Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mama taka sobiee

Jak być wystarczająco fajną mamą i nie zwariować - katechizm

Polecane posty

Gość tamto siamto
Oj dawno tu nie zaglądałam,ale widzę,że jak zwykle się zrobiło szambo... Wystarczająco fajna mama wie,że forumowych trolli nie karmi się... Wystarczająco fajna mama nie martwi się opiniami i sloganami z palca wyssanymi i na hasło kosmici atakują nie zmienia swej piwnicy w schron atomowy, ani nie rzuca się w szale paniki na sklepowe półki depcząc przy okazji ratlerka pani Krysi spod 7... Wystarczająco fajna mama wie,że rację ma ten kto ją ma,a nie ten kto tylko tak mówi... czy moja aluzja jest zrozumiała?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama taka sobiee
zrozumiałam zrozumiałam :) Chodziło mi o co innego a wyszło jak zwykle u mnei wychodzi :) Czuję się jak bym tym razem nie trafiła kamieniem w łeb mewy, tylko gołąbka pokoju i to na placu ONZ-tu :) Nie ważne :) I tak gówno warte to moje pisanie, więc niech kto chce sobie kopiuje a potem inni niech mówią że to ja kopiowałam :) nie wiem czy temat zostanie skasowany, mógł by być bo mi wyrasta konkurencja jak dziś widzę :):):) jeśli będzie wywalony to zapraszam na bloga się ma rozumieć :) I tam w komentarzach też proszę się nie oszczędzać tylko pisac jak tu, bo wielu z was mogę lizać stopy tylko i to przed pediciurem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oj, dziewczyny! niech autorka pisze na blogu jeśli tak jej bardziej pasuje. ważne, żeby pisała w ogóle, ku uciesze tłumów (a mojej przede wszystkim ;) ) a tam przynajmniej będzie mogła sama usuwać idiotyczne komentarze niestety, kafeteryjni super - detektywi, po tym jak rozwiązali zagadkę porwania madzi opierając się na takich niepodważalnych przesłankach jak dywan na ścianie, brak zdjęć dziecka na nk i przynależność ojca do sekty - uwierzyli w swoje nadprzyrodzone zdolności. i ochoczo zabrali się do rozwikłania kolejnych spraw. niedługo ktoś tu wrzuci linka do bloga założonego przez autorkę, trąbiąc na lewo i prawo że oto znalazł! że to stamtąd wszystko skopiowane :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama taka sobiee
każda wystarczająco fajna mama nie raz zetknęła się hasłem będącym mottem ruchów feministycznych, lesbijskich i takich tam, a mianowicie chodzi i o tę rozsławioną solidarność jajników. Mnie ten tekst wpędza w pewien popłoch, bo zawsze obawiam się , czy oby na pewno mam jajniki, tudzież myślę czy są na tyle podłe, że żadne inne nie chcę się z nimi solidaryzowac. I jeszcze zastanawiam sie, czy z tym powiedzeniu nie doszło do przekłamania i czy na pewno chodzi o wzajemną solidarność jajników. Bo na ten przykład jaja często chętnie chciały się zemną posolidaryzować, szczególnie na studiach w akademiku. Jak bym chciała opisać kłótnię facetów, ten wpis mógł by się ograniczyć do jednego zdania: "Zajebać Ci? " . Po tym Następuje zajebanie, najpierw z jednej, potem z drugiej strony i po otrzepaniu się z błota panowie najczęściej idą na wódkę. żeby wgryźć się w kłótnie jakie toczą między sobą baby, potrzeba kogoś znacznie mądrzejszego ode mnie. Ja mogę podjąć się tylko pewnej ilustracji tego zjawiska. O co najczęściej kłócą się kobiety? O wszystko. A najczęściej o nic. Bo jedna powiedziała że jej ciepło, podczas gdy drugiej jest gorąco, a trzecia dodała że się spociła ale wiaterek