Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

zabka

TERMIN W GRUDNIU

Polecane posty

🖐️ Shalla - to fakt... czasem trzeba wstrzasu, zeby docenic to, co sie ma... :( a do sytuacji Twojej kolezanki, to brak mi słow po prostu :( moze stanie sie cud... \"Do Nikii\" :D bardzo, bardzo dziekuje Ci za ten pomysl!! Shalla, Katrin - wam tez za poparcie :) Pomysl zostal juz obgadany i przyjety ;) czy myslicie, ze filizanki (moze do nich, jak bedzie, jakis dzbaneczek na mleko, cukiernica?) plus kwiaty, kartka i bomniera wystarczą?? musze uciekac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Shalla, błagam, nie tłumacz się...Może głupio zabrzmiało moje stwierdzenie, ze zapomniałyście-nigdy jakoś nie umiem być taktowna:( Ja sama nie mam też za wiele do zaoferowania tej dziewczynie, bo za parę miesiecy rodzę, ale nie o to chodzi-daje ten, kto ma, a jak Ty masz juz odbiorców, to 3 Ci niepotrzebny;) I nie ma o czym gadac. A propos chorób dzieci, mój teść wczoraj z informacją z rana zadzwonił, ze jego znajomej siedmiomiesięczny synek właśnie zmarł na zanik mięśni. Mróz w żyłach dziewczyny:OMoja znajoma rok temu urodziła w 8 miesiacu martwego synka i mówiła, ze lepiej, ze urodził sie martwy, niż jakby miał umrzeć po kilku dniach czy nawet godzinach czy nawet minutach...Nie wyobrażam sobie zadnej z tych sytuacji:O Jak chodziłam w ciąży z Tobkiem, to myślałam,że jeśli urodze pierwsze dziecko zdrowe, łatwiej mi bedzie w kolejnych ciążach nie obawiać sie wszelkich chorób. Na swoje nieszczęście studiowałam rewalidacje upośledzonych umysłowo, wiec znam szereg możliwosci jakichś patologii. Urodziłam zdrowe dziecko, i znów jestem w ciąży-guzik się zmieniło. Wciąż się boję, ze coś bedzie nie tak, że poród, ze to ze siamto... Taka juz dola matki chyba, ze o zdrowie swego dziecka się trzęsie-bez wzgledu na to, czy przesadza, czy nie, zawsze już będzie jej to sen z powiek spędzać. I ja też dziekuje, że Tobiasz jest zdrowy, silny, radosny-a o innych sytuacjach nie chcę nawet mysleć... Pozdrawiam was senno-mdło:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pszczolko - to prawda z ciaglym strachem... :o ja wlasnie niedawno zeczelam miec powazne watpliwosci co do drugiej ciazy, po przeczytaniu topikow o poronieniach itp.... nawet nie chce o tym dokladniej pisac, chociazby ze wzgledu na brzemienna Pszczolke (choc wiem, ze moze przesadzam). Jak byłam w 7 miesiacu, moja mame odwiedzila kolezanka, ktora opowiedziala historie swojej kolezanki ( jej dziecko zmarlo w 9 miesiacu jej ciazy :o ) Nie wiem, czy pomyślala o mnie, ale ja czulam, jak mi krew z calego ciala odchodzi... Tak bardzo boje sie powiklan roznych, mam wrazenie (w sumie to chyba jednak tak jest po prostu), ze to kwestia losu, komu bedzie dane urodzic zdrowe dziecko :o I jestem przeszczesliwa majac zdrowiutka Nadyjke. 🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Taaa, ludzię są taktowni. Moja teściowa ( sama poroniła 4 razy ) cały czas mi mówiła: ty brzuch masz za nisko, ty nie donosisz tej ciąży.... Ileż ja przepłakałam przez nią to tylko ja wiem :( Kochane, zmieniam temat, bo smutno się zrobiło. Napiszcie proszę czym myjecie ząbki maluchom i ile razy dziennie. Bo zaczynam po woli dostawać obłędu na tym punkcie. Ja używałam najpier nenedentu dla najmłodszych ( bez fuoru ), ale teraz używamy nenedentu z odrobiną fluoru, choć Anastazja jeszcze nie wypluwa pasty. Z drugiej strony żyjemy w kraju, gdzie woda nie jest fuoryzowana, żarcie też nie, więc chyba nie wykończę dziecka nadmiarem fluoru ( myjemy ząbki 3-4 razy dziennie ). Co sądzicie? Chciałam też pójść z nią na lakierowanie ząbków ( szczególnie tych bruzd w trzonowcach ), ale mój dentysta powiedział, że