Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Niebieska ważka

Małżeństwo w ruinie.

Polecane posty

Zastanawiam się, czy istnieje terapia, która pomogłaby mi na powrót pokochać lub chociaż polubić mojego męża. Sama nie umiem już uwolnić się od tego, co czuję. A czuję niechęć, żal, rozczarowanie. Najbardziej chyba żal. Żal największy do siebie, że poślubiłam go pomimo  czerwonej lampki, która zapaliła się kilka razy jeszcze przed ślubem. Zdeptalam swoje przeczucia i szłam dalej. Aż doszłam do dzisiejszego dnia i zaplakalam. Moje małżeństwo nie istnieje. Na nic się zdało czytanie książek o relacjach międzyludzkich, partnerstwie, miłości i takie tam. Ja  chyba nic z tej lektury nie wyniosłam, a może nie zrozumiałam. Zawsze myślałam, że dogadam się z każdym. A tu jednak są rzeczy, których nie jestem w stanie przeskoczyć. Mój mąż mówi, że on już ma dosyć starania się, a źle jest dlatego, bo ja nie robię tego o co mnie prosi i nie wykonuję poleceń. Na dodatek wypominam mu rzeczy, o których on już zapomnial i to bardzo brzydko z mojej strony. Powinnam też wszystko zapomnieć. W sumie jak tak chce to jakoś wszystko ogarnąć myślami, to nie widzę dna tej czary goryczy. Może znów to zasypię. Ile to trzeba mieć siły, żeby grzebać w bagnie. Dobranoc Wszystkim! Dobrze, że są miękkie poduszki;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Zastanawiam się, czy istnieje terapia, która pomogłaby mi na powrót pokochać lub chociaż polubić mojego męża. Sama nie umiem już uwolnić się od tego, co czuję. A czuję niechęć, żal, rozczarowanie. Najbardziej chyba żal. Żal największy do siebie, że poślubiłam go pomimo  czerwonej lampki, która zapaliła się kilka razy jeszcze przed ślubem. Zdeptalam swoje przeczucia i szłam dalej. Aż doszłam do dzisiejszego dnia i zaplakalam. Moje małżeństwo nie istnieje. Na nic się zdało czytanie książek o relacjach międzyludzkich, partnerstwie, miłości i takie tam. Ja  chyba nic z tej lektury nie wyniosłam, a może nie zrozumiałam. Zawsze myślałam, że dogadam się z każdym. A tu jednak są rzeczy, których nie jestem w stanie przeskoczyć. Mój mąż mówi, że on już ma dosyć starania się, a źle jest dlatego, bo ja nie robię tego o co mnie prosi i nie wykonuję poleceń. Na dodatek wypominam mu rzeczy, o których on już zapomnial i to bardzo brzydko z mojej strony. Powinnam też wszystko zapomnieć. W sumie jak tak chce to jakoś wszystko ogarnąć myślami, to nie widzę dna tej czary goryczy. Może znów to zasypię. Ile to trzeba mieć siły, żeby grzebać w bagnie. Dobranoc Wszystkim! Dobrze, że są miękkie poduszki;)

Jeżeli go już nie kochasz, to co chcesz sklejać?

A jeżeli, mimo wszystko chcesz sklejać, to popieram wypowiedź powyżej. Zainwestuj w terapię małżeńską. Osoba z zewnątrz, bezstronna może pomóc obojgu spojrzeć na to wszystko inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pari

No właśnie, niech ktoś z boku zobaczy wasze relacje i powie: kto co robi źle ( kto w waszym małżeństwie ma rację)🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Od 8 lat jesteśmy małżeństwem. Od roku śpimy w oddzielnych pokojach, od czasu mojego powrotu ze szpitala z drugim synkiem. Taki podział zaplanował mąż, żebym ja mogła w nocy wstawać do dziecka i go nie budzić, bo on pracuje i musi się wysypiac. Nie jestem w stanie przytulić się do męża. Nie umiem zapomnieć tego co się wydarzyło, co on do mnie mówił.  Na myśl o seksie  z nim chce mi się płakać, bo ja już nie potrafię nawet położyć się koło niego. A bliskości i seksu brakuje mi bardzo. Mąż uważa, że seksu nie uprawiamy przez to, że ja nie mam potrzeb takich albo jestem lesbijką. Każda rozmowa z nim odpycha mnie jeszcze bardziej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uspokoj sie. To na poczatku. Pozbirej fakty. Twoj maz cie nie kocha, jest z toba z litosci bo dzieci. Maz cie nie kocha I nie pokocha.coma swiat jeszcze do zaoferowania tobie?? Przeciez na facetach swiat sie nie konczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Zastanawiam się, czy istnieje terapia, która pomogłaby mi na powrót pokochać lub chociaż polubić mojego męża.