zawiał i ją jednak owiało - na to ta pierwsza czuje lekkie rwanie lewego sutka z uciechy, bo ta tzrecia poniekad przyznała jej rację, ale też szczypanie w dupie bo po trosze przyznała rację tej drugiej. W efekcie trzecia zostaje przez obie nazwana dziwką , suką, szmatą i jeszcze kilkoma paniami z ą w końcówce. Uwielbiam te motywy, kiedy koleżanka po lapmce wina, w przypływie chęci na oczyszczajacą spowiedź, zadaje mi pytanie: Ale powiedz mi, co Ty tak naprawdę o mnie myślisz??? " W tym momencie głowa eksploduje mi z nadmiaru myśli jakie chcę zwerbalizować. Bo wreszcie mam okazję jej powiedzieć jak bardzo wkurwia mnie to że zawsze jak jem ptysia na placu zabaw, ona opowiada mi o kolorze smarka jej synka. Albo że jak jeszcze raz kupi poradnik z cyklu tych jak żyć, to go wezmę i poderżnę jej gardło okładką. Ale po sekundzie przychodzi opamiętanie. Bo wiem, że szczerość to ostatnie na co ona liczy. Wybieram więc między wersją zrobienia z siebie debila i powiedzeniu jej w dziesieciu podrzędnie złożonych zdaniach, jaka jest fantastyczna, że jak ja widzę to słyszę tylko bicie mojego serca, że jak wchodzi na plac zabaw to wszystkie wróble zaczynają ćwierkać w jedną melodię : ba sia ba sia, że chcę tu teraz i natychmiast przepis od niej na to : jak żyć. Druga wersja nie robi ze mnie kretyna do potęgi entej, tylko najwyzej do kwadratu i mówię jej że jest super, spoko, tylko może czasem brak jej luzu. Niestety wybieram wersję drugą. Jak kończę wypowiadać słowo : luzu , ona stoi już w pełnym umundurowaniu w moim korytarzu, z dzieckiem pod pachą, posyła mi jeszcze na do widzenia spojrzenie śmierci, trzaska drzwiami do salonu, mimo że mam obrotowe i znika. Potem widuje ją tylko w drodze po bułki, jak zbacza z drogi na nasz widok, nawet jeśli ma to oznaczać przejscie po trawniku usianym psimi gównami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama taka sobiee
laido - :):):):):):):):):) kurcze właśnie miałam napisać, ze blog http://mamanawywrotkach.blog.onet.pl/ jest mój i tam są te same wpisy i owszem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość klekajaca
moze i fajny blog ale czcionka i jej kolor do bani nie da sie czytac z daleka np lozka a szkoda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MartXXX
to kup okulary

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama taka sobiee
ponieważ topik sobie wisi i wisi, to coś tam jeszcze skrobnę do snu :) Jak zwykle musiałam dziś robić rzeczy ważne i arcyważne - siedzieć na forach o dzieciach i oglądać filmiki na you tube, poświęcone pamięci Rysia Lubicza. Czytając sobie wpisy przyszłych mam, zobaczyłam że błądzą one niczym owce wpuszczone w kapuste na polu u mojego dziadka Edka. Jednym z dylematów Wystarczająco fajnej mamy, jest wyprawka i to co ma spakować do swojej torby do szpitala. Nie ma potrzeby, aby wystarczająco fajna mama na poród do szpitala jechała z firmą przeprowadzkową Niedziałek tudzież jakąkolwiek inną. W szpitalu naprawdę nie potrzebny nam będzie specjalny fotel do karmienia, masażer do stóp ani leżanka do gojenia krocza. Mało tego, jest szansa ze gdy zjawimy się z tymi klamotami na porodówce, położna oświadczy, ze przyjmie nasz poród zaraz po tym jak dorośniemy i odnajdziemy się z naszym mózgiem. Poród jest to chwila, gdy ostatnią rzeczą o jakiej się myśli to to, czy nasz szlafrok jest pod kolor podkładów