to jest propaganda gazetkowa i że on jeszcze nie spotkał w swojej karierze 1-rocznego dziecka , które spokojnie otworzy buzię i da sobie dokładnie obejrzeć ząbki - nie mówiąc już o jakichś zabiegach typu lakierowanie.... Hmmm, sama już nie wiem. Z jednej strony faktycznie, jakoś nie widzę Nastki przy tym zabiegu. Gdybym to ja robiła - to tak, otworzyłaby buzię bez problemu. Ale o obcym nie ma mocy :( Z drugiej strony chciałabym jakoś zabezpieczyć jej te ząbki ... Poradźcie coś. A my tymczasem idziemy ryć w ogrodzie. Acha - Nastka dostała wózek dla lalek już na poczek dnia dziecka. Ludzie! Nie wypuszcza go z ręki! Do tej pory żądna zabawka niemiała takiego wzięcia! Cała reszta poszła precz - tylko wózek!!! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nikii-paczuszka dosżła wczoraj:)Wieeelkie dzięki i buziaczki🌻, znajomy wczoraj już był i zabrał wszystko, co udało mi sie zgromadzić. Gdyby jednak ktoś jeszcze chcial coś dorzucić, to oznajmiam, ze limitów czasowych nie ma:D Z myciem zabków ja wielkiego doswiadczenia nie mam, choć już muszę dbać bardzo, bo mały ma poczatki próchnicy:O Szoruję mu wiec ząbki samą szczoteczką póki co, ale nie jest to coś, co Tygryski lubią najbardziej i różnie to wychodzi. Słyszałam, ze peirwsza wizyta u dentysty powinna odbyć się przezd ukończeniem pierwszego roku życia, z innego źródła zaś, ze przed 1. roczkiem nie ma po co przychodzić...Też mam kołowrót, a że nie stać nas na dentystę prywatnie, to dodatkowo sprawę komplikuje fakt znalezienia dobrego dentysty dla moich chłopaków, przyjmującego na kasę chorych...Wydaje mi sie, ze określenie \"dobry\" w stosunku do lekarza państwowego jest jakąś utopią, ale szukam:O Wiem, ze smutno juz tu sie robi, ale pociągnę temat-pomyślałam wczoraj, ze nie jest dobrze śledzić losy babeczek z cafe-znam tyle historii ciąż pozamacicznych, obumarłych, chorych dzieci, zejeszcze bardziej niż z Tobiaszem boję się powikłań...Ograniczam się więc do paru topików, z którymi jestem związana i KONIEC z czytaniem!!!A co do wyczucia innych, to mialam historię tuż przed cc-poszłam odwiedzic kumpelę, która była po i leżała na położniczym. Podeszła do drzwi ledwo ledwo, jakby ja walec przejechał. I zaczęła mi opowiadać-wiedzac, ze nastepnego dnia mam planowe cięcie, ze jej zaszyli igłę i musieli ja rozcinać jeszcze raz:O Wtedy mnie to jakoś nie ruszyło, bo pomyślałam, ze po pierwsze nic dwa razy sie nie zdarza, a poza tym jakoś tak sobie pomyślałam, ze i tak nic nie będę czuła, niech sobie tną:P Potem okazało się, ze wcale jej nic nie zaszyli, tylko instrumentariuszka nie mogła sie czegoś tam doliczyć, no i lekarz sie wkurzył, ale nikogo nie cięli dwa razy. Mimo to pozazdroscić wyczucia:D Zmykam, bo jak zwykle się rozpisałam, a trzeba dom jakoś ogarnąć, korzystając z drzemki bąka:) Buziaki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pisze tego posta trzeci raz... dwa razy zzarlo mi go z mojej winy... normalnie juz dawno kopmnelabym to wszystko, ale ja po prostu nie moge sie teraz nie odezwac... pewnie zrobie to juz tylko skrotowo... eh! cholerna moja nieuwaga! Dziewczyny, to straszne co piszecie ! Ja nie mam konkretnego powodu zeby wejsc na forum o poronieniach wiec nie wchodze (moze gdybym go miala... gdybym ja... gdyby ktos mi bliski... jej, co ja pisze.... szszszszsz... nigdy nie spotkalam sie z tym nieszczesciem bezposrednio...) Podobnie unikam artykulow o maltretowaniu i zakatowywaniu dzieci... nie moge... cos we mnie sie przed nimi broni... nie chce czytac o ludzkiej okrutnosci...* Nikii, Twoja wypowiedz przerazila mnie prawie, piszesz: \"ja wlasnie niedawno zeczelam miec powazne watpliwosci co do drugiej ciazy, po przeczytaniu topikow o poronieniach itp....