Na szczęście nie ma takich terapii, które pomogą pokochać człowieka który zneca się psychicznie i poniża kobietę, która jest matką jego dzieci!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mąż uważa, że nie wywiązuję się ze swoich obowiązków, że inne kobiety sobie radzą, a ja nie. Uważa, że każdy sąd orzeklby rozwód z mojej winy,  bo nie robię tego,  co do mnie należy podczas gdy on poświęca się dla rodziny. Dodaje jeszcze, ze nawet szklanki herbaty mu nie podam jak on wraca z pracy i sam musi sobie jedzenie nakladac. To tak w skrócie co ma mi do zarzucenia. 

Bardzo Wam dziękuję, że tu coś piszecie. Ja do tej pory nikomu nie opowiadałam o swoim małżeństwie, bo nie chce nikogo obarczac. Tutaj napisałam, bo odpisze tylko ktoś, kto ma na to chęć. Zajrzę wieczorem,  będę malować z synkiem jajka i babę piec:).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie zapomnij jeszcze mężowi kapci w zębach przynosić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie zapomnij jeszcze mężowi kapci w zębach przynosić.

Może zapytam, czy to też mój obowiązek, skoro on pracuje i zarabia, a ja siedzę w domu z dziećmi i nic nie robię;).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jedno z doświadczenia mogę powiedzieć. Jak kobieta siedzi z dziećmi w domu to jest zrozumiałe, że obiad nie będzie zawsze, sprzątanie schodzi też na dalszy plan. Ogólnie kobiety słabo sobie radzą z ogarnięciem dzieci i innych obowiązków, z dziećmi samymi idzie im bardzo dobrze.

Ja to rozumiem i jak moja połowica siedziała z dziećmi (macierzyński) czy teraz narodowa kwarantanna to ja się nie czepiałem i nie czepiam. Ona potrafi za to siedzieć i lekcje co do joty odrabiać - mnie szlag przy tym trafia.

Jak ja z dziećmi siedzę to jest ugotowane i posprzątane - dzieci z reguły nauczone przy mnie, że należy się zająć swoimi zajęciami (starszy ma siedzieć i sam odrabia lekcje, młodszy się bawi). Ja ogarniam szamę i sprzątam (tylko, że po moim sprzątaniu w łazience jak zrobisz test białej rękawiczki to nie ma prawa się ubrudzić), sprzątanie łazienki zajmuje mi pół dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś zapytałam męża, dlaczego on uważa, że tylko on potrzebuje się wysypiać. Odpowiedział, że dwie osoby nie mogą podupaść na zdrowiu, bo ktoś musi pracować. Przez 6 lat z dziećmi wstał do nich w nocy jeden raz. 4 lata pracowaliśmy oboje, każde na pełnym etacie. Wtedy też nie wstawał. Pół roku temu dzieci były chore, jedno płakało w jednym pokoju, drugie w drugim. Rano powiedział, że nie słyszał. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, ja swoje dzieci chciałem i też czułem i czuje się za nie odpowiedzialny. Wiem jak to ze wstawaniem w nocy, matka zawsze pierwsza się zerwie i mimo wszystko wstanie, i to czasami wykorzystywałem ale bez przesady.

W robocie też sobie załatwiam wolne (choć mi cholernie nie pasuje i urlop bez sensu tracę) żeby w razie konieczności z dziećmi w domu siedzieć. Tak to jakoś wspólnie nam się udaje dzielić jakoś obowiązki. Choć (szczególnie przez wasze kobiece hormony) nie jest zawsze wesoło.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Jedno z doświadczenia mogę powiedzieć. Jak kobieta siedzi z dziećmi w domu to jest zrozumiałe, że obiad nie będzie zawsze, sprzątanie schodzi też na dalszy plan. Ogólnie kobiety słabo sobie radzą z ogarnięciem dzieci i innych obowiązków, z dziećmi samymi idzie im bardzo dobrze.

Ja to rozumiem i jak moja połowica siedziała z dziećmi (macierzyński) czy teraz narodowa kwarantanna to ja się nie czepiałem i nie czepiam. Ona potrafi za to siedzieć i lekcje co do joty odrabiać - mnie szlag przy tym trafia.

