Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
gahgaj-Gifqe0-karzik

Relacja matka z córka .. horror czy sielanka ?

Polecane posty

Napisano (edytowany)

Otóż wyprowadzamy się w nowe miejsce remont tam potrwa jeszcze ok miesiąca . 
Musieliśmy zamieszkać gdzieś na czas remontu wiec wraz z mężem i dzieckiem (High need baby ) serio to nie tylko słowa .. jest wymagającym dzieckiem , miałam załamania nerwowe i płakałam nie x .. moje dziecko daje w kość .. w każdym razie razem z dzieckiem i facetem się wprowadziliśmy do moich rodziców .. im to było na rękę bo wyjeżdżali na urlop a maja psy koty , kwiaty piękny ogród i po prostu tez chcieli żebyśmy się zajęli gospodarstwem pod ich nieobecność .. nie ukrywam było to dla mnie wyzwaniem ale wydaje mi się ze wszystko fajnie ogarnelam , starałam się , potrafiłam nie iść spać zeby było czysto , ogarnięte , kwiaty podlane . Psy najedzone .. No i moja rodzina na tym nie ucierpiała . Męża niemal nie ma całymi dniami jest na domu a prosto z domu jedzie do pracy .. 

wiec dom rodziców i dziecko na mojej głowie . 
ogólnie to rodzice wrócili z urlopu i zaczęło się od pretensji ,ze zmywarka nie włączona i czy ja te talerze tydzień zbieram .. ogólnie było południe a zmywarkę zawsze włączam na wieczór jak już będzie pełna .. po prostu chcieli się o coś przyczepić .bylo mi przykro bo nie zauważyli ze trawa jest skoszona ,ze przywitałam ich obiadem ze w domu jest posprzątane ,ze kwiaty są w dobrej formie ..nie ,zamiast tego na każdym kroku słyszę ze coś jest nie tak . 
dzis jest trzeci dzień jak są w domu i po prostu płacze po katach .. 

mama ciagle krzyczy a to ze mam zabrać dziecko bo ma jej dość , a to ze cały dzień nic nie robię .. powiem szczerze ze zaszyłam się dziś z dzieckiem w pokoju bo pogoda niezaciekawa wiec siedziałam cały dzień i się z nią bawiłam w pokoju nie chciałam zeby się o coś znowu przyczepiła .. schodzilam tylko zrobić coś młodej do jedzenia . 
ogólnie to czuje się odrzucona . 
tzn moi rodzice niby mogę liczyć na nich finansowo ze pożyczyli nam kasy gdy checiliwmy wziąć pożyczkę i remontowali mi , sprzątali w tym nowym domu by mnie odciążyć i doceniam to .. ale jeśli chodzi o jakieś takie wsparcie to czuje się wgniatana w ziemie .. 

nie radzę sobie z opieka nad dzieckiem jest strasznie absorbująca muszę iść chyba na jakieś badania bo jest jakoś strasznie nadpobudliwa .. jest mi ciężko ale staram się.. mama ciagle mi coś wytyka .. ale z Ciebie matka .. jak Ty wyglądasz .. co Ty dziś zrobiłaś ? .. mogłabyś się wziąć do roboty .. weź to dziecko ja jej  niańczyć nie będę .. 

ogólnie jest mi mega przykro .. pisze to bo jestem najmłodsza z całego swojego rodzeństwa i wiem ze tylko mnie traktują w ten sposób , rodzeństwo tez patrzy na mnie z góry jakby było lepsze ... ,mama w życiu nie zwróciłaby się tak do brata czy sióstr .. tyko do mnie . Zawsze tak było . Zawsze czułam się gorsza , ogólnie to jak tak sobie myśle to nie zaznałam jakiejś takiej miłości .. nie czułam i nie czuje się kochana przez rodziców wiem ze może jestem już dorosła i powinnam mieć to w nosie ale boli mnie zachowanie mamy . 

Edytowano przez gahgaj-Gifqe0-karzik

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, gahgaj-Gifqe0-karzik napisał:

nie radzę sobie z opieka nad dzieckiem jest strasznie absorbująca muszę iść chyba na jakieś badania bo jest jakoś strasznie nadpobudliwa .. jest mi ciężko ale staram się.. mama ciagle mi coś wytyka .. ale z Ciebie matka .. jak Ty wyglądasz .. co Ty dziś zrobiłaś ? .. mogłabyś się wziąć do roboty .. weź to dziecko ja jej  niańczyć nie będę .. 

Typowa matka w starszym wieku, ot. Takie zwroty to normalność. Ja mam bardzo ok mamę, ale też czasem zdarzają jej się podobne uwagi, zwłaszcza gdy ma gorszy humor.

  • Confused 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja tez mogę liczyć bardzo na moja mamę, ale też zdarza jej się coś powiedzieć do mnie średnio miłego dla mnie czy lekko "dosrac". Oczywiście najczęściej się to zdarza przy jej siostrach. Tylko, że ja mam taki charakter, że potrafię się odszczeksc czy zripostowac. A ty autorko? Jak się zachowujesz w takich sytuacjach? 