\" Nie wolno tak myslec !!!!!!!!!!!!!!!!! Mam ogromna nadzieje, ze Ty nie masz zadnych powaznych powodow do takich obaw... Ja jestem niepoprawna wyznawczynia \"filozofii\" pozytywnego myslenia. Bardzo wierze w moc sprawcza mysli i dlatego uwazam, ze nie tylko trzeba myslec pozytywnie, ale i nie nalezy myslec zle. To dla mnie rzecz najwazniejsza. Uwazam ze trzeba szukac dobrych stron w kazdej sytuacji i na nich sie skupiac. Trudne to, ale warte zachowu. Wiem, ze to co pisze brzmi tu surowo jakos i sucho albo moze nawet teoretycznie. Przepraszam jesli tak jest. Ja w to wierze, wierze naprawde i czuje tak, jakby to byla jedyna sluszna droga (dla mnie oczywiscie). Nie chodzi tu o szukanie pozytywnych stron na sile, o sztuczne doranianie ideologii, ale o dostrzeganie tych realnie istniejacych. Same wiecie, ze kiedy wpadamy w dolek, przez jakis czas slepniemy jednostronnie i widzimy swiat w czarnych kolorach. Ale kiedy mamy juz dosc siedzenia w tej czarnej dziurze i pojawia sie pierwsza nikla ochota wystawienia lepka, musimy jeszcze znalezc cos, czego mozna by sie zlapac, zeby sie z dolka calkowicie wygramolic, no i ja lapie sie wtedy tych dobrych stron... Straczy juz tych rozwazan, w sumie to niezle zboczylam z tematu. Ot, zdarza sie kiedy \"narasta rozmowa od slowa do slowa\" ;) Zycze Wam dobrego dnia. (zamiast napisac w skrocie, chyba jednak rozwinelam jeszcze swe poczatkowe mysli :p) _______________________________________________ * wracajac do stron internetowych czy artykulow, ktore niosa ze soba opowiesci o nieszczesciach, to zdarza mi sie zagladac na strony poswiecone chorym dzieciom (z porazeniem mozgowym np. czy z roszczepienim kregoslupa). Ale czytajac historie tych dzieci i wzruszjac sie, oprocz bolu widze rowniez determinacje i ogromna wole walki ich rodzicow.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam :) Shalla :) Jaga tez wczoraj dostała taki mikro wózek lalkowa spacerówkę,w ogóle nie mogła zasnac z wrazenia. Dzisiaj natomiast wyła zeby ja wozic w tym wozku .Takze jednoznacznie stwierdzam,że prezent jej sie spodobał :) Dziewczyny co do tematów,trudnych tematów przez Was poruszanych,to nie ma co zamartwiac sie na zapas.Nie mamy wpływu na takie rzeczy.Zamartwianie sie wcale nie ułatwia egzystencji.Takie sytuacje moga przytrafic sie kazdemu,lepiej dlatego czerpac radosc z tego co posiadamy!!!!!Ja dopiero niedawno zaczełam tak myslec,dotychczas moje zycie to było jedno wielkie pasmo obaw,bolaczek i bezsensownego stresowania sie.Teaz jest lepiej :) Co do mycia zabków to na razie myje Jaga tylko wieczorem ale moze powinnam czesciej hmmm...? Myjemy nenedentem bez floru,w naszej gorskiej wodzie stopien fluoryzacji jest wystraczajacy do ok 2 roku potem to juz pasty florowe.Lakowanie to dobra rzecz ale tez wydaje mi sie ,ze jest niewykonalne w tym wieku naszych bzyczków ;) Miłego dzionka!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwila zlazlam a wlasciwie odpadlam z czeresni :) Jestem tak najedzona czeresniami, ze nawet nie mysle o kolacji... Uwielbiam zjadac czeresnie prosto z drzewa :) Sukcesywnie jem i wlaze coraz wyzej, i jem i znowu wyzej wlaze, a kiedy juz znajde sie bardzo wysoko jestem tak nazarta, ze przylegam po prostu do pnia i tylko wyciagam rece :) bo nie mam juz wtedy sily na wieksze wyczyny ot, takie male szczesliwe chwilki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mysh, ale super! A u mnie czereśnie dopiero co przekwitły, buuuu Jutro będę robić delikatny oprysk, bo mszyca wlazła na nie. A na owoce to sobie jeszcze poczekam ze 2-3 tygodnie :( Ale potem to słowo daje, że zastosuję Twoją metodę. Ze tez nigdy na to nie wpadłam! Ale znając mój brak umiaru w żarciu czereśni, to gruchnę z samego szczytu drzewa obżarta jak balon i ciężka jak dwa wory z cementem. Aż ziema zajęczy :) Ha! Ale w tym roku zakwitły mi poziomki!!!! Juupiii!!! Ale i tak z nabożeństwem oczekuję pierwszej boróweczki amerykańskiej. Mogę się całe życie żywić tym i czereśniami. I nic więcej mi do szczęścia spożywczego nie jest potrzebne. Lecę, miłego wieczorku! Logosm - Nastka też wygląda na dziecko z syndromem dziecka maltretowanego :) Na szczęście jeszcze nie wpadła na pomysł z łażeniem po drzewach...