Jak ja z dziećmi siedzę to jest ugotowane i posprzątane - dzieci z reguły nauczone przy mnie, że należy się zająć swoimi zajęciami (starszy ma siedzieć i sam odrabia lekcje, młodszy się bawi). Ja ogarniam szamę i sprzątam (tylko, że po moim sprzątaniu w łazience jak zrobisz test białej rękawiczki to nie ma prawa się ubrudzić), sprzątanie łazienki zajmuje mi pół dnia.

Mój mąż nie sprząta w domu. Wykrzyczal ostatnio, że on chodzi do roboty i w domu ma być posprzątane, ugotowane, a jego rzeczy wyprane. Ja to wszystko robię, czasem pewnie nieidealnie albo nie zawsze na czas, ale robię to od zawsze. Tylko nie życzę sobie, żeby ktoś mi wykrzykiwal moje obowiązki i to przy osobie trzeciej w domu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Mój mąż nie sprząta w domu. Wykrzyczal ostatnio, że on chodzi do roboty i w domu ma być posprzątane, ugotowane, a jego rzeczy wyprane. Ja to wszystko robię, czasem pewnie nieidealnie albo nie zawsze na czas, ale robię to od zawsze. Tylko nie życzę sobie, żeby ktoś mi wykrzykiwal moje obowiązki i to przy osobie trzeciej w domu. 

To dziwny ten Twój chłop. Nie wiem, w ogóle nie pracujesz i nie zamierzasz iść do pracy?

Ja chodzę do roboty i od czasu do czasu sprzątam ale żona też pracuje. Gotować lubię i to ja przeważnie gotuję, żona od święta. Za to ja nienawidzę piec placków. Pranie robi pralka, tylko trzeba ustalić kto wrzuca pranie do niej, problemem jest prasowanie, którego prawie nikt nie znosi, ja mogę prasować ale z 8 piw muszę mieć bo nie dam rady. Jak się uzbiera sterta i żona prasuje to lepiej koło niej nie przechodzić 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja też nawet nie chciałabym, żeby on w nocy lulal dzieci i parzyl im herbatki. Tylko miałabym do niego mniej zalu, gdyby chociaż podniósł się i zapytal, czy nie potrzebuje pomocy, jak trzecia noc z rzędu spałam na siedząco z  nieniemowlakiem na kolanach i nie było kiedy odespac w dzień. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przecież bąbel taki mały śpi przez dzień. Jak to, nie śpisz z nim wtedy??

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po pierwszej ciąży wróciłam do pracy zaraz po macierzynskim, ale żal mi było synka, bo bardzo płakał w żłobku:(. Drugiemu chciałam tego oszczędzić i jest jak napisałam wyżej. Usłyszałam nawet, że nie chodzę do roboty, to mogę zapierd. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Przecież bąbel taki mały śpi przez dzień. Jak to, nie śpisz z nim wtedy??

 

 

Babel śpi, ale 5-latek nie. Było tak, że malutki zasypial, a starszy wstawal.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie rób dziecku krzywdy i oddaj go do żłobka.

Mój pierwszy z babcią siedział, drugi śmiga do żłobka (prywatnego i nie żałuję ani jednej złotówki wydanej) i różnica jest masakryczna.

Jakbym wiedział od początku jak to jest to pierwsze dziecko by poszło do żłobka ale z oszczędności stwierdziliśmy, że babcia to dobry pomysł - tak naprawdę okazało się to złym pomysłem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Mój mąż nie sprząta w domu. Wykrzyczal ostatnio, że on chodzi do roboty i w domu ma być posprzątane, ugotowane, a jego rzeczy wyprane. Ja to wszystko robię, czasem pewnie nieidealnie albo nie zawsze na czas, ale robię to od zawsze. Tylko nie życzę sobie, żeby ktoś mi wykrzykiwal moje obowiązki i to przy osobie trzeciej w domu. 

Facet ma pretensje o wiele spraw, a chodzi pewnie głównie o ten brak seksu.
Większość małżeństw rozpada się podobnie. Moje też.
Obie strony mają o coś pretensje, ale jako facet mogę powiedzieć, że wszelkie pretensje znikają i pojawia się duża wyrozumiałość, jeśli jest dobry seks...

