Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

postaowiłam poczekać z sexem do ślubu

Polecane posty

kocanka piaskowa- wybacz, ale seks jest naturalnym dopełnieniem miłości, jeśli ludzie sie kochają. Nie przekonuje mnie argument, który tutaj padł, że zaciemnia wizję drugiej osoby. Tak samo zreszta Ty piszesz "seks jest dla mnie tak ważny, ze na niego czekam"- sorry, ale w związku są inne ważne rzeczy. A wy, "czekający" nadajecie mu taką rangę, jakby tylko to definiowało związek- seks lub jego brak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocanka piaskowa
Nie,nie jest tak. Nie przeceniam seksu. Ale do ceniam. Oczywiście że w związku są też ważne inne rzeczy i te wlaśnie sprawy trzeba rozwinąc ich się nauczyć i utwierdzić zanim sięgnie się po seks, który jest tak jak słusznie mówisz uzupełnieniem związku i wyrazem miłości. Tu sie z Tobą zgadzam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocanka piaskowa
To naturalne dopełnienie milości ma też swój czas i nie należy go przyspieszać (jak każda rzecz pod słońcem-jak mowi Bi.blia) jest czas siewu i czas zbioru. Okres przedmałżeński jest czasem siania, budowania fundamentów.A fundamentem związku i miłości nie jest seks. On jest jego ukoronowaniem, tą wisienka na torcie,która ma być na końcu a nie na początku bo zniszczylibyśmy cały smak. Porównać mogłabym to też do zrywanie i jedzenia niedojrzałych owoców .Lepiej jest poczekać aż dojrzeją, zarówno ze względu na smak, ale też i na wartość odżywczą. Seks małżenski bowiem ma zdolność jednoczenia, zacieśniania więzi.Przedmałżeński nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kocanka- ale Ty tylko o katolikach piszesz, i to takich ortodoksyjnych. Ja akurat przesadnie wierząca nie jestem, chodze do kościoła ale jeszcze mnie nie "nawiedziło" :) Powiem Ci zabawną rzecz- z mężczyzną mojego zycia, ojcem mojego dziecka, poszłam do łózka baardzo szybko. Jesteśmy razem do dzisiaj, bardzo szczęsliwi. Mamy kochane dziecko- facet wciaz jest ideałem :) Gdyby jedyną słuszną drogą było czekanie do śłubu, nasz zwiazek nie miałby szans. Bo zobacz- ani ślubu nie mamy, ani nie czekaliśmy długo, zeby sie kochać. Tyle lat juz jesteśmy i gdyby nie kafe nie wiedziałabym, że seks dl aniektórych jest takim bożkiem. Nie sądzę, ze masz racje piszac, ze seks przedmałżeński nie zacieśnia więzi. Widać zacieśnia skoro ludzie kochaja sie przed ślubem, sa razem i sa szczesliwi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Okres przedmałżeński jest czasem siania, budowania fundamentów.A fundamentem związku i miłości nie jest seks. On jest jego ukoronowaniem, tą wisienka na torcie,która ma być na końcu a nie na początku bo zniszczylibyśmy cały smak." x Pożądanie jest jednym z fundamentów związku a seks jego konsekwencją. Nie uwierzę że mogłabyś być w związku w którym nie jesteś atrakcyjna dla swojego partnera. Tort bez wisienki jakoś się obędzie ale związek bez seksu prędzej czy później się popsuje. Seks to nie dodatek do związku tylko jego część. Poza tym to co piszesz to nic innego jak świadome podjęcie decyzji do seksie, której nie ma co na siłę przyspieszać. Ale co ma do tego tego ślub? To tak jakby najpierw zapłacić za tort a dopiero potem pozwolić dodać wisienkę której wcześniej nie znało się smaku. Może się niestety okazać że ta wiśnia popsuje cały smak tortu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocanka piaskowa
Kicianka ja w ogóle nie piszę o ka.tolikach. Zacytowałam B.i.blię bo jest to uznana powszechnie księga zawierająca uniwersalną mądrość, którą uznają także ateiści. Ja sama ka.to.liczką jestem dopiero od bardzo krótkiego czasu, w zasadzie za dużo byłoby to nawet powiedziane że już nią jestem, dopiero sie przymierzam do właściwego ''skoku na kasę ''.Można powiedzieć jestem początkująca neofitką, ale B.i.blię znam od dawana,również moi znajomi ateiści także ją znają . Myślę że jedną z najbardziej beznajdziejnych efektów takiej propagandy anty kat.olicy.zmowi ,którą sama dopiero teraz zauważam, gdy jestem po tej stronie tęczy,jest to że ludzi normalnie wie.rz.ących postronni uważają za nawiedzonych. To kolejny stereotyp ludzki. Nie da sie nawet być wie.rzą.cą przesadnie lub nie przesadnie.Bo albo się wi.er.zy albo nie.I tyle. Za chwilę napiszę resztę posta, blokuje mi spam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ateistą to ja zostałem właśnie po przeczytaniu całej Biblii... ze zrozumieniem :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocanka piaskowa