  • Sad 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wygląda na to, że po prostu jesteś niechcianym dzieckiem. Zaliczyła matka wpadkę i obwinia o to ciebie, a nie siebie i twojego ojca.

  • Like 1
  • Haha 1
  • Sad 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jest kilka możliwości .Po pierwsze ,że z partnerem nie masz ślubu więc życie masz jakby niepoukładane. Po drugie że faktycznie mogłaś być dzieckiem nieplanowanym i matka dlatego na tobie się wyżywa.Po trzecie, wkurza ją to że siedzicie im na głowie

  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli nie macie gdzie iść, to zagryź zęby i powtarzaj sobie, że niedługo już będziecie na swoim. Nie zmienisz ich, możesz tylko przetrwać.

Ja jestem najstarsza, też dziecko-wpadka, przez które był szybki ślub. Rodzice po dziś dzień sobie to na mnie odbijają, mimo że już z nimi nie mieszkam i staram się utrzymywać w miarę dobre relacje (i faktycznie te relacje są mocno jednostronne, bo to ja utrzymuję kontakt, w drugą stronę b. słabo). Mam młodsze rodzeństwo, ale to już dzieci ślubne, więc do nich jest inny stosunek.

Przepracowałam to sama, nie mówię, że to nadal nie boli (w jakimś stopniu tak), ale da się żyć bez poczucia krzywdy i winy. Poszłam do przodu. Po prostu pogodziłam się, że takiej miłości, jakiej potrzebowałam nie dostałam i już jej nie dostanę. Dzięki temu nie odbijam sobie tego na relacjach z własnym dzieckiem, nie rekompensuję sobie w ten sposób.

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Lampka napisał:

Jest kilka możliwości .Po pierwsze ,że z partnerem nie masz ślubu więc życie masz jakby niepoukładane. Po drugie że faktycznie mogłaś być dzieckiem nieplanowanym i matka dlatego na tobie się wyżywa.Po trzecie, wkurza ją to że siedzicie im na głowie

Ani pierwsze, ani trzecie. Matka autorki traktuje ją tak od zawsze i tylko ją tak traktuje. Reszta dzieci ma od matki szacunek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Gość_2 napisał:

Jeśli nie macie gdzie iść, to zagryź zęby i powtarzaj sobie, że niedługo już będziecie na swoim. Nie zmienisz ich, możesz tylko przetrwać.

Ja jestem najstarsza, też dziecko-wpadka, przez które był szybki ślub. Rodzice po dziś dzień sobie to na mnie odbijają, mimo że już z nimi nie mieszkam i staram się utrzymywać w miarę dobre relacje (i faktycznie te relacje są mocno jednostronne, bo to ja utrzymuję kontakt, w drugą stronę b. słabo). Mam młodsze rodzeństwo, ale to już dzieci ślubne, więc do nich jest inny stosunek.

Przepracowałam to sama, nie mówię, że to nadal nie boli (w jakimś stopniu tak), ale da się żyć bez poczucia krzywdy i winy. Poszłam do przodu. Po prostu pogodziłam się, że takiej miłości, jakiej potrzebowałam nie dostałam i już jej nie dostanę. Dzięki temu nie odbijam sobie tego na relacjach z własnym dzieckiem, nie rekompensuję sobie w ten sposób.

 

Nawet gdybyś tego sama nie przepracowała, to tego byś na własnym dziecku nie odbiła, bo wiesz, że to jest ogromna krzywda dla dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, KKL napisał:

OJa tez mogę liczyć bardzo na moja mamę, ale też zdarza jej się coś powiedzieć do mnie średnio miłego dla mnie czy lekko "dosrac". Oczywiście najczęściej się to zdarza przy jej siostrach. Tylko, że ja mam taki charakter, że potrafię się odszczeksc czy zripostowac. A ty autorko? Jak się zachowujesz w takich sytuacjach? 

Kiedyś pytałam dlaczego jest taka w stosunku do mnie ,ale nigdy mi na to konkretnie nie odpowiedziała .. zawsze wymijające odpowiedzi jak gdyby nie wiedziała o czym mówię . Czasami pytam czy faktycznie uważa ze nic nie robię ? Ona po prostu nie chce niczego widzieć . mama jest ogólnie osoba pedantyczna całymi dniami chodzi i sprząta ode mnie oczekiwałaby tego samego a ja nie przywiązuje aż takiej wagi do czystości , wole gdzieś wyjść ogarnąć zeby jako tako było , korzystać z zycia , zwiedzać , podróżować ..a mama całymi dniami siedzi w domu , nieraz koleżanki ja zapraszają gdzieś czy do spa czy na basen a ona zawsze odpowiada ja mam dużo pracy ,nie mogę i przyznać trzeba ze przyjemnie się u niej przebywa ma sterylnie czysto ale ja takiego życia nie pojmuje .. najlepiej nie wychodzić , nie wyjeżdżać tylko siedzieć w domu i czekać na smierć ? Tak to odbieram . Mama lekkiego życia to nie miała ,mój tato pracuje za granica i rzadko bywa w domu wychowała nasza 5 sama i w dodatku chodziła do pracy .. na pewno było jej ciężko , doceniam ja i wiedzę w niej silna  kobietę bo nie znam drugiej tak silnej osoby . Ale wydaje mi się ze przez to wszystko jest zniszczona psychicznie ,ze to wszystko wywołało u niej depresje .  Tak mi się wydaje. 
kiedys rozmawiałam z jej przyjaciółka jak jeszcze nie mialam dziecka , uczyłam się i mieszkałam z rodzicami ona pytała mnie dlaczego mama nie odbiera telefonów ,unika ludzi i powiedziałam jej ze jak dla mnie to mama ma depresje I to od bardzo dawna tylko ja ukrywa a w tym wszystkim ja .. odnoszę wrażenie ze na mnie dawała upust swoim emocja i do tej pory tak jest .. ciagle niezadowowolona , od rana grymas na twarzy , wszystkiego mi się odechciewa .. wstaje rano i boje się z jakim humorem się obudzi . 