To co opisujesz jest niby wielkim przegięciem, ale to Twój punkt widzenia i może trochę przesadzasz...
Moja żona miała podobne pretensje, nigdy nic nie zdążałą zrobić, ale co dzień siedziała wiele godzin na FB... Albo bawiła się w robienie zdjęć, żeby wrzucić na FB... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja po tym wszystkim co usłyszałam od niego i co zobaczyłam w nim - nawet nie spojrzalabym w jego stronę, gdyby nie chłopcy. Nie wiem jak naprawić nasze życie bez szkody dla nich. Ja męża już nie chce dla siebie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego 5-cio latek nie chodzi do przedszkola, skoro lada moment pójdzie do szkoły, bo czas szybko leci? Chyba, że piszesz o przejściowych problemach z powodu covida

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Obie strony mają o coś pretensje, ale jako facet mogę powiedzieć, że wszelkie pretensje znikają i pojawia się duża wyrozumiałość, jeśli jest dobry seks..."

To działa nie tylko w relacji facek-kobieta ale i kobieta-facet.

Jak nam się udawało dobrze bzyknąć po uśpieniu 2 łobuzów to na tydzień żale i pretensje nagle znikały jakby ich nie było i nagle jakieś uczucia wyższe względem siebie zaczynały się pojawiać.

Jak tego seksu za długo nie ma to relacja staje się ciężka i pojawiają się, przede wszystkim z jej strony, jakieś z dvpy pretensje i żale.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Dlaczego 5-cio latek nie chodzi do przedszkola, skoro lada moment pójdzie do szkoły, bo czas szybko leci? Chyba, że piszesz o przejściowych problemach z powodu covida

Dziwne to jest. Nie każdy ma możliwość posłania dziecka do żłobka ale przedszkole to podstawa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Ja też nawet nie chciałabym, żeby on w nocy lulal dzieci i parzyl im herbatki. Tylko miałabym do niego mniej zalu, gdyby chociaż podniósł się i zapytal, czy nie potrzebuje pomocy, jak trzecia noc z rzędu spałam na siedząco z  nieniemowlakiem na kolanach i nie było kiedy odespac w dzień. 

U nas było tak, że pierwsze dziecko przez pierwsze kilka miesięcy nie dawało nam spać.
Podzieliliśmy się opieką tak, że żona kładła się spad koło 20-21, ja kładłem się później i bujałem go nogą w wózku tak do drugiej w nocy, a nad ranem przejmowała go żona i najczęściej leżał przy cycku, tylko ja gryzł...  a o piątej rano wstawała, za to w dzień odsypiał, a że wtedy nie było jeszcze internetu, to żona zdążyła ugotować obiad. Ale seks bardzo nas zbliżał i mimo trudów było nam razem dobrze.  Skończył się między nami dobry i częsty seks i małżeństwo też się skończyło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Dlaczego 5-cio latek nie chodzi do przedszkola, skoro lada moment pójdzie do szkoły, bo czas szybko leci? Chyba, że piszesz o przejściowych problemach z powodu covida

Chodzil trzy lata do żłobka najpierw, potem do przedszkola. Został w domu jak urodził się młodszy, teraz pójdzie już do zerówki. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Mi bardzo brakuje bliskości z mężem, ale nie potrafię się do niego zbliżyć, bo pamiętam, co do mnie mówił. Dlatego zastanawiam się, czy terapia  by mi pomogła. Ja zobaczyłam w nim podlego człowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Osoba ktora znam miala podobnie. W koncu nie wytrsymala. Powiedziala, ze ona bedzie teraz pracowac, a maz ma sie zwolnic. Albo tak albo rozwod. Po pracy odpoczywala a mezus nie dawal rady ogarnac podstawowych obowiazkow domowych. Robil 30%tego co ona, ogarniajac to ze czepial sie jej gdy robila znacznie wiecej, ale wtedy to bylo dla niego siedzenie na upie. Zaczal kulic ogon I pojekiwac ze chce wrocic do pracy bo to w domu to zapiernicz. Mimo wszystko ona dalej pracowala, bo wiedziala, ze on musi porzadnie tego doswiadczyc by docenic. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mój mąż nie chce zostać z dziećmi sam nawet na dwie godziny, bo sobie nie radzi i twierdzi że nawet herbaty nie może wypić. NIe chodze na zakupy, bo on nie lubi zostawac z nimi w domu. Chętnie zrobilabym zakupy sama, gdyby chciał zostać. Wolałabym to od słuchania jaki on jest wspaniały, że targa te wszystkie rzeczy ze sklepów, a my niewdzieczni albo za mało wdzięczni za to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale co to znaczy nie lubi? To są jakieś jaja. Dorosły facet i nie rozumie podstawowych rzeczy np takich że nie wszystkie obowiązki się uwielbia ale ktoś musi je wykonać. Twoje podejście jest niestety złe. Po prostu bierzesz torebkę, mówisz że idziesz do sklepu i Cię nie ma. Nie jesteś niewolnicą. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×