Gratuluję Ci dobrego wyboru faceta. Mam nadzieję że za 20 lat nadal będziecie szczęśliwi. Powiem jednak tak-(znowu posłużę się metaforą) to że ktoś jezdzi z nadmierną predkością, albo bez pasów, albo nie zabezpiecza sie kaskiem podczas jazdy motorem i już jakiś dłuższy czas wszystko jest w porządku, nic złego sie nie dzieje, nie ma wypadku, jest szczęśliwy, to nie znaczy to że wszyscy i zawsze będą mieli tyle szczęścia co on. Albo gdy ktoś kto budując dom, nie wylał solidnych fundamentów, ale jego dom sie trzyma i on sobie w nim mieszka. Czy to oznacza że dobre założenie fundamentów nie jest potrzebne? Poszczególne przypadki są indywidualne, to prawda, ale gdy popatrzymy statystycznie to widać że jednak w większości przypadkow brak fundamentów albo niewłaściwa kolejność budowy powoduje problemy z domem, a niewłaściwa kolejność działań w tworzeniu związku powoduje problemy w związku. Takie są fakty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Właśnie dobre fundamenty są ważne. Najpierw się poznajemy na 100% (w łóżku też) dopiero potem bierzemy ślub, proste :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicianka
mnie sie wydaje, ze biblia jest na tyle madra na ile madrzy są ludzie ją interpretujacy:) Wiekszosc "prawideł" kościelnych to nadinterpretacja. Nie ma w bibli patetntu ani przepisu na dobry związek- to, co piszesz to bzdury. Niestety najbardziej nieszczęśliwi, w moim otoczeniu, sa ci głęboko wierzacy katolicy, którzy trwaja w zwiazkach bo ślubowali przed Bogiem. Oni nawet często nie wiedzą co to znaczy byc szczęśliwym w zwiazku. Jak mi znajoma mówi "maż wrócił z delegacji, znowu będzie chciał"- z takim obrzydzeniem to uświadamiam sobie, ze ta kobieta nie jest szczęśliwa. Bo jak można kochać kogoś, czuć sie z nim bezpiecznie, skoro seks z nim obrzydza, jest małzeńskim obowiązkiem? Nie porównuj zwiazku do budowy domu- na budowę domu, mówiąc kolokwialnie, masz gotowy, SPRAWDZONY przepis. Na zwiazek nikt Ci takiego nie da. Bo każdy z nas jest inny. Dla jednego wazna będzie "czystość" partnera. Dla innego porozumienie dusz. Jedne będzie chciał ze swoja kobiete odkrywać seks, inny preferuje po prostu czerpanie i dawanie przyjemności ukochanej osobie. Nie ma gotowej recepty na udany zwiazek do końca życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocanka piaskowa
Nie sądzę, ze masz racje piszac, ze seks przedmałżeński nie zacieśnia więzi. Widać zacieśnia skoro ludzie kochaja sie przed ślubem, sa razem i sa szczesliwi. Z tym zacieśnianiem więzi masz rację, w chwilę po edycji posta już się na tym złapałam że zle to napisałam, zle się wyraziłam.Bo seks zacieśnia więz w każdym przypadku i przed ślubem i po, ale własnie nie w każdym przypadku to zacieśnianie jest dobre.Przed małzenstwem w okresie gdy sie dobrze nie znamy, to zaciesnienie więzi z niemal nieznanym człowiekiem może być niebezpieczne.To jest właśnie to zaciemnienie sprawy, te rożowe klapki niepozwalające racjonalnie ocenić sytuacji o czym była mowa wcześniej. Dobre jest wtedy gdy już wiemy że ten człowiek jest dla nas ok, pod każdym względem, jeśli już mamy całkowitą pewność bo zdążyliśmy go dobrze poznać, wszystkie jego wady i zalety, (tak swoją drogą jeśli piszesz mi że Twój facet to ideał, to zastanawiam się czy Ty aby widzisz go realnie , bo ideałów nie ma, a idealizowanie obiektu uczuć jest charakterystyczne dla niedojrzałego jeszcze uczucia, w zasadzie dla zakochania,dlatego można mieć obawy że jednak sie jeszcze dobrze nie znacie i może Cię Twój ideał czymś za jakiś czas jednak niemiło zaskoczyć.Jakoś najczęściej zdradzane kobiety są niesamowicie tym zaskoczone, uważały swojego mena za takiego idealnego a tu trach.Nagle cios bez ostrzeżenia.Właśnie dla tych par idealnych to jest najwięszym zagrożeniem, te są potem najbardziej rozczarowane.Także warto sie lepiej przyjrzeć sobie nawzajem bo ludzie są tylko ludzmi, a ideały istnieją tylko w bajkach.)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocanka piaskowa