 

a rozmowa mamy z przyjaciółka Na temat depresji zakończyła się tak ,ze mama nie dopuszcza istnienia takiej choroby jak depresja dla niej to po prostu wymysł psychologów by mieli kogo leczyć . 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Skoro zawsze taka była w stosunku do Ciebie, to po prostu nic się nie zmieniło, a jeszcze dziecko ją denerwuje i warczy. Niektórzy ludzie mówią,że są rodzinni pod warunkiem,że rodzina jest na Skype zza oceanu. 

Ja ze swoją mama w jednym domu bym się nie dogadała. Kocham, mówimy sobie o wszystkim (prawie),zawsze mam w niej wsparcie, ale jesli mieszkamy razem to ona przelewa na mnie swoje obowiązki i ambicje. Czyli ja mam być wonder women, a ona pokazuje czego jeszcze nie zrobilam ( obowiązki domowe, kariera ale żebym słoiki na zimę nie zapomniała zrobić, dzieci mają być na tip top, ja zawsze wg niej mam być w szpilkach i ile bym lat nie miała to jestem wg niej za mlods na nerwy,stres, o zyciu nic nie wiem, siwe włosy sobie wymysliłam... 

Niedługo odwiedza nas na dwa tygodnie i czuje,ze będzie ciężko, bo ona nie umie siąść na tylku i odpoczywać i będę wyrywax jej cif bo moja mama ma chopla na punkcie sprzatania,a u mnie dwa tygodnie to za mało zeby doprowadzić dom do porządku:D poza tym nie ma opcji by ktokolwiek mi w domu sprzątał. Ale to tez taki jej wymysl,ze jak nas odwiedza, czy moja siostre to z misją porządków lub gotowania. Szalu można dostać

  • Like 1
  • Haha 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, gahgaj-Gifqe0-karzik napisał:

Kiedyś pytałam dlaczego jest taka w stosunku do mnie ,ale nigdy mi na to konkretnie nie odpowiedziała .. zawsze wymijające odpowiedzi jak gdyby nie wiedziała o czym mówię . Czasami pytam czy faktycznie uważa ze nic nie robię ? Ona po prostu nie chce niczego widzieć . mama jest ogólnie osoba pedantyczna całymi dniami chodzi i sprząta ode mnie oczekiwałaby tego samego a ja nie przywiązuje aż takiej wagi do czystości , wole gdzieś wyjść ogarnąć zeby jako tako było , korzystać z zycia , zwiedzać , podróżować ..a mama całymi dniami siedzi w domu , nieraz koleżanki ja zapraszają gdzieś czy do spa czy na basen a ona zawsze odpowiada ja mam dużo pracy ,nie mogę i przyznać trzeba ze przyjemnie się u niej przebywa ma sterylnie czysto ale ja takiego życia nie pojmuje .. najlepiej nie wychodzić , nie wyjeżdżać tylko siedzieć w domu i czekać na smierć ? Tak to odbieram . Mama lekkiego życia to nie miała ,mój tato pracuje za granica i rzadko bywa w domu wychowała nasza 5 sama i w dodatku chodziła do pracy .. na pewno było jej ciężko , doceniam ja i wiedzę w niej silna  kobietę bo nie znam drugiej tak silnej osoby . Ale wydaje mi się ze przez to wszystko jest zniszczona psychicznie ,ze to wszystko wywołało u niej depresje .  Tak mi się wydaje. 
kiedys rozmawiałam z jej przyjaciółka jak jeszcze nie mialam dziecka , uczyłam się i mieszkałam z rodzicami ona pytała mnie dlaczego mama nie odbiera telefonów ,unika ludzi i powiedziałam jej ze jak dla mnie to mama ma depresje I to od bardzo dawna tylko ja ukrywa a w tym wszystkim ja .. odnoszę wrażenie ze na mnie dawała upust swoim emocja i do tej pory tak jest .. ciagle niezadowowolona , od rana grymas na twarzy , wszystkiego mi się odechciewa .. wstaje rano i boje się z jakim humorem się obudzi . 

