Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Polecane posty

Mam 18-miesiecznego synka. Od kiedy urodził się na palcach u jednej ręki zliczę ile razy moja mama go widziała. Mieszkamy w różnych miastach. Moja matka nie ma jeszcze 50tki, jest całkowicie zdrowa, sprawna itd., ale wiecznie znajduje sobie jakieś wymówki. 

 

Jest mi przykro, mały tak naprawdę nawet nie zna swojej babci. Mimo, że miałam bardzo trudną ciążę, dwukrotnie byłam w szpitalu, później ciężki wielorodzinny poród i problemy zdrowotne w połogu, moja matka nigdy nie zaoferowała się z pomocą. Mam do niej żal, nie ze względu na siebie, bo już dawno przywykłam, że nie mogę na nią liczyć, ale przede wszystkim ze względu na synka. 

 

Sama mam wspaniałych dziadków, którzy poświęcili mi mnóstwo czasu i troski, kiedy byłam mała dziewczynką. Zabierali na wakację, wycieczki, było zawsze widać, że szczerze mnie kochali i po prostu lubili spędzać ze mną czas. Do dzisiaj to z nimi mam lepsze relacje niż z własną matką, która zawsze ograniczała relacje ze mną do obowiązków do odznaczenia i tyle. 

Próbowałam z nią o tym rozmawiać, ale to osoba, która nie potrafi znieść krytyki na swój temat i od razu się obraża, próbując innych wprowadzić w poczucie winy. Zawsze wolała kupić zabawkę i mieć spokój niż spędzić ze mną czas, to samo jest z Mikołajem. 

Ciężko mi przejść nad tym do porządku dziennego, zwłaszcza gdy widzę, że każdy dostrzega jaka jest moja matka i zaczyna to po swojemu komentować i interpretować. Boli mnie to podwojnie, bo wiem, że mają rację, że moja mama jako babcia okazała się totalną porażką. 

 

Czy mialyscie podobna sytuacje? Jak sobie z tym radzicie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zawiodłaś się na własnych oczekiwaniach, skoro Twoja matka była kiepską matką, to skąd u Ciebie takie nadzieje, że będzie lepszą babcią? Jeśli nigdy nie przejawiała większej sympatii nawet do obcych dzieci, to na hasło "wnuk" magicznie się nie odmieni.

Z Twojej wypowiedzi  mnie uderza to, że Ty po prostu liczyłaś na to, że Twoją kiepską relację z matką zrekompensujesz sobie jej sympatią do swojego dziecka, a jej wnuka. Niestety to tak nie działa. I musisz się pogodzić z tym, że oczekiwanej miłości od niej nie otrzymasz ani Ty, ani Twoje dziecko w spadku niejako.

Moja matka nie jest lepsza, ona znowu od zawsze miała ma fioła na pkcie małych dzieci, ciociowanie i babciowanie wszystkim maluchom wokół. Nie zmienia to jednak faktu, że najpierw przekładała na mnie swoje niespełnione ambicje, a jak już ja się uwolniłam, to teraz widzę u niej takie zapędy w stosunku do mojego malucha, co skutecznie studzę. Ja już po prostu przywykłam i nie mam wobec niej większych oczekiwań, niż to co ona faktycznie emocjonalnie może mi dać. Polecam takie podejście.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale kto powiedział że jak my jesteśmy w ciąży, jak urodzimy to nasze mamy muszą pomagać?! Nic nie muszą jak chcą to super jak nie to nie nic na siłę.

Jak liczyć to tylko na siebie nie na innych

  • Like 8

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie tak jak napisala gosc_2, skoro Twoja mama okazala sie zimna i bezuczuciowa dla Ciebie, to taka sama będzie dla swojego wnuka. To typ czlowieka, charakter, którego nie zmienisz i musisz sie z tym pogodzić. Masz fantastyczne wspomnienia zwiazane z dziadkami... czy oni nadal żyją? Moze relacje z pradziadkami będą niejako rekompensata za brak zainteresowania ze strony babci. Nie zapominaj tez o rodzicach partnera, w koncu oni również sa dziadkami.