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Shalla, borowka amerykanska to jest taka duza, granatowa jagoda (conajmniej centymetr srednicy) rosnaca na sporym krzaczku, takim conajmniej kilkudziesiecio-centymetrowym ??? Udalo ci sie wychodowac we wlasnym ogrodku ? Cudnie! Ja jezdze to sobie zrywac na taka ferme za odwiednia odplata :p Zrywam wtedy ze trzy kilo i to znika w dwa dni :) Po czym po tygodniu znowu jade :) Ale to bedzie dopiero w sierpniu....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wstretne brzeczaki porzeczkowe wpyliły mi cały agrest :( Porzeczek nie tkneły na razie ;) Borówek amerykanskich i syberyjskich mam na razie ok 6 krzaków,duzo owocków z tego nie ma ale za to poziomek cały szpaler.Zeszłego lata nawet juz nie bylo komu zbierac ;) Ja tez uwielbiam czeresnie mam 2 ogromne powojenne drzewa,rodza pyszne owoce.Mam jeszcze aronie ale nigdy nie wiem co z nia zrobic :O moze macie pomysł? Czekam z utesknieniem az owoce obrodza hmmm......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny, nie róbcie apetytu....Za borówki i czereśnie dałabym się pokroić żywcem;)A ponieważ ogródka brak, czekam na wysyp na ryneczku:) To jest dobra strona odstawienia od piersi-mogę jesc wszystko kilogramami:D Dynia, Mysh-wasze wczorajsze posty to 200% racji..tylko ja nie potrafię myśleć inaczej. Odkąd pamiętam, zawsze wyolbrzymiałam, koloryzowałam i dramatyzowałam...chyba mam strasznie nudne życie i muszę sobie dostarczac bodźców;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
🖐️ Ja mam manie to analizowania(niektorzy uwazaja, ze do przesadnego, jestem sklonna sie z nimi zgodzi ;) ) wszystkiego. I musze przyznac, ze od kiedy pamietam, meczylam sie w pewien sposob ta cecha, bo zawsze widzialam mnostwo roznych stron jakiejs sprawy. Jest to czasem bardzo uciazlwie, takie probowanie zawsze wszystkiego i wszystkich zrozumiec. Ale pomaga mi to zaakceptowac pewne zachowania ludzi. I wtedy juz jest zawsze troche latwiej ;) Podejscie do zycia raczej realistyczno - pesymistyczne. Za to Moj Luby niepoprawny optymista. Takze nawzajem sie uzupelniamy i albo podnosimy na duchu albo troche znizamy loty, jak trzeba :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Myshko - nie mam zadnych powodow, zeby podejrzewac, ze wystepuje u mnie jakies wieksze ryzyko np. poronienia czy uposledzen dziecka. Po prostu, dotarlo do mnie, jak czesto kobiety traca swoje dzieci (gdzies przeczytalam, ze 1 na 4 ). A mysli o uposledzeniu umyslowych czy fizycznym ( czy jedno i drugie razem) zawsze gdzies gleboko we mnie sa. Pewnie dlatego, ze moja mama pracuje w szkole specjalnej i od zawsze mam kontakt dziecmi niepelnosprawnymi w rozny sposob, choc czesciej jest uposledzenie umyslowe, ruchowe w stopniu nieznaczynym (wspolne wycieczki, potem wolontariat w czasie wielu olimpiad). Moze powinnam w zw. z tym spokojniej o tym myslec, ale dziala to jednak w druga strone. Duzo widzialam i mimo 100% akceptacji dla roznych innosci, strach jest spory, niestety wiem, ze nie ma takiej buzki, ale teraz by sie przydala, bo tak wlasnie sie czuje w stostunku do tych emocji. Nie zmieniaja sie one od wielu, wielu lat. Tak sobie mysle, ze