 

a rozmowa mamy z przyjaciółka Na temat depresji zakończyła się tak ,ze mama nie dopuszcza istnienia takiej choroby jak depresja dla niej to po prostu wymysł psychologów by mieli kogo leczyć . 

Ja myślę, że ona żadnej depresji nie ma. Jest czystym introwertykiem, dlatego unika ludzi. Możliwe też, że dlatego jest was więcej niż dwójka, ale piątka już ją przerosła, dlatego od zawsze masz przerąbane. Pomyśl, czy gdyby miała depresję itp, to czy traktowała by cię inaczej niż resztę rodzeństwa? Raczej nie. Traktowała by was cały czas jednakowo bez względu na to, czy ma problem z depresją, czy jej nie ma. Albo wszystkie dzieci dobrze, albo wszystkie dzieci źle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, KateZRzeszowa napisał:

Skoro zawsze taka była w stosunku do Ciebie, to po prostu nic się nie zmieniło, a jeszcze dziecko ją denerwuje i warczy. Niektórzy ludzie mówią,że są rodzinni pod warunkiem,że rodzina jest na Skype zza oceanu. 

Ja ze swoją mama w jednym domu bym się nie dogadała. Kocham, mówimy sobie o wszystkim (prawie),zawsze mam w niej wsparcie, ale jesli mieszkamy razem to ona przelewa na mnie swoje obowiązki i ambicje. Czyli ja mam być wonder women, a ona pokazuje czego jeszcze nie zrobilam ( obowiązki domowe, kariera ale żebym słoiki na zimę nie zapomniała zrobić, dzieci mają być na tip top, ja zawsze wg niej mam być w szpilkach i ile bym lat nie miała to jestem wg niej za mlods na nerwy,stres, o zyciu nic nie wiem, siwe włosy sobie wymysliłam... 

Niedługo odwiedza nas na dwa tygodnie i czuje,ze będzie ciężko, bo ona nie umie siąść na tylku i odpoczywać i będę wyrywax jej cif bo moja mama ma chopla na punkcie sprzatania,a u mnie dwa tygodnie to za mało zeby doprowadzić dom do porządku:D poza tym nie ma opcji by ktokolwiek mi w domu sprzątał. Ale to tez taki jej wymysl,ze jak nas odwiedza, czy moja siostre to z misją porządków lub gotowania. Szalu można dostać

ja mam podobnie z moja😂 tyle, że my mieszkamy w jednym domu ale mamy osobne mieszkania. Mam dwoje małych dzieci i żeby mieszkanie było na tip top to się nie da a poza tym nie chce mi się latać non stop na szmacie. Zrobię wszystko to co trzeba, z grubsza i tyle. Widzę,ze w jednym i drugim miejscu mam mały nieogar, ale nie mam zamiaru sie zarzynać. Robię codziennie coś ponad normę, ale nie coś wielkiego. Np. od dłuższego czasu cały czas miałam w glowie żeby posprzątać szafkę z kosmetykami w łazience. Aż pewnego dnia, po kąpieli stojąc w ręczniku to właśnie zrobiłam. 15 minut i duża satysfakcja. Niektóre "wieksze"rzeczy robię jak dzieci już śpią. Tyle, że też przeznaczam na to ok. Godziny lub dwóch. Do 21:00. Mam synka 4 miesięcznego, karmię kilka razy w nocy. Więc małe "projekty, ale codziennie po trochu. 

A mojej mamie zdarza sie coś powiedzieć na ten czy inny temat odnośnie czystości, ale ja jej mówię zawsze że życie nie kręci sie wokół sprzątania. I to głównie nam kobietom się z góry narzuca czystość w domu. Mimo,ze pracujemy też na pełen etat. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, KKL napisał:

ale ja jej mówię zawsze że życie nie kręci sie wokół sprzątania

To jest też pewna mentalność pokolenia. Pamiętam za dzieciaka moją mamę - wiecznie zła i sfrustrowana, bo w domu co prawda czysto, ale nie jak w muzeum. Wieczne wytrząsanie się na wszystkich, żale o dosłownie krzywo odłożoną ścierkę, jak już ja zaczęłam za nią ogarniać dom.