Kicianko nie chcę deprecjonować Twoich poglądów, masz do nich prawo tak samo jak ja mam do swoich.Przykro mi jest że zasady Koś.cioła który świadomie wybrałam i w którym odkrywam coraz większe pokłady (nieużywanej niestety) mądrości nazywasz nadinterpretowaniem a moje słowa bzdurami. Szanuję Twoje stanowisko, proszę uszanuj też i moje. Dobrze? W innym wypadku dalsza dysputa chyba nie miałaby większego sensu,bo nie zamierzam licytowac się czyje bzdury są lepsze a czyje gorsze. Ja w B.i.b.lii widzę patenty nie tylko na dobry związek, ale też i na wiele innych rzecz, na dobrą przyjan, wychowanie dzieci,na dobre życie w każdym wymiarze. Widzisz w moim akurat otoczeniu ci głęboko wi.erzą.cy katolicy są właśnie najszczęśliwsi którzy trwają w związkach bo bo sie kochają a dzięki ślubowaniu ich miłość jest trwała. Na Twoim miejscu wstrzymałabym sie tez z ocenianiem kogoś czy wie co to jest szczęście czy nie wie.Nie siedzisz w niczyjej głowie ani sercu.Nie wiadomo na jaką opinię zasługuje w oczach innych ludzi Twój związek ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dałam uśmieszek po słowie ideał- właśnie dlatego, ze ideały nie istnieją :) Nigdy mnie nie zawiódł, jest moim przyjacielem, ale wiadomo, ze swoje wady ma- jak każdy człowiek. I nie muszę sie mu przyglądać- za wiele razem przeszliśmy, sprawdziliśmy sie w naprawdę ciezkich sytuacjach. A całkowitej pewności nie bedzie nigdy- człowiek sam siebie nie jest pewien, a co dopiero drugiego człowieka :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocanka piaskowa
Na podstawie jakiejś swojej jednej znajomej (o której nawet nie wiemy czy istnieje czy jest tylko tworem na potrzeby tej dyskusji..) chcesz oceniać wszystkich ludzi ?? To jest niepoważne. Jeśli tak mówi Twoja znajoma, to ją zapytaj w jakim celu w ogóle ciągnie swoje małżenstwo.A na pewno mi napiszesz że ona jest ka.to.liczką i ślubowała ...Taaa, a ja jestem szejkiem arabskim.Hipokryzja i wygodnictwo nie jest ka.t.olic. yzmem. To że jakiś ktoś używa go jako przykrywki, jest przykre. Ale nie znaczy to że mamy przez taki pryzmat patrzeć na pozostałych . Nie wiem dlaczego przeciwstawiasz porozumienie dusz ,faktowi trwania w czystości.Dla mnei też jest ważne porozumienie dusz, które przejawia się mdz in w czystości i byciu tylko dla niego i nikogo innego. Mój partner pojmował i pojmuje to tak samo jak ja. Podczas odkrywania seksu też można dawac i czerpać przyjemność i radość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocanka piaskowa
Pożądanie nie jest fundamentem związku .Z pewnością nie. To chyba zbyt długo temat aby go na szybko streścić w jednym zdaniu. Pożądanie, przyjażn,bliskość, to porozumienie dusz o ktorym pisała kicianka, i wiele wiele innych łącznie nawet z podobnym systemem wartości czy celami,i ową czystością to tylko jedne z wielu cegiełek z których buduje się związek. Jeśli ktoś budowałby coś tylko na pożądaniu, szybko by sie to zawaliło.I tak czesto sie dzieje.Gdy ludzie pomylą pożądanie z miłością. Jasne że nie miałby większego sensu związek w którym nie byłabym atrakcyjna dla mojego partnera.Nikt nie pisze nic przeciwnego.I też wcale nie twierdzę że małżenstwo miałoby się obywac bez seksu. Natomiast okres przedmałżenski spokojnie może się bez niego obyc i nie poniesie uszczerbku. Owszem seks to część związku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicianka
jak to w jakim celu? Przecież ona, na swój sposób jest szczęsliwa- generalnie, jak sama mówi, są dobrym małżeństwem. Akurat w seksie nie są zbyt dobrani, ale dl aniej to nie jest problem. Po prostu łączy ich inny rodzaj więzi. Kobieta po prostu nie wie ile seks może dawać radości- wiec i za bardzo nic nie traci. Jak ja nie miałam dziecka, też nie wiedziałam jakie to szczęście :) Mam inne poglądy ponieważ nie dzielę seksu na przedmałzeński i ten pomałzenski. Dlatego, ze ślub nie jest dla mnie żadna deklaracja miłości ani tego, ze "na całe życie". Może stad mamy totalnie odmienne zdania?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A mnie śmieszą takie teksty "znam katolickie pary które są bardzo szczęśliwe bo zachowały czystość". To ja z kolei mogę powiedzieć że słyszałem o b. szczęśliwych parach swingersów, którzy lubią to robić z innymi i wzajemnie to akceptują i pary aseksualne potrafią być szczęśliwe jeśli obydwoje akceptują "biały związek". To nie jest tak, że czystość przedmałżeńska coś gwarantuje a katolicy mają patent na udany związek. Po prostu ludzie muszą się dobrze dobrać, i poza dobraniem charakterów b. ważne jest także dobranie pod względów poglądów na seks, antykoncepcję itd. itd. Szkopuł w tym że z tym czekaniem do ślubu wiąże się to, że pewne sprawy zostaną tylko "na słowo" a czy po ślubie wyjdą dobrze "w praniu"? No właśnie z tym różnie bywa, jedne małżeństwa są bardzo szczęśliwe u nich wyjdzie do d...py. Pewne ryzyko w tym jednak jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicianka
moim zdaniem to już nawet nie chodzi o jakieś "sprawdzenie" się. Bardziej o to, ze traktowanie seksu jak czegos brudnego - stad określenie czystosć- niestety, często własnie u ludzi wierzących prowadzi do tego, ze ten ich seks potem staje sie "obowiazkiem małżeńskim". Większość katolików, własnie przez to czekanie, ta wcześniejszą czystość, nie ma zdrowego podejścia do seksu. Tak uważam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
traktowanie seksu jak czegos brudnego - stad określenie czystosć- x Nie,wcale nie stąd wywodzi się to słowo.Nie chce mi sie już enty raz wyjaśniac, poczytaj może wszystkie posty z tego wątku i dwoch synergicznych też o czystości a zobaczysz od czego jest wzięte to słowo. Seks może być dobry nawet bardzo dobry, a może też taki nie być. W zależności od kontekstu.Przykładem choćby g****.To tez seks. Ale zły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Seks jest piękny, cudowny, to dopełnienie miłości.... dlatego nie wolno tego robić, tylko zachować "czystość" :D. Raczej bym obstawiał problem z logiką :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
często własnie u ludzi wierzących prowadzi do tego, ze ten ich seks potem staje sie "obowiazkiem małżeńskim". x wiekszej bzdury dawno nie słyszałam ... xxxxxx Większość katolików, własnie przez to czekanie, ta wcześniejszą czystość, nie ma zdrowego podejścia do seksu. x o pardon jednak jest jeszcze większa bzdura -okej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Catholicus debillus
A tak katolicy mają niezdrowe podejście do seksu, to oczywiste, bo przecież wiadomo że tylko ateiści mają zdrowe :D w ogóle ateiście mają na wszystko patent najmojszej racji, i wszystko robią najlepiej i najmądrzej, durne katole nie wiedzą nic:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
napisz, ze wszystkie katoliczki to demony seksu- właśnie przez ową wcześniejsza czystość:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W ogóle jakie to jest fascynujące, że zawsze specjalistami od ludzi wierzących są ludzie niewierzący ...hehe i to oczywiście nie jest brak logiki, no skąd :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Masz kicanka rację, katolcziki to demony seksa :D Nie to co Ty ateo cold fish :P Jednak czasem coś palniesz z sensem :P :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kominiorz czorny
No ba, co Wy chcecie, toż każdy wie że czysty komin lepiej ciągnie :P :D :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bardziej fascynują że największymi specjalistami w dziedzinie miłości, seksu i małżeństw są księża :D :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hahahaahaha, jednak logika :D :) ;) Jak taka wyposzczona wyczyszczona jedna z drugą się rzuci na biednego katolika, to jak ma nie być demon ? :D Tylko iskry lecą :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×