poporodowych a koszulka wystarczająco przykrywa nam cellulit i rozstęp na lewym udzie. Nie wydaje mi się również koniecznym zabieranie tuzina paczek miętówek, na świeżą woń podczas oddychania w skurczach. Odświeżacz powietrza w razie gazów też mozemy sobie myślę, spokojnie darować. Przyda się za to dobra MP3, na wypadek zbyt wylewnej sąsiadki z sali, która to będzie czuła się w obowiązku opowiadać nam przed snem o trudach swego porodu i nie ustanie, puki nie przypniemy jej na pierś orderu za hart ducha. Wystarczająco fajna mama wozi lub nosi swoje dziecko jak chce i w czym chce. Nawet jeśli na widok chusty, teściowa zorganizuje po rodzinie zbiórkę datków, martwiąc się że zawijamy dzieciaka w hamak z ogrodu, bo nie stać nas na wózek. Nie sugerujemy się też fantazją uczestniczek for internetowych, które to niby mają wózki w cenach sugerujacych sprzedaż nerek w połowie naszej rodziny. Dzieciak jak będzie chciał się drzeć, będzie robił to równie głośno w wózku za 500 zeta z allegro , jak i w tym sprowadzanym na specjalne zamówienie z Emiratów Arabskich. I kwestia bardzo dla wystarczająco fajnej mamy ważna - ubranka. Każda z nas jeszcze będąc w ciąży, spędza godziny na wyobrażaniu sobie naszej słodkiej Julci w różowej słitaśniej sukieneczce lub Jasia w stroju a la marynarz. Zanim popędzimy do prowidenta po kredyt na te cuda, proponuję przeprowadzenie szybkiego eksperymentu. Bierzemy dziesięć banknotów po 10 zł. Układamy je na podłodze w łazience w dwa stosiki. Na jednym kładziemy dwa banknoty, a na drugim osiem. A teraz na jeden i drugi sramy i rzygamy, tak w miarę po równo jak się da. Stosik numer 1 symbolizuje osrane i ulane przez nasze dziecko śpiochy z pepco po 19,99 za sztukę, a stosik numer 2 śpiochy super prestiżowej firmy, tkane przez chorwackie zakonnice ze specjalnej bawełny uprawianej na południowym stoku montewerestu. Odpowiadamy sobie szybko na pyatnie: za który stosik jesteśmy bardziej wkurwione? Wystarczająco fajna mama nie kupuje dziecku tony grzechotek i innych grających zabawek. Wyobraźmy sobie, że spędzamy 9 miesięcy w super głuszy a jedynym dźwiękiem jaki nas otacza jest szum oceanu. A tu nagle, po tych spokojnych 9 miesiacach , jakaś tępa pizda puszcza nam nad głową na cały regulator piosenki ich troje i feela na przemian. Tak mniej więcej nasze dzieci odbierają nasze urocze zabawy grzechotką nad jego główką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama taka sobiee
dziękuję za sugestię o czcionce, istotnie trzeba było się wysilić żeby coś zobaczyć, do tego dosyć oczojebne tło ;) Ale ja tego nie czytałam tylko pisałam i jakoś nie zwróciłam uwagi :)No ale już coś pozmieniałam jak umiałam ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja tu nie wchodziłam bo byłam przekonana, że to kolejny poradnik jak kochać swoje dziecko, jak zmienić mu pieluche by nie urwać przy tym nogi, jak karmić by było zdrowe, piękne i zadowolone itp.... W końcy weszłam i od wczoraj leżę i kwiczę :D m też :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestem dopiero na 3
stronie i jestem zachwycona, z przyjemnością się czyta i dawnos ię tak nie śmiałam, aż syn zwrócił mi uwagę!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestem dopiero na 3
stronie i jestem zachwycona, z przyjemnością się czyta i dawnos ię tak nie śmiałam, aż syn zwrócił mi uwagę!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Katir