Jak się wyprowadziłam z domu, to moim postanowieniem było, że moje życie nie będzie się kręciło wokół ściery i mopa, są ciekawsze rzeczy. Też właśnie staram się robić codziennie coś - idealnie może i nie jest, szczególnie przy roczniaku, który anektuje wszelkie powierzchnie płaskie jako plac zabaw, ale za to nie chodzę wiecznie naburmuszona na wszystkich i mam czas na bycie kimś więcej niż matką, żoną, kucharką i sprzątaczką.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak rozumiem twoja mama nie pracuje?jest już na emeryturze? Powiem ci tak, im szybciej się wyprowadzisz tym lepiej.. po pierwsze to niezdrowe razem mieszkać w pewnym wieku.. byłam młoda jak mieszkałam z rodzicami 3 lata( po ślubie) u mnie plus był taki ze mama pracowała jeszcze i cieszyła się jak zrobiłam obiad czy posprzątałam, ale dziecko było dla mnie priorytetem... teraz nigdy w życiu był z nią nie zamieszkała, od kiedy jest na emeryturze ma ciężki charakter już nie chodzi o sprzątanie tylko pouczanie, krytykowanie... mimo ze mam 38 lat i jestem 11 lat po ślubie 🤔w pewnym wieku straszę pokolenie ma swoje widzi mi się 🙄pojadę, odwiedzę na 3 dni i wracam do siebie... bo zaczyna się dogryzanie i docinki.. moja mama ma 62 lata i od 7 na emeryturze... cieszenie ze nie muszę z nią mieszkać bo bym oszalala... wiadomo ty jesteś u niej ona ma jakieś tam swoje przyzwyczajenia, może dziecko jej przeszkadza a może wy... dodatkowe koszty, brak spokoju, wiecznie panujący „syf“ .... Mysle Ze nie Chodzi tu o To Ze Jestes najmlodsza, tylko moze mniej zaradna... róbcie jak najszybciej dom i na swoje w ostatecznosci na wynajem jesli ciezko ci wytrzymac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przetrzymaj. Skup sie na celu. Przeprowadzisz sie i będziesz szczęśliwa, a matka nigdy nie będzie. Taka jest. I należy jej współczuć bo jest sfrustrowaną i rozgoryczoną starą kobietrą. Skup się na tym żebyś Ty taka się nie stała. Znajdź dla siebie i dziecka jakieś fajne miejsca.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

po prostu nieraz taka chemia miedzy ludzmi, ze kogos sie nie lubi/mniej lubi niz pozostale dzieci.Rodzice zazwyczaj wola dzieci, ktore maja takie same poglady a nawet gust i preferowane potrawy, zadnego wlasnego zdania, w niczym sie nie sprzeciwiaja, umieja sie spektakularnie podlizac-chocby nie bylo z tego zadnej pomocy ani korzysci, sa w ich mniemaniu wzorem do nasladowania (ma juz trojke dzieci i planuje wiecej, w domu ma idealnie czysto, caly czas sprzata, cala rodzina zdrowo sie odzywia-czyli tradycyjnie kielbasa, jaja, maslo i otylosc, wszyscy popieraja Pis i Dude).Do tego starszym osobom czesto odwala, zwlaszcza kobietom

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, KKL napisał:

ja mam podobnie z moja😂 tyle, że my mieszkamy w jednym domu ale mamy osobne mieszkania. Mam dwoje małych dzieci i żeby mieszkanie było na tip top to się nie da a poza tym nie chce mi się latać non stop na szmacie. Zrobię wszystko to co trzeba, z grubsza i tyle. Widzę,ze w jednym i drugim miejscu mam mały nieogar, ale nie mam zamiaru sie zarzynać. Robię codziennie coś ponad normę, ale nie coś wielkiego. Np. od dłuższego czasu cały czas miałam w glowie żeby posprzątać szafkę z kosmetykami w łazience. Aż pewnego dnia, po kąpieli stojąc w ręczniku to właśnie zrobiłam. 15 minut i duża satysfakcja. Niektóre "wieksze"rzeczy robię jak dzieci już śpią. Tyle, że też przeznaczam na to ok. Godziny lub dwóch. Do 21:00. Mam synka 4 miesięcznego, karmię kilka razy w nocy. Więc małe "projekty, ale codziennie po trochu. 

A mojej mamie zdarza sie coś powiedzieć na ten czy inny temat odnośnie czystości, ale ja jej mówię zawsze że życie nie kręci sie wokół sprzątania. I to głównie nam kobietom się z góry narzuca czystość w domu. Mimo,ze pracujemy też na pełen etat. 

Wydaje mi się,ze pokolenie naszych mam ma świra na punkcie prowadzenia domu i tutaj czesto pojawia się roznica pokoleń, bo teraz kobiety daly sobie z tym troche siana,a nasze mamy ni. Ja syfu nie lubie, staram się mieć ogarniete i jak biore urlop to po to by odpocząć, pojechać gdzies, zrobic cos przyjemnego,a moja mama szuka sobie roboty...bo w szafach bałagan, pokój trzeba pomalować, okna umyć i cambio dolor...! Jak z nia mieszkałam to musualam się dostosować i drelowałam wiśnie, robiłam ogórki, plewiłam grządki, myłam 11 okien co dwa miesiące, gotowalam i td. 

W zeszlym roku w czerwcu odwiedzili nas i ja jak zwykle wzięłam urlop, zrobilam plan działania,zeby w chałupie nie siedzieć, pogoda była .. w katedrze byl planowany koncert Vivaldiego, mieliśmy wyskoczyć w gory , poleżeć na plazy. Zaczęliśmy od tej plazy i leżymy sobie, dzieci sie bawią, ja z aparatem jak zwykle, a mama siedzi widzę,że się męczy. Olalam, bo wiem co nadchodzi! Cierpiała godzine w końcu mówi "ja wszystko rozumiem, ładnie tu macie, ake ja bym nie mogła zostawić prania na łozu, nie zribic obiadu i wyjsc z domu" 😄 taki typ !

