach i każdej jakoś się ułożyło:) Ja mam tak samo, że brakuje mi miłości. Co prawda ja dostaje przytulenie co wieczór w łóżku, ale dla mnie to za mało:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Drobniutka27
kochajaca za bardzo Dziekuje za mile slowa. a powiedz mi z psychologiem,O jakich rzeczach nie milasas p[ojecia?Moglabys mi powiedziec?MOze to mi troche pomoze.... Co dokladnie psycholog ci poiwedzila na temat M i ciebie? Jesli oczywiscie nie jest to intymne pytanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Drobniutka27 Nie miałam pojęcia o tym, że mogę byc molestowana psychicznie, że mną manipuluje, ogólnie zawsze sobie wszystko jakoś tłumaczyłam i przez to widziałam wszystko w innym świetle, lepszym niż w rzeczywistości jest, nie miałam pojęcia, że dzieciństwo miało aż taki wpływ na mnie, że powielam schematy z dzieciństwa, że moja miłość jest obsesyjna i wiele wiele innych rzeczy. Do tej wiedzy doszłam sama nie z pomocą psychologa. Moja terapeutka nie jest zbyt dobra dla mnie bo ona chce pomóc mi usunąć objawy mojego problemu zamiast zabrać się najpierw za przyczynę. Byłam dopiero na 3 spotkaniach. Na pierwszym opowiadałam o sobie, jaki mam problem. Powiedziała mi, że to jest przemoc psychiczna, że jeśli ja się zmienię '' postawie się'' to może on zmieni się, ale pewnie nie na tyle żebym była zadowolona. Na drugim spotkaniu mówiła mi o asertywności. Jak się bronić przed jego atakami. A na trzecim spotkaniu praktycznie ja mówiłam:( Jedyne co mi powiedziała to, że musimy więcej rozmawiać, że obecna sytuacja czyli takie zawieszenie nie jest dla mnie dobre, a dla niego wręcz idealna sytuacja bo niby nie jesteśmy razem teoretycznie, więc może robić co chce, a jak coś potrzebuje to wtedy zachowuje się jakbyśmy byli razem. No i powiedziała żebym była stanowcza. Nic specjalnego nie dowiedziałam się. Zobaczymy dalej co będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dobra, pamiętam login ;) Kochająca. A na jaką terapię chodzisz? Krótkoterminową? Ona ma z reguły za zadanie właśnie zajęcie się objawami, nauczenie się radzenia sobie "tu i teraz". Jeśli chcesz się zająć dzieciństwem, to potrzebna jest Ci terapia długoterminowa (przynajmniej rok, a pewnie i dłuższa). Na terapii właśnie Ty mówisz, a nie terapeuta. Terapeuta nie jest od mówienia co masz zrobić, tylko od wysłuchania. To Ty pracujesz nad sobą, szukasz tego co jest nie tak i Ty próbujesz znaleźć rozwiązania. Terapeuta jest do tego aby monitorować i nadzorować Twój własny rozwój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do do ewyyyy
ja nie uzylabym az tak ostrych slow. ale swietnie cie rozumiem. poza tym ewa pisala ze uzycie przeklenstwa w sytuacji stresowej to normalna rzecz. zatem chyba zrozumie, ze to nie brak kulutry z twojej strony, tylko nerwy ci puscily. kazdy ma swoj limit. ja ci sie nie dziwie. jej wpisy wywoluja taki efekt u wielu osob. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do ophrys Ja poszłam do Centrum Interwencji Kryzysowej. Nie pytałam się jaki to rodzaj terapii:P Terapeutka powiedziała, że jest dużo do zrobienia i tyle. Ja mam wrażenie, że tam właśnie uczą co zrobić '' tu i teraz''. Chyba rozejrze się za czymś innym, ale póki co to pochodze jeszcze i zobaczę jak to będzie wyglądać. Terapeuta chyba powinien pytaniami czy rozmową naprowadzać mnie na właściwe myślenie, a osttanio miałam wrażenie, że prowadzę monolog ;) Ewa w raju Przypuszczam jak moje wcześniejsze wpisy wyglądają:P Póki co nie wracałam do nich jeszcze:) Jakieś zmiany są we mnie, przynajmniej w mojej głowie bo z czynami troszkę gorzej, choć staram sie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wolność i wewnętrzny spokój