Fantastyczna jesteś! Prosimy o więcej!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość klekajaca
teraz swietnie sie czyta trzcionka taka jak ma byc zostalam twoja czytelniczka i gratuluje tego rzeskiego podejscia do zycia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama taka sobiee
Wczoraj wpisu nie było, bo korzystając z tego, że dziecko pojechało na ferie do dziadków, ja poszłam siać aurę swej niesamowitości po Warszawie. Jak zwykle osiągnęłam spektakularny sukces. Rzecz działa się pod bankomatem na marszałkowskiej, kiedy to miły młodzienieć podszedł spytać którędy do metra centrum, a ja nie dosłyszawszy pytania i biorąc go za lumpa, dałam mu 50 groszy. Po tej akcji nabrałam podejrzeń, że ja najlepiej sprawdzam się mieszając w garczkach w domu a mój kontakt ze swiatem powinien pozostać wirtualny. Toteż od rana ten kontakt podtrzymuję i oto dalsza część wiekopomnych przemyśleń przy kawie i kanapce z krakowską. Wystarczająco fajna mama, oprócz tego że jest wystarczająco fajną mamą, żoną, kochanką - czy też w sposób dość wymuszony - synową, chce być też wystarczająco fajną przyjaciółką dla innych wystarczająco fajnych mam. Jednak czasem nadchodzą taki czas, kiedy wystarczająco fajna mama zaczyna się zastanawiać, czy aby ktoś na jej czole nie napisał niewidocznym tylko dla niej tuszem hasło : "opowiedz mi swoją historię". A w niektóre dni, ma wręcz pewność, że napis robi się swiecący i wysyła sygnały naprowadzające, bo odbiera telefon od koleżanki i okazuje się, że staje się ostatnią na świecie deską ratunku i osobą, która pomoże ukołysać skołatane serduszko koleżanki z dzieciństwa. Chciał nie chciał, powstrzymując skowyt duszy, wystarczająco fajna mama wypowiada te głupie słowa: wpadnij na kawę, pogadamy. To nic że właśnie mamy rozwalone na stolnicy ciasto na sto czterdzieści osiem pierogów, w łazience pękła rura od syfonu, a nasze dziecko żąda odpowiedzi na pytanie : co to jest gej i gdzie tak właściwie pterodaktyle mają cipkę? Wszystkie te nie ważne sprawy odsuwamy na bok, wstawiamy wodę na kawę i zaczynamy uzdrawiać świat - a właściwie świat koleżanki. No i się zaczyna: za całe zło tego świata odpowiadają przedstawiciele wrogiej płci, czyli jak się dobrze domyślałyśmy - chodzi właśnie o niego.... Zalana łzami i cała czerwona rzuca : "Co ja właściwie wogóle w nim widziałam??!! " No i tu się okazuje że my wiemy co ona w nim widziała, bo mamy do czynienia z kobietą, która pięć lat wcześniej wpadła na genialny pomysł swej ścieżki zawodowej - znaleźć sobie bogatego faceta i złapać go na dziecko. Więc na pytanie koleżanki, w odpowiedzi mamy ochotę wymienić samochód, domek pod miastem z oczkiem wodnym, traktor, kombajn i dwie chlewnie. Dochodzimy jednak szybko do wniosku, że to chyba było pytanie retoryczne i w odpowiedzi potakujemy tylko współczujaco głową i proponujemy wino. Niestety nasza naiwna nadzieja, że na tym owo użalanie się skończy, umiera rónie brutalnie jak kariera wokalna mandaryny. Łzy koleżanki są już tak wielkie, ze zaczynamy się obawiać czy nie podać jest gastrolitu w razie odwodnienia, a smark z jej nosa sięga już prawie naszej nowej narzuty z ikei. Pomiędzy jednym a drugim pociągnięciem gluta (przynajmniej nic do jedzienia nie musimy proponować, doskonale radzi sobie sama) dowiadujemy się, że książę w czarnym BMW znalazł sobie