  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, KateZRzeszowa napisał:

Skoro zawsze taka była w stosunku do Ciebie, to po prostu nic się nie zmieniło, a jeszcze dziecko ją denerwuje i warczy. Niektórzy ludzie mówią,że są rodzinni pod warunkiem,że rodzina jest na Skype zza oceanu. 

Ja ze swoją mama w jednym domu bym się nie dogadała. Kocham, mówimy sobie o wszystkim (prawie),zawsze mam w niej wsparcie, ale jesli mieszkamy razem to ona przelewa na mnie swoje obowiązki i ambicje. Czyli ja mam być wonder women, a ona pokazuje czego jeszcze nie zrobilam ( obowiązki domowe, kariera ale żebym słoiki na zimę nie zapomniała zrobić, dzieci mają być na tip top, ja zawsze wg niej mam być w szpilkach i ile bym lat nie miała to jestem wg niej za mlods na nerwy,stres, o zyciu nic nie wiem, siwe włosy sobie wymysliłam... 

Niedługo odwiedza nas na dwa tygodnie i czuje,ze będzie ciężko, bo ona nie umie siąść na tylku i odpoczywać i będę wyrywax jej cif bo moja mama ma chopla na punkcie sprzatania,a u mnie dwa tygodnie to za mało zeby doprowadzić dom do porządku:D poza tym nie ma opcji by ktokolwiek mi w domu sprzątał. Ale to tez taki jej wymysl,ze jak nas odwiedza, czy moja siostre to z misją porządków lub gotowania. Szalu można dostać

Odrobineczkę Ci zazdroszczę, Twoja mama zdaje się byc pozytywnie zakręcona, choc na dłuższą metę moze to być irytujące. Czesto zastanawiam się, jaka moja by była 😔

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Lampka napisał:

Jest kilka możliwości .Po pierwsze ,że z partnerem nie masz ślubu więc życie masz jakby niepoukładane. Po drugie że faktycznie mogłaś być dzieckiem nieplanowanym i matka dlatego na tobie się wyżywa.Po trzecie, wkurza ją to że siedzicie im na głowie

A co ma ślub do tego? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam dobry kontakt z mamą. Ale też miewa swoje zdanie które próbuje narzucać. Jak to się mówi lubi sobie porządzić. Ale na szczęście mieszkamy oddzielnie i jakoś się dogadujemy. Jak mieszkałyśmy razem miałam wrażenie iż przeszkadza jej ze mieszam zupę w lewo kiedy koniecznie trzeba w prawa strone😉 

Sama mam córkę która właśnie zaczyna okres dojrzewania. Łatwo sobie na matki po marudzić ale być dobra mama juz łatwo nie jest. 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Neva88 napisał:

Odrobineczkę Ci zazdroszczę, Twoja mama zdaje się byc pozytywnie zakręcona, choc na dłuższą metę moze to być irytujące. Czesto zastanawiam się, jaka moja by była 😔

Twoja mama nie żyje?  przykro mi 😔

My widujemy się mniej więcej raz w roku ,wiec jest ok. W kupie bywało trudno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A nie jest trochę tak dziewczyny, ze lepiej się dogadujecie z matkami jak te wizyty są rzadsze???🤔😊🙄 No i jednak to mieszkanie osobno musi być 🙏😅 bo 2 kobiety na jednej kuchni to jest dramat ...

mamy się widzimy tak średnio co 4 miesiące , tęsknie już za rodzicami i jedziemy ich Wtedy odwiedzić, ale już po 3 dniach mam ochotę wracać do siebie😁 😂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, KateZRzeszowa napisał:

Twoja mama nie żyje?  przykro mi 😔

My widujemy się mniej więcej raz w roku ,wiec jest ok. W kupie bywało trudno

Tak, slabo ją pamiętam. Zaczęła chorować, gdy mialam 5 lat i po 2 latach tulaczki po szpitalach zmarła 😔

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Milkyway38 napisał:

A nie jest trochę tak dziewczyny, ze lepiej się dogadujecie z matkami jak te wizyty są rzadsze???🤔😊🙄 No i jednak to mieszkanie osobno musi być 🙏😅 bo 2 kobiety na jednej kuchni to jest dramat ...

mamy się widzimy tak średnio co 4 miesiące , tęsknie już za rodzicami i jedziemy ich Wtedy odwiedzić, ale już po 3 dniach mam ochotę wracać do siebie😁😂

Z mamą się dogaduję, bo już z nią nie mieszkam, a z teściową się nie dogaduję, bo jej syn już z nią nie mieszka 🤣

  • Like 1
  • Thanks 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Neva88 napisał:

Tak, slabo ją pamiętam. Zaczęła chorować, gdy mialam 5 lat i po 2 latach tulaczki po szpitalach zmarła 😔

Przykro mi ;( 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 7.08.2020 o 14:47, KateZRzeszowa napisał:

Wydaje mi się,ze pokolenie naszych mam ma świra na punkcie prowadzenia domu i tutaj czesto pojawia się roznica pokoleń, bo teraz kobiety daly sobie z tym troche siana,a nasze mamy ni. Ja syfu nie lubie, staram się mieć ogarniete i jak biore urlop to po to by odpocząć, pojechać gdzies, zrobic cos przyjemnego,a moja mama szuka sobie roboty...bo w szafach bałagan, pokój trzeba pomalować, okna umyć i cambio dolor...! Jak z nia mieszkałam to musualam się dostosować i drelowałam wiśnie, robiłam ogórki, plewiłam grządki, myłam 11 okien co dwa miesiące, gotowalam i td. 