"yeez mowi z sensem a ty tej umiejetnosci nie masz" OK :) Więc, przyjmij to jako rzeczywistość. Pogódź się z tym, że świat ma wiele odcieni, a ludzie są różni. Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Nie osądzając. Bo to tylko prywatna opinia, która nic ani nikogo nie zmieni. Każdy też ma prawo wybrać dla siebie co chce a czego nie chce czytać. Nie masz na to wpływu. Zaakceptuj to. Jeśli nie możesz tego zrobić - no to masz problem. Ze sobą. Dotrzyj do niego, zmierz się z nim, rozwiąż go, opisz tę walkę. Ja na przykład chętnie przeczytam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gwara slaska jest mi co nieco znana - na tyle zeby mnie te kabarety do lez smieszyly!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochająca... ja osobiscie nie chcialabym byc w takim zwiazku jakim jestes Ty. Nie wierze w to, ze kiedykolwiek przestaniesz sie stresowac i czuc napiecia przy tym czlowieku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie troszkę lepiej. Nie ma kłótni, ale są czasami nie potrzebne teksty do mnie. M. miał wczoraj wypadek w pracy i złamał prawą rękę, więc znowu muszę się cofnąć do roli robota domowego. Dzisiaj spotkałam koleżankę, która jak się okazało ma podobną sytuację z ojcem dziecka tzn. nie uznał dziecka i się go wypierał. Zostal zmuszony do badań potwierdzających ojcostwo. Koleżanka dostała alimenty, a ojciec dziecka nie ma nadal praw. Został tylko wpisany jako ojciec. Czyli idealna sytuacja dla mnie:) W środę mam spotkanie z prawnikiem, zobaczymy co mi powie. Aagaaa Ja też nie wyobrażam sobie żyć w wiecznym stresie. Może gdy zmieni się moje nastawienie to przestane się tak stresować, ale tego nie wiem czy tak się stanie. Drobniutka27 Co z Tobą? Byłaś u lekarza? Jak się czujesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ewa w Raju Mam nadzieje, że o ile się M. nie wyprowadzi to będzie po ściągnięciu gipsu uczył się nadal obowiązków domowych :P Teraz to on jest uzależniony ode mnie hahha:) Role sie odwróciły na chwilę ;) Jeśli chodzi o alimenty to mogłam mieć je wcześniej , ale nie chciałam, żeby miał coś wspólnego z dzieckiem. No i nie wiedziałam, że jest taka możliwość żeby ojciec nie miał praw a alimenty płacił. Muszę się pochwalić, że moje zmiany wpływają dobrze na moją Małą. Cały czas mi mówi, że jestem najukochańszą mamusią na świecie itp :P Widzę, że mój spokój jej się udziela i też bardziej jest grzeczna. No i wzięłam się trochę za mój chaos w domu ( pisałam wcześniej, że jestem troszkę bałaganiarą), chodzi o porządki, bardziej tego pilnuje. Jak pisała jedna z was, że mój dom odzwierciedla to co się dzieje w moim życiu - teraz pomału się układa. hahaha:P Mam jeszcze dylemat co do pracy mojej. Niby M. twierdzi, że nie ma nic przeciwko temu żebym zmieniła pracę, ale ja mam jakieś opory jakbym robiła coś złego zostawiając go z tym interesem. No i jakoś wydaje mi się, że jednak miałby do mnie żal o to. Tym bardziej, że interes był otwarty dla mnie, żebym miała jakieś zajęcie. Wiem, że nie powinnam patrzeć na niego,ale mam jakieś opory. Ciężko przewidzieć jak to wszystko u mnie się zakończy. A może ja znów myślę życzeniowo i tak naprawdę sprawa jest jasna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do spokoju