ja moze jednak nie jestem po prostu gotowa na druga ciaze i drugie dziecko. Z drugiej strony jednak, wracajac do postu Pszczolki, matka zawsze martwi sie, drzy o zdrowie dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dynia!! Z aronii można zrobić pyszne soki na zimę do herbatki:) uwielbiam je! zawsze moja mama zebraniu zamraza owoce na dzien lub dwa i poźniej one dają więcej soku. Ostatnio też robiłyśmy konfitury z aronii ale żeby nie byly takie cierpkie połączyliśmy je z gruszka ! i są pycha:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny! Przepraszam, ze zniklam bez wiesci - nie bede Wam opisywac powodow w szczegolach, zwlaszcza, ze jak przed chwila przeczytalam - rozbabrywanie klopotow tylko je mnozy :);) N amarginesie - zgadzam sie z tym w pelni! Dla usprawiedliwienia napisze tylko, ze od ponad trzech tygodni Franio, ja, a ostatnio takze jego niania, nie mozemy wykurowac sie z przeziebienia i zwiazanych z nim tajemniczych powiklan. Tu male pytanie do Mam, ktorych pociechy zazywaly antybiotyki - czy zdazylo sie wam, ze maluchy zareagowaly na antybiotyk wysypka? Jesli tak, jak ona wygladala? Tak wiec, jestesmy chorzy, jezdzimy sluzbowo po Swiecie rozsiewajac zarazki i wykanczamy mieszkanie, ktore jak dotad zupelnie nie wyglada na miejsce, w ktorym za miesiac zamieszkac ma rodzina z dzieckiem... :P Niezle poletko doswiadczalne dla testowania sily sprawczej pozytywnego myslenia! :):):) Musze wracac do roboty, ale prosze - nie zapomnijcie o mnie. Odezwe sie jak tylko troche sie przejasni. I jeszcze ogromna prosba do Pszczolki. Przed ostatnia sluzbowa wyprawa do Polski spakowalam paczke dla przyszlej mamy i okazalo sie, ze skasowalam sobie Twoj mail z adresem. prosze o powtorke! Pa! kuk

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
prosze sie tu nie wysmiewac z mojej filozofi ;) ;) ;) ;) ;) ;) ;) ;) ;) ;) ;) ;) ;) ;) Ty sie nie wyglupiaj tylko pisz, bo co do klopotow, to wydaje mi sie ze ich rozmnazanie badz jego brak zalezy przede wszystkim od sposobu w jaki je rozbabrujemy :) kontruktywnie czy zgola inaczej :p wielki buziak aha, o wysypce nic nie wiem :( wiem tylko ze uczulenia na antybiotyk sie zdarzaja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamuśka 24
hej . mój termin porodu przypada na 5 grudnia. to nasze drugie dziecko, mamy już dziewczynkę a teraz chcielibyśmy oczywiście chłopca. ąle zobaczymy co Bóg da, to będziemy kochali!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dynia, mozesz mi podac namiar na strone z Twoim wozkiem?? iprobowalam znalezc w archiwum gg (kiedys mi pokazywalas kilka wozkow) ale za cholere nie moge. Przyznam sie, ze ta prosba wynika po czesci i z lenistwa, ale najbardziej z braku czasu na uwazne i szczegolowe szukanie :o pliiissss..... ;) Szukam juz jakiegos od dluzszego czasu i nic nie moge znalezc, co by mi odpowiadalo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dynia, znalazlam! nie wiem czemu ostatnio nie moglam... w kazdym razie to wszystko z allegro, wiec juz nieaktualne. tez ciagle sprawdzam teraz allegro. zobaczymy. buziaki 🌻 :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Do przesympatycznej Nikii