W zeszlym roku w czerwcu odwiedzili nas i ja jak zwykle wzięłam urlop, zrobilam plan działania,zeby w chałupie nie siedzieć, pogoda była .. w katedrze byl planowany koncert Vivaldiego, mieliśmy wyskoczyć w gory , poleżeć na plazy. Zaczęliśmy od tej plazy i leżymy sobie, dzieci sie bawią, ja z aparatem jak zwykle, a mama siedzi widzę,że się męczy. Olalam, bo wiem co nadchodzi! Cierpiała godzine w końcu mówi "ja wszystko rozumiem, ładnie tu macie, ake ja bym nie mogła zostawić prania na łozu, nie zribic obiadu i wyjsc z domu" 😄 taki typ !

Kate, czy my przypadkiem nie mamy tej samej matki? 🙂

Najgorsze, że "poświęcała się", a im jestem starsza tym bardziej widzę, że nadaremnie. W takim stopniu nie było nam to potrzebne, ani nikt jej o to nie prosił. To bardzo smutne i pewnie zostanę nazwana tutaj niewdzięcznicą, ale prawdziwe. 

Moje "dostosowywanie", które wyglądało jak Twoje, zaowocowało tym, że jak się wyprowadziłam z domu to przez rok nie umyłam okna na stancji. I nie znoszę sprzątać. Nie mam syfu, ale generalne porządki łącznie z myciem za lodówką robię przy okazji malowania, a nie co dwa miesiące. Ale do dzisiaj miewam jeszcze wyrzuty sumienia, jak sobie siedzę, czytam lub oglądam. Bo przecież mogłabym w tym czasie coś robić - pielić, sprzątać! I w sumie w sobotę zamiast na wycieczkę, czy nad jezioro mogłabym zrobić porządki w szafie. Całe szczęście, że uciszam w sobie te głosy, tego się nauczyłam 🙂

Dziwne jest też w tym wszystkim to, że mój brat miał dużo mniej obowiązków w domu niż ja, choć był starszy. I do dzisiaj tak jest, że jeśli matka krytykuje stan porządku domu brata, to wini za to bratową, a nie jego 🙂

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie ważne czy żyjesz bez ślubu czy że byłaś z wpadki - matka nie ma prawa tak cię traktować. Być może zawsze pozwalalas na takie teksty bo wiadomo rodzice, szacunek itp... Na twoim miejscu porozmawiałabym z mamą i powiedziała to co tu napisałaś, jeśli nie masz odwagi napisz list. Jeśli nie zrozumie zerwi kontakt do minimum. I nie daj sobie wmówić że jesteś zła matka, bo jesteś najlepsza jaka twoje dziecko ma. Masz prawo do błędów, zmęczenia itp.... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Gość2020 napisał:

Kate, czy my przypadkiem nie mamy tej samej matki? 🙂

Najgorsze, że "poświęcała się", a im jestem starsza tym bardziej widzę, że nadaremnie. W takim stopniu nie było nam to potrzebne, ani nikt jej o to nie prosił. To bardzo smutne i pewnie zostanę nazwana tutaj niewdzięcznicą, ale prawdziwe. 

Moje "dostosowywanie", które wyglądało jak Twoje, zaowocowało tym, że jak się wyprowadziłam z domu to przez rok nie umyłam okna na stancji. I nie znoszę sprzątać. Nie mam syfu, ale generalne porządki łącznie z myciem za lodówką robię przy okazji malowania, a nie co dwa miesiące. Ale do dzisiaj miewam jeszcze wyrzuty sumienia, jak sobie siedzę, czytam lub oglądam. Bo przecież mogłabym w tym czasie coś robić - pielić, sprzątać! I w sumie w sobotę zamiast na wycieczkę, czy nad jezioro mogłabym zrobić porządki w szafie. Całe szczęście, że uciszam w sobie te głosy, tego się nauczyłam 🙂

Dziwne jest też w tym wszystkim to, że mój brat miał dużo mniej obowiązków w domu niż ja, choć był starszy. I do dzisiaj tak jest, że jeśli matka krytykuje stan porządku domu brata, to wini za to bratową, a nie jego 🙂