nową kandydatkę na obrządzanie świń i plewienia buraków, zostawiając naszą koleżankę, a ona przecież ma AŻ 24 lata!!!!!! i dziecko!! W jednej chwili mamy przed oczyma styraną życiem ofiarę wstrętnego męskiego plemienia, dla której życie się już skończyło. Szybko i w popłochu zaczynamy myśleć: kurcze, mam 30 lat, za sobą rozwód i właśnie się zastanawiam gdzie tu sobie zrobić drugi tatuaż. Może Czas kłaść się już na oddział geriatryczny, skoro 24 - latka twierdzi, ze jest stara i nic już jej w życiu nie czeka. No ale to nie my jesteśmy w tym momencie najważniejsze, więc dla podtrzymania atmosfery współczucia, ocieramy niewidoczne łzy rękawem swetra i słuchamy dalej. Okazuje się że ta wspaniała polisa na przyszłość, jaką miało być wrobienie gościa w dziecko - zawiodła!!! ten wstrętny chuj znalazł sobie inną, na pewno szmatę, która poleciała na jego nowy wózek. Już w odruchu bezwarunkowym mamy ochotę z szyderczym uśmieszkiem powiedzieć: A nie mówiłam 5 lat temu????!!! Jednak powstrzymujemy się, przybieramy minę tak cierpiętniczą, że stojący na rusztowaniu za oknem robotnik który ociepla nasz blok, rzuca nam ze współczucia piątkę do doniczki z draceną w porywie serca. Gdy już myśłimy że nic więcej nie musimy robić, oprócz miny spaniela, okazuje się że koleżanka postanowiła nas zapytać: Czy taka kobieta jak ona moze się jeszcze komuś podobać????? Czy ona się wogóle do czegoś nadaje?????? Z opresji ratuje nas nasze dziecko, które wpada do salonu na pełnej kurwie, bo syn koleżanki, na wzór mamy, postanowił wysmarkać się w nową narzutę w kucyki pony , na to nasza latorośl przywaliła mu tamburynem w łeb. Ponieważ nie spełniamy życzenia koleżanki i nie wymierzamy córce kary w postaci klęczenia na grochu za tak bezczelne potraktowanie jej synka, przyjaciółka szybko wychodzi z roli bezbronnej, nie radzącej sobie z życiem ofiary. Mamy oto przed sobą harpie która miota się po naszym salonie, mówi coś o zasadach i ich braku, o tym ze ona sobie tak nie pozwoli i że myślała że czego innego moze się po nas spodziewać. My w myślach szybko analizujemy ile mamy kasy na koncie, bo przecież trzeba kupić córce re nowe rolki w nagordę za wybawienie nas z opresji. Żegnamy się już chłodno z koleżanką, zamykamy za nią drzwi, pierzemy narzutę w kucyki pony a tą z salonu postanawiamy jednak spalić, w obawie że wraz z gilem wsiąkł w nią intelekt naszej byłej już koleżanki .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama taka sobiee
dziękuję :):):):):) Przepraszam że wcześniej czcionką fundowałam Wam przedwczesną ślepotę :):):) Coś pozmieniałam, choć w połowie ostatniego posta jakaś się taka zrobiła znowu ściśnięta :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dajcie linka do tegoi bloga mama taka sobieee- uwielbiam cie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziekuje- zapisuje do ulubionych :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wigoraaa
pomiędzy jednym a drugim pociągnięciem gluta (przynajmniej nic do jedzienia nie musimy proponować, doskonale radzi sobie sama) buhahahaha leże i nie wstanę :D autorko jesteś "przezajebista", nie chce już się powtarzać że cudowna :) mama taka sobie dla ciebie kochana to nawet o 2 w nocy jestem wstanie wstać z wyra i pójść w kraciastej piżamie, bamboszach z pomponami na błazna przed blok, na świeżo malowaną ławkę, za dnia rezerwowaną przez osiedlowe moherowe panie różańcowe, i pić wino La patik/czerwony byk/Wielki cyc/Siarczane niebo i delektować się w takim wesołym towarzystwie niczym winem „Szatą brią rocznik 76 :D Ale jak to mówią dla towarzystwa Cygan dał się powiesić ;) Uwielbiam takich pozytywnych ludzi! PS. Też mam nadprzyrodzony dar do przedziwnych gaf życiowych i wychodzenia na idiotkę tudzież kabaretową Mariolkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama taka sobiee