mam na uwadze to: drugie dziecko to podwójne natchnienie, to podwójna moc istnienia, to brat lub siostra dla Nadii, i inne wychowanie (aktualnie)jedynaczki:) Nie bój, nie bój...Jak i Twój Partner pragnie go...to poczujesz jak przy Nadce i wtedy nie odmawiajcie sobie tej chwili...Czym My bez naszych dzieci? Nie bój Nikii, nie bój...Jest w Tobie tyle dobra i inteligencji...Docenia to Twój Luby?:)Pewnie tak, bo jak piszesz o nim to z takim akcentem na ON-MÓJ wymarzony i jedyny:)... Pozdrawiam ps. przepraszam za posta, ale czytam Was od bardzo dawna, a latek mi kobiecinie starej tylko 55:)Dzieci mam dwoje...Trzecie, najstarsze, niestety,ech kochany jedynak...,nim tamte dwoje...nie nie wybaczcie, to inna, smutna historia...ale jedno dziecko to wybacz przesympatyczna Nikii - nie, jedno - nie...Dwoje tak...Troje tak, ale nie jedno...To rada starej kobiety...Zignoruj jak chcesz...Patrz w Wasze Serca - Twoje i Lubego...Tam jest informacja dla Was o drugim dziecku...pa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przepraszam Was ze jeszcze nie podziekowalam Wam za zdjecia dzieciaczkow. Milo mi ze o mnie pamietacie. Postaram sie wkrotce zrewanzowac. Dziewczyny niby wrocilam a tak naprawde to tak jakby mnie nie bylo. Probuje sobie odpowiedziec na pytanie co sie tak naprawde zmienilo w moim rytmie dnia skoro dawniej mialam czas na net a teraz go nie mam. No i wyszlo na to ze duzo wiecej czasu spedzamy na spacerach. A podczas pobytu w domu Olek zdecydowanie domaga sie wiecej uwagi z mojej strony. Skonczyly sie czasy spokojnego siedzenia w foteliku i bawienia sie przez godzine (wtedy najwiecej czasu spedzalam na necie). Teraz akceptuje jedynie chodzik. A wtedy to dopiero musze na niego uwazac. Dzisiaj po powrocie z lazienki znalazlam na podlodze kilka plyt cd i filmow oraz dwa piloty. Potem bylo proba wywrocenia kolumny od wiezy, proba wspiania sie po zaslonce i to co Olki lubia najbardziej dlugie i na szczescie bezowocne starania o dobranie sie do kontaktu w ktorym uroczo kusila go wtyczka. Jednak to co jest najgorsze to te prawie 30 stopniowe upaly. Mnie goraco wykancza!!! Nie mam na nic sily. No i przed wszystkim dzialam dwa razy wolniej bo mecze sie jak cholera. Wszystko to razem sklada sie na to ze wieczorem padam z nog. W weekend tez nie mam szans odpoczac, bo odkad wrocilismy z Polski zaliczylismy chrzest, dwa party urodzinowe a jutro obiad u przyjaciol a po poludniu jeszcze jedne urodziny. Pierwszy raz odkad Olek sie urodzil zdarzaja mi sie takie chwile ze w czasie gdy usiade na sofie po to zeby poskladac pranie gdy Maly spi zasypiam na siedzaco. Strasznie zaluje ze nie biore tak aktywnego udzialu jakbym tego chciala dawniej. Do tego za dwa tygodnie wyjezdzam i nie wiem jak bedzie z moim czasem u tesciow. Net bedzie a czy okazja do korzystanie z niego to nie wiem. To bynajmniej nie oznacza pozegnania z forum! To tylko proba usprawiedliwienia mojego milczenia. Kuk nie wiem nic o wysypce po antybiotyku u dzieci, ale mnie kiedys zsypalo ( w wieku mocno dojrzalym) na nogach i rekach. Reszta byla bez alergicznych zmian. Po odstawieniu antybiotyku ustapilo po ok 5 dniach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do Karenka
"Dzisiaj po powrocie z lazienki znalazlam na podlodze kilka plyt cd i filmow oraz dwa piloty." straszne..... takie niegrzeczne masz dziecko i jakie uciążliwe! wyrzuciło na podłogę kilka płyd cd oraz filmów oraz dwa piloty! To straszne, naprawdę :p :p :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej, Karenka! niewazne ze rzadko, wazne ze zagladasz :) Wiemy doskonale, jak to jest kiedy ciekawosc swiata pcha nasze dzieci w najdziwniejsze tarapy, a nam kaze rzucic wszystko przyjemnosci i obowiazki i \"byc obok\". :):):):):) Ja, jak zwykle o tej porze dnia, odpadlam od czereni i jest mi blogo ;) Wiecie, od kiedy znalazlam to gniazdo, ktore widzialyscie na zdjeciach, nie moge sie powstrzymac, zeby tam nie zagladac. Tak wiec od dwoch dni stalam sie (mozliwie) dyskretnym obserwatorem zycia Pewnej Rodziny Kosow. Kiedy zajrzalam tam na drugi dzien po zrobieniu wyzej wymienionych zdjec, samiczki nie bylo, za to w gniezdzie rozpychaly sie trzy spore juz pisklaki !!! Zastalam je z zamknietymi oczkami i z rozdziwionymi dziobkami, ktore intensywna zolcia zdawaly sie wolac : daj mnie! mnie najwiekszy kasek! mnie pierwszemu ! A w tej chwili zdaje sie spia... ale i tak nie przestaja sie trzachac \"lokciami\" :) milego ! pa !