My wszystkie mamy jedna mamę .. na to wyglada . Faktycznie pokolenie ma znaczenie .. chociaż dotychczas tak do tego nie podchodziłam ,nie byłam świadoma tego ze to może być kwestia pokoleń . 
u mnie jeszcze mama ma ciagle pretensje o spacery z dzieckiem .. chodzę jak mi się chce , czasami idę codziennie a czasami idę raz na dwa tygodnie .. ona tego pojąć nie może bo ona wstawala o 5 ogarniała dom robiła obiad i pędziła z dzieckiem na spacer , później do domu na obiad i po obiedzie znowu .. bo dziecko musi się dotlenić a ja mówię ze przecież chodzi od 7 po ogródku , ma piasek , basen to po co mam się zmuszać do spaceru na który nie mam ochoty . Ona oczywiście rzuci tekstem ze jestem leniwa i biedne te moje dziecko .. ogólnie ze za mało z nią rozmawiam -bo nie mówi tyle samo co dziecko siostry w podobnym wieku .. ale o tym ze np jest dużo bardziej sprawna ruchowo i moim zdaniem więcej rozumie to już nie wspomni. Ja mamie mówię ,ze dzieci są różne i każde jest inne - moja jest wszędzie , rozumie gdy powiem jej ze ma mi coś podać a od siostry nie ,ale znów wypowie słowa których moja nawet nie próbuje wypowiedzieć i dla mnie okei przecież to nie wyścig szczurów .. czasami mam tez dni w których chodzę sobie w piżamie do południa jak się nigdzie nie wybieram , a ze ostatnio mam sporo na głowie bo budowa i posiadanie dziecka średnio idzie ze sobą w parze moim zdaniem No to ostatnio jak miałam dzień ze w końcu nie musiałam się nigdzie ruszać mój tak samo od dawien dawna w domu to bawiliśmy się z dzieckiem na ogrodzie (ja w piżamie ,krótkie spodenki i koszula ) mama oczywiście jak ja tak mogę chodzić do południu co sąsiedzi pomyślą ,wstyd by Ci było .. sąsiadka to od 7 z dzieckiem spaceruje... 

my czy mieszkaliśmy czy nie mieszkaliśmy widywaliśmy się z moimi rodzicami średnio 2x w tygodniu .. mnie średnio się to podobało ale to w gruncie rzeczy z inicjatywy mojej mamy która dzwoniła ze na obiad nas zaprasza a jak odmówiłam to lekko obrażona .. dzwoniła każdego dnia .. chociażby na chwile ale zadzwoniła zapytać co u nas jakby przez 24h a 72 od ostatniego spotkania zmieniło się tak wiele .. 

 

siedzi obok mnie gdy to pisze i jest mi głupio , gdyby to przeczytała to pewnie nie odezwałaby się do mnie przez miesiąc . Ale myśle ze ona nie do końca potrafi odciąć pępowinę a jej relacje ze mną i tak nie są takie jakbym sobie życzyła 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Gość2020 napisał:

Kate, czy my przypadkiem nie mamy tej samej matki? 🙂

Najgorsze, że "poświęcała się", a im jestem starsza tym bardziej widzę, że nadaremnie. W takim stopniu nie było nam to potrzebne, ani nikt jej o to nie prosił. To bardzo smutne i pewnie zostanę nazwana tutaj niewdzięcznicą, ale prawdziwe. 

Moje "dostosowywanie", które wyglądało jak Twoje, zaowocowało tym, że jak się wyprowadziłam z domu to przez rok nie umyłam okna na stancji. I nie znoszę sprzątać. Nie mam syfu, ale generalne porządki łącznie z myciem za lodówką robię przy okazji malowania, a nie co dwa miesiące. Ale do dzisiaj miewam jeszcze wyrzuty sumienia, jak sobie siedzę, czytam lub oglądam. Bo przecież mogłabym w tym czasie coś robić - pielić, sprzątać! I w sumie w sobotę zamiast na wycieczkę, czy nad jezioro mogłabym zrobić porządki w szafie. Całe szczęście, że uciszam w sobie te głosy, tego się nauczyłam 🙂

Dziwne jest też w tym wszystkim to, że mój brat miał dużo mniej obowiązków w domu niż ja, choć był starszy. I do dzisiaj tak jest, że jeśli matka krytykuje stan porządku domu brata, to wini za to bratową, a nie jego 🙂

Haha, raczej nie mamy tej samej mamy, ale to pokolenie tak ma. Ja jakis czas kontynuowałam takie zwyczaje, męzowi ciuchy szykowałam po kąpaniu, prasowałam,pod nos podstawialam ( moja mama nas traktowała jak dorosle, a tate jak dziecko)..ale po jakims czasie stwierdzilam,ze przez takie życie kobiety-robota domowego ja nie mam czasu dla siebue, hobby bo tylko pracuje, skacze koło innych,a nikomu to nie potrzebne. Teraz życie mam na głowie postawione, w domu panuje samoobsluga, maz piecze ciasta i gotuje, ja ogarbiam dom ale tak by syfu nie było, resztę czasu poświęcam na to co lubie. Moja mama do dzis patrzeć na to nie może 😄 "Kaśka, ty wez mu daj jesć, z roboty wrócił"... ja tez wrocilam z roboty, byłam na zakupach, ugotowałam..ale wg mojej mamy chłop sie bardziej męczy 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×