piszesz" świat ma wiele odcieni, a ludzie są różni. Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie." wiem. ja rowniez mam prawo wyrazac moja opinie, nie uwazasz?? i tez to czynie. piszesz Zaakceptuj to. alez ja akceptuje to ze ludzie sa rozni, rozne maja potrzeby, rozny poziom intelektualny. czasem super inteligentnii ludzie potrafia byc wredni, i przecietni ludzie potrafia byc kochani. akceptuje innosc u ludzi. ale nigdy nie zaakceptuje glupcow pozujacych na kogos kim nie sa. nie ma wiekszego niebezpieczenstwa niz glupiec z odrobina wiedzy, ktoremu sie wydaje, ze wszystko wie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ewa w Raju Trafiłam już na tutejszym forum na '' maskę tlenową'' :) Czuje się zawiedziona. Wczoraj M powiedział mi, że z jego strony jest tylko przyzwyczajenie do mnie:( Naprawdę nie rozumiem czemu on to ciągnie dalej. Czemu mnie przytula itp Ja gdybym nie kochała nie chciałabym żeby mnie ktoś dotykał. Moja nadzieja pomału znika:( Jestem głupia bo dalej sobie wkręcam, że może jednak nie jest tak do końca jak mówi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Drobniutka27
Milo,ze pytacie jak sie czuje. Co u mnie? musze powiedziec ,ze od tyg.jest ok....tzn..rozmawiamy co nieco,ja staram sie nie denerwowac o blachostki a jak juz cos mi sie niespodoba to wyrazam to w sposob spokojny a nie nerwowy i poiwem wam ,ze dziala..hehehhe No ale nic nie trwa wiecznie tak wiec moj m wczoraj mowiac do mnie ze musze isc do lekarza ,bo mam problemy ze zdrowiem .Powiedzialam mu ze jesli on nie zacznie o siebie dbac bedzie mial takie same problemy jak ja...WTEDY ZACZAL MOWIC SHUT THE F ... UP. Wkurzylam sie poraz kolejny .... a dzis jak niby nic ..... On uwaza ze nic zlego nie zrobil,nie poiwedzial.Zaczelam gadke oszacunku a M tylko kiwnal glowa.(w sensie mozesz sie juz zam...)? Nie kocham go takiego wul;garnego.a w dodatku zawsze podpitego.... co do mojego samopoczucia to w zasadzie nie wiem sama.Raz radosna raz nie.Do tego nabawilam sie nerwicy i z tad te wszystkie problemy zdrowotne...((( az szkoda gadac Tlumaczylam M wczoraj ,ze moj stan obecny to nic innego jak stres.Tlumacze ,ze ja tez sie martwie o niego o to jak pojdzie w pracy ...tak ogolnie wszytkim a on ze jesli ja jestem az tak zestersowana to zamienimy sie obowaiazkami i dopiero wtedy zoabcze jak to jest byc zestresowana. Smutne i szkoda ,ze prawdziwe (((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochajaca... idealizujesz obraz czlowieka, ktory w rzeczywistosci jest inny. Ty chcesz go postrzegac inaczej niz jest. Nie zyj nadziejami, fantazjami i marzeniami o czlowieku, ktory tego nie moze spelnic. Im szybciej otworzysz oczy, tym lepiej dla Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ewa w Raju Tak, bardzo mocno to odczuwam. Zależy też o co konkretnie chodzi. Jeśli o zmanę pracy to chyba wg twojej skali 10. Mam takie głupie myśli, że jeśli zmienię tą pracę to tak jakbym '' zostawiła, opuściła jego''. Boje się, że gdy to zrobie o mnie zostawi. ( Wiem, że to głupie ) :P Mam poczucie winy dość duże bo to był interes dla mnie.Wg mnie poprostu się nie udało, a M twierdzi że mi się znudziło. Przecież widzi, że do tego dokładamy. Wyrzuty sumienia także mam. M. uważa, że to przeze mnie to nie idzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Drobniutka 27 Witaj :) Już się o Ciebie martwiłam, że nie zaglądasz tutaj. My też rozmawiamy trochę więcej, też jest spokojniej, ale co z tego jak M powiedział,że jest ze mną z przyzwyczajenia :( Ja też miałam nadzieję, że skoro pomału się dogadujemy to może da się jeszcze to wszystko naprawić, ale teraz pomału przestaje się łudzić. Tak jak powiedziała terapeutka oni nie zmienią