Poza tym pamietaj, że dla dziecka najwazniejsi sa rodzice i to w oparciu o relacje z Toba, dziecko bedzie budowalo swoja przyszłość. Glowa do góry, nie kazdy mial super dziadków🙂

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nikt nie ma prawda oczekiwać od rodziców by zajmowali się wnukami a  oni nie muszą tych oczekiwań spełniać. Oczyść się z tego przymusu. Mama nic nie musi A Ty nie masz prawa się na nią  za to obrażać. Ma wolną wolę, i korzysta z niej dla swojego zdrowia fizycznego i psychicznego.

Twoja mama  wypełniła już swoją rolę jako rodzic.... jeśli nie ma ochoty użerać się z wnukami,  to jej wybór i Ty to uszanuj. Mama może Ci pomóc, ale nic nie musi. To są Twoje dzieci i Twój problem Nie rozumiem skąd te GORZKIE ŻALE?

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale o co Ty masz pretensje? Twoja matka już swoje dzieci wychowała i nie ma żadnego obowiązku wobec wnuka. Twoje dziecko to Twój obowiązek. Czas wreszcie zrozumieć, że dziadkowie mogą ale nic nie muszą. Wtedy będzie mniej rozczarowań. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja rozumiem autorkę. Ja mialam dobrych rodziców ale i dziadkowie spisali sie na medal i to również dzieki nim mialam takie szczesliwe dzieciństwo. Babcia juz niestety nie zyje, co przezylam traumatycznie, dziadek ma 80 lat i ciągle sie o niego boje, chcialabym aby cieszyl sie dobrym zdrowiem dlugie lata, byl i jest super dziadkiem. Mowcie co chcecie, wiadomo, ze dziadkowie nic nie musza ale moim zdaniem babcia i dziadek tez jest potrzebna w zyciu dziecka. Rodzice sa od wychowywania a dziadkowie tak troche od rozpieszczania. Ja rozumiem autorke, ze jej zal, ze jej syn tego nie zazna. Ale skoro była taka matka jaka była, to babcia tez nie bedzie na medal. Choc to przykre. Autorko, a jak sprawa sie ma z treściami? Moze ta druga babcia i drugi dziadek okaza zainteresowanie wnukowi. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Też uważam, że dziadkowie nie muszą, a mogą, jeśli chca. Moi dziadkowie chcieli, rodzice mojego męża też chcą, a przez moją mamę dziecko jest traktowane tak, jakby w ogóle nie istniało. 

Nikt nie oczekuje od nikogo wypełniania za niego jego obowiązków, bo z tym sobie doskonale sami radzimy i nie wyobrażamy sobie postępować inaczej jako RODZICE.

Po prostu przykre jest i ludzie nie rozumieją tego (np. właśnie moi teściowe, którzy tez przecież swoje dzieci odchowali, a jednak lgną do nasego synka) jak można delikatnie rzecz ujmując w ogóle nie wykazywać żadnego zainteresowania własnym wnukiem. O nic innego tutaj nie chodzi. 

Moi teściowie też nie wykonują żadnych obowiązków za nas, dziecko nie jest nikomu podrzucane/zostawiane ani nikt nie jest angażowany w żadne obowiązki, więc proszę mi takich rzeczy nie insynuować. Nie każdy przerzuca swoje obowiązki na innych 🙈🤦‍♀️

A kiedy teściowa pyta męża czemu moja mama nie odwiedza dziecka itd. to jest mi po prostu wstyd, bo mamy porównanie ile serca i miłości ona okazuje małemu!

Moi dziadkowie żyja, ale to już osoby w bardzo podeszłym wieku, więc o ile tylko to możliwe to oczywiście ich odwiedzamy i są w małym zakochani, ale ostatnio czas pandemii mocno to ograniczył z oczywistych względów bezpieczeństwa. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Maminci napisał:

Też uważam, że dziadkowie nie muszą, a mogą, jeśli chca. Moi dziadkowie chcieli, rodzice mojego męża też chcą, a przez moją mamę dziecko jest traktowane tak, jakby w ogóle nie istniało. 

Nikt nie oczekuje od nikogo wypełniania za niego jego obowiązków, bo z tym sobie doskonale sami radzimy i nie wyobrażamy sobie postępować inaczej jako RODZICE.

Po prostu przykre jest i ludzie nie rozumieją tego (np. właśnie moi teściowe, którzy tez przecież swoje dzieci odchowali, a jednak lgną do nasego synka) jak można delikatnie rzecz ujmując w ogóle nie wykazywać żadnego zainteresowania własnym wnukiem. O nic innego tutaj nie chodzi. 