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie. Karen ka zaglądaj do nas, kiedy tylko czas pozwoli! Myshko - niezmiennie zazdroszczę czereśni. Swoje z wielkim mozołem opryskałam, bo mszyca wlazła straszliwa i co? I dwie godziny później spadł deszcz :( Cała praca na nic, a mszyca dalej czuje się świetnie i zjada moje czereśnie!!!!!! Nie mam jak powtórzyć oprysku, bo leje bez przerwy. I to ma być wiosna? Składam reklamację! Mam 30 nowych zdjec Anastazji :) Jesli ktos sobie zyczy zasmiecenia skrzynki - to dajcie znac :) Tym razem w ramach reklamy - musze powiedziec, ze udaly mi sie te zdjecia. Nie chodzi o jakos teschniczna, absolutnie! Tylko o to, ze genialnie oddaja charakter mojego dziecka. Chyba uchwycilam ja w najbardziej typowych dla jej osóbki momentach :) Czyli głównie jak rozrabia i daje czadu na całym froncie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie!!!! :):):) ❤️! Uch, stesknilam sie za Wami strasznie, ale w ostatnich tygodniach naprawde kompletnie nie mam czasu na nic... Cholerne chorobska nie chca sie od nas na dobre odczepic. Nie wiem juz, czy to jakies bledy z naszej strony, czy przyczyny obiektywne, ale Franio ma wlasnie trzeci nawrot choroby... :(:(:O. Bylismy z nim lacznie u trzech roznych pediatrow (wlaczajac w to wizyte w szpitalu), a nasz staly pediatra goscil u nas w domu w domu piec razy w ciagu trzech tygodni. Wierzyc mi sie wciaz nie chce, ale wszyscy mowia mniej wiecej to samo - angina ropna o podlozu wirusowym i zapalenie ucha o podlozu bakteryjnym. Do tego wysypka, ktora jest podobno jednym ze skutkow dzialania wirusa... :( A tak bardzo cieszylam sie, ze udalo mi sie uchronic dotad Frania przed zapaleniem ucha i kuracjami antybiotykowymi:( Wydawalo mi sie, ze pomimo zdarzajacych sie czasem przeziebien, jest mimo wszystko okazem zdrowia... I co? I pstro. Przechodzi wlasnie trzecia z rzedu kuracje antybiotykowa, a ja skrecam sie z bezsilnosci... Pytacie dlaczego biegam po roznych pediatrach zamiast trzymac sie jednego i dlaczego pisze, ze wierzyc mi sie nie chce w diagnoze? Ano dlatego, ze wszyscy pediatrzy - lacznie z tym szpitalnym upieraja sie przy kuracji antybiotykowej nie zrobiwszy mu przedtem ani wymazu ani morfologii krwi. Na moje wyrazne zadanie, nasz prywatny pediatra zgodzil sie w koncu zrobic wymaz z gardla. Wykluczyl w ten sposob obecnosc dwoch bakterii, na ktore \"na oko\" inny pediatra dal wczesniej antybiotyk. Przyznam Wam, ze nigdy jeszcze nie czulam sie tak bezsilna wobec \"innosci\" wloskiego podejscia do pacjenta. Zaczynam nabierac coraz wiekszego szacunku dla fachowosci polskich lekarzy i wydolnosci naszego systemu publicznej opieki zdrowotnej! Slowo! No, a teraz koniec marudzenia - czas na pozytywy: 1. Mam wrazenie, ze ostatni antybiotyk dziala i ze Franio czuje sie duzo lepiej. 2. Nie musze chwilowo jechac w zadna podroz sluzbowa i 3. Za niecale trzy tygodnie (teoretyczny) odbior naszego nowego mieszkania!!! :) Ciesze sie juz jak glupek i wylaze ze skory na sama mysl o tym, ze Franio bedzie mial swoje 30 mkw. trawy, kwiatkow i wszystkiego co w niej moze zamieszkac :):):):) Wiem, ze to nic i ze czeresnia raczej tam nie wyrosnie (nasz \"ogrod\" zalozony bedzie na dachu garazu, a wiec drzewa wykluczone), ale i tak w wyobrazni sadze juz tam caly ogrod botaniczny:D. Przepraszam, ze pisze tylko o nas, zamiast ustosunkowac sie do Waszych wpisow, ale mam straszna potrzebe wygadania sie;) Bardzo podobal mi sie wpis stalej czytelniczki adresowany do