wielki cyc siarczane niebo :):):):):):):):):):):):) Umieram :):):):):):):) Ja absolutnie zapraszam :):):) możemy też się w pół drogi spotkać, na tej ławce, murku, oponach czy co tam się dogodnego znajdzie :) I naparwdę nei zmuszam do picia wina, tak poprostu, popalimy sobie głupa razem :) Pozdrawiam !!!!! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mamo taka sobie-ja cię proszę -nie wdawaj się w dyskusję tylko pisz!!!pisz bo dobrze mi robią twoje teksty,jak mam dzień do d...to poczytam i zaraz mi lepiej.Ten perfekcjonizm to ja skądś znam i tez sobie planowałam super ciążę i macierzyńsktwo-chciałam dobrze a wyszło... Zamierzałam raz w życiu w okresie ciąży-leniuchować,czytac i wykorzystywac mojego męża do biegania o północy po lody czekoladowe i korniszony.A tymczasem dostałam cukrzycy i byłam na scisłej diecia a w nocy to tylko burczenia w brzuchu mogłam posłuchać.Poród też miał być z mężem,miał stać i patrzeć jak strasznie cierpię i potem to docenić,a tu-wskazania do cc,żadnego stękania,pięknie gładko.Chciałam karmić piersią,tak jak w reklamie Bebilonu-widziałam siebie z córka na ręku,ubrane pod kolor gustownego wnętrza obie z błogim uśmiechem na twarzy.Raz że karmienie to była masakra,2 tygodnie leczyłam pogryzione cycki to dwa nie miałam pokarmu i od 2 dnia życia butla.Im dalej w las tym bardziej moje plany brały w łeb.:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zaczerniłam się :) połowa drogi... tylko gdzie to by było? ;) ja spod W-wia, a mama taka sobie chyba łokolic Krakowa? :) ile ja bym dała żeby mieć taką funfelke/ psiapsiółe, dla której prowizoryczne improwizuje przed mężem sprzątanie: rozkładam odkurzacz, deske do prasowania, biere kubeł ze śmieciami i wyskakuje z nią na bronka na murek pod trzepakiem ;) po czym wracam po 2-ch dniach, mówiąc i łgając mężowi że posegregowałam jeszcze śmieci że wszystkich osiedlowych kontenerów :D hahahahhahaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ojtoja
to ja jeszcze od siebie mogłabym skopiować twój post i podpisać się bo u mnie wszystko było dokładnie tak samo... cukrzyca- straszna rzecz zwłaszcza jak ci na urodzino/imieninkach wszyscy podtykają torty i inne słodkości "no bo jak to? w ciąży i sobie odmawiać ?" :o Autorko topiku, wielki pokłon mój dla ciebie :) czyta się super właśnie może coś o opychaniu się ciążowym i o tym jak to wszyscy próbują utuczyć ciężarne :) żeby zaraz po porodzie zauważyć : no tak ale "zapasy zrobiłaś..." :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama taka sobiee
mam dziś problem ze skopiowaniem wpisu ze swojego bloga, wiec chwilowo tylko link http://mamanawywrotkach.blog.onet.pl/1,AR2_2012-02-27_2012-03-04,index.html

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama taka sobiee
wigora - ja z warszawy :) Wielka szkoda bo na osiedlu mam trzy śmietniki do segregacji :):):):):)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×