Moi teściowie też nie wykonują żadnych obowiązków za nas, dziecko nie jest nikomu podrzucane/zostawiane ani nikt nie jest angażowany w żadne obowiązki, więc proszę mi takich rzeczy nie insynuować. Nie każdy przerzuca swoje obowiązki na innych 🙈🤦‍♀️

A kiedy teściowa pyta męża czemu moja mama nie odwiedza dziecka itd. to jest mi po prostu wstyd, bo mamy porównanie ile serca i miłości ona okazuje małemu!

Moi dziadkowie żyja, ale to już osoby w bardzo podeszłym wieku, więc o ile tylko to możliwe to oczywiście ich odwiedzamy i są w małym zakochani, ale ostatnio czas pandemii mocno to ograniczył z oczywistych względów bezpieczeństwa. 

Ja Cie rozumiem. Dziewczyny myla pojęcia. Przeciez to nie chodzi o to, zeby babcia Cie wyreczala w Twoim macierzynstwie. Czy to sie tak w ogole da? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Dokładnie 🙈 Nikt nie będzie za nikogo rodzicem...  I żaden normalny rodzic nie będzie oczekiwał tego, żeby ktoś wychowywał dziecko za niego. 

Tutaj chodzi właśnie o to by dziecko miało fajne wspomnienia z dzieciństwa związane z dziadkami, by wiedziało, że otaczają je życzliwi i kochający ludzie. 

Inni dostrzegają jaki stosunek ma do tego moja mama, a mi jest po prostu przykro, bo dzieci szybko rosną. Kedyś młody zapyta czemu jedna babcia jest taka, a druga w ogóle się nim nie interesuje. 

Edytowano przez Maminci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nic na kochana nie poradzisz... jedni lgną na sile i pomagają, kupują, rozpieszczają, zabierają i spędzają czas a inni zobaczą 2 razy do roku i tyle🤷‍♀️
trzeba się przyzwyczaić i tyle... my mieszkamy sami Z dziećmi za granica, Jeździmy 2-3 razy do roku do polski plus w wakacje 2 tygodnie je zawoximy i to wszystko...Moi rodzice nie przyjeżdzają bo nie lubią kraju w którym mieszkam, teściowie raz w roku przyjadą...

 takze te kontakty tez nie są takie jakbym chciała Ale muszę zaakceptować i dać Chociaz dzieciom to czego my nie mielismy.. Zaraz urodzi się nam trzecia córka i tez sama będę z wszystkim, ale to nasza świadoma decyzja i radzimy sobie tak od 7 lat... pewnie jesteś młoda i trochę przytłoczona obowiązkami, ciesz się ze masz pomoc w teściach czy swoich dziadkach ale pamiętaj ty jesteś rodzicem i ty musisz je wychować... reszta to tylko dodatek😁

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja mam dokładnie taką samą sytuację moja mama w ogóle nie interesuje się wnukami ,co teściowie bardzo mocno komentują, gdy spotykamy się wszyscy na święta to mają do mamy o to pretensje że odwiedza mnie 2 razy w roku na święta,zawsze ta sama gadka,a mieszkamy 4 km od siebie teściowie też mieszkają w tym samym mieście co moja mama i są u nas 3 razy w tygodniu...ech co zrobić.Przywyknąć.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Lampka napisał:

Ja mam dokładnie taką samą sytuację moja mama w ogóle nie interesuje się wnukami ,co teściowie bardzo mocno komentują, gdy spotykamy się wszyscy na święta to mają do mamy o to pretensje że odwiedza mnie 2 razy w roku na święta,zawsze ta sama gadka,a mieszkamy 4 km od siebie teściowie też mieszkają w tym samym mieście co moja mama i są u nas 3 razy w tygodniu...ech co zrobić.Przywyknąć.

Tak, te komentarze są przykre. Z jednej strony wiesz, że nie mówią przecież nic nieprawdziwego i mówią to z troski o wnuki, a nie przecież złośliwie. Z drugiej strony to Twój rodzic, kochasz go, ale nie masz wpływu na jego postepowanie, więc jest Ci najzwyczajniej w świecie przykro. Chyba niestety tak jak piszesz, pozostaje przywyknąć 😔

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja nie rozumiem tego oczekiwania teściów na równe zaangażowanie w "dziadkowanie". Skoro oni się spełniają, mają dobre stosunki, to te przytyki chyba tylko po to żeby się dowartościować i pokazać kto tu jest za.jeb.istymi dziadkami. Matek nie zmienicie i czemu macie się tłumaczyć ze decyzje dorosłych kobiet?