się na tyle żeby nas to satysfakcjonowało :( Nie można kogoś kochać jak dobrze się zachowuje, a jak żle to już nie. Albo się kocha albo nie. Mnie mój wkurwia, ale nigdy nie powiedziałam nawet wtedy, że go nie kocham. U mnie z samopoczuciem tak jak u Ciebie raz wesoła a raz nie. Po wczorajszych słowach M jest mi smutno. Może unikaj zbędnych dyskusji bo tylko Ci szkodzą, a M zrobi i tak jak będzie chciał. Nie stresuj się tak niepotrzebnie. Mnie też stres dopada, choć mniej niż dawniej. U mnie objawia się w postaci bardzo bolesnych migren. Odkąd olewam bardziej całą sytuację jest ich o wiele mniej. A ty dalej śpisz w innym pokoju czy coś się poprawiło? Aagaaa Ja teraz to wiem, że sama sobie wmawiałam wiele rzeczy, tłumaczyłam sobie. Chyba wszystko po to żeby uniknąć prawdy, której do siebie nigdy nie dopuszczałam. Nadal próbuję sobie wmawiać, a może przez to że się kłócimy on tak czuje ale gdzieś tam w głębi mnie kocha itp Masakra jakaś! Nie wiem co robić. Porozmawiam dzisiaj z M. i powiem mu , że chcę się zapisać na grupę wsparcia. Zobaczymy co mi powie bo musiałabym wychodzić wczesniej z pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gingerbread new
"Mam takie głupie myśli, że jeśli zmienię tą pracę to tak jakbym '' zostawiła, opuściła jego''. Boje się, że gdy to zrobie o mnie zostawi. " Kochajaca, pomyśl, co jest twoją prawdziwą motywacją - STACH PRZED BÓLEM ROZSTANIA ????? bo bolało będzie , ale jak będziesz chciała, to sobie poradzisz. To tak jakbyś wykluczała pójście do ortopedy ze złamaną ręką albo do dentysty z zepsutym zębem - bo będzie bolało. I zamiast tego traciła czas na rózne inne rozwiązania... Czy to strach przed bólem ma być motorem naszego działania ??? czy naprawdę trzeba tego bólu tak bardzo unikać ??? A poczucie winy - nadmiernie rozbudowane u DDA czy współuzależnionych - czy to też nie ma działać tak, aby unikać bólu ("aby tylko nie było, że to przeze mnie...")

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gingerbread new
Porozmawiam dzisiaj z M. i powiem mu , że chcę się zapisać na grupę wsparcia. Zobaczymy co mi powie bo musiałabym wychodzić wczesniej z pracy. Czy ty chcesz, aby on wyraził na to zgodę i aprobatę ?????? albo masz nadzieję, że taka informacja da mu jeszcze coś do myślenia ???? Ja uważam, że w kwesti mojego własnego życia - to ja decyduję, jak będę sobie pomagać i radzić i nikomu nic do tego - ani aprobaty ani zgody nie potrzebuję, bo to nie mój rodzic ani brat syjamski czy tzw. partner życiowy. To jest osobisty obszar i osobista odpowiedzialność kazdego człowieka. I nikogo innego. To się robi dla siebie. Jak naprawdę będziesz chciała to zrobisz tak, że pójdziesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gingerbread new Tak, boje się bólu rozstania. No i głupia nie chcę się rozstać:( Uświadamiam sobie, że innego wyjścia nie ma. Tak jak z tą złamaną ręką nie ma wyjścia bo do lekarza trzeba iść i tak ja nie mam wyjścia bo on mnie nie kocha i muszę odejść mimo, że będzie bolało. Unikam bólu rozstania bo wiem już jak to boli:( Co do grupy wsparcia to nie chodzi o to czy mogę chodzić bo nawet jakby powiedział nie to bym nie posłuchała. Tu chodzi o to, że ja póki co pracuje dla niego i może mieć problem o to, że tyle wcześniej kończe pracę, że skoro jest otwarte do 17:30 to powinnam o tej zamykać, a żeby zdążyć dojechać na spotkanie musiałabym zamknąć z 1,5 godz szybciej, a spotkania są co tydzień. On nie dba o mnie tylko o klientów. Zobaczymy może się mylę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×