Nikki:) Super jest wiedziec, ze czytaja nas kobiety w roznym wieku :) Ja widac macierzynstwo to odwieczna i potezna sila laczaca wszystkie nas ze wzgledu na wiek! :) Nikki - A tak swoja droga, Ty naprawde jestes niesamowicie dojrzala jak na swoj wiek. To wielki komplement :). My zdecydowanie dojrzewamy juz do mysli o drugim maluszku :) Wlasciwie - od pewnego czasu zdajemy sie \"na zywiol\" majac nadzieje, ze maluch sam wybierze sobie odpowiedni moment. Ja sama czuje, ze odsapnelam juz dostatecznie, teraz nalezy \"tylko\" ... definitywnie odstawic Frania od piersi... :P Dziekuje slicznie za wszystkie zdjecia. Prosze o wiecej - na skrzynke pracowa, z ktorej za chwile spropuje podeslac Wam takze kilka w miare aktualnych fotek. Pa! Kuk

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mialo byc \"bez wzgledu na wiek\" oczywiscie! :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nikii, ja dziękuję za zdjęcia Nadii:D Śliczna dziewuszka. I proszę o zasmiecanie skrzynki nie tylko Shallę;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Shalla, i ja poprosze o fotki !!! Kuk, strasznie szkoda mi Frania.......... biedny maly zuczek ! pewnie juz nie moze patrzec na lekarstwa... Trzymam kciuki z calej sily za to zeby chorobsko poszlo sobie precz. Nic nie piszesz, jak idzie Franiowi mowienie. Bardzo jestem ciekawa, w koncu on tez zyje w malenkim chaosie jezykowym. Ogrod na dachu garazu? Ale swietny pomysl ! ide na czeresnie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ok, mam prośbę do którejś dziewczyny, która już wysyłała hurtowo zdjęcia do całego naszego grona i posiada \"zestaw\" adresów. Baaardzo bym poprosiła o przesłanie mi takiej paki adresików. To by mi znacząco ułatwiło życie, bo ja jestem potwornie chaotyczna i już się pogubiłam kto ma pracowy, kto domowy, do kogo słać, a komu nie. Nie gniewajcie się na mnie, ale taki ze mnie fajtłapa organizacyjny :( Kuk, ogromnie współczuję ( w sprawie Frania ) i ogromnie zazdroszczę ( w sprawie rodzeństwa Frania ). I mnie się marzy dugi dzidziuś, ale na razie sytuacja finansowa nam na to nie pozwala. Ale kto wie? Może i dla nas zaświeci kiedyś słoneczko i Nastusia zyska rodzeństwo. Bardzo bym tego chciała. BARDZO!!!! Ogród na dachu! O mamamija!!!! Rewelacja!!!!!! Jakież to nieziemskie pole do popisu nad skalniaczkami! Jednym słowem - dach ukwiecony całym rokiem! Ty sama chyba jeszcze nie wiesz, jaki raj Ci się szykuje! CUDOWNIE po prostu. Koniecznie rób zdjęcia - od początku: goły dach, dach z glebą, dach posiany, dach wschodzący itd :) BO ja bardzo lubię oglądać takie metamorfozy. Jeśli tylko nie sprawi Ci to kłopotu oczywiście :) Chciałam również szczególnie pozdrowić Panią od wipu do Nikii. Trudno się nie zgodzić z Jej słowami. To naprawdę wspaniałe, że między matkami, niezależnie od wieku ( jak napisała Kuk ) tworzy się taka specyficzna więź. To jest na granicy mistycyzmu. Wybacznie mi te uniesienia, ale właśnie wyszło u nas słońce, wreszcie odpaliła mi kosiarka, wreszcie ogród wygląda przyzwoicie i jakaś energia do życia we mnie wstąpiła. No i moja koza!~Rana wygojona! Uwierzycie!? Słownie kilka dni i ta paskudna głęboka, zaropiała rana jest całkowicie wygojona! Prawie pod lupą oglądałam ją dziś. Nie do wiary po prostu! Strasznie się więc i z tego cieszę. Chyba Wam nie pisałam, że koza zostaje u mnie na stałe!!!! Urządziłąm jej mieszkanko w garażu :) No, może to nie Sheraton, ale bardzo się starałam. Kozę nazwałam Nostra..... No.. i znawu wyszła mi kobyła. Ja chyba krócej nie protrafię :) ZDRÓWEŃKA życzymy Franiowi i Jagódce, a wszystkim mamom dużo uśmiechu dziś i samych serdeczności. Jeszcze dziś pomarudzę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×