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Gość_2 napisał:

A ja nie rozumiem tego oczekiwania teściów na równe zaangażowanie w "dziadkowanie". Skoro oni się spełniają, mają dobre stosunki, to te przytyki chyba tylko po to żeby się dowartościować i pokazać kto tu jest za.jeb.istymi dziadkami. Matek nie zmienicie i czemu macie się tłumaczyć ze decyzje dorosłych kobiet

Dokładnie to samo pomyślałam!

Wiele razy widziałam wielkie  pretensje  rodziców  faceta do dziewczyny że jej rodzice za mało jej dali, za mało  kupują  prezentów, za rzadko przyjeżdżają - za to w drugą  stronę jakoś  nie słyszałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W Polsce kobieta musi od wszystkich oberwać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, Bimba napisał:

W Polsce kobieta musi od wszystkich oberwać.

Ano... Mi tak teść zrobił awanturę, że pluszaka od nich nie dałam małemu i leżał. Tylko że to był prawie biały miś, który czekał na upranie z rzeczami w podobnym odcieniu, ale to już nie było ważne, "bo ty mu specjalnie nie dałaś". Ciekawe, że synkowi nie zarzucili tego, a do mnie pierwsi z awanturą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hmmm. Zbliżam się powoli do etapu babciowego w życiu. Moje dzieci uwielbiam, zawsze spędzałam z nimi mnóstwo czasu, ale dzieci inne, nawet te z rodziny, specjalnie mnie nie interesują. Nie przepadam za dzieciaczkami. Każdy ma jakiś charakter i to, ze inny niż Twój, nie znaczy, ze zły. Może Twojej mamie wystarcza ten minimalny kontakt z wnukiem? Jego świat się od tego nie zawali, jeśli nie bedziesz robić z tego problemu. Twoi teściowie natomiast, są nietaktowni, źle wychowani, nietolerancyjni i wścibscy, skoro komentują zaangażowanie Twojej mamy w relacje z wnukiem. Nie obrażaj się na mamę. Kochasz- akceptuj.

P.S. Ciekawe, czy moje przyszłe wnuki skradną mi serce 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Babcie moich dzieci też nas nie odwiedzają. Jedna ze względu na chorobę a druga sama nie wiem ale chyba taki typ. My je odwiedzamy i zawsze nas serdecznie przyjmują. Zawsze coś dla nich mają mimo że proszę by tego nie robiły. Tak czy siak ciesza się. Ale fakt miloby było gdyby też wpadły do nas co jakiś czas. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, Christmas_Pudding napisał:

Ja Cie rozumiem. Dziewczyny myla pojęcia. Przeciez to nie chodzi o to, zeby babcia Cie wyreczala w Twoim macierzynstwie. Czy to sie tak w ogole da? 

Tak, da się. Babcia autorki wyręczyła niejako w macierzyństwie matkę autorki. W jakimś sensie jednak dziewczyny mają rację. Autorka pamięta ile troski i zainteresowania okazali jej dziadkowie. A to w przeważającej mierze polegało na spędzaniu z nią ogromnej ilości czasu, wycieczkach, wakacjach i tego samego chciałaby od matki dla swojego syna, tylko, że jeszcze nie zauważa, że czas dziecka spędzony z babcią, to czas wolny dla niej jako matki.

Dnia 8.08.2020 o 10:59, Maminci napisał:

Mam 18-miesiecznego synka.Moja matka nie ma jeszcze 50tki, jest całkowicie zdrowa, sprawna itd., ale wiecznie znajduje sobie jakieś wymówki. (...)

Autorko, twoja matka jest osobą, która nie powinna mieć w ogóle dzieci, ponieważ nie nadaje się w ogóle do opieki nad jakimkolwiek dzieckiem. Jest paskudną matką, obrzydliwą. Żeby nie zainteresować się własnym dzieckiem, kiedy ląduje w szpitalu? Nieważne, że to dziecko jest dorosłe. Nie liczyłabym na to, że się zmieni i zacznie spędzać trochę więcej czasu z twoim dzieckiem. Musisz się z tym pogodzić, będzie mniej bolało. Co do komentarzy na temat twojej matki, to nie rozmawiaj o niej z otoczeniem. Mam taką matkę i trudno, nic na to nie poradzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 8.08.2020 o 10:43, BitchNaughty napisał:

Ale o co Ty masz pretensje? Twoja matka już swoje dzieci wychowała i nie ma żadnego obowiązku wobec wnuka. Twoje dziecko to Twój obowiązek. Czas wreszcie zrozumieć, że dziadkowie mogą ale nic nie muszą. Wtedy będzie mniej rozczarowań. 

Masz racje, pretensji mieć nie może, ale ja znam bardzo dużo osób, które były wychowane w większości przez dziadków, bo matki pracowały a po pracy mialy inne obowiazki i z moich obserwacji wynika,ze te  Dzieci teraz mają słabszy kontakt z matkami, mniej wsparcia czy pomocy, bo mamy nie są do tego przyzwyczajone. Zawsze ktos zajmował się ich dziecmi, one mialy swiety spokoj, kawki z koleżankami, grille w weekendy ,a dzieci mialy dziadkow. Teraz nasze mamy sa w wieku 50-60 lat i maja czesto wypięte na dzieci i wnuki, bo kalendarz mają zapchany fryzjerem, zajęciami, sanatorium i nie czuja potrzeby kontaktu z wnukami częściej niż od święta.

Moja mama, tesciowa, chrzestna, mamy moich kolezanek itd własnie takie są. Z drugiej strony rzadko się przyznają,że miaĺy pomoc i było im lżej,wręcz przeciwnie,od swojej mamy czesto słysze jaki ona hardcor miala 😄 

Tutaj widać roznice pokolen, bo nasze babcie wychowywały czesto dzieci w domu rodzinnym z pradziadkami, ciotkami. Dzieci w pewnym wieku same sie chowały na podworku i działkach. 

Nasze mamy już w większości pracowały,a dziecmi zajmowały się babcie

A my teraz pracujemy,same zajmujemy się dziecmi i oczekiwanie jakichś rodzinnych pomocy to bezczelność. 

Taki postęp mamy w XXI wieku.

Tez tak mam. Ogarniamy wszystko sami i radzimy sobie swietnie, ale nie ukrywam,że czasem mnie w srodku szlag trafi (zwłaszcza teraz kiedy nie ma szkoly i przedszkola) ze moja mama zawsze miala ugotowane, posprzątane, dzieci ogarniete, do szkoly zaprowadzone, ze szkoły odebrane..bo babcia wszystkim się zajmowała, a ona po pracy ogladala seriale, dziergała na drutach, siedziala w grządkach i plotkowała z sąsiadkami. Ja nie mam prawa nawet oczekiwać takiej pomocy, bo mama za chiny nie przyznaje się do tego,ze miala lekko , wg niej ona robiła to wszystko wyżej plus miała ogrod, musiala swetry dziergac itd. Tia...

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, KateZRzeszowa napisał:

Dzieci teraz mają słabszy kontakt z matkami, mniej wsparcia czy pomocy, bo mamy nie są do tego przyzwyczajone. Zawsze ktos zajmował się ich dziecmi, one mialy swiety spokoj, kawki z koleżankami, grille w weekendy ,a dzieci mialy dziadkow. Teraz nasze mamy sa w wieku 50-60 lat i maja czesto wypięte na dzieci i wnuki, bo kalendarz mają zapchany fryzjerem, zajęciami, sanatorium i nie czuja potrzeby kontaktu z wnukami częściej niż od święta.

Może na twojej wiosce.

Dzisiaj kobiety w wieku 50-60 ciężko pracują  zawodowo, na ich głowie jest oprócz tego drugi etat w domu - pranie, sprzątanie, zakupy i ogarnianie  knura, ktory jest strasznie  zmęczony bo "on przecież wrócił z pracy!"

Chcesz im dowalić trzeci etat przy wnusiach?

Żenada.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, KateZRzeszowa napisał:

Masz racje, pretensji mieć nie może, ale ja znam bardzo dużo osób, które były wychowane w większości przez dziadków, bo matki pracowały a po pracy mialy inne obowiazki i z moich obserwacji wynika,ze te  Dzieci teraz mają słabszy kontakt z matkami, mniej wsparcia czy pomocy, bo mamy nie są do tego przyzwyczajone. Zawsze ktos zajmował się ich dziecmi, one mialy swiety spokoj, kawki z koleżankami, grille w weekendy ,a dzieci mialy dziadkow. Teraz nasze mamy sa w wieku 50-60 lat i maja czesto wypięte na dzieci i wnuki, bo kalendarz mają zapchany fryzjerem, zajęciami, sanatorium i nie czuja potrzeby kontaktu z wnukami częściej niż od święta.

Moja mama, tesciowa, chrzestna, mamy moich kolezanek itd własnie takie są. Z drugiej strony rzadko się przyznają,że miaĺy pomoc i było im lżej,wręcz przeciwnie,od swojej mamy czesto słysze jaki ona hardcor miala 😄 

Tutaj widać roznice pokolen, bo nasze babcie wychowywały czesto dzieci w domu rodzinnym z pradziadkami, ciotkami. Dzieci w pewnym wieku same sie chowały na podworku i działkach. 

Nasze mamy już w większości pracowały,a dziecmi zajmowały się babcie

A my teraz pracujemy,same zajmujemy się dziecmi i oczekiwanie jakichś rodzinnych pomocy to bezczelność. 

Taki postęp mamy w XXI wieku.

Tez tak mam. Ogarniamy wszystko sami i radzimy sobie swietnie, ale nie ukrywam,że czasem mnie w srodku szlag trafi (zwłaszcza teraz kiedy nie ma szkoly i przedszkola) ze moja mama zawsze miala ugotowane, posprzątane, dzieci ogarniete, do szkoly zaprowadzone, ze szkoły odebrane..bo babcia wszystkim się zajmowała, a ona po pracy ogladala seriale, dziergała na drutach, siedziala w grządkach i plotkowała z sąsiadkami. Ja nie mam prawa nawet oczekiwać takiej pomocy, bo mama za chiny nie przyznaje się do tego,ze miala lekko , wg niej ona robiła to wszystko wyżej plus miała ogrod, musiala swetry dziergac itd. Tia...

 

Hej hej, ale babcię mają święte prawo same dysponować swoim czasem. Jak chcą iść do fryzjera, kosmetyczki, jechać do sanatorium to jest ich sprawa i nikogo nie powinno to interesować. Zresztą kobiety w wieku 50 lat są przeważnie aktywne zawodowo więc totalnym chamstwem jest jeszcze wciskanie wnuków kiedy babcia chce odpocząć po pracy. A nawet jeśli nie pracuje to ma prawo leżeć nawet do góry tyłkiem i nic nie robić.

Ja też będę taką babcią. Wnukami się zajmować nie będę, a jeśli już to wtedy kiedy ja będę miała ochotę i moje dzieci się zgodzą. Nie będzie żadnej opieki na pełen etat, podrzucania kiedy chcą, co to to nie. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Bimba napisał:

Może na twojej wiosce.

Dzisiaj kobiety w wieku 50-60 ciężko pracują  zawodowo, na ich głowie jest oprócz tego drugi etat w domu - pranie, sprzątanie, zakupy i ogarnianie  knura, ktory jest strasznie  zmęczony bo "on przecież wrócił z pracy!"

Chcesz im dowalić trzeci etat przy wnusiach?

Żenada.

Dowalić? Nie, w życiu. Jw napisalam sami sobie radzimy i jest ok. Moja mama tez nadal pracuje, knura w domu nie ma, a jej zainteresowanie nami ogranicza się do rozmowy na messengerze, bo remont mieszkania jest ważniejszy niż wnuk, którego 2 lata nie widziała. Harowy w domu tez nue ma, bo po kim ma sprzątać? Tydzień w pracy,a w weekend Solina.Tesciowa np nigdy nas nie odwiedziła, bo w nosie wszystko ma, a nie pracuję i w sumie zajęta nie jest. Pomocy nie potrzebuhe,ale zainteresowanie mile widziane,bo wg mnie utrzymywanie wiezi jest bardzo ważne,a w dzisiejszym świecie coraz mniej szanowane. I nie powiem,że nie chciałabym mieć czasem babci blisko,żeby np zostala mi z dzieckiem kiedy jest chore. 

Chodzi tylko o to,ze moja mama nie wie co to znaczy zajmowax sie samemu dziecmi, domem, pracowac i nie mieć wsparcia. Zazdroszcze 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, BitchNaughty napisał:

Hej hej, ale babcię mają święte prawo same dysponować swoim czasem. Jak chcą iść do fryzjera, kosmetyczki, jechać do sanatorium to jest ich sprawa i nikogo nie powinno to interesować. Zresztą kobiety w wieku 50 lat są przeważnie aktywne zawodowo więc totalnym chamstwem jest jeszcze wciskanie wnuków kiedy babcia chce odpocząć po pracy. A nawet jeśli nie pracuje to ma prawo leżeć nawet do góry tyłkiem i nic nie robić.

Ja też będę taką babcią. Wnukami się zajmować nie będę, a jeśli już to wtedy kiedy ja będę miała ochotę i moje dzieci się zgodzą. Nie będzie żadnej opieki na pełen etat, podrzucania kiedy chcą, co to to nie. 

Nie pisze nic o wykorzystywaniu czy podrzucaniu wnukow kiedy chce. Stwierdzam tylko fakt,że nami zajmowaly sie babcie i wiekszosc naszych mam nie obchodziło co zrobią z dziecmk kiedy te będą chore, kto je odbierze ze szkoly czy gdzie je przechować w wakacje. My radzimy sobie ze wszystkim same, bo nasze mamy wnuki maja od święta,a my mamy trudniej niz one. Zaprzeczysz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zreszta chodzi tylko o ten kontrast miedzy naszymi dziadkami,a dziadkami naszych dzieci. Mnie wychowała babcia zabierała mnie ze sobą wszedzie, z rana robiła mi kasze manna z malinami z ogrodu, zawsze obrala mi maly kieliszek ziaren slonecznika, zabierała mnie ze sobą na działki, nauczyla mnie gotowac i w wieku 16 lat robilam pierogi sama. Dziadek zabieral mnie do.lasu na grzyby, jagody, na ryby, do pasieki, byl złotą rączka i do dzis w rodzinnym domu sa narzędzia i keble ktore sam wykonał. Pięknie malowal i zaraził mnie tym. Rosłam przy nich, nauczyli mnie wielu rzeczy i do dzis ciepło robi się na serduchu kiedy o nich mysle.

Moje dzieci? Teściową widzieli kilka razy w zyciu. Mlodszy syn raz, a ma 3 i pół roku. Ona ma nas gdzies. Czyli moje dzieci babci nie znają.

Moich rodziców tez widują raz do roku, a jak mieszkaliśmy w Polsce to wszystko odbywało się w mojej asyscie, bo ani mama ani tata z wnukiem sie nie bawili specjalnie. Idąc takim tropem, moje dzieci mają dziadków na papierze. I chocbym zapraszała oni i tak maja ciekasze rzeczt do roboty.

To jest przykre i rozumiem autorke,ze ma troche zal o brak zainteresowania ze strony mamy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 8.08.2020 o 10:59, Maminci napisał:

Mam 18-miesiecznego synka. Od kiedy urodził się na palcach u jednej ręki zliczę ile razy moja mama go widziała. Mieszkamy w różnych miastach. Moja matka nie ma jeszcze 50tki, jest całkowicie zdrowa, sprawna itd., ale wiecznie znajduje sobie jakieś wymówki. 

Czy Twoja mama pracuje? Jaka jest odległość między miejscem zamieszkania waszym i twojej mamy? Ile razy byliście u twojej mamy?

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, KateZRzeszowa napisał:

Stwierdzam tylko fakt,że nami zajmowaly sie babcie i wiekszosc naszych mam nie obchodziło co zrobią z dziecmk kiedy te będą chore, kto je odbierze ze szkoly czy gdzie je przechować w wakacje. 

A wiesz że w tamtych czasach kobiety przechodziły na emeryturę  w wieku  50-55 lat??

9 minut temu, KateZRzeszowa napisał:

Mnie wychowała babcia zabierała mnie ze sobą wszedzie, z rana robiła mi kasze manna z malinami z ogrodu, zawsze obrala mi maly kieliszek ziaren slonecznika, zabierała mnie ze sobą na działki, nauczyla mnie gotowac i w wieku 16 lat robilam pierogi sama

Czyli twoja babcia nie pracowała zawodowo!

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moja mama przeszła na zasiłek przedemerytalny  w wieku 47 lat!

Ja w wieku 47 będą miała przed sobą jeszcze 20 lat pracy na pełny etat.